Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3
Właśnie wróciłem z pasieki, oblot w pełni. Powałki zimne poza jedną, córką włoszki, co do której nie jestem pewien. Pokarmu raczej sporo, powinno wystarczyć, poza jedną rodziną...córką włoszki Oczko
Posprzątałem jedną rodzinę, jedna siedziała na posranych ramkach słabiutka. Reszta rodzin wydaje się być ok.
Cytuj ten post
A u mnie 10cm śniegu i temperatura w okolicach zera .
Cytuj ten post
Mi się dzisiaj śnił oblot.
Cytuj ten post
Przyjechałem po tygodniu nieobecności popatrzeć na ule.
Nic nie wylatuje. Taśmy prawdy zaparowane od środka, że hej.
Dzięki prezentowi od Jacucha, stetoskopowi, posłuchałem w środku uli. Trzeba było tylko na początku usunąć membranę i wsuwać samą rurkę. Dźwięk jak z jakiejś bajki. Elki brzmią zapracowanie. Janusze - ledwie słychać, może daleko siedzą? Erki prawie jak Elgony, tylko ciszej.
Mam wrażenie, że się obleciały w sobotę i już nie czują parcia na jelita.
Na pewno będę dawał mniej tego octu na przyszłość.
Teraz najciekawsza część sezonu.
Wokół roślin też trzeba zatańcować.
Cytuj ten post
Potwierdzam: Zaczęło się! Mam pierwsze obloty. W górach jest to zawsze trochę później ale jest dobrze. Tak w ogóle, pierwszą "pszczołę 2019" zauważyła moja żona wywieszając pranie na balkonie. Aż trudno uwierzyć że pszczoły mają tak silny zmysł dotyczący wyczucia zapachu. Ciekawy temat do analizy.
Nie zaglądam do środka bo po co? I tak nic nie mogę sensownego teraz zrobić. Pokarmu u mnie zawsze mają i tak za dużo. Póki co pozostaje tylko czekać...
Serdecznie pozdrawiam!
Cytuj ten post
Ponieważ w piątek pod domem niektóre pszczoły dokonały oblotu, to ja dziś dokonałem objazdu.
Wynik ogólny: 52% żyje. Korelacji między leczonymi i nieleczonymi na razie silnej nie da się stwierdzić, bo żyją w obu grupach. W nieleczonych poginęło więcej (70%), ale że połowa stała na toczku, który mi wymarł prawie w całości (żyje tam tylko jedna mała rodzinka), to nie podciągam tego pod nieleczenie, w każdym razie nie wyłącznie.

Mam pasieczysko, gdzie przetrwało 100%, mam takie, gdzie umarło 90% (właśnie tam, j.w.). Pozostałe plasują się pomiędzy.

Najbardziej mi żal przedwojennej, co się bez leczenia przekulała przez 2 pełne sezony. Na szczęście dała potomstwo.

P18 na matce od Łukasza słabiutka, ale to będzie jej trzeci sezon, jeżeli liczyć pierwszy jako pełen (utworzona pod koniec, więc tak nie do końca) - w każdym razie druga zima za nią.

Żyje też matka zarodowa od Lutza, co to ją szerszenie chciały zjeść. Bardzo mi się podobało, jak ładnie się zazimowała. Widać było różnicę, nawet dla takiego laika jak ja. No i skutek widać. Siły tam nie ma, ale nie ma też wielkiego ubytku siły w stosunku do jesieni. Bardzo ładne.
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
No ja dziś też byłem świadkiem rozpoczęcia oblotu sądząc z temperatur w ostatnich dniach to był kolejny w piątek było 20 stopni w słońcu. Dziś w nocy 5 stopni w dzień w cieniu 11 stopni mniej słońca. Ale jak byłem parę minut to większości ule po wyjściu słońca i lekkim zmniejszeniu wiatru pszczoły zaczynały obloty ... Skuteczność 100%.. jak początku lutego.

Wysłane z mojego SM-G955F przy użyciu Tapatalka
[Obrazek: 130de1d675bc9cafd891a6a49453730e.jpg]
Cytuj ten post
Orientuje się może ktoś co to za robaczki? Ostatnimi czasy mam ich coraz więcej w ulach. Żyją w takich gromadach jak na zdjęciu. Często ich skupiska sa dużo większe.


Załączone pliki Miniatury
   
Cytuj ten post
To chyba jest Brudziec zwyczajny, też kiedyś szukałem co to za stworzonko bo miałem ich dużo na powałkach.
Informacja znaleziona w necie:
"Pokarm. Soki roślinne, okazjonalnie małe owady; chętnie martwe. Widziałem też, że nie stroni od nektaru kwiatowego, co nie jest podawane w literaturze. W poszukiwaniu pokarmu chętnie i regularnie zagląda do pszczelich uli."
Nie jest on szkodliwy dla pszczól, nigdy nie widziałem go też na ramkach, jedynie na powałkach. Do uli pcha się chyba ze względu na ciepło nie na pokarm. Początkowo go przepędzałem, teraz nie zwracam na nie uwagi.
Cytuj ten post
Grunt że nieszkodliwy.
Cytuj ten post
Ruch w pasiece aż szumi, noszą pyłek pełną parą.
Cytuj ten post
(17.02.2019, 12:29)pastaga napisał(a): Ruch w pasiece aż szumi, noszą pyłek pełną parą.

