Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3
Rozmawiałem dziś w kuchni w pracy o rodzinie Elgonów, która ma małe szanse przeżycia. Szef szefa mojego szefa się zestresował bo nie usłyszał początku, że chodzi o pszczoły.
Po wglądzie do Elki tam pewnie krainki dokładane i matka oryginalna została... Zaczerwiła trochę, ale nie wszystko się wygryzło, jedno padło przy wygryzaniu. Obce córki założyły matecznik na cichą wymianę. Też wyziębiony.
Cytuj ten post
Wczoraj super pogoda była, korzystając z okazji zrobiłem trochę bardziej niż pobieżny wgląd do rodzin na mojej pasiece. Powoli trzeba zabierać się do podsumowania zimowli (lista błędów miała się co roku zmniejszać, ale jakoś dziwnie się wydłuża albo może wzrasta świadomość ich popełniania). W sumie dwie rodziny nadają się do pokazywania (musiałem już dokładać ramki z suszem, a w jednej dowaliłem nawet półnadstawkę licząc na miód z wierzby), ale reszta to super słabiaki (powoli tracą już lotną pszczołę, a ilość czerwiu jest tragicznie mała). Kolejne gatunki wierzby zaczynają kwitnąć, szykuje się tarnina (choć wtedy tradycyjnie trzeba spodziewać się fatalnej pogody). Może zwiększy się szansa na przeżycie mikro rodzinek. W sumie jestem już ekspertem od startowania od zera (sporo podobnych sezonów za mną, a niejeden pszczelarz rzuciłby to już w diabły). Sąsiedzi nadal patrzą na mnie z politowaniem. Będzie dobrze - kiedyś musi się udać.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
U mnie na dzień dzisiejszy żyje 22 rodziny na 26 zazimowanych. Pierwszy większy przegląd planuje na ten czwartek, o ile pogoda pozwoli. Pobieżnie patrząc pod daszki stwierdzam że jest nieźle. Jak na moje dotychczasowe pszczelarzenie to najlepsza zimowla. Z 10 rodzin jest naprawdę w dobrej sile, mam też ze 3-4 słabiaki (jedna matka chyba trutowa) reszta średniaki.
W zeszłym roku podawałem objawowo tymol, według strategii Österlunda. Bez zliczania roztoczy oczywiście lecz na podstawie objawów porażenia wirusami, ale w wersji hardkorowej.
I tak ze 3 rodziny dostały dawkę już w czerwcu, kilka po lipie, kilka przed nawłocią, kilka po. Jedna rodzina przeszła przez sezon bez leczenia i jest w dobrej sile.
Na dzień dzisiejszy uważam takie objawowe leczenie za dobry pomysł przy dochodzeniu do populacji tolerującej roztocze.
Zobaczymy jak dalej to się potoczy...
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
Zabrałem się za ocenę zimowli: pasieka całkowicie nieleczona, odkłady w większości zazimowane na tym, co same uzbierały, rodziny produkcyjne zakarmiane cukrem tylko w ilościach uzupełniających własne zapasy. Efekt przeżywalność 10% (z 30 do maja dociągnęły 3, nie liczę rodzin które straciłem jesienią w związku z falą rabunków - sąsiad zrobił szwedzki stół osuszając hurtowo ramki z resztek zapasów i w wyniku masowych ilości os i szerszeni na pasiece). Próba określenia przyczyn (własnego lenistwa, głupoty i pecha nie brałem pod uwagę): w większości odkładów matki nie przerwały czerwienia - znaczne ilości czerwiu, sporo śladów świadczących o nosemozie, w kilku rodzinach przez zimę żerowały gryzonie, jeden ul poległ w wyniku bezlitosnego ataku dzięciołów, dwie rodziny wywiało (w związku z silnymi wichurami w marcu (nie pomogły taśmy zabezpieczające). Dodam, że przeżywalność rodzin u okolicznych pszczelarzy, to równo 100%, czyli że moje pszczoły nie stanowiły zagrożenia dla ich pasiek.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
A jakby u sąsiadów przezywalnosc była 50% to znaczy że drugie 50% padło u nich z Twojej winy? Dziwna logika
Cytuj ten post
No w każdym razie przy 100% przeżywalności w ich pasiekach logiczne jest, że nie było wpływu ze strony moich patogenów.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
(30.04.2019, 18:51)regulus napisał(a): No w każdym razie przy 100% przeżywalności w ich pasiekach logiczne jest, że nie było wpływu ze strony moich patogenów.

