Jak nie rójka to co?
#1
Pszczółek na wylotku przybywa, nie schowały się na noc do ula, mogę je jeszcze jakoś zatrzymać?


Załączone pliki Miniatury
   
Cytuj ten post
#2
A nie mają za ciasno?
Poczekaj na cieplejsze miesiące to będą Ci się wiązać brody z pszczół na wylotkach.?
Rodziny przed ròjką intensywnie nalatują na ul (dużo się ich kręci jakby się odbijały od ula bez celu), czy zauważyłeś taki objaw w ciągu dnia ?
Jeżeli tak to pozostaje Ci czekać na ròj i zebrać to z drzewa czy innego krzaka. Pszczoły rojowe nie są agresywne a zabawy przy zbieraniu kupa ?
Cytuj ten post
#3
Emotikony zmieniły mi się w znaki zapytania..
Pozdrawiam
Cytuj ten post
#4
(15.05.2017, 21:30)Jacuch napisał(a):  Pszczoły rojowe nie są agresywne....

Zależy jakie.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#5
No tak,afrykańskie pewnie są agresywne.
Wygłoszony, wiszący cztery dni rój też potrafi pokazać lekko swoje niezadowolenie, przed burzą też można dostać kilka żądeł,siedmiokrotnie zrzucana rodzina z czubka sosny.ale to raczej ekstremalne warunki.
Zazwyczaj pszczoły same wchodzą do skrzynki, worka ,kapelusza.wiaderka,koszuli czy co się tam ma Pod reką.
Cytuj ten post
#6
Pszczoły w ogóle nie są agresywne. To tylko ludzie są wk...iający, zwłaszcza głodni.
Podobnie pszczoła - mocno opita miodem, nie jest chętna do żądlenia, podobno nawet fizjologicznie jest do tego niezdolna. Ale kilka głodnych zawsze się trafi, ściągając rój ze szczytu świerka w siatce na głowie i koszulce, zazwyczaj dostaję kilka żądeł.

Miecho, daj pszczołom robotę, jakieś plastry do budowy, puste miejsce w ulu, może popraw wentylację. Jak masz inne ule to zasil słabsze rodziny czerwiem, podziel rodzinę, zrób odkład.
Pszczelarz zawsze coś tam wykombinuje żeby poprzeszkadzać naturze.
Zbieranie rójek to świetny sport, a czasem także dobra przygoda, o ile jesteś często w pasiece i lubisz wspinać się za pszczołami na drzewa. Choć stare matki często siadają nisko.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#7
(15.05.2017, 22:04)Jacuch napisał(a): No tak,afrykańskie pewnie są agresywne.
Wygłoszony, wiszący cztery dni rój też potrafi pokazać lekko swoje niezadowolenie, przed burzą też można dostać kilka żądeł,siedmiokrotnie zrzucana rodzina z czubka sosny.ale to raczej ekstremalne warunki.
Zazwyczaj pszczoły same wchodzą do skrzynki, worka ,kapelusza.wiaderka,koszuli czy co się tam ma Pod reką.

Mój przypadek nie potwierdza tego twierdzenia.
Zwykłe polskie przedwojenne kundelki zaraz po wyrojeniu po związaniu grona były bardzo obronne. Nie było żadnej burzy, dzień był piękny i słoneczny bez wiatru. Nie były głodne.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#8
Zdjęcie z nocy? Na pewno nie rójka. Jak masz miejsce w ulu i rameczki to nie nic się nie dzieje. Może jakieś podtrute rzepakiem. Może miałeś wymianę i pszczoły siedzą w miejscu przebywania matki. Albo po prostu nadrabiają zaległości i zasówają do nocy.

Jak pszczoły wymęczone, długo bez domu to bardzo agresywne.
Cytuj ten post
#9
(15.05.2017, 22:04)Jacuch napisał(a): No tak,afrykańskie pewnie są agresywne.
Wygłoszony, wiszący cztery dni rój też potrafi pokazać lekko swoje niezadowolenie, przed burzą też można dostać kilka żądeł,siedmiokrotnie zrzucana rodzina z czubka sosny.ale to raczej ekstremalne warunki.
Zazwyczaj pszczoły same wchodzą do skrzynki, worka ,kapelusza.wiaderka,koszuli czy co się tam ma Pod reką.

