Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3
(05.11.2019, 09:14)Borówka napisał(a):
(04.11.2019, 07:44)flamenco108 napisał(a):  tak i ulokalnienie pszczół do miejscowej mieszanki może mieć sens. Zależy, kto czego w pszczelarstwie poszukuje.
Czy ja napisałem, że "ulokalnienie" jakiś pszczół do miejscowej mieszanki nie ma sensu, czy może pisałem o czymś innym?
http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=1233&pid=56691#pid56691
A czy ja odniosłem się do jakiejś Twojej uwagi względem ulokalnienia? Czy może tylko zwróciłem uwagę, że "ulokalnienie" nie musi oznaczać ścisłej kontroli linii matecznej i ojcowskiej, bo może oznaczać po prostu pozwolenie na swobodne mieszanie się w powietrzu?
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
(05.11.2019, 09:24)flamenco108 napisał(a): A czy ja odniosłem się do jakiejś Twojej uwagi względem ulokalnienia? Czy może tylko zwróciłem uwagę, że "ulokalnienie" nie musi oznaczać ścisłej kontroli linii matecznej i ojcowskiej, bo może oznaczać po prostu pozwolenie na swobodne mieszanie się w powietrzu?

Czy ja pisałem o braku ścisłej kontroli linii matecznej i ojcowskiej jako o braku sensu czegoś?

Wyrwałeś z całej mojej wypowiedzi 3 słowa kropki nad i "nie ma sensu", zacytowałeś ją, po czym odnosisz się do niej, a jesteś zdziwiony, że sprawiasz wrażenie jakbyś się do niej odnosił. Osobliwe, musisz przyznać? Oczko

Moja wypowiedź, do której samej konkluzji się odnosisz brzmiała:

"
(02.11.2019, 07:26)Borówka napisał(a): Tak ad vocem. Ocenianie jakieś linii matecznej lub linii hodowlanej i to w dodatku kiedy nie kontroluje się strony ojcowskiej, po jednej matce dorzuconej do pszczół, o nieustalonym porażeniu, która dała jedną rodzinę, nie ma sensu. Co nie oznacza, że ocena po dwóch matkach w takich warunkach nabiera sensu. Oczko Zamiast pisania tym razem obrazek.

[Obrazek: mate.gif]

Zdanie prostsze, bez zdań wtrąconych w zdanie złożone brzmiałoby:

Ocenianie jakieś linii matecznej lub linii hodowlanej, po jednej matce, nie ma sensu.



Zdania wtrącone sugerują, że
- przy braku kontroli strony ojcowskiej rodziny, którą to matkę po tej rodzinie ocenia tym bardziej nie ma sensu
- przy nieustalonym porażeniu gniazda z pszczołami, do którego dorzuca się matkę tym bardziej nie ma sensu

Ale jaka czynność nie ma sensu? Główne orzeczenie zdania czyli: ocenianie
Ocenianie czego? Jednej matki
Aby ocenić właściwie co? Linię mateczną lub  linię hodowlaną

Pod jakimkolwiek kątem? Jakimkolwiek, który ma być dziedziczny, w tym odporności na warrozę. Obrazek chyba wyraźnie to pokazuje.

Zatem albo odnosisz się do mojej wypowiedzi, którą cytujesz albo nie. Nawet jeśli tylko cytujesz z niej 3 słowa, które są konkluzją. Jeśli jednak nie odnosisz się do mojej wypowiedzi, a tylko zwracasz przy okazji na coś uwagę, wtedy lepiej jej nie cytować, co by nie sugerować, czegoś czego nie napisałem, a np. zrobić jakiś jednozdaniowe wprowadzenie-wstęp, że odnosisz się do czegoś pobocznie i nie do osoby cytowanej. Tak mi się wydaje,
Cytuj ten post
(05.11.2019, 09:36)Borówka napisał(a): Zdanie prostsze, bez zdań wtrąconych w zdanie złożone brzmiałoby:

Ocenianie jakieś linii matecznej lub linii hodowlanej, po jednej matce, nie ma sensu.


