Pomidory bez chemii
#1
Przystępuję do wsadzenia rozsady pomidorów do tunelu foliowego i zewsząd dostaję informacje, że trzeba wszystko polewać miedzianem bo nic z tego nie będzie.
Poczytałem trochę między wierszami o miedzianie i uznałem, że jest toksyczny dla życia glebowego i bardzo wolno się rozkłada (5% po 28 dniach).
Wolałbym nie używać tego paskudztwa więc szukam alternatyw.
Dowiedziałem się o opryskach z gnojówki ze skrzypu, wywaru z pokrzywy, a nawet mlekiem.
Byłą nawet jakaś informacja o srebrze koloidalnym, ale nic konkretnego.
Jestem ciekaw czy zastosowanie EM-ów coś pomoże.

Jeśli macie wiedzę i doświadczenie w tej dziedzinie to poproszę o pomoc.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#2
Nowoczesne odmiany pomidorów brała zawsze zawsza zaraza ziemniaka a stosowałem wiele rzeczy naturalnych. EM-y też.
Tylko stare odmiany naturalnie pokrzyżowane od kogoś albo kupione np. koktailowe dawały radę bez miedzianu w mojej praktyce.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#3
Poczytaj o skórkach od bananów.
Cytuj ten post
#4
Ja nie opryskuję pomidorów od 3 lat niczym, mimo, że w pobliżu sąsiedzi hodują ziemniaki i o zarazę wtedy najłatwiej. Wymieniam tylko ziemię pod folią raz na dwa lata i podlewam gnojówką z pokrzyw i skrzypu - ale nie pryskam. Folię wietrzę bokami cały sezon,niezależnie od temperatur na zewnątrz - w sumie to chyba najważniejsze, żeby był przeciąg - bo w poprzednich latach - kiedy ją zamykałam - wdawała się zaraza ziemniaczana. Odmian mam około 12stu, wszystkie zdrowe do przymrozków. Pomiędzy pomidorami mam koper - nie sądzę, żeby miał jakieś lecznicze właściwości Duży uśmiech Kiedyś Babcia sadziła pod folią studenty - ponoć chronią przed szkodnikami.
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
#5
(01.05.2017, 17:41)Modliszqa napisał(a): Ja nie opryskuję pomidorów od 3 lat niczym, mimo, że w pobliżu sąsiedzi hodują ziemniaki i o zarazę wtedy najłatwiej. Wymieniam tylko ziemię pod folią raz na dwa lata i podlewam gnojówką z pokrzyw i skrzypu - ale nie pryskam. Folię wietrzę  bokami cały sezon,niezależnie od temperatur na zewnątrz - w sumie to chyba najważniejsze, żeby był przeciąg - bo w poprzednich latach - kiedy ją zamykałam - wdawała się zaraza ziemniaczana. Odmian mam około 12stu, wszystkie zdrowe do  przymrozków. Pomiędzy pomidorami mam koper - nie sądzę, żeby miał jakieś lecznicze właściwości Duży uśmiech Kiedyś  Babcia sadziła pod folią studenty - ponoć chronią przed szkodnikami.

Podeślesz?

Ja kupowałem takie z bazarku to wszystkie poza koktaliowymi dostawały zarazy.
A ponoć te koktailowe są bardziej pierwotne.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#6
Sądzę, że zaraza jest w ziemi - przetrwalniki grzybów - sąsiada namawialiśmy 2 lata, żeby wymieniał ziemię bo kasował swoje już w sierpniu. W zeszłym roku posłuchał, wymienił ziemię i dotrwały mu do mrozów.
Przywiozę na zlot pomidorki (jeśli nie umrę do tego czasu ;-) ) i sobie wydłubiesz nasionka , wysuszysz i w lutym 2018 posiejesz Uśmiech
Fakty nie przestaną istnieć z powodu ich ignorowania 
Jola
Cytuj ten post
#7
(01.05.2017, 19:30)Modliszqa napisał(a): Sądzę, że zaraza jest w ziemi - przetrwalniki grzybów - sąsiada namawialiśmy 2 lata, żeby wymieniał ziemię bo kasował swoje  już w sierpniu. W zeszłym roku posłuchał, wymienił ziemię i dotrwały mu do mrozów.
Przywiozę na zlot pomidorki (jeśli  nie umrę do tego czasu ;-)  ) i sobie wydłubiesz nasionka , wysuszysz i w lutym 2018 posiejesz Uśmiech

Mam wały permakulturowe już kilkuletnie więc nie będę ich niszczył. Zaraz w ziemi może być byleby pomidory były na nią odporne.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#8
Też tak sobie wyobrażam, że pomidory powinny jakoś tam rosnąć w tym roku. W namiocie są osiatkowane okienka, więc będą cały czas otwarte. To bardzo słuszna uwaga z tym wietrzeniem, dzięki.

