Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3
Tylko podobno ulewy zmywaja spadź. A u mnie po deszczy wlasnie zaczely tak latac.
Cytuj ten post
Szerszenie zgryzły mi jedną rodzinę, chyba że to waroza zostawia same główki. Zdziwiłem się, że jedna z silniejszych rodzin nie broni się przed rabunkiem, a w środku już tylko nędzne pozostałości zostały. Chciałem przełożyć ramki z czerwiem do innego ula, ale za późno się zorientowałem. Barciaki już zaczęły sprzątać.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Cytuj ten post
(16.09.2018, 20:30)regulus napisał(a): Szerszenie zgryzły mi jedną rodzinę, chyba że to waroza zostawia same główki. 

A chociaż utłukły z jednego szerszenia dla honoru, czy tak padły jak ostatnie jełopy?
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
(16.09.2018, 20:30)regulus napisał(a): Szerszenie zgryzły mi jedną rodzinę, chyba że to waroza zostawia same główki. Zdziwiłem się, że jedna z silniejszych rodzin nie broni się przed rabunkiem, a w środku już tylko nędzne pozostałości zostały. Chciałem przełożyć ramki z czerwiem do innego ula, ale za późno się zorientowałem. Barciaki już zaczęły sprzątać.

Jeśli miałeś zawężony wylotek - to dziwne. Silna rodzina powinna dać radę się obronić. Raczej je coś innego załatwiło, a szerszole tylko dokończyły. Mam gniazdo szerszeni na głównym pasieczysku i wielokrotnie obserwowałem podchody szerszeni. Zdrowej rodziny moim zdaniem nie załatwią, nawet jak nie jest zbyt silna...
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
Tylko co daje zawężony wylotek przeciw szerszeniom? Zmniejsza szanse wejścia na raz dużej grupy do środka przy ataku grupowym, ale też i utrudnia pszczołom obronę na zewnątrz chyba.

Zobaczcie, to jest jadalnia. Wystarczy stanąć i czekać aż żarcie samo przyleci.

https://www.youtube.com/watch?v=sjH2rKBNXuw&t=28s

Spróbuję kiedyś nagrać jak szerszenie próbują się z moimi wylotkami i pszczołami. Ileśtam prób i błędów, trochę rezygnacji, raczej nie jest im łatwo. Tak przynajmniej mi się wydaje, bo za mało jeszcze mam obserwacji.
Cytuj ten post
Pszczoły nie, ale ja zexterminowałem gniazdo szerszeni, które namierzyłem w stodole. Co prawda jutro dopiero się dowiem jaki będzie efekt końcowy. Gniazdo ma prawie metr długości, a preparat którym je potraktowałem to nie jest najskuteczniejszy środek (ale brałem, to co było na stacji benzynowej).
Myślę, że to jednak szerszenie były przyczyną zagłady tej rodziny. Ten ul był najbliżej ich gniazda. Pewnie na tyle osłabiły rodzinę, że nie była w stanie obronić się przed rabunkiem, a po stracie matki wszystko poszło już szybko. Jutro spróbuję zrobić zdjęcie gniazda szerszeni, jeśli zadziała odstraszacz i da się podejść.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Cytuj ten post
Poranna fota 


Załączone pliki Miniatury
   
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Cytuj ten post
(16.09.2018, 21:35)michal79 napisał(a): Tylko co daje zawężony wylotek przeciw szerszeniom? Zmniejsza szanse wejścia na raz dużej grupy do środka przy ataku grupowym, ale też i utrudnia pszczołom obronę na zewnątrz chyba.

Zobaczcie, to jest jadalnia. Wystarczy stanąć i czekać aż żarcie samo przyleci.

https://www.youtube.com/watch?v=sjH2rKBNXuw&t=28s

Spróbuję kiedyś nagrać jak szerszenie próbują się z moimi wylotkami i pszczołami. Ileśtam prób i błędów, trochę rezygnacji, raczej nie jest im łatwo. Tak przynajmniej mi się wydaje, bo za mało jeszcze mam obserwacji.

Według mnie szerszenie i osy kończą tylko robotę... W moich przypadkach kończyły rodziny które były albo mało liczne czyli mogło je coś męczyć albo które powoli się wypszczelały...
Cytuj ten post
To była bardzo miodna rodzina w tym sezonie, w sierpniu miała ramki pełne czerwiu. Nie była za bardzo dokarmiana (miała piękne wianuszki miodu). Pszczoły też wydawały się być bez większych defektów, no ale coś może przeoczyłem. Szerszenie, czy nie efekt ten sam, ale dobrze byłoby znać przyczynę. Samych główek nie dam do badania osypu (już je zresztą zutylizowałem).
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Cytuj ten post
(16.09.2018, 21:35)michal79 napisał(a): Spróbuję kiedyś nagrać jak szerszenie próbują się z moimi wylotkami i pszczołami. Ileśtam prób i błędów, trochę rezygnacji, raczej nie jest im łatwo. Tak przynajmniej mi się wydaje, bo za mało jeszcze mam obserwacji.

