Pasieka a prawo
#1
Ule stoją 3 tygodnie na polu 50m od najbliższego płotu, ale sąsiedzi już mają bóle Huh
Dzisiaj padał zawoalowana groźba odnośnie zatrucia lub donosu do gminy...

Jaka jest droga administracyjna aby mieć "legalnie" pszczoły.
Wiem tylko, że pasiekę się zgłasza do powiatowego lekarza weterynarii, ale nic dokładniej.
Cytuj ten post
#2
Jak masz produkty pszczele na swoje potrzeby i nie wprowadzasz pszczol na rynek to nigdzie nie trzeba zglaszac. Czyli masz pszczoly legalnie bo jak rozumiem nic wprowadzales na rynek jeszcze.

Natomiast warto lokalne zwyczaje poznac np. Odleglosc od plotu etc. Wydaje mi sie, ze warto z sasiadami pogadac przed. Mozesz sprobowac ich teraz miodem udobruchac jeszcze.

Jednak jak nie ma sie dobrych ukladow z sasiadami to pewnie ciezko.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#3
(29.04.2017, 18:52)Miecho napisał(a): Ule stoją 3 tygodnie na polu 50m od najbliższego płotu, ale sąsiedzi już mają bóle  Huh
Dzisiaj padał zawoalowana groźba odnośnie zatrucia lub donosu do gminy...

Jaka jest droga administracyjna aby mieć "legalnie" pszczoły.
Wiem tylko, że pasiekę się zgłasza do powiatowego lekarza weterynarii, ale nic dokładniej.

Donosu na co na ule na Twojej działce...?

No dobry sąsiad to skarb. Spróbuj się dogadać, wytłumaczyć jak to wygląda itd.
Cytuj ten post
#4
Dlatego pytam bo nie wiem jaka jest aktualna sytuacja prawna.
Niedługo wyczyszczę inne miejsce i ule znikną sąsiadom z widoku, ale to na jesieni.

"nie miej pretensji jak Ci pszczoły padną, bo ja pryskam w szklarniach, a one tam na pewno przylatują. I żeby nic się nie stało bo moja mam ma uczulenie" - w "szklarniach" nie pryskają bo ich na to nie stać, nawet dziury po szybach zapychają kłębami folii, styropianem ...
Pokojowo się nie rozejdzie, sytuacja wygląda tak:
Mamy działkę długa ponad 200m na 50, na froncie dom ogród i reszta stała dziko ok 1ha, jak 2 lata temu wyczyściłem teren to się okazało, że wielu sąsiadów (w sumie dookoła jest 13 Wykrzyknik ) zrobiło sobie śmietnik: gałęzie, ściółka z kurników, odpady organiczne z domu "dla zwierzątek", wypompowywanie wody deszczowej, wylewanie szamba...
Z jednymi wystarczy pogadać, inni syfią dalej tylko po ciemku, a z tymi się sprawa odbiła o prawników nadzór budowlany etc - teraz stwierdzili no cóż daliśmy się złapać.

Inny debil martwi się, że pszczoły wlecą mu na słonecznik do szklarni i mu przekwitnie Duży uśmiech Słonecznik na kwiat cięty ma wartość handlową gdy rozwinie się maksymalnie 2 okółek pylników, czyli jak zleca się pszczółki to i tak dla kwiaciarza jest już przekwitnięty.

Nie miałem świadomości, że ludzie są tacy tępi Płacz


Załączone pliki Miniatury
   
Cytuj ten post
#5
Jeśli mnie pamięć nie myli, to na takim obszarze bez trudu znajdziesz miejsce, do którego sąsiedzi nie mogą w żaden sposób prawnie mieć pretensji.
Bo jeżeli chodzi o lokalizację uli, to w ogóle nie ma przepisów, ale w wypadku konfliktu opierają się o stare prawa, jeszcze z czasów cesarsko-królewskich - ule mają stać min. 10m od płota, bodaj 20m od ruchliwej ulicy, a jak tego nie da się zrobić, to trzeba im dać osłonę wys. min. 3m. np. z gęstych krzaków.
Czyli na działce 50x200 po prostu możesz ustawić ule na środku i nikomu dosłownie nic do tego. Tam, gdzie je ustawiłeś, nikomu nie mają prawa przeszkadzać.
A co do historii z zanieczyszczaniem Ci działki - to faktycznie, dobry sąsiad to skarb.
Prawdopodobnie do jesieni oni się i tak do tych uli przyzwyczają. Jeżeli będą dalej kwękać, to już by oznaczało czystą nieżyczliwość.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#6
Z tego co wiem to w czasach carskich była regulacja 5m od płotu lub wysoki parkan gdy ule stoją bliżej. 10m to rozszerzone wymagania jakie stawia np Warszawa, ale poza kilkoma większymi miastami nikt inny tego nie reguluje. Natomiast w razie problemów, możesz się powołać na te stare i obecne zapisy wskazując że zachowałeś strefę buforową, która jest zalecana w miejscach o gęstym zaludnieniu.
Kup też ubezpieczenie OC, bo jak wredny sąsiad, to osa czy komar go ugryzie i zgłosi że to Twoja pszczoła, co swoją drogą nie będzie mu łatwo udowodnić Oczko Jak wiesz że sąsiad będzie iść na udry, to na tą ewentualność, warto rozeznać się gdzie są inne pszczoły a najlepiej zadbać o jakąś lokalną barć z "dzikimi" lokatorami, wtedy w sądzie jako pszczelarz możesz wskazać, że Ty masz łagodne matki, ale tam jest dzika Duży uśmiech I to pewnie ona go użądliła i niech udowadnia, że tak nie było.

A tak ogólnie to najlepiej pójść pogadać, wytłumaczyć i edukować, może wspomnieć o tańszym słoiku miodu, a jak będzie iść w zaparte jeden, drugi, trzeci raz to go któryś raz nagraj, a potem poinformuj że trucie pszczół jest karalne, tak jak opryski w dzień i że dziękujesz za informację, jak Ci padną pszczoły to inspektorzy będą wiedzieli gdzie szukać sprawcy. Zasugeruj mu też ubezpieczenie OC, żeby było jak ściągnąć z niego należność, bo głupio na sąsiada komornika nasyłać.
Ale tak jak mówię, lepiej urabiać po dobroci, raz drugi trzeci, może mu przejdzie, pójść nawet z łapówką i niech nie fika. Wrogów lepiej sobie nie robić.
Cytuj ten post
#7
Ule muszą być ukryte przed wzrokiem niepowołanych osób. Czego oczy nie widzą...
A jak widzą ul, to zaraz każda osa i mucha staje się "groźną" pszczołą.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post