Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3
Zrobiłem objazd pasieczysk, bo dziś o pracy nie bardzo.
Buchwasty pracują zgodnie z podręcznikiem. Nie miałem dotychczas styczności z taką ilością pszczół w jednym miejscu. Brzęk słychać chyba z 10m wcale nie tak cichej okolicy. Sklepią wianki nad czerwiem krytym, więc mam cichą nadzieję, że na nawłoci jeszcze coś uzbierają. Wydzieliłem kratami korpusy na 2 silnych rodzinach, aby namierzyć matkę - jedną matkę zobaczyłem na plastrze, więc tam już wiem, w którym korpusie siedzi (swoją drogą w ten sposób mam "teorię" nt. komórki zmniejszonej: matce zwęża się odwłok Oczko ). Będzie rodzinka wychowująca na sobotę. Druga potrzebna mi będzie za parę dni, więc do tej pory akurat wyjdzie, w którym korpusie są jajka. Zobaczymy, jak sprawdza się ta metoda namierzania matki. Jedna rodzina, takich trochę agresywniejszych buchwastów, wyprodukowała ok. 20 mateczników ratunkowych na plastrze odzyskanym z dzikiej zabudowy. W niedzielę będę zatem dzielił na odkłady. W razie czego przydadzą się na materiał od Łukasza, gdyby się okazało, że nie mam już z czego zakładać kolejnych rodzinek.
Muszę powiedzieć, że przedwojenne nie prezentują się w żadnym stopniu porównywalnie do innych pszczół. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Rodziny z matkami omyłkowo przeniesione do ulików odkładowych nie zagospodarowały od miesiąca przestrzeni na 10 ramek WL. Największe są już prawie, ale te średniaki zajęły może połowę, może 2/3 przestrzeni. Jedna pomimo tego się wyroiła i zostawiła 2 mateczniki. Coś w tym roku dziwnie mi się te pszczoły roją. A sąsiednim ulu przedwojenne lepiej się w przestrzeni organizują i śladu nastroju rojowego nie ma. Czyli z przedwojennych jestem w stanie uzyskać na tą chwilę zaledwie jeden odkład ekstra, choć łokełejów mógłbym jeszcze strzelić pewnie ze dwa. Pomyślę, czy warto, bo za 40 dni to już jest koniec lipca.
Na pasieczysku, gdzie żyje sobie 10 rodzinek odkładowych, nie grzebałem, mają czas do końca czerwca, wtedy sprawdzę, jak tam z czerwieniem matek. Obserwowałem tylko stopień użycia inwertu, który im nalałem - jest bardzo nierówny. Jedyny wniosek, jaki mi z tego wynika: rodziny podejmują różne decyzje. Jedne wolą zbudować plastrów i przenieść tam cały syrop, inne wolą go olać i nie budować nowych plastrów. Bo to mniej więcej koreluje, jeżeli spojrzeć od góry na ramki.
Wg mojego skromnego doświadczenia oceniam sytuację na 3+. Nie licząc odkładów, które dopiero zrobię, mam w tej chwili 28 rodzinek w różnych stadiach. I będą jeszcze kolejne. Ale do wymarzonej półsetki raczej nie dociągnę.
EDIT: A pszczoły w pace najwyraźniej wychowały sobie matkę, która zdołała się unasiennić. Dziś rano obserwowałem, jak noszą pyłek. Czyli teraz to już aby do wiosny Oczko
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post


Wiadomości w tym wątku
RE: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3 - beekeeeper98 - 27.04.2017, 16:15
RE: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3 - MirusB - 03.05.2017, 20:39
RE: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3 - MirusB - 23.05.2017, 07:41
RE: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3 - flamenco108 - 15.06.2017, 17:31
RE: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3 - karolinka777 - 08.09.2017, 08:59