A tu sygnalizacja Apis cerany odstraszająca szerszenia.

https://www.youtube.com/watch?v=-AaXwu1uO9E

A tutaj w zwolnionym tempie z przykładanym szerszeniem na druciku

https://www.youtube.com/watch?v=zxgGNVpJ8Nk
Pszczoły nie wymierają. Ani w Polsce ani w USA. Przeciwnie.
https://www.gardenmyths.com/wp-content/uploads/2017/04/bees-dying-North-America.jpg
Cytuj ten post
Nasze apis też tak robią..
Cytuj ten post
(Wczoraj, 21:50)bonluk napisał(a): Nasze apis też tak robią..

Masz to na filmiku? Fajnie by było.
Chodzi dokładnie takie samo zachowanie czy takie, że ustawione przodem odstraszają grupką, podnoszą przód i machają odnóżami?
Pszczoły nie wymierają. Ani w Polsce ani w USA. Przeciwnie.
https://www.gardenmyths.com/wp-content/uploads/2017/04/bees-dying-North-America.jpg
Cytuj ten post
horror. 
jak co rano poszedłem z kubkiem kawy zobaczyć czy ule nadal stoją. 
to co zobaczyłem było straszne. 
setki os przełamało linie obrony na mojej pasiece i wchodziły do uli jak do siebie, przy milczącej aprobacie nielicznych strażniczek.

Z wrażenia upusciłem kawę. 
przetarłem oczy ruchem mającym imitować ostrzenie soczewek. pomogło,wzrok mi się wyostrzył.
to nie osy, rzepak kwitnie, pszczoły utaplane aż po kokardkę, tachają ogromne kulki pyłku. 
Cytuj ten post
Ustawiają się na przedniej ścianie ula w takim pasie i skrzydełkami oraz odwlokiem markuja taki ruch...
Nie zwracam na to uwagi jakoś szczególnie.
Cytuj ten post
( 9 godzin(y) temu)Jacuch napisał(a): rzepak kwitnie

