Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3
Zrobiłem wczora z wieczora szybki objazd po pasiece, bo wyjeżdżam na prawie tydzień, a tu przecież nastroje rojowe w przewidywaniu.

Aktualnie, w ramach moich dążeń do nauczenia się czegoś i poznania, 8 pni stoi w sadach (głównie jabłkowych), 12 bezpośrednio lub prawie przy rzepaku, 3 leżaki dadanowskie w lesie i 3 w pobliżu innych sadów, w zupełnie innej miejscowości - bo tam się obudziły po zimie, tuż przy Wiśle, w pobliżu łąk.

Tamże, w rejonie zwanym romantycznie "Urzecz", stały jeszcze pod koniec marca 4 rodzinki, ale wczoraj ze zdumieniem zastałem jeden pusty (kompletnie, śladu po pszczołach nie zostało) ul. Może z 10 niewygryzionych komórek z czerwiem i początki barciaka (ze 3 larwy). Z pozostałych tam żywych pniaków jeden zajmuje zaledwie pół korpusu, a jeden zajął korpus - dopełniłem mu ramki zimowe z pokarmem, po zabraniu podkarmiaczki, więc na tydzień co najmniej wystarczy. Trzeci zaczął się rozbudowywać w dennicy, więc dostał korpus po wypszczelonej rodzinie, niech sobie go posprząta i zagospodaruje.
To, co mnie co nieco zdumiało, to bardzo małe zapasy pokarmowe - tylko ta jedna silna rodzinka miała je w godnej uwagi ilości, błyszczące, znakiem tego świeże. Słabiak (po borówkowej surwiwalówce) musi polegać na zapasie zimowym, a średniaka musiałem zaopatrzyć. W ostatnich latach po klonach nie musiałem się martwić o zakarmienie, nawet w moim pierwszym sezonie, zgodnie uznawanym przez okolicznych pszczelarzy za fatalny...

Przy rzepaku wszystkie rodziny bez wyjątku zakiszone mocno w gniazdach, które były ciężkie od zebranego ongi pokarmu - za to prawie zero pszczół w nadstawkach. Rzepak pachniał jak jakaś, nie przymierzając, drogeria, więc widać, jak ostatnie chłody (strasznie długie Ogrodniki w tym roku) zatrzymały akcję. U silniejszych znalazłem po kilka wybudowanych mateczników, ale bez larw - u mieszańców z dłuższym stażem (czyli takich unasiennianych z wolnego lotu swobodnie już od paru pokoleń co najmniej) znacznie mniej jaj, pomimo licznych wolnych komórek. Ruchu w terenie prawie wcale nie stwierdziłem. Ogólny wniosek miałem taki, że gdyby rzepak zakwitł za tydzień dopiero, to miałbym parę godnych uwagi rodzinek zbierających miód. Ale czego można oczekiwać w kraju, w którym na narty jeździ się na południe, a nad morze na północ?

Ostatni przystanek zrobiłem przy leżakach dadanowskich w lesie, koło rzeczki, bagienka i trzystuletniego dębu. Zostały tam 3 mini-odkłady z matkami, z których większościowy zapas czerwiu i pszczoły wywiozłem jako łokełeje na rzepak. Dwie z nich zachowywały się zgodnie z przewidywaniem, czyli sumiennie odpracowywały straty. Jedna miło mnie zaskoczyła: musiała zachować multum lotnej pszczoły, która dała jej przewagę w ostatnich 2 tygodniach, bo pozostawione im ramki zostały gruntownie wysprzątane, obsiądnięte na czarno i zasiane. Dostały zatem do pełna kolejnych ramek pozostałych po zeszłej zimie i nie wątpię, że za parę tygodni w tym ulu będzie ciasno od pszczół.

W maju mam bardzo mało czasu na pszczelarstwo, pierwsze trzy weekendy zajęte dokumentnie, więc mam nadzieję, że moje wczorajsze zabiegi polegające głównie na dokładaniu ramek i "przewietrzaniu" gniazd powstrzymają pszczoły od rojenia się, przynajmniej w następnym tygodniu.
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post


Wiadomości w tym wątku
RE: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3 - beekeeeper98 - 27.04.2017, 16:15
RE: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3 - MirusB - 03.05.2017, 20:39
RE: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3 - MirusB - 23.05.2017, 07:41
RE: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3 - karolinka777 - 08.09.2017, 08:59
RE: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3 - flamenco108 - 08.05.2019, 07:25