Logiczne?
Cytuj ten post
Jeżeli w mojej pasiece padło 70% rodzin, a w okolicznych pasiekach nie padła żadna, to znaczy, że padanie moich rodzin nie miało wpływu na żywotność tych innych.
Z dwóch zdań prawdziwych wynika zdanie prawdziwe, czyli mamy tu klasyczną implikację. Logiczne.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
Ale w Twojej pasiece nie padło 70% rodzin, jeśli przeżyło 10% ?

Tak sobie skojarzyłem z logiką Duży uśmiech
Cytuj ten post
No tak logiczne, mój błąd.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
Oczko

Szacun że przeżyły te 3 i się nie poddajesz. Sorry że tak przy okazji tej kłody nie pogadaliśmy, ale byłem dość zaaferowany, żeby nikt nie umarł Oczko
Cytuj ten post
Właściwie, to cały czas się zastanawiam, czy się nie poddać. Pomagam jednemu gościowi w prowadzeniu pasieki i jego pszczoły funkcjonują super, choć generalnie, to on się patrzy a ja robię (czyli z moją wiedzą i umiejętnościami może nie jest wcale tak źle, choć cały czas uważam się za amatora). Gdzieś musi tkwić jakiś błąd.
A z twoją kłodą to naprawdę fajna przygoda, niewiele brakowało żeby znalazła się na tym baobabie (zabrakło góra 20 cm).
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
Zrobiłem wczora z wieczora szybki objazd po pasiece, bo wyjeżdżam na prawie tydzień, a tu przecież nastroje rojowe w przewidywaniu.

Aktualnie, w ramach moich dążeń do nauczenia się czegoś i poznania, 8 pni stoi w sadach (głównie jabłkowych), 12 bezpośrednio lub prawie przy rzepaku, 3 leżaki dadanowskie w lesie i 3 w pobliżu innych sadów, w zupełnie innej miejscowości - bo tam się obudziły po zimie, tuż przy Wiśle, w pobliżu łąk.

Tamże, w rejonie zwanym romantycznie "Urzecz", stały jeszcze pod koniec marca 4 rodzinki, ale wczoraj ze zdumieniem zastałem jeden pusty (kompletnie, śladu po pszczołach nie zostało) ul. Może z 10 niewygryzionych komórek z czerwiem i początki barciaka (ze 3 larwy). Z pozostałych tam żywych pniaków jeden zajmuje zaledwie pół korpusu, a jeden zajął korpus - dopełniłem mu ramki zimowe z pokarmem, po zabraniu podkarmiaczki, więc na tydzień co najmniej wystarczy. Trzeci zaczął się rozbudowywać w dennicy, więc dostał korpus po wypszczelonej rodzinie, niech sobie go posprząta i zagospodaruje.
To, co mnie co nieco zdumiało, to bardzo małe zapasy pokarmowe - tylko ta jedna silna rodzinka miała je w godnej uwagi ilości, błyszczące, znakiem tego świeże. Słabiak (po borówkowej surwiwalówce) musi polegać na zapasie zimowym, a średniaka musiałem zaopatrzyć. W ostatnich latach po klonach nie musiałem się martwić o zakarmienie, nawet w moim pierwszym sezonie, zgodnie uznawanym przez okolicznych pszczelarzy za fatalny...

Przy rzepaku wszystkie rodziny bez wyjątku zakiszone mocno w gniazdach, które były ciężkie od zebranego ongi pokarmu - za to prawie zero pszczół w nadstawkach. Rzepak pachniał jak jakaś, nie przymierzając, drogeria, więc widać, jak ostatnie chłody (strasznie długie Ogrodniki w tym roku) zatrzymały akcję. U silniejszych znalazłem po kilka wybudowanych mateczników, ale bez larw - u mieszańców z dłuższym stażem (czyli takich unasiennianych z wolnego lotu swobodnie już od paru pokoleń co najmniej) znacznie mniej jaj, pomimo licznych wolnych komórek. Ruchu w terenie prawie wcale nie stwierdziłem. Ogólny wniosek miałem taki, że gdyby rzepak zakwitł za tydzień dopiero, to miałbym parę godnych uwagi rodzinek zbierających miód. Ale czego można oczekiwać w kraju, w którym na narty jeździ się na południe, a nad morze na północ?