Zdania wtrącone sugerują, że
- przy braku kontroli strony ojcowskiej rodziny, którą to matkę po tej rodzinie ocenia tym bardziej nie ma sensu
- przy nieustalonym porażeniu gniazda z pszczołami, do którego dorzuca się matkę tym bardziej nie ma sensu

Ale jaka czynność nie ma sensu?
Główne orzeczenie zdania czyli: ocenianie
Ocenianie czego: jednej matki
Aby ocenić właściwie co: linię mateczną lub  linię hodowlaną

Pod jakimkolwiek kątem? Jakimolwiek, który ma być dziedziczny, w tym odporności na warrozę. Obrzek chyba wyraźnie to pokazuje.
No? No. I do tego się właśnie odnosiłem. Kluczowe dla mnie było "nie ma sensu", więc to zacytowałem. Bo aby ocenić, czy coś ma sens, najsampierw trzeba ustalić całość, tj. również cel danej ewaluacyji. Egzemplum: O ile dla mnie też ocena linii hodowlanej po jednej zakupionej matce nie ma sensu (ale to dla mnie przecież, a nie dla kogo innego), to przecież jeżeli mam oceniać mieszańce mięszające się z zapałem na moich toczkach, to każdy z nich jest unikatem i nie ma kopii - zatem wybieram do dalszej reprodukcyji larwy z tej rodziny, która sama, bez bazy porównawczej, zwróciła moją pozytywną uwagę. Acz dla porządku zapisuję pochodzenie danego mieszańca w linii matecznej - bo tę znam. Jak wiesz, macierzyństwo jest pewne, ojcostwo tylko domniemane. 
To było takie tylko egzemplum, gdyż teza moja wcześniejsza brzmiała, iż dla kogoś może to mieć więcej sensu z jakiegoś sekretnego, mistycznego, lubo innego powodu, którego na razie nie znam.
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
Ale przecież tu nie chodzi tylko o kontrolę ojcostwa. To tylko dodatkowy czynnik na nie. Przy kontroli strony ojcowskiej, przy zapłodnieniu wiadomymi trutniami, ale np. 5 zupełnie różnymi pod względem cech dziedzicznych, które chcemy ocenić, nadal nie ma sensu ocenianie populacji pszczół f0 (całej podobnej pod względem tych cech linii czy populacji f0) po jednej f2. Zgodzisz się?

Bo nie kontrolujemy choćby rekombinacji podczas łączenia się gamet.

Ja też uważam, że nie ma sensu ocenianie pierwotnej populacji, czy linii pszczół po sprowadzonej jednej matce, która nie przeżyła ani jednej zimowli docelowej pasiece i miało się ją np. 3 miesiące. Choć pszczelarze robią to nagminnie. Oczko
Cytuj ten post
(05.11.2019, 09:43)flamenco108 napisał(a): To było takie tylko egzemplum, gdyż teza moja wcześniejsza brzmiała, iż dla kogoś może to mieć więcej sensu z jakiegoś sekretnego, mistycznego, lubo innego powodu, którego na razie nie znam.

Skoro tak stawiasz sprawę, co wynika z wieloznaczeniowości tego zwrotu: tu, tu  i tu, to zamiast "nie ma sensu" możesz wstawić "nie jest racjonalna" (taka ocena). Czy na to się możesz zgodzić?
Cytuj ten post
W punkcie pomiaru pod domem (zachodnia ściana) aktualnie termometr pokazuje 16.5 stopnia Celsjusza. Bezwietrznie, słonecznie, promienie gwiazdy oświetlają niektóre wylotki uli...

Pszczoły od paru godzin latają jak głupie. Podszedłem, nawet filmiki nakręciłem: noszą pyłek. Czerwienie jak się masz Wiktor. Pszczołę z pyłkiem zauważyłem nawet na maluchu, który jest tak mikry, że moim zdaniem w ogóle nie rokuje na przetrwanie zimy.

Tylko skąd one wzięły ten pyłek???
Z lektury netu wynika, że w mojej okolicy to całkiem możliwe: dużo ogródków przydomowych. Zatem mogą to być astry przeróżne (margerytki, marcinki, ostatnie podrygi), ale może też być hebe z Nowej Zelandii... Niewykluczone są chryzantemy, fuksje, dzwonek poszarskiego, pelargonia bluszczolistna, hortensje, aksamitki, wrzosy i wrzośce... Sporo tego. Chyba trzeba będzie się przyzwyczaić.
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post