To rójka może siedzieć 4 dni na drzewie zanim znajdzie docelowy domek?
Cytuj ten post
#10
(16.05.2017, 13:00)kubi napisał(a): To rójka może siedzieć 4 dni na drzewie zanim znajdzie docelowy domek?

Z oglądu materiałów dostępnych w necie wyciągnąć można wniosek, że rójka czeka w kłębie na rozstrzygnięcie, dokąd właściwie ma lecieć. Wniosek z tego taki, że musi tam siedzieć, zanim sprawy nie rozstrzygnie.
Ale jak kto grzebnie, to znajdzie zdjęcia spod Petersburga (bo nie chodzi mi o te zdjęcia ze strefy ciepłej-tropikalnej), gdzie widać, jak rodzina pobudowała plastry wprost na gałęzi, z czego można wysnuć wniosek, że żadnego żyliszcza sobie nie znajszła i po prostu zaczęła się budować tam, gdzie zawisła. I co najlepsze: przeżyła zimę w takich polowych warunkach Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#11
za ciepło za ciasno...
Cytuj ten post
#12
(16.05.2017, 13:00)kubi napisał(a):
(15.05.2017, 22:04)Jacuch napisał(a): No tak,afrykańskie pewnie są agresywne.
Wygłoszony, wiszący cztery dni rój też potrafi pokazać lekko swoje niezadowolenie, przed burzą też można dostać kilka żądeł,siedmiokrotnie zrzucana rodzina z czubka sosny.ale to raczej ekstremalne warunki.
Zazwyczaj pszczoły same wchodzą do skrzynki, worka ,kapelusza.wiaderka,koszuli czy co się tam ma Pod reką.

To rójka może siedzieć 4 dni na drzewie zanim znajdzie docelowy domek?
Kilkakrotnie miałem taką sytuację ze pozostawiona garstka pszczoły potrafiła wisieć przez kilka dni,mimo że do ula z którego wyszła miała kilka metrów.
Prawdopodobnie miała na to wpływ bardzo intensywna substancja mateczna (pisałem o tej substancji w innym wątku ale nikt nie dzwignoł tego tematu)roje często siadają na gałeziach na których już coś wcześniej wisiało.
Najedanym z pasieczysk mam taką gałąź która obsługuje 90% rujek.czasami potrafiy siąść trz-cztery roje mimo że to las i gałęzi bez liku.
Cytuj ten post
#13
(17.05.2017, 13:21)Jacuch napisał(a):
(16.05.2017, 13:00)kubi napisał(a):
(15.05.2017, 22:04)Jacuch napisał(a): No tak,afrykańskie pewnie są agresywne.
Wygłoszony, wiszący cztery dni rój też potrafi pokazać lekko swoje niezadowolenie, przed burzą też można dostać kilka żądeł,siedmiokrotnie zrzucana rodzina z czubka sosny.ale to raczej ekstremalne warunki.
Zazwyczaj pszczoły same wchodzą do skrzynki, worka ,kapelusza.wiaderka,koszuli czy co się tam ma Pod reką.

To rójka może siedzieć 4 dni na drzewie zanim znajdzie docelowy domek?
Kilkakrotnie miałem taką sytuację ze pozostawiona garstka pszczoły potrafiła wisieć przez kilka dni,mimo że do ula z którego wyszła miała kilka metrów.
Prawdopodobnie miała na to wpływ bardzo intensywna substancja mateczna (pisałem o tej substancji w innym wątku ale nikt nie dzwignoł tego tematu)roje często siadają na gałeziach na których już coś wcześniej wisiało.
Najedanym z pasieczysk mam taką gałąź która obsługuje 90% rujek.czasami potrafiy siąść trz-cztery roje mimo że to las i gałęzi bez liku.

To jest wprost kompatybilne z praktyką Pana Osiewalskiego który łapie prawie 100% rójek w sezonie a zdarza mu się 100% z np. 200 uli. Na rojowabiki poustawiane w miejscach które kuszą pszczoły.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#14
(16.05.2017, 07:36)Borówka napisał(a):
(15.05.2017, 22:04)Jacuch napisał(a): No tak,afrykańskie pewnie są agresywne.
Wygłoszony, wiszący cztery dni rój też potrafi pokazać lekko swoje niezadowolenie, przed burzą też można dostać kilka żądeł,siedmiokrotnie zrzucana rodzina z czubka sosny.ale to raczej ekstremalne warunki.
Zazwyczaj pszczoły same wchodzą do skrzynki, worka ,kapelusza.wiaderka,koszuli czy co się tam ma Pod reką.