Leszczyna czy już grubiej coś? 
U mnie jeszcze nic nie noszą.
Cytuj ten post
Byłem w zagajniku leszczynowym niedaleko mojej pasieki, ale brak zainteresowania ze strony pszczół. Jak się ruszy gałązkami, to na rękach pozostaje już pyłek. Chyba na razie unikają dalszych lotów. Za to nie zabezpieczyłem dokładnie jednej padłej rodziny i zrobiły sobie "szwedzki stół" - zapomniałem o dodatkowych wylotkach przy dennicy (od poławiacza pyłku). Chciałem zabrać puste korpusy, a tam pszczoły na wszystkich ramkach z pokarmem.
We wszystkich warszawiakach ślady po biegunce na ramkach. To samo w dwóch wielkopolskich. Większość uli po padłych rodzinach udało mi się zabezpieczyć. Sporo woszczyny pójdzie na świeczki i będzie sporo materiału na pitny miód.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Cytuj ten post
(17.02.2019, 13:17)bonluk napisał(a):
(17.02.2019, 12:29)pastaga napisał(a): Ruch w pasiece aż szumi, noszą pyłek pełną parą.

Leszczyna czy już grubiej coś? 
U mnie jeszcze nic nie noszą.

Głównie leszczyna, spore ilości ale też od czasu do czasu można wypatrzyć inny kolor - taki bardziej jaskrawy jakby żółto/pomarańczowy. Może krokusy chociaż u mnie koło uli jeszcze nie kwitną, ledwo co niektóre pokazały się nad ziemią.
Cytuj ten post
(17.02.2019, 13:17)bonluk napisał(a):
(17.02.2019, 12:29)pastaga napisał(a): Ruch w pasiece aż szumi, noszą pyłek pełną parą.

Leszczyna czy już grubiej coś? 
U mnie jeszcze nic nie noszą.
Ja u mnie widziałem na razie tylko na leszczynie. Nic innego na razie w okolicy nie kwitnie.
Cytuj ten post
Kwitnącego też nic poza leszczyną nie widziałem ale dało się zaobserwować co jakiś czas inny kolor pyłku niż tylko z leszczyny.
Cytuj ten post
Gdzie Wy macie te pasieki? U mnie nawet porządnego oblotu nie było...
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
U mnie też za zimno na loty. Słońce tylko na chwilę się wyłoniło. Wczoraj było więcej słońca, ale było zimniej. Jak podgrzało ule i z jednego zaczęły pojedyncze pszczoły po coś latać to spojrzałem pod daszki, wciąż wszystkie siedzą w kłębie uwiązane nisko (prócz jednego BF, uwiązanego na cegle Oczko )

Dzisiaj pszczoły nadal w trybie zimowym, a przebiśniegi wysuwają z ziemi dopiero pierwsze kwiaty. To jeszcze nie ta pora. Na kolejną sobotę zapowiadają u mnie mróz, więc może i dobrze, że im się nie śpieszy z rozwojem. Ważne, że jak na razie wszystkie żyją Uśmiech
Cytuj ten post
(17.02.2019, 17:18)Adam1969 napisał(a): Gdzie Wy macie te pasieki? U mnie nawet porządnego oblotu nie było...
Południe Polski Uśmiech
Cytuj ten post
(17.02.2019, 21:16)emzarek napisał(a):
(17.02.2019, 17:18)Adam1969 napisał(a): Gdzie Wy macie te pasieki? U mnie nawet porządnego oblotu nie było...
Południe Polski Uśmiech

No tak. Może być ze 2 tygodnie różnicy.
Oglądałem dzisiaj leszczynę. Kotki rozluźnione, ale pyłku jeszcze nie daje.

Wczoraj siedziałem cały dzień na pasiece. Odwiedziłem 4 toczki. Przygotowałem nowe miejsca pod ule, dwa przestawiłem.
Zajrzałem pod daszki (bo już mnie nosi) Uśmiech
Generalnie wszystko siedzi w kłębach. 5 rodzinom co miały najlżejsze ule dałem ciasto już ze 2 tygodnie temu,  2 intensywnie je żrą, w pozostałych nie są zainteresowane. W 6 rodzinach kłęby tak nisko, że z trudem można je dojrzeć.
W pozostałych na wierzchu ale sporo w bok jeszcze mają.
Najsłabsza rodzina w 4 uliczkach (Asta). Pozostałe minimum w 6-ciu.
Nie zapeszając wygląda to dobrze. 22 rodziny żywe i w ładnych kłębach.
Żadna jeszcze nie grzeje (przynajmniej nie wyczułem), oczywiście nie zamykam dennic i nie ocieplam powałek Uśmiech
W euforie nie popadam (jeszcze za wcześnie) ale 85% stanu z jesieni żyje... Więc mój plan powiększenia pasieki na razie nabiera kształtów...
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
(17.02.2019, 13:41)regulus napisał(a): Byłem w zagajniku leszczynowym niedaleko mojej pasieki, ale brak zainteresowania ze strony pszczół. Jak się ruszy gałązkami, to na rękach pozostaje już pyłek. Chyba na razie unikają dalszych lotów. Za to nie zabezpieczyłem dokładnie jednej padłej rodziny i zrobiły sobie "szwedzki stół"  - zapomniałem o dodatkowych wylotkach przy dennicy (od poławiacza pyłku). Chciałem zabrać puste korpusy, a tam pszczoły na wszystkich ramkach z pokarmem.
We wszystkich warszawiakach ślady po biegunce na ramkach. To samo w dwóch wielkopolskich. Większość uli po padłych rodzinach udało mi się zabezpieczyć. Sporo woszczyny pójdzie na świeczki i będzie sporo materiału na pitny miód.