O skórkach już słyszałem ale myślałem że to tylko źródło potasu, podobno można nawet spalić te skórki i dawać sam popiół pomidorom. Podobno psie odchody też są dobre jako nawóz, ale taką informację mam tylko z jednego źródła.

Mam też informację, że glebę można "odkażać" poprzez spalanie siarki w namiocie, ale skoro po pierwszym siarkowaniu plastrów zrezygnowałem z tej metody, to tym bardziej nie będę gazował gleby.

Ciekawy sposób znalazłem na stronie: http://nasze-srodowisko.blogspot.com/2012/05/jak-sadzic-i-pielegnowac-pomidory.html
"Oprysk od zarazy ziemniaczanej na ziemniaki i pomidory :
Rozpuść drożdże piekarskie 5 dag w 5- 8 litrach wody i opryskaj , właściwie polewaj
rośliny od wierzchołka . Tą czynność powtarzaj kilkakrotnie w czasie wegetacji rośliny .
Pomidory po tej miksturze ładnie rosną i nie zagrażają im choroby grzybowe i
bakteryjne."

Faktycznie EM-y może niewiele zmienią, skoro choroby są grzybowe. Skoro tak, to może jakaś mikoryza w ziemi mogłaby pomóc. U mnie na kompoście liściowym z gałązkami zauważyłem już, rosnące ucho bzowe.
Może te drożdże działają dzięki konkurencji między grzybami.

W zdrowej glebie, zdrowy pomidor.

Dzięki wszystkim za pomoc.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#9
Podstawą przy uprawie pomidora, ogórka, bakłażana są suche liście. Wystarczy poranna rosa lub nieumiejętne podlewanie aby mogły wykiełkować zarodniki zarazy. W głębię ich nie ma, chyba że pozostały resztki poważnych roślin z ubiegłego roku. Wiele osób myli zarazę z suchą zgnilizną,która jest chorobą fizjologiczną spowodowaną niedoborem wapnia - tyle co zostało w głowie z fitopatologii ;-)

Wysłane z mojego D5503 przy użyciu Tapatalka
Cytuj ten post
#10
Robiłam kiedyś eksperymenty. Okazało się, że pomidory, które same wyrastały z nasion w ziemi zaraza ziemniaczana nie ruszała. Niestety owocowały bardzo późno.

W zeszłym roku w gruncie, nie pod folią przetrwały pomidory miniaturowe. Odmiana taka, nie trzeba ich palikować, bo owoce duże. Bardzo wcześnie owocowały.

Poza tym jak sadzę pomidory to zakopuję łodygę po pierwsze liście. A potem obsypuję trawą z kosiarki. One się wtedy doskonale ukorzeniają. Wypuszczają z łodygi korzenie, że w jesieni trudno je wyrwać z ziemi. I też chorują mniej.
Cytuj ten post
#11
Ciekawe ile prawdy we wpomnianej 95% skuteczności, może ktoś z Was stosował?
Agavit
Cytuj ten post
#12
Może warto to kupić. Coś mi się widzi, że w tym roku pomidory w gruncie mają marne szanse.
Cytuj ten post
#13
Nie chwalą się zbytnio składem tego cudu, za to dawkowanie jest w dość dużym stężeniu.
Znalazłem taką informację:
"Czynnikiem aktywnym jest mikroflora zawarta w biohumusie. Bakterie żywią się ściankami komórkowymi grzybów, powodując rozpad ich grzybni."
źródło: http://poradnikogrodniczy.pl/zaraza-ziemniaka-na-pomidorach-opryski-w-uprawie-ekologicznej.php

Wygląda mi to na gnojówkę tworzoną przy współudziale dżdżownic lub na herbatkę kompostową.
Ale dobrze wiedzieć, że bakterie też zwalczają grzyby jednak.

Jutro koszę pierwszą pokrzywę do fermentacji.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post