Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3
I jeszcze o temperaturze: wczoraj w nocy -10. Według mnie super jak na luty.
Cytuj ten post
(23.02.2019, 19:05)bees4all napisał(a): Póki co proszę nie przeszkadzać pszczołom! Jeszcze nie teraz.

Bardzo mnie to ciekawi jak to z tym przeszkadzaniem jest. Domysły domysłami, opinie opiniami, ale jak to jest naprawdę w granicach mających znaczenie dla pszczelarza i pszczół w pasiekach w kwestiach możliwych do zaobserwowania.

Są pszczelarze, którzy grzebią w rodzinach raz na tydzień i jakoś rodziny im żyją. Są pszczelarze (np. na wschodzie) co łączą i przenoszą zimą kłęby do innego ula na mrozie. Może to budzić niechęć. Jestem w stanie to zrozumieć. Ale jak to jest naprawdę z tą "perspektywą pszczół" w którą tak chętnie wchodzą pszczelarze. PN nie są tu wyjątkiem. Uśmiech Oczywiście możliwą do zaobserwowania na pasiece.

Wyobrażam sobie taki eksperyment na potrzeby pszczelarskie (nie naukowe, tam by się przydała większa liczba rodzin i najlepiej zaślepienie prób). W jednej grupie 10 uli, w których przez kilka lat jak najmniej się grzebie. Powiedzmy kilka razy do roku w tym sprawdzenie czy są dobrze zakarmione na zimę. W zimę się nie grzebie. W drugiej grupie 10 uli byłyby rodziny, którym grzebie się w sezonie raz na tydzień, a w zimę raz na miesiąc. Aby miało to sens, zawsze jakiś powód znajdowałoby się do zagrzebania i przy okazji poprawiania coś tam, uważając zgodnie ze sztuką, że pszczoły będą się od tego miały lepiej. Po kilku latach zapisywania danych wyciągnęłoby się wnioski. Pomimo nienaukowości eksperymentu, dobrze by było chociaż częściowo go zaślepić i niech rodziny oceniałoby raz na rok dwóch innych ludzi: jeden pszczelarz, a drugi naukowiec z dziedziny pszczelnictwa, którzy nie wiedzieliby, z której grupy pochodzą dane rodziny poddane analizie.
Rzeczywistość nie jest tym, czym się wydaje
Cytuj ten post
Przez dziesięć lat, po zakarmieniu na zimę nie zaglądałem do uli, aż do wiosny. Tej zimy zaglądałem raz lub dwa razy w tygodniu niezależnie od temperatury. W styczniu w jednej rodzinie padła matka, więc pszczoły, które zostały połączyłem z mikro rodzinką z ulika weselnego. Tydzień temu przełożyłem rodzinę z ula Warszawskiego Poszerzanego na Wielkopolski, przy temperaturze 6°C. Przeszkadzam w tym roku jak tylko mogę, a pszczoły i tak żyją. Może trochę więcej zużyły pokarmu, może trochę większy jest osyp, ale pierwszy raz w życiu mogłem obserwować jak wygląda zimowla.
Przeczytać w książce, a zobaczyć na własne oczy to kolosalna różnica.
Nie namawiam nikogo na grzebanie zimą w ulach, ale jeśli nie ma czerwiu i ocieplenia to podniesienie daszka w niczym nie zaszkodzi.
"od wiedzy, ważniejsza jest wyobraźnia"
Cytuj ten post
W Pszczelej Woli został zainstalowany ul poddawany całorocznej obserwacji, były tam dokonywane wszystkie możliwe pomiary na bieżąco analizowane przez podłączone komputery. Oglądałem jeden z zapisów aktywności rodziny zimą, który został zarejestrowany po wizycie sikorki na wylotku. Znaczne zwiększenie aktywności rodziny powodowało wzrost różnych zmiennych. Ogólnie wniosek był taki, że jakikolwiek silniejszy bodziec zewnętrzny powodował większe zużycie pokarmu i zaburzenia równowagi systemu.
Problemu nie ma, jak rodzina jest zdrowa, silna i ma odpowiednią ilość zapasów.
Rodziny starannie przygotowują się do zimy dbając np. o odpowiednie uszczelnienie ula, budują mostki łączące plastry. Niepotrzebnymi wglądami nie tylko je denerwujemy (zwiększamy ich aktywność), ale niszczymy ich pracę. Nie dokonają już później żadnych potrzebnych napraw. Na działania pszczelarz ma czas przed rozpoczęciem sezonu zimowego (odpowiednio przygotować ul i pasieczysko, ułożyć gniazdo, ocenić ilość zapasów i ewentualnie je uzupełnić) a potem pozostaje czekać do wiosny na efekt selekcji naturalnej. Jak coś zostało zaniedbane wcześniej, to może się popukać, ale w czoło.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
(24.02.2019, 15:22)regulus napisał(a): Problemu nie ma, jak rodzina jest zdrowa, silna i ma odpowiednią ilość zapasów.
I dlatego mogę przeszkadzać swoim pszczołom. Oczko 

