Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3
Skoro już o tym gadamy (o kolorach) to zapytam.
Pytanie banalne. Już dawno miałem o to zapytać ale to pierdoła w sumie. Dlaczego większość pisze o żółtym kolorze jeśli chodzi o BF czy Włoszkę? Z tego co wiem to nie jestem daltonistą ale dla mnie to pomarańczowy bardziej? Żółte są obrączki na Kraince czy Kaukasce dla mnie. Taki jak ten to pomarańcz dla mnie. Dla Was nie?
[Obrazek: Queen%20Logo.jpg]

Co do Kundelków, to ja w większości na nich pracowałem od 4 lat i nie miałem jeszcze żadnych cyrków. A Ci co byli u mnie to wiedzą, że mam blisko sąsiadów a i spędza się czas w ogrodzie rekreacyjnie (m.in. opalamy się nago 8-10 metrów od uli) i podczas pracy w pobliżu pasieki. Nie badałem sprawy ale myślę powołując się na zdanie wieloletnich pszczelarzy TF, jak Davis Heaf, Les Crowder czy Phil Chandler, a także Willie Robson (gospodarujący na AMM), że to kwestia gospodarki i obchodzenia się z pszczołami. A z tym wiąże się też gospodarka i kwestia ula oraz stylu pracy. Aczkolwiek dzięki Łukaszowi, za co mu jestem wdzięczny, mogłem sobie przeglądnąć taką rodzinę mocno obronną. Takiego czegoś nie miałem jeszcze, to fakt. Aczkolwiek Łukasz dopytany powiedział, że w ładną pogodę zachowują się coś jak Przedwojenne. Bo ja przeglądałem je w pogodę wybitnie niekorzystną: wietrzno-deszczową. Czyli dla mnie to jest ok. Nie był to jakiś armagedon dla mnie jeszcze. Jeśli by w ładną pogodę były jak Przedwojenne i broniły wylotka z kilku metrów to ja mogę je mieć przy sąsiadach. Jeżeli tam by było często jak było u Łukasza to spokojnie mogę je w lesie czy na odludziu trzymać. Szczególnie jeśli przeżywają. Po za tym zdaje się, ze to jakiś skrajność u Łukasza a takto są rodziny takie średnio-zwyczajne po prostu. Można je więc poddać selekcji podobnie jak populację homogeniczną i po prostu nie rozmnażać wybitnie obronnych pszczół z pośród tych przezywających. Mniej więcej tak jak opisuje Bush. Nie przesadzając też w drugą stronie po skrajności pewnie aby mogły się bronić bez pomocy człowieka przed intruzami też. Więc nie demonizowałbym kundelków. Zwłaszcza, że po 2 latach TF może już coś się u Łukasza ujednolicać i rozmywać (a może to jeszcze za wcześnie?). Ciekawe co pokażą skrzydełka u Łukasza. Choć najważniejsze, że po prostu przezywają jak na razie w jakieś części.