Ostatni przystanek zrobiłem przy leżakach dadanowskich w lesie, koło rzeczki, bagienka i trzystuletniego dębu. Zostały tam 3 mini-odkłady z matkami, z których większościowy zapas czerwiu i pszczoły wywiozłem jako łokełeje na rzepak. Dwie z nich zachowywały się zgodnie z przewidywaniem, czyli sumiennie odpracowywały straty. Jedna miło mnie zaskoczyła: musiała zachować multum lotnej pszczoły, która dała jej przewagę w ostatnich 2 tygodniach, bo pozostawione im ramki zostały gruntownie wysprzątane, obsiądnięte na czarno i zasiane. Dostały zatem do pełna kolejnych ramek pozostałych po zeszłej zimie i nie wątpię, że za parę tygodni w tym ulu będzie ciasno od pszczół.

W maju mam bardzo mało czasu na pszczelarstwo, pierwsze trzy weekendy zajęte dokumentnie, więc mam nadzieję, że moje wczorajsze zabiegi polegające głównie na dokładaniu ramek i "przewietrzaniu" gniazd powstrzymają pszczoły od rojenia się, przynajmniej w następnym tygodniu.
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
A ja przegapiłem rzepak Cwaniak
Było zimno i zimno, a tu nagle rzepak... za mało kontaktu z naturą, ciągle tylko ten ekran komputera, żebym tylko zimy nie przegapił Oczko No ale nic, pod domem przynajmniej może poleje akacja Uśmiech Jak nie, to tylko koniczyna mi zostanie, bo lipy to 3 lata z rzędu nic nie polały, a przy tej suszy pewnie zmian żadnych większych nie będzie.
Cytuj ten post
Ciężki stał się żywot pszczół, nic im nie sprzyja. Moje dwie rodzinki nie leczone od pełnego roku z jedną zimą w towarzystwie warrozy na koncie, walczą o być albo nie być. Warroza panoszy się po ramkach w najlepsze mimo, że pszczoły odsklepiają porażony czerw ( może przez to jeszcze bardziej jest natrętna ?). Zaczynam powątpiewać w jakieś podziały tegoroczne.
Cytuj ten post
Nie wiem co dopuszczasz w swojej gospodarce Sławku. Spróbuj moze na węze je zwalic? Jak sobie nie radza i tak i nie dajesz im szans na wygraną to moze restart da im szanse rozwoju?
Cytuj ten post
(08.05.2019, 22:12)Naturalny Maniek napisał(a): Nie wiem co dopuszczasz w swojej gospodarce Sławku. Spróbuj moze na węze je zwalic? Jak sobie nie radza i tak i nie dajesz im szans na wygraną to moze restart da im szanse rozwoju?

Albo rozważ jakąś metodę mechaniczną jak wrzucenie ich wszystkich w cukier puder. Dosłowne, wszystkie w kubeł, ramki z czerwiem zabrać i przetarzać je w tym kuble razem z cukrem. Potem odsiać i sprawdzić ile warozy spadło, a powstały syrop podać Oczko
Jak odsklepiają, to może się już nauczyły i nie warto tego marnować? Być może teraz sobie by poradziły gdyby nie zjadliwość roztocza. Zawsze mnie to zastanawia, bo pszczołowate potrafią się uczyć i podpatrują zachowania od siebie, więc być może rodzina doprowadzona do krawędzi już wie jak sobie poradzić z wrogiem, ale przegrywa z samą krawędzią?
Wtedy leczenie interwencyjne rodzin, które zaczynają sobie radzić, miałoby sens... Sam miałem już taką rodzinę, która zaliczyła załamanie, było strasznie dużo DWV, a później ozdrowiała i wybuchła... wyszła z nad krawędzi. Przynajmniej tak to subiektywnie zaobserwowałem.
Cytuj ten post
(08.05.2019, 22:28)kosz85 napisał(a): Albo rozważ jakąś metodę mechaniczną jak wrzucenie ich wszystkich w cukier puder. Dosłowne, wszystkie w kubeł, ramki z czerwiem zabrać i przetarzać je w tym kuble razem z cukrem. Potem odsiać i sprawdzić ile warozy spadło, a powstały syrop podać Oczko
Jak odsklepiają, to może się już nauczyły i nie warto tego marnować? 

Kosz85 robiłeś tak już kiedyś?
Jeżeli tak to z jakim efektem?

Może odsklepiaj ponieważ jest ich mało i czerw im zmarzł ?


Pozdrawiam
Cytuj ten post
(09.05.2019, 06:23)Trzmielec napisał(a): Kosz85 robiłeś tak już kiedyś?
Jeżeli tak to z jakim efektem?

Może odsklepiaj ponieważ jest ich mało i czerw im zmarzł ?