A tak na poważnie to zaglądam, żeby dowiedzieć się czy świta opiekuje się matką zamkniętą w izolatorze. Muszę też poznać jak przebiega gospodarka zapasami z izolatorem w środku kłębu (a przebiega odmiennie niż z matką biegającą luzem po ramkach). Wszystko to po to, żeby w przyszłości zaglądanie nie było potrzebne. 
 
"od wiedzy, ważniejsza jest wyobraźnia"
Cytuj ten post
(24.02.2019, 15:22)regulus napisał(a): Niepotrzebnymi wglądami nie tylko je denerwujemy (zwiększamy ich aktywność), ale niszczymy ich pracę. 

Być może. Ale w moim myślowym eksperymencie chodzi o to, aby sprawdzić, czy w konsekwencji na pasiece tak potraktowane pszczoły będą miały się widocznie gorzej dla jakiś parametrów życiowych w perspektywie kilkuletniej.  
Rzeczywistość nie jest tym, czym się wydaje
Cytuj ten post
Widziałem już efekty takich doświadczeń. Znowu powołam się na Pszczelą Wolę. Przy tamtejszym Technikum funkcjonują różne pasieki, w niektórych grzebią stale różne grupy słuchaczy przez okrągły rok, ale są też wydzielone ule, w których grzebią tylko nieliczni wybrańcy (np. z unikatowymi liniami hodowlanymi). Te traktowane brutalnie częstymi przeglądami rodziny potrafią sobie świetnie radzić, ale moim zdaniem świadczy to o ich silnej chęci do życia. Nie widziałem jeszcze rodziny pszczelej, która poddałaby się depresyjnie presji zewnętrznej i nie próbowałaby za wszelką cenę dążyć do przetrwania. Istotny jest dostęp do odpowiedniej ilości pokarmu (najlepiej jeszcze o odpowiedniej jakości). Zimą ingerując w funkcjonowanie rodziny powodujemy zwiększenie zużycia cennych zapasów, latem ograniczamy ich gromadzenie. Jeśli rodzina ma zimą odpowiednią ilość zapasów, a latem ciągły dostęp do bogatej bazy pożytkowej, to niepokojenie stałe pszczół nie musi mieć bardzo negatywnych konsekwencji o ile nie nałożą się na to nieprzewidywalne negatywne czynniki pogodowe.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
(23.02.2019, 19:05)bees4all napisał(a): Dobrze, że wróciła zima. 