A nie gorczyca ?
Cytuj ten post
rzepak. nie poplonowy tylko to co się wyspało .
U mnie susza i niektóre pola jeszcze nie ruszone  orką.
3-4 klasa, czyli teraz taka betonowa glina. 
Cytuj ten post
Jacuchu, nie wróży to dobrze na zimowlę niestety. U mnie tam, gdzie kwitła w poplonie gorczyca zawsze miałem problemy z silną reinwazją warrozy i mocno skrystalizowanym pokarmem zimowym. Przy rzepaku te problemy pewnie będą jeszcze bardziej wydatne niestety.
Cytuj ten post
Jacuch, zmotywowałeś mnie do opowieści ze zwrotem akcji Oczko
Opowieść jest z wczoraj.
Wieczorem postanawiam zabrać rodzinę i pokazać im misterium wieczornego podkarmiania. Najpierw nagły spadek temperatury, kiedy wchodzi się w obszar zalegania wiślanego zimnego powietrza. I cisza. Odgłosy ulicy przechodzą w niemal-wiejskie. Z samochodu wysiadamy w krótkich rękawkach, 200m w stronę wału i metr niżej ubieramy bluzy od dresów.
Ciemność. Dziewczynki dostają latarki i mają niesamowitą frajdę. Niedaleko pszczół przechodzimy na światło czerwone i naszą ciszę - to ostatnie najtrudniejsze dla moich dwóch córek, ale dają radę. Pokazuję im pszczele języczki wysuwane przez powałkowego pajączka u Er i El. Potem pełno czekających Deków na powałko-podkarmiaczce. Szerszenia - nocnego amatora lilaków - dziś już nie ma. A straszył mnie co noc przez ostatni tydzień. Robiąc przy słoikach wzdrygałem się na charakterystyczny dźwięk odpalanych na sekundę szerszeniowych skrzydełek, niebezpiecznie blisko. Potem go wyszukałem. Pojedynczy osobnik, zgryzający korę lilaka, jakby się zaciął. Zwłaszcza w zimniejszą noc. Przypominał wtedy zepsuty, wolniej chodzący zegar. Ciągle ruszał żuwaczkami, ale robił to dwa razy wolniej. Dzisiaj go nie ma.
Dzieciaki podnoszone, aby zajrzeć na powałkę, cicho prowadzone wokół uli, w tajemniczym czerwonym świetle, wreszcie zdają się odczuwać magię tych moich nocnych wycieczek. I wtedy następuje Wielki Przypadek, bez którego nie byłoby może całej tej krótkiej opowieści.
Puste słoiki stoją na daszku Deków obok, pszczoły grzecznie siedzą w ulach. Poza jedną. Podanie syropu zapewne budzi w niej ducha zbieraczki, ale po ciemku pszczoła nie lata. Wdrapuje się zatem piechotą na daszek i zaczyna oblizywanie jednego z pustych słoików. Jeszcze nic strasznego.
Kończymy ostatnią wymianę słoika i zaczynamy sprzątanie, chcę spędzić ciekawską pszczółkę z powrotem na jej daszek i popełniam błąd. Dmuchnięta odrywa się od słoika, ale za daleko ma do lądowiska i go nie dostrzega, zaczyna się nieprzewidywalny lot na ślepo, po nocnym pasieczysku, gdzie stoją cztery ule i cztery, znieruchomiałe nagle, postacie ludzkie. Ten lot trwa może z 2 sekundy, ale słyszę ciche pętle, niepewne zygzaki i na szczęście spokojne próby złapania przez pszczołę orientacji na jakiekolwiek lądowisko.
Moment później moja pięciolatka klepie się w głowę, wbrew wszelkim wpajanym jej zasadom obchodzenia się z pszczołami, zamiast bez ruchu pozwolić pszczole chodzić. Robi najgorszą możliwą rzecz. Nigdy w życiu nie była jeszcze użądlona, a do tego alergik czekoladowo - pestycydowo - barwnikowy. Ze wszystkich członków rodziny najbardziej nie do przewidzenia jest właśnie jej reakcja. Ręka trafia we włosy z rozczapierzonymi palcami, pszczoła nietknięta chodzi pomiędzy środkowym a wskazującym. Jednocześnie młoda orientuje się, że palnęła głupstwo, nieruchomieje, a może i reaguje na mój ostrzegawczy rozkaz... Czyli dzisiaj się nie dowiemy, jak to u niej z użądleniami.
Pszczoła zostaje zabrana z jej włosów na nakrętkę i tym razem strząśnięta blisko daszka. Znowu nie tak. Znowu rusza w nocny lot. Znowu chwila niepewności i cichego bzyku wokół. Tym razem dwie osoby czują, że to na nich wylądowała. Po dokładnych oględzinach, już nawet w białym świetle, wychodzi na to, że obu się zdawało.
Noc ciepła, zbieraczka raczej dotrwa do rana i wróci do ula. My się też zmywamy.
Cytuj ten post
Michale, zasadniczo masz rację. 
U mnie sytuacja wygląda inaczej, lub przynajmniej ja to inaczej widzę. 
rodziny mam zakarmione, w większości miodem.
gniazda nie zmniejszamy na zimę. 
na ten moment w większości rodzin wygląda to tak że nie ma już czerwiu,mają trochę luzu w skrajnych ramkach i tam niech kładą pyłek.
jak dla mnie wygląda to bardzo dobrze. 
Pisząc większość mam na myśli w typie Amm. 
buckfast czerwi sobie w najlepsze i nic z pory roku nie robi. na wiosnę to były moje najsłabsze pszczoły,ale pozbierały się bardzo szybko, dały miodu,dały się namnożyc .
Cytuj ten post
Na Bezludziu pomorskim może faktycznie jest chłodniej, bo u mnie czerwią wszystkie... czarne, żółte, miedziane i szare... Wczoraj dostały po pasku Thymovaru i zobaczymy czy przystopują. Tylko jednej czarnej nie dałem... tak dla sprawdzenia jak da sobie radę bez leczenia drugi rok z rzędu.
Cytuj ten post
Ostatnio jeżdżę i sprawdzam wykarmienie... jak zwykle las zawsze górą... tam pszczoły praktycznie zakarmione, czerw tylko na wygryzieniu, pozostały jakieś dolewki młodym rodzinom i tyle...
Pasieki po za lasem na wsi... jeszcze czerwią chodź też chyba już czują jesień bo przenoszą pokarm w miejsce wygryzionego czerwiu.
Cytuj ten post
( 7 godzin(y) temu)MN napisał(a): Na Bezludziu pomorskim może faktycznie jest chłodniej, bo u mnie czerwią wszystkie... czarne, żółte, miedziane i szare... 

nie jest chłodniej,temperatura akurat nie ma tu nic do żeczy. 
W tym sezonie podobnie jak w poprzednim. po rzepaku przestałem zaglądać do gniazd.zostawiłem po 4-6 uli na każdym pasieczysku .eksperyment miał na celu sprawdzenie czy pszczoły faktycznie potrafią nabierać tyle żeby starczyło im na całą zimę.  Oraz czy same ograniczą się w czerwieniu.
te które przywiozłem na moją przepszczeloną pustynię trzy tygodnie temu dostały aż po 4kg cukru.
natomiast te z tamtego tygodnia idą do zimowo na własnych zapasach.

zauważyłem też ciekawą rzecz. 
moje ule to jednoscianki. praktycznie wszystkie rodziny pod koniec sezonu zalewały gniazda miodem w ten sposób, że przeganiały matkę na południową stronę. 
czyli teraz jest układ taki że ramka z miodem, dwie/jedna zalana od góry i 7 pełnych.

teraz jeszcze korpus pusty pod i sezon zakończony. 
Cytuj ten post
( 8 godzin(y) temu)MN napisał(a): Jacuchu, nie wróży to dobrze na zimowlę niestety. U mnie tam, gdzie kwitła w poplonie gorczyca zawsze miałem problemy z silną reinwazją warrozy i mocno skrystalizowanym pokarmem zimowym. Przy rzepaku te problemy pewnie będą jeszcze bardziej wydatne niestety.

U mnie co roku gorczycy sporo i dają radę.
Co do czerwienia to większość już tylko czerw na wyjściu. Pojedyńcze rodziny jeszcze podczerwiają.
Cytuj ten post