Mój przypadek nie potwierdza tego twierdzenia.
Zwykłe polskie przedwojenne kundelki zaraz po wyrojeniu po związaniu grona były bardzo obronne. Nie było żadnej burzy, dzień był piękny i słoneczny bez wiatru. Nie były głodne.

Pierwszy rój zbierałem mając sześć lat .do tej pory pamiętam ten 400 metrowy bięg do domu i odbijające się o drzwi pszczoły ?
Tak jak piszesz to był przypadek i pewnie zrobiłeś coŚ nie tak.
Cytuj ten post
#15
(17.05.2017, 13:35)Jacuch napisał(a):
(16.05.2017, 07:36)Borówka napisał(a):
(15.05.2017, 22:04)Jacuch napisał(a): No tak,afrykańskie pewnie są agresywne.
Wygłoszony, wiszący cztery dni rój też potrafi pokazać lekko swoje niezadowolenie, przed burzą też można dostać kilka żądeł,siedmiokrotnie zrzucana rodzina z czubka sosny.ale to raczej ekstremalne warunki.
Zazwyczaj pszczoły same wchodzą do skrzynki, worka ,kapelusza.wiaderka,koszuli czy co się tam ma Pod reką.

Mój przypadek nie potwierdza tego twierdzenia.
Zwykłe polskie przedwojenne kundelki zaraz po wyrojeniu po związaniu grona były bardzo obronne. Nie było żadnej burzy, dzień był piękny i słoneczny bez wiatru. Nie były głodne.

Pierwszy rój zbierałem mając sześć lat .do tej pory pamiętam ten 400 metrowy bięg do domu i odbijające się o drzwi pszczoły ?
Tak jak piszesz to był przypadek i pewnie zrobiłeś coŚ nie tak.


Poczekałem aż zbierze się grono. Spryskałem wodą. Wszedłem na drzewo z rojnicą i strzepnąłem je do rojnicy. Całego za jednym razem nie dało rado. Pszczoły wzbiły się w powietrze i zaczęły żądlić. Przy kolejnym próbach cały czas żądliły za każdym razem kiedy je trącano mnie i moją narzeczoną.
Czyli co zrobiłem nie tak?

Mariusz też pisał, że pszczoły rojowe wcale niekoniecznie są łagodne.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#16
Nie złapałem dużo rójek - 13. I każda była ostra. Większość z jednego źródła więc może to jest przyczyna.
Kilka szczególnie, które nie chciały wejść, uciekały, łapane kilkakrotnie, lub zbyt długo trzymane poza ulem, nawet w ulu po osadzeniu cięły i szukały miejsca żeby się wcisnąć i użądlić.

Wujek stary pszczelarz widział niejedno, i wiele opowieści od niego usłyszałem o rojach. Np. maił sąsiada który bardzo chciał mieć pszczoły, wujek dostał cynk że w polu wisi rójka na drzewie, więc zabrał sąsiada do pomocy żeby się uczył. Gość w kombinezonie wlazł na drzewo, i wujek nie widział jeszcze takiego ataku pszczół, nie wiadomo dlaczego, może miał jakiś specyficzny zapach. Sąsiad wylądował w szpitalu, a rójka wujek powiedział że się wytraciła - znaczy że tyle pszczół padło od żądlenia że nie przeżyła.