Pozdrawiam

Zależy o co pytasz, jeśli o przerwę w czerwieniu + coś na warozę, to tak i wreszcie przezimowało mi 100%, tylko zamiast cukru użyłem kw. mlekowego 15% (pisałem gdzieś o tym), ale kolega ma pszczoły TF i pewnie nie chce żadnej chemii używać Uśmiech Cukier jest w tym przypadku rozwiązaniem mechanicznym, a nie chemicznym, ma gorszą skuteczność i jedynie zmniejsza nieco presję roztocza, ale nie zaburza przy tym równowagi chemicznej ula. Ogólnie cukier też używałem, ale w mniejszej skali, to ta sama operacja co przy badaniu porażenia, tylko na całej rodzinie Oczko No i cukier nie pomaga przy nosemie, a kw. mlekowy owszem. 
Cytuj ten post
(09.05.2019, 07:10)kosz85 napisał(a):
(09.05.2019, 06:46)Trzmielec napisał(a): Pytam czy wrzuciłeś pszczoły do kubła.


Pozdrawiam


Do kubła nie wrzucałem, kwas mlekowy jest wygodniejszy, ale miałem zamiar stąd wiem o istnieniu takiej metody i jak mówię, widziałem takie rozwiązanie. 

Dla dziejowej sprawiedliwości proszę przenieść powyższe cytaty tam gdzie były.



Pozdrawiam
Cytuj ten post
(09.05.2019, 12:10)Trzmielec napisał(a):
(09.05.2019, 07:10)kosz85 napisał(a):
(09.05.2019, 06:46)Trzmielec napisał(a): Pytam czy wrzuciłeś pszczoły do kubła.


Pozdrawiam


Do kubła nie wrzucałem, kwas mlekowy jest wygodniejszy, ale miałem zamiar stąd wiem o istnieniu takiej metody i jak mówię, widziałem takie rozwiązanie. 

Dla dziejowej sprawiedliwości proszę przenieść powyższe cytaty tam gdzie były.



Pozdrawiam


A Tobie o co chodzi? Jakiej dziejowej sprawiedliwości?

sprawiedliwość dziejowa
[noun] przekonanie, że krzywdy wyrządzone narodowi lub pewnej grupie społecznej po latach zostaną wynagrodzone, a agresorów spotka kara

Jesteśmy chyba tej samej narodowości, zrobiłem Ci jakąś krzywdę, albo Ty mi?
Cytuj ten post
Moja wypowiedź tu przeniesiona po wyrwaniu z kontekstu brzmi głupio.
Natomiast brak odpowiedzi twojej w tamtym temacie wygląda na miganie się od odpowiedzialności za polecanie...hym.. dosyć kontrowersyjnych praktyk.
Tym bardziej że okazało się że osobiście pszczół do kubła nie wrzuciłeś.

Pozdrawiam
Cytuj ten post
Nie ma tutaj żadnych kontrowersyjnych praktyk.
Ja osobiście też uważam, że proste metody farmakologiczne są wygodniejsze i bardziej mi pasują we współpracy z pszczołami (jak na razie), niż zaawansowane zabiegi biotechniczne w ramach IPM (integrated pest managment).

BTW nie dalej jak przedwczoraj przeleczyłem kwasem mlekowym świeżo złapane rójki kolegi, bo później będą one służyły za ramki z mięsem do odkładów z matkami z linii po pewnych selekcjach.
Cytuj ten post
Borówka zrób test cukrem pudrem w słoiku i zobacz jaka jest przeżywalność pszczół.
Robiłam ten test z dziadkiem wielokrotnie i mogę Ci powiedzieć że 20-40 procent pszczół się udusiło.

Sam zabieg cukrem na rodzinie wygląda inaczej.

Pozdrawiam
Cytuj ten post
(09.05.2019, 12:43)Trzmielec napisał(a): Moja wypowiedź tu przeniesiona po wyrwaniu z kontekstu brzmi głupio.
Natomiast brak odpowiedzi twojej w tamtym temacie wygląda na miganie się od odpowiedzialności za polecanie...hym.. dosyć kontrowersyjnych praktyk.
Tym bardziej że okazało się że osobiście pszczół do kubła nie wrzuciłeś.

