Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3
Tuż przed wyjazdem na tygodniowy urlop uczyniliśmy z kolegą-mentorem z dawien planowany eksperyment i przesypaliśmy 5 moich rodzin średniaków (pozostałość po wychowie matek w tym sezonie) dwukorpusowych na korpus węzy 4,9mm, którą zimą własnoręcznie naszykowaliśmy metodą inż. Wosia. Każda przesypka otrzymała zatem korpus ramek z węzą, a nad głową 8 litrów syropu 1:1, czyli 5kg cukru.

Cele tej obserwacji:
1. Sprawdzić naocznie, jak chętnie pszczoły odbudowują węzę pozbawione przestrzeni do czerwienia.
2. Sprawdzić, czy i jak chętnie podporządkowują się narzuconemu wzorowi węzy.
3. I parę pobocznych.

Eksperyment ten planowałem odpalać w końcu sierpnia, ale wcześniejsze kwitnienie nawłoci kazało go przesunąć. Tak właśnie miało być, że przesypanie miało nastąpić na początku kwitnienia nawłoci. Odebrane ramki (czerw i susz) poszły do silnych rodzin, po których oczekuję, że odpowiednio spożytkują przekazane im zasoby korzystając z obfitego pożytku, który właśnie wystąpił.

Po powrocie niezwłocznie udaliśmy się sprawdzić, co przez 6 dni pszczoły uczyniły.

Eksperyment oceniam na 5-:
1. Mimo różnej siły (jedna rodzina jeszcze nie wyciumkała całego syropu) wszystkie odbudowały przynajmniej 8 ramek i dały matce miejsce do czerwienia. Zebrały też zapas pyłku, co w białym wosku było bardzo dobrze widoczne. Wszystkie komórki w plastrach zajęte, albo nakropem, albo jajkami.
2. Silne upały w zeszłym tygodniu sprzyjały pokrzywieniu węzy, więc plastry nie są "pod linijkę", ale mnie to nie przeszkadza, przynajmniej na razie. Doświadczenia z pracą na ramkach bezwęzowych procentują.
3. Widać, że od strony rysunku odbudowują szybciej, a z drugiej "gładkiej" (bo wcale nie gładkiej) strony trochę wolniej. Na dłuższą metę to jednak bez znaczenia, tak mi się wydaje. Ostatecznie plaster ma w końcu dwie strony i nie inaczej.
4. Niestety, rozmiar 4,9mm moim pszczołom niezbyt pasował. "Psuły" wzór bez względu na stronę węzy. Co prawda na razie nie widzę powodu, żeby uważać to za istotny problem, poza faktem, że budowana komórka to nie jest 4,9mm, ale przecież tegom chciał. Zatem w przyszłym sezonie powtórzę eksperyment z węzą 5,1mm. Nauki doświadczeńszych, że "redukcja" pszczoły do mniejszego rozmiaru powinna odbywać się stopniowo, nie są pozbawione sensu.

Eksperyment na tym się nie kończy. Przesypywanie na węzę jest techniką znaną ze Skandynawii i uważane jest za dobry sposób na bezchemiczne ulżenie rodzinie pszczelej w jej walce z patogenami - toż przenoszą tylko to, co na sobie (u mnie dostały nawet nowe dennice i korpusy), zawartość starych ramek tracą. Zatem w dalszej części sezonu chcę je poobserwować, jak sobie będą radzić. Takoż jeszcze jak sobie poradzą z zimowlą. Obserwować zamiaruję też rodziny, które otrzymały zabrane przesypkom ramki - czy tej warrozy (czy też, jak niektórzy mówią: warozzy) będzie u nich widocznie więcej? Czy rodziny wzmocnione (a że okres już porójkowy, to niechętnie do rojenia) stają się rzeczywiście takimi produktywnymi harpaganami? Oczekuję też konfrontacji z przeróżnymi pszczelarskimi naukami, które w ostatnich latach pochłonąłem. Jedna z nich mówi, że pszczoły wolą zimować na plastrach ciemnych. Inna coś tam opowiada o właściwej porze na wychów pszczół zimowych. Jeszcze inna o konieczności ręcznego kontrolowania stanu zalania nakropem gniazda w celu uratowania rodziny przed wstrzymaniem czerwienia. Te wszystkie sprawy mam nadzieję dalej obserwować i wyrobić sobie na ten temat własne zdanie.
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post


Wiadomości w tym wątku
RE: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3 - beekeeeper98 - 27.04.2017, 16:15
RE: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3 - MirusB - 03.05.2017, 20:39
RE: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3 - MirusB - 23.05.2017, 07:41
RE: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3 - karolinka777 - 08.09.2017, 08:59
RE: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3 - flamenco108 - 11.08.2018, 13:29