U mnie niestety padły wszystkie rodzinki - 5 sztuk. Zakarmiałem inwertem. Czy ten inwert z ramek można na miód pitny wykorzystać? Przy zakupie jakiegoś odkładu rozumiem, że żadnych ramek po padłych rodzinkach wykorzystać nie wolno?
Cytuj ten post
(Wczoraj, 08:43)terran napisał(a): U mnie niestety padły wszystkie rodzinki - 5 sztuk. Zakarmiałem inwertem. Czy ten inwert z ramek można na miód pitny wykorzystać? Przy zakupie jakiegoś odkładu rozumiem, że żadnych ramek po padłych rodzinkach wykorzystać nie wolno?

Na miód pitny nie, bo to nie miód tylko cukier. Tak samo jak na sprzedaż nie.
Co do wykorzystania ramek, są różne szkoły. Tych którzy wszystko maniakalnie dezynfekują i tych co tego nie robią Oczko Jak nie masz zgnilca, to sądzę, że możesz spokojnie ich użyć by wzmocnić odkłady lub na zimę. Nosemą bym się nie przejmował, ona i tak jest już wszędzie. W naturze pszczoły zajmują barcie po padłych rodzinach i jakoś muszą sobie z takimi plastrami radzić. Jedynie bym wywalił plastry z pierzgą, jeśli przeleżała za długo, bo dodasz rodzinie tylko niepotrzebnej roboty. One i tak pierzgę lub cały plaster wywalą i zrobią na nowo. A wosk i pierzga na dnie tylko zwabią barciaka.

Ja w tym roku dałem taki plaster rodzinie i tylko sprzątać dennice musiałem co i rusz Oczko Zdemontowały go i zrobiły nowy.
Cytuj ten post
(Wczoraj, 08:43)terran napisał(a):
(17.02.2019, 13:41)regulus napisał(a): Byłem w zagajniku leszczynowym niedaleko mojej pasieki, ale brak zainteresowania ze strony pszczół. Jak się ruszy gałązkami, to na rękach pozostaje już pyłek. Chyba na razie unikają dalszych lotów. Za to nie zabezpieczyłem dokładnie jednej padłej rodziny i zrobiły sobie "szwedzki stół"  - zapomniałem o dodatkowych wylotkach przy dennicy (od poławiacza pyłku). Chciałem zabrać puste korpusy, a tam pszczoły na wszystkich ramkach z pokarmem.
We wszystkich warszawiakach ślady po biegunce na ramkach. To samo w dwóch wielkopolskich. Większość uli po padłych rodzinach udało mi się zabezpieczyć. Sporo woszczyny pójdzie na świeczki i będzie sporo materiału na pitny miód.

U mnie niestety padły wszystkie rodzinki - 5 sztuk. Zakarmiałem inwertem. Czy ten inwert z ramek można na miód pitny wykorzystać? Przy zakupie jakiegoś odkładu rozumiem, że żadnych ramek po padłych rodzinkach wykorzystać nie wolno?

Inwert to raczej na zacierUśmiech
Ramki po padłych rodzinach w zeszłym roku wykorzystałem w 100% do odkładów. Powycinałem tylko padły czerw.
W tym roku zrobię to samo....
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
(Wczoraj, 08:43)terran napisał(a): U mnie niestety padły wszystkie rodzinki - 5 sztuk. Zakarmiałem inwertem. Czy ten inwert z ramek można na miód pitny wykorzystać? Przy zakupie jakiegoś odkładu rozumiem, że żadnych ramek po padłych rodzinkach wykorzystać nie wolno?

Jeśli w ramkach jest głownie inwert to miodu pitnego z tego nie będzie, co najwyżej "inwert pitny" Oczko
Polecałbym destylację po fermentacji.

Ramki jak dla mnie są do użytku, wycinam tylko ewentualną pleśń i czerw.
Cytuj ten post
U mnie siły noszenia pyłku spora -żółty
temperatury w dzień +15(+30 słonce) praca wre - noce jeszcze spada temperatura dość mocno ale przez jeszcze parę dni ma być ładny dzień.
Kotki na wierzbach zalążki już są
Północne Lubuskie
Cytuj ten post
No to z doniesień telefonicznych - mam pełny oblot. Uśmiech
25 km na wschód o Wa-wy.
Niestety siedzę w pracy... Smutny
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post