Pozdrawiam

A więc jak rozumiem uważasz tworzenie zsypańców i pakietów za kontrowersyjne? Bo robi się je dokładnie tak samo, zsypujesz pszczołę z ramek do innego pojemnika (skrzynki pakietowej, ula, kubła - np przy napełnianiu ulików weselnych). 
Jak rozumiem testowanie poziomu warozy cukrem pudrem też jest dla ciebie kontrowersyjne? Bo to ta sama metoda, tylko w nieznacznie większej skali. To co powiesz na ZABIJANIE pszczół alkoholem w celu sprawdzenia poziomu warozy? To nie jest kontrowersyjne?
Lepiej nie patrz na metody termiczne zwalczania warozy w pakietach Uśmiech Tam wrzucają je do metalowych koszy z siatki, które się obracają, żeby rozbić kłąb tak by temperatura weszła do kłębu. 

Przyczepiłeś się do mnie, nie wiem czemu i za co.

Nie stosowałem cukru pudru w dużym kuble, ale generalnie go stosowałem, jak dla mnie jedna z mniej szkodliwych metod (i niezbyt skuteczna). Bardziej szkodliwy i kontrowersyjny jest dla mnie kwas mrówkowy czy odparowywanie kwasu szczawiowego. Kubła nie używałem, miałem w planach sobie taki zrobić z sitkiem, powiększona wersja kubełka do sprawdzania poziomu warrozy. Raz użyłem kartonu na większej liczbie pszczół (połowa rodziny), ale to słabo wyszło stąd kubeł (taki z marketu budowlanego) byłby lepszy.


EDIT: To ile Ty tego cukru użyłeś/łaś? Trzeba je opruszyć, a nie zasypać na głębokość 10cm
Poza tym, tym bardziej są bardziej kontrowersyjne metody, przy metodzie termicznej też część pszczół ginie, podobnie przy kwasach (niektórym nawet 100% Język ). Każda metoda ma plusy i minusy.
Cytuj ten post
Łaś .
Cukru było tyle co trzeba. Natomiast pszczoły nie były wyrzucane bezpośrednio do ula tylko poddawane dalszej obserwacji.
Nic do Ciebie nie mam.
Dziwię się, i dyskutuje.
Poczuj się wyróżniony/a w pozytywnym tego wyróżnienia znaczeniu Uśmiech

Na przyszłość nie proponuj rozwiązan które jak piszesz masz w planach. Bo możesz komuś zaszkodzić .To wzbudziło moją kontrowersje.

Pozdrawiam
Cytuj ten post
To teraz jesteś kobietą? Pytam, bo przedstawiłaś się jako Bogdan na początku.

http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=121&pid=54896#pid54896
Cytuj ten post
Literówka Oczko
Łeś powinno być.

Teraz to Ja się czuje jak by się ktoś do mnie przyczepił.


Pozdrawiam
Cytuj ten post
Cytat:To co powiesz na ZABIJANIE pszczół alkoholem w celu sprawdzenia poziomu warozy? To nie jest kontrowersyjne?

Też kiedyś tak pomyślałem, że jest, ale w sumie co w tym kontrowersyjnego? Nie robi się tego przecież dla zabawy, tylko dla zbadania stanu zdrowia rodziny pszczelej, dla jej dobra. Nie robiłem tego i tego jak na razie, ale jak się zapoznałem o co w tym i w tym chodzi, to wolałbym w sumie płukankę w alko niż rolowanie pszczół pudrem. Zwłaszcza, że alko bardziej miarodajne.

Rodzina pszczela to superorganizm, zatem do badania stanu rodziny pszczelej stosuje się testy na rodzinę pszczelą, a nie na pojedyncze pszczoły. Można by to porównywać do pobierania krwi na badania. Nie robiłem tego, ani tego, ale po zapoznaniu się na czym to polega, to mi bardziej pasuje alko niż rolowanie żywych pszczół pudrem.

"Natura" to jest dopiero nieprzyjemna i okrutna dla pojedynczych pszczół, bo każda robotnica ma potencjał biologiczny na rok życia, a obowiązki wobec rodziny związane z lataniem po okolicy, zużywają ją tak, że spada jej odporność na tyle, że pada z powodu chorób i zmęczenia. I gdzie ta mityczna "miłość" natury?
Cytuj ten post
Natura tak kocha moje pszczoły, że od kilku dni albo zimno, albo pada (choć ponoć susza jest w kraju). Zeżarły wszystko z półnadstawek, a już się szykowałem na pierwszy wiosenny miód. W mojej najsilniejszej rodzinie jedna ramka całkiem zalana nakropem, ale to wszystko, co znalazłem, czyli dla mnie nic nie przyniosły. Jeszcze tydzień temu z przyjemnością oglądałem jak się uwijają w miodni i czekałem jak zasklepią, a teraz zostało tylko wspomnienie. Za to pięknie wzeszła facelia.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post