Ja też widziałem na yutube rójki które można głaskać, ale z pszczołami to wiadomo że nie wiadomo nie?
Łukasz i Szymon mogą więcej powiedzieć o łapaniu rójek.
Cytuj ten post
#17
Generalnie co do zasady rójki są łagodne i można brać rękoma w kieszeń.
Moim zdaniem w dwóch przypadkach mogą być agresywne.
  1. Wiszą na drzewie już 2-3 dni i są głodne. Mogą w tym czasie zmieniać drzewa więc to, że widzimy, że się właśnie naleciały o niczym nie świadczy.
  2. Rójka jest bezmateczna lub matka w roju jest nieunasienniona. Wiem, że wielu uważa, że to niemożliwe ale potwierdzam z własnych doświadczeń, że są takie rójki. W zeszłym roku miałem takie 3 szt. ! Łatwo rozpoznać taką rójkę, bo po złapaniu buczy w rojnicy. Normalna rójka nie niepokojona siedzi cicho.
Co do samej techniki łapania. Po strzepnięciu roju do rojnicy zamykamy wylot rojnicy i daje pszczołom dostęp przez kratę odgrodową. Matka z rojnicy już nie wyleci więc rój się nie wzbije. Reszta pszczoły przez kratę wejdzie do rojnicy. Dobrze jest taką rojnicę powiesić w pobliżu miejsca gdzie był rój. Najlepiej jak ta krata odgrodowa jest na boku rojnicy aby pod daszkiem rojnicy mógł uwiesić się kłąb a pszczoły wchodziły bokiem jak na zdjęciu poniżej.

http://forum.wolnepszczoly.org/attachment.php?aid=890

Jak jest możliwość zabrania całej rójki od razu /np. wiszą na cienkiej gałęzi/ to zakładamy na taką rójkę worek od ziemniaków, obcinamy sekatorem gałąź i całość zabieramy. Pszczołom nic się nie stanie w takim worku, mogą w nim wisieć i 2 dni w piwnicy.
Cytuj ten post
#18
Jak dla mnie to co piszecie to ciekawostka..
Może to kwestia zapachu, perfum ,strachu.
28 lat zbierałem roje ,kilka lat na naprawdę dużej pasiece )nawet do 50 rojów dziennie)
Może to kwestia techniki ja na pasieczysku,cokolwiek bym nie robił poruszam się jak drzewko Bonsai ,niby  jestem ale pszczoły nie widzą moich ruchów.
Cytuj ten post
#19
(17.05.2017, 14:44)Jacuch napisał(a): Jak dla mnie to co piszecie to ciekawostka..
Może to kwestia zapachu, perfum ,strachu.
28 lat zbierałem roje ,kilka lat na naprawdę dużej pasiece )nawet do 50 rojów dziennie)
Może to kwestia techniki ja na pasieczysku,cokolwiek bym nie robił poruszam się jak drzewko Bonsai ,niby  jestem ale pszczoły nie widzą moich ruchów.

Roje na pasiece a roje w terenie to calkiem inna sprawa....
Cytuj ten post
#20
Phil Chandler miał fajną rojnicę, ale mu ukradli Oczko

[Obrazek: 18199051_1539638736070908_35435796755174...e=59BFA520]
Cytuj ten post
#21
Zasada działania tak jak u mnie.
Na stronie Dave'a Cushmana są projekty różnych rojnic w tym i takiej.
Cytuj ten post
#22
(17.05.2017, 14:44)Jacuch napisał(a): Jak dla mnie to co piszecie to ciekawostka..
Może to kwestia zapachu, perfum ,strachu.
28 lat zbierałem roje ,kilka lat na naprawdę dużej pasiece )nawet do 50 rojów dziennie)
Może to kwestia techniki ja na pasieczysku,cokolwiek bym nie robił poruszam się jak drzewko Bonsai ,niby  jestem ale pszczoły nie widzą moich ruchów.
Robilem podobnie. Nie uzywam perfum, staram sie byc delikatny, w ogole nie boje sie pszczol a uzadlenia traktuje jak pozyteczna apitoksynoterpie. Dodam, ze jak te przedwojenne byly w ulu to ot normalne pszczoly ktore jak nie sa wkurwione to zadla przed wylotkiem jak jest halas lub jak sie przeglada w zla pogode. W koncu trzymam je na posesji obok sasiadow z 3 stron. A rojka jednak byla ostra. Z tymze to tak na wyrost bo mi 10 zadel naraz nie jawi sie jako jakas wielka ostorsc. W kazdym razie na pewno nie mozna bylo z nimi robic co sie chce bez kapelusza jak na filmikach.

Ale przy Twoim doswiadczeniu to ja nie mam prawie zadnego wiec byc moze faktycznie robilem cos nie tak.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#23
Może administracja tą część o łapaniach rójek wydzieli do nowego tematu bo tutaj zginie?