Zima ??  Zdziwko

W nocy temperatury parę razy na minusie a tak to same na plusie temperatury... dziś temperatury w cieniu +14(ponad +30 w słońcu )  - przynajmniej u Nas , do tego widziałem zapowiedzi w prognozie (tak wiem może się zmienić ale ostatnio mają dobrą skuteczność) za 7 dni temperatury w dzień +15 do +20 
Cytuj ten post
Każdy ma swoje indywidualne warunki
Cytuj ten post
Poszliśmy z najmłodszą z żon na spacer i w ciemnościach wymacałem: kotki (bazie) już są na wierzbach w południowym podwarszawiu. Czyli wiosna w zasadzie już się zaczęła?
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
(04.03.2019, 20:16)flamenco108 napisał(a): Poszliśmy z najmłodszą z żon na spacer i w ciemnościach wymacałem

Zboczeniec Oczko
Cytuj ten post
(04.03.2019, 20:17)Krzyżak napisał(a):
(04.03.2019, 20:16)flamenco108 napisał(a): Poszliśmy z najmłodszą z żon na spacer i w ciemnościach wymacałem

Zboczeniec Oczko

było:

(26.02.2019, 18:47)Arianin napisał(a): Każdy ma swoje indywidualne warunki
Rzeczywistość nie jest tym, czym się wydaje
Cytuj ten post
(04.03.2019, 20:16)flamenco108 napisał(a): Poszliśmy z najmłodszą z żon na spacer i w ciemnościach wymacałem: kotki (bazie) już są na wierzbach w południowym podwarszawiu. Czyli wiosna w zasadzie już się zaczęła?

[Obrazek: d48559507b272a2bmed.jpg]

już tydzień temu u Nas tak wyglądały wierzby 
Cytuj ten post
Gatunków wierzb jest od diabła. U mnie już pylą co najmniej dwa. Jedna u mnie na pasiece, na 99% Sadłowickiej na 1% Smitha. Zgubiłem gdzieś rozpiskę, gdzie, które wsadzałem... Kwitnie również mieszaniec iwy nad stawem ok 500m od pasieki. Ta moja wierzba ma zielonkawy pyłek a iwa prawilnie żółciutki.
Cytuj ten post
(05.03.2019, 08:43)MN napisał(a): Gatunków wierzb jest od diabła. U mnie już pylą co najmniej dwa. Jedna u mnie na pasiece, na 99% Sadłowickiej na 1% Smitha. Zgubiłem gdzieś rozpiskę, gdzie, które wsadzałem... Kwitnie również mieszaniec iwy nad stawem ok 500m od pasieki. Ta moja wierzba ma zielonkawy pyłek a iwa prawilnie żółciutki.

Michał, może się kiedyś (oby) przychylę do studiów nad odmianami wierzby, bo widać temat jest obszerny. Na razie wierzby poznaję po dwóch objawach: bazie na wiosnę i charakterystyczny pokrój drzewa biorący się z odgłowienia na wysokości ok. 2 metrów. Wierzba, którą wczoraj macałem, jednakowoż wyrosła sobie "dziko" na opuszczonej działce, koło płota, gałęźmi zwieszając się ponad uliczką, więc przypominała przerośnięty mocno krzak. W mojej okolicy rośnie sporo wierzb, całkiem starych, gdyż, jak historia uczy, osiedlono tu w XVIIIw. wiele rodzin Olędrów, czyli imigrantów z Holandii, a to dlatego, że nadzwyczaj sprawnie im szło przekształcanie bagnisk w żyzne pola, co bardzo podnosiło dochody z gruntów. Wierzby były jednym z ich podstawowych narzędzi Oczko
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
(24.02.2019, 15:22)regulus napisał(a): Ogólnie wniosek był taki, że jakikolwiek silniejszy bodziec zewnętrzny powodował większe zużycie pokarmu i zaburzenia równowagi systemu.


