Co w trawie piszczy o tej porze? cz.3
Te silne po raz pierwszy mogę obserwować, jak zgodnie z podręcznikiem Liebiga robią gniazdo na dwóch korpusach. Znakiem tego używają. Ale te, co dopiero podstawiłem (tj. 2 tygodnie temu) jeszcze nie patrzyłem.
Za to mogę się pochwalić, że wczoraj w zaledwie 4 godziny zebraliśmy rójkę, co się zagnieździła w kominie. Dzięki radzie Łukasza, sporządziliśmy dym-puszkę, którą opuściłem na sznurku poniżej poziomu kłębu. Dym przekonał pszczoły, aby wylazły na komin i w końcu do transportówki. Przy okazji zniszczyłem tam ładne kilka generacji starych plastrów, które dowiodły dowodnie, że ten komin z jakiegoś powodu cieszy się powodzeniem u pszczół. Te 4 godziny wynikły głównie z tego, że nie zadziałał palnik, przez co musieliśmy kombinować zapalniczką przy dym puszce i improwizować zapalanie ładunku, co potrwało. A wcześniej to jeszcze brak doświadczenia i przez to błędne wybory: odkurzacz nie jest najlepszym narzędziem do wygarniania pszczół z komina. Więcej wciągnąłem starego wosku niż samych pszczół.
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post