W niedziele dołożyłem po pustej ramce (tym dysponowałem), wczoraj nałożyłem półkorpus.
Ta pusta ramka był już w 2/3 zabudowana Zdziwko
Wykonuję powolne ruch i staram się nie uszkodzić żadnej pszczółki, cisza spokój i nagle 2-3 siedzą i dziabią mnie po łapkach, a niestety efekt ich działalności utrzymuje mi się już 1,5tygodnia

Z całego rytuału nie ogarniam podkurzacza Nieśmiały rozpalę, dymi na 100%, pykne 2-3 w wylotki potem od góry i to go zabija, chwile podymi, jak mam gniazdo otwarte w połowie to już dogasa Smutny
Cytuj ten post
#24
Kup sobie rękawice, nie ma sensu się tak męczyć. Przynajmniej mnie świąd męczy, aczkolwiek mi już objawy mijają pod koniec 3ciej, góra 4tej doby. Możesz łyknąć sobie wapna i/lub jakiegoś leku na alergie (antyhistaminowego), aczkolwiek ja po tych lekach jestem zmulony i śpię. Posmaruj też fenistilem lub maścią z hydrokortyzolem. W stężeniu 5% jest bez recepty, w stężeniu 10% musisz wybrać się do lekarza po receptę.

O podkurzaczach było już kilka topików sprawdź. Ja polecam wypraski z masy papierowej (takiej szarej do jajek, czy uchwytów na napoje w McDonaldzie, czy koszyków na maliny), i na to paliwo do podkurzacza. Są z melisą i miętą, co ponoć uspokaja pszczoły: https://pszczelnictwo.com.pl/shop/product/paliwo-do-podkurzacza
W pracy z podkurzaczem istotne jest by o nim nie zapominać tylko co jakiś czas nacisnąć co by nie wygasł, mi się sprawdzają bardziej powolne dmuchnięcia w celu ponownego rozżarzenia. Ewentualnie jak używasz próchna, które ma dużą objętość, to rozpalaj mocniej a potem ubij paliwo na wcisk. Ja sprawdzając jeden ul często palę tylko pojemnikami do jajek, one się nie palą, tylko właśnie mają tendencję do żarzenia, tylko trzeba co jakiś czas podsycić żar.
Cytuj ten post
#25
(19.05.2017, 05:36)Miecho napisał(a): Może administracja tą część o łapaniach rójek wydzieli do nowego tematu bo tutaj zginie?

W niedziele dołożyłem po pustej ramce (tym dysponowałem), wczoraj nałożyłem półkorpus.
Ta pusta ramka był już w 2/3 zabudowana  Zdziwko
Wykonuję powolne ruch i staram się nie uszkodzić żadnej pszczółki, cisza spokój i nagle 2-3 siedzą i dziabią mnie po łapkach, a niestety efekt ich działalności utrzymuje mi się już 1,5tygodnia

Z całego rytuału nie ogarniam podkurzacza  Nieśmiały rozpalę, dymi na 100%, pykne 2-3 w wylotki potem od góry i  to go zabija, chwile podymi, jak mam gniazdo otwarte w połowie to już dogasa Smutny

Ja oprócz podkurzacza zawszę  mam przy sobie spryskiwaczy z wodą i mietą.
Używam go do spryskania urządleń co niweluje zapach jadu, czasami pryskam też bezpośrednio na pszczoły które wyglądają na szykujące się do ataku ( jeżeli widzisz między ramkami dwie lub trzy łapki które tylko cię obserwują zamiast kręcić się jak reszta rodziny,to na sto procent zaraz na Ciebie ruszą Uśmiech
Zaczynając przegląd od razu rozsuwam wszystkie ramki,jeżeli nie mam miejsca wyjmuję jedną ,przy większych przestrzeniach między ramkami pszczoły bardziej pilnują niż atakują. 

Miałem problem z pszczołami atakującymi skarpetki...od kilku lat chodzę do pszczół w klapkach crocs bez skarpetek i problem zniknął.

Szybkie wydłubanie żądła tak żeby nie wcisnąć sobie reszty jadu teź jest dosyć istotne,niestety trzeba dostać ileś żądeł żeby się tego nauczyć.  
Cytuj ten post
#26
Może kiepskiego paliwa używasz, bo ja to mam korek to zatykania podkurzacza bo inaczej wyjara się do spodu zawsze. U mnie paliwo to próchno z wierzby, nadziabię sobie kilka skrzynek po pomidorach takich z cienkiej sklejki, i potem sobie stoi w suchym miejscu gotowe do użycia. Wystarczy zapałkę potem wrzucić i już się jara.