Dziękuję. Oto mi właśnie chodzi. Pszczoły w każdych warunkach szukają równowagi - punktu optymalnego, biorąc pod uwagę różne czynniki. Każda, nawet najmniejsza ingerencja pszczelarza ma wpływ na utratę wypracowanego od jesieni stanu równowagi. Co oznacza dodatkową pracę i zużycie energii i to wtedy kiedy pszczoły są najsłabsze...
Mam wypracowaną taką zasadę w moich warunkach klimatycznych: 15 marzec / 15 stopni / brak wiatru - wtedy zaglądam do ula. W tym roku może to oznaczać dopiero w kwietniu?
Chciałbym tylko dodać, że mam dennice higieniczne co pozwala mi w każdej chwili zrobić porządek (wymiana papierowych ręczniczków) bez otwierania ula. To co widzę na dnie ula mówi mi dokładnie o tym co się dzieje lub nie dzieje w ulu.
Kolejna uwaga (mądrość ludowa wiekowych pszczelarzy): Jeżeli rodzina jest bardzo słaba to lepiej ją w ogóle zlikwidować (wspomniana wcześniej selekcja naturalna) niż ryzykować wyhodowanie sobie jakieś poważnej choroby
Cytuj ten post
(05.03.2019, 08:43)MN napisał(a): Gatunków wierzb jest od diabła.

W swoim ogródku mam chyba 10 gatunków. Polecam Wierzbę Sachalińską 'Sekka'. Wygląda egzotycznie i jest niezwykle atrakcyjna dla pszczół. Kiedy zaczyna kwitnąć jest to dla mnie sygnał aby zacząć dodawać węzę.
Cytuj ten post
(16.03.2019, 15:41)bees4all napisał(a): Polecam Wierzbę Sachalińską 'Sekka'. Wygląda egzotycznie i jest niezwykle atrakcyjna dla pszczół. Kiedy zaczyna kwitnąć jest to dla mnie sygnał aby zacząć dodawać węzę.

A ona kwitnie w podobnym terminie jak inne popularne wierzby np. Iwa ? czy inaczej ?
 
Cytuj ten post
(16.03.2019, 15:41)bees4all napisał(a):
(05.03.2019, 08:43)MN napisał(a): Gatunków wierzb jest od diabła.

W swoim ogródku mam chyba 10 gatunków. Polecam Wierzbę Sachalińską 'Sekka'. Wygląda egzotycznie i jest niezwykle atrakcyjna dla pszczół. Kiedy zaczyna kwitnąć jest to dla mnie sygnał aby zacząć dodawać węzę.

Wierzba smocza. Piękna rzecz przyznaję. Miałem w sąsiedztwie jedno okazałe drzewo, ale zostało wycięte, by zrobić miejsce na budynek gospodarczy. Żeby nie zmarnować genów poszedłem wcześniej do sąsiada z czteropakiem i wyciąłem sobie mnóstwo gałęzi jako sztobry. Niestety było już późno (druga połowa kwietnia) i nic z tych sztobrów nie wyhodowałem.
Cytuj ten post
(18.03.2019, 08:42)GIBON napisał(a):
(16.03.2019, 15:41)bees4all napisał(a): Polecam Wierzbę Sachalińską 'Sekka'. Wygląda egzotycznie i jest niezwykle atrakcyjna dla pszczół. Kiedy zaczyna kwitnąć jest to dla mnie sygnał aby zacząć dodawać węzę.

A ona kwitnie w podobnym terminie jak inne popularne wierzby np. Iwa ? czy inaczej ?
 

Właśnie teraz rozpoczyna kwitnienie (22.03). W tym roku w tym samym czasie rozpoczyna również kwitnienie forsycja. Dla pszczół jest to zawsze szaleństwo. Nawet dzisiaj przy kiepskiej pogodzie i temp. ok 9 stopni chmura pszczół na tej wierzbie.

Zastanawiam się jak mogę pomóc, bowiem po przekwitnieniu zawsze muszę wykonać przecinkę - np. na granicy z sąsiadem. Będę miał tak za 2-3 tygodnie dużo darmowych sadzonek/gałązek, które nie mam już gdzie obsadzić w swojej pasiece. Szkoda wyrzucić...

Zainteresowanych proszę o kontakt: mkr4all@gmail.com (odbiór okolice Myślenic k. Krakowa).

Przy okazji pozdrawiam nie tylko pszczelarzy ale również miłośników ogrodów. Myślę, że idzie to jakoś w parze.
Cytuj ten post