W zasadzie to ja zwykle kundelkami nazywałem na tym forum każdą pszczołę, która od pokoleń (powiedzmy kilku) dobiera się przy rozmnażaniu kompletnie sama bez żadnej sztucznej interwencji i selekcji. Więc w zasadzie taka dzika w 95% AMM to też byłby kundelek podgatunku AMM. Wolę unikać wtedy słowa rasa gdyż rasa, jak pisał Emzarek, zwykle oznacza w nomenklaturze sztuczny dobór i sztuczną selekcję. Ale to szczegóły. Ale ok jeśli kundelkiem jest tylko mieszaniec co najmniej dwóch różnych podgatunków pszczoły, to nadal jednak nie widzę tu jakiegoś wielkiego pola to antagonizmów jako kompletnie przeciwstawnych metod. Jeżeli zbierze się dostatecznie dużą pulę pszczół i podda je się selekcji naturalnej to czy na starcie będą to różne rasy czy podgatunki od sasa do lasa lub jeden podgatunek, to w zasadzie tak czy siak, dążąc do stanu stabilnej zdziczałej populacji TF, pszczoły powinny się wyselekcjonować. W metodzie z pszczołami od sasa do lasa powinny się mimo wszystko ujednolicić, np. tak jak Jacuch opisywał, że po kilku (5-6?) latach TF mu się ujednoliciły i są w zasadzie ciemnawe. Wydaje mi się, że w metodzie z różnymi pszczołami ten proces mógłby zachodzić wolniej jednakże ostatecznie uzyskalibyśmy coś podobnego do AMM na zasadzie choćby konwergencji (czyli podobieństwa morfologiczno-funkcjonalnego cech w obrębie odległym organizmów jeśli chodzi o pokrewieństw, skrajny przykład wilk i wilk workowaty). Na to mogą wskazywać badania, które ostatnio przytaczał Krzysztof, że w lasach w barciach po latach jednak głównie krystalizuje się / ujednolica typ AMM.

Dotychczas, pomimo, że darzyłem ideę restauracji zdziczałej AMM w Polsce z sympatią, uważałem, że to jest niewykonalne ze względu na zalatujące totalnie dominujące trutnie innych hodowlanych ras. Czyli tak jak Łukasz uważa. Musiałby być wymuszony bufor bezpieczeństwa na dość dużym obszarze, wyspa albo sztuczne unasiennanie które psuje wypracowanie odporności poprzez dobór naturalny, tak jak to jest w tych kilku miejscach, gdzie się jednak totalnie leczy i karmi syropem non-stop (choć Lutz nie leczy medykamentami), tak więc pszczoły te muszą przejść wąskie gardła tak czy siak. Jednakże dane przedstawione przez Kosza po moim pobieżnym zgłębieniu oraz zestawieniu to z moją wiedzą na temat mieszania się odległych genetycznie organizmów, które nie dają długofalowej wielopokoleniowej lepszej odporności a dopiero poprzez wiele stanów pośrednich sprawiło, że zmieniłem trochę zdanie w teorii. Więc wcale nie jest tak jak napisał Krzysiek tak na marginesie jako dygresja. Jestem dość stabilny w poglądach ale też zawsze otwarty na zmianę za pomocą konkretnych argumentów. I to się czasem zdarza. Owszem nie wiadomo czy to się uda w takich skromnych amatorskich warunkach. Dlaczego by jednak nie spróbować? Dlatego kibicuje pomysłom Kosza i to nic, że są teoretyczne na razie. Nie myli się ten co nie robi nic i nie eksperymentuje. To dobrze, że metody mogą się lekko różnić.

Jeszcze powtórzę czy to w metodzie np. ze 100 pniami postawionymi w lesie kompletnie różnych ras czy to ze 100 pniami AMM w lesie, nie widzę wielkiej różnicy w metodzie poddania ich radykalnej selekcji naturalnej i doborowi naturalnemu. Jest właśnie kwestia sąsiadów którzy mogą zdominować naszą populacje pszczołami trutniami. Kwestia tzw. tła. I tutaj te dane na temat preferencji w obrębie swojego podgatunku, jaka ponoć wykazuje AMM oraz większych możliwości pogodowych do godów, daje pewnie ciekawe możliwości. To jest ciekawe i warte sprawdzenia czy te założenia teoretyczne, mogłyby w rzeczywistości pomagać w opanowaniu dominacji nieodpornych leczonych trutni, nawet u amatora o ograniczonych środkach.
Cytuj ten post


Wiadomości w tym wątku
RE: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3 - beekeeeper98 - 27.04.2017, 16:15
RE: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3 - MirusB - 03.05.2017, 20:39
RE: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3 - MirusB - 23.05.2017, 07:41
RE: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3 - Borówka - 28.06.2017, 21:00
RE: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3 - karolinka777 - 08.09.2017, 08:59