Ech no ramki nie skołujesz? W markecie lub na składzie budowlanym kup listwy i zbij ramki. Bez węzy. Pracuj w rękawicach, najlepsze to Gekony, super miękkie, i na tyle grube że żądło nie przejdzie.
Cytuj ten post
#27
Ja tam polecam jednak spróbować przemęczyć się bez rękawic albo jedynie ubierać cienkie nitrylowe. Na początku dłonie też mi puchły i chodziłem ze swędzącymi "rękawicami bokserskimi". Teraz śladu nie ma ale też i dużo rzadziej żądlą. Pomagałem ostatnio kumplowi przy wywózce, on w rękawicach takich z góry materiał, z dołu powłoka odporna na przecięcia szkłem czy nożem. Zaliczyłem może jedno żądło w problematycznej rodzinie, na jego rękawicach od wierzchu czarno. Ewidentnie prowokowały je do ataku.
Podkurzacz tak jak już wspominano "napędzam" wytłoczkami po jajkach, trociny, czasem jakieś suszone chabazie mięty itp. Po rozpaleniu dość mocno ubijam.
Cytuj ten post
#28
Zgadzam się z Adamem. Generalnie każda praca przy pszczołach wymaga opanowania. Spokojne ruchy wykonywane przy pszczołach znacznie ułatwiają życie pszczelarzowi. Wiele rodzin pszczelich zdaje się nawet nie zauważać przeglądu, rójki zbierane odpowiednio również nie żądlą.
Dwa lata temu strażacy wezwali mnie do roju. Robili zdjęcia, więc założyłem bluzę z kapturem, rękawice, oni całe skafandry. Przechodził chodnikiem okoliczny senior-pszczelarz i zrobił raban, że tylko na zakupy wyszedł i rójka jest jego. Zakupy z materiałowej torby wyrzucił na trawnik, w samej koszuli będąc zrzucił rój do siatki i poszedł do ula. Pszczoły wyrzucił gdzie trzeba i do tej samej torby po chwili pozbierał zakupy... Sytuacja o tyle śmieszna, co słaba, bo specjalnie z pracy się urwałem... jakby nie patrzeć trochę czasu zeszło a dziadek ogarnął wszystko w minutę Oczko
Cytuj ten post
#29
Każda sytuacja i rójka jest inna...
Tak jak pisałem łapanie rójek na pasiece które wyszły 5 min temu to można w majtkach robić w sezonie przy pożytku... łapanie rójki która wisi już ze 2-3 dni i w między czasie przeżyła dwie burze to już inna sprawa...
Dlatego lepiej zawsze dla własnego bezpieczeństwa ubrać się jak należy zwłaszcza po za pasieką...
Cytuj ten post
#30
Jednak rójka, kulka była i znikała co dzień, dzisiaj jest już "broda" od górnego wylotka do ziemi, ciekawe kiedy odlecą?
Czy jest możliwość zatrzymania tej rójki np przez złapanie matki i przełożenie do osobnego ula bez możliwości opuszczenia go?
Pytam teoretycznie bo pewnie nie zdobędę się na taki krok

Paliwo jakie mam to prasowany brykiet kupiony razem z resztą gratów, rozpalam papier na to trochę pokruszonego brykietu i na wierzch plasterek 2-3cm - jak się wszystko zajmie ogniem to zamykam i jest ok dopóki nie dymie po ramkach - poziomo.

Pszczółki już chodzą w nadstawkach, dodatkowo pokleiłem ramki i może jeszcze dodam.
Podziały sobie na razie odpuszczam - wszystko ok w teorii, praktyka wygląda inaczej.
Zdecydowanie mam źle ustawione ule, stojąc przy jednym, wylotek drugiego mam 2m za placami.

Jacuch napisał(a):jeżeli widzisz między ramkami dwie lub trzy łapki które tylko cię obserwują zamiast kręcić się jak reszta rodziny,to na sto procent zaraz na Ciebie ruszą
A jak jest cały rządek łepków w miejsce wyjętej beleczki? Duży uśmiech już zauważyłem te sygnały wcześniej, ale gniazdo trzeba zamknąć.
Cytuj ten post