Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3
(04.11.2019, 14:59)Adam1969 napisał(a): Taaa...

Ma sens czy nie ma sensu... Uśmiech Hmmm...
Tak na chłopski rozum to dla mnie ma.
Jeśli pszczoły zaczęły mi przeżywać i namacalnie widzę poprawę to wszystko jedno mi z iloma trutniami, na jakiej wysokości i przy jakiej temperaturze matka kopulowała..

Ale czy Ty piszesz o tym samym, bo mam wrażenie, że nie?
Proszę jeszcze raz przeczytaj co napisałem. Ja piszę o ocenach jakiś pszczół od kogoś po tym jak przetestowało się np. jedną matkę, a Ty piszesz ogólnie o populacji.

Co do reszty. Poruszyłeś nagle sporo wątków, wrzucając wiele do jednego worka, w tym argumenty pseudonaukowych teorii spiskowych, moim zdaniem. Ciężko do tego wszystkiego się ustosunkować. Wolałbym więc do czegoś podlinkować. Ale na szybko:

Jeśli chodzi o metodę naukową. Nie, nie mam wrażenia. Mam zaufanie do mainstreamowej nauki, jeśli chodzi o informacje na temat rzeczywistości, co nie znaczy, że nie jestem sceptyczny tu i ówdzie. Nie chodzi o to skąd płynie chleb (a właściwie dlaczegóż to naukowcy i producenci żywności mieliby pracować za darmo?) tylko czy i jak, weryfikuje się (a właściwie falsyfikuje, racjonalny sceptycyzm) informacje, stanowiska, hipotezy, teorie oraz w jak dużym gronie (metoda naukowa jest właściwie globalna).

Cytat:"W obecnym rolnictwie postęp to = maksymalizacja produkcji = maksymalne wykorzystanie zasobów, przy minimalizacji nakładów."

Każde rolnictwo tym się charakteryzowało (nie mam na myśli romantyczne i ideowe hobby, tylko właściwą produkcję i zaspokajanie głodu). W ogóle dlatego się rozpowszechniło, bo było wydajniejsze niż gospodarka zbieracko-łowiecka. Co więcej: większość (nie piszę każda na wszelki wypadek, bo w biologii chyba, co najwyżej mamy doczynienia z trendami, a nie absolutnymi zasadami) populacji dowolnych organizmów bezwiednie "stara się" maksymalnie wykorzystać zasoby swojego ekosystemu, a mechanizmy ewolucji, które tym rządzą przypominają także pracę dobrego księgowego. Także moim zdaniem napisałeś po prostu ponadczasowy ekonomiczny i ekologiczny truizm.
Cytat:"Tania, gówniana żywność płynie szerokim strumieniem."


To Twoje zdanie. Moim zdaniem żyjemy w bardzo dobrych czasach pod kątem średniego dostępu ludzi do jedzenia. Szczególnie na tle czasów wcześniejszych. Co nie znaczy, że nie można by czegoś jeszcze poprawić. Zawsze można. O ile nas stać. I tutaj odsyłam do wcześniejszego akapitu ekonomicznego. W ogóle żyjemy w lepszych czasach niż się wielu wydaje, o ile nie najlepszych. Emanacją tego jest np. fakt, że możemy się wogóle bawić w nieopłacalne PN.***





*** Czym innym jest praca Afrykańczyka producenta żywności czy żywiciela rodziny, która przypomina PN, bo nie stać go na leki lub nie ma do nich dostępu, które gdyby mógł to by zastosował, a czym innym nowoczesne idealistyczne hobby PN ideowego Amerykanina i Europejczyka, który z tego rezygnuje i może sobie na to pozwolić.
Cytuj ten post


Wiadomości w tym wątku
RE: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3 - beekeeeper98 - 27.04.2017, 16:15
RE: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3 - MirusB - 03.05.2017, 20:39
RE: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3 - MirusB - 23.05.2017, 07:41
RE: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3 - karolinka777 - 08.09.2017, 08:59
RE: Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3 - Borówka - 04.11.2019, 17:17