Przyjmowanie obcej matki NU w klateczce.
#31
Tak sobie to czytam i przypomniałem sobie, że w zeszłym roku podawaliśmy łącznie 12 matek NU i kilka UN. Tylko w jednym przypadku matki UN, podawanej w połowie września (tak!), pszczoły, mimo że już nieźle ogłupiałe od bezmateczności, wydawałoby się, że ją zignorowały (nie wyżarły ciasta z klateczki). Ale może ciasto było za twarde? Po prawdzie klateczka leżała na ramkach obok tymolu, więc mogły po prostu nie zauważyć. Matkę wypuściłem po 2 dniach, jak przyjechałem sprawdzić, co i jak. Śmignęła między plastry, a jak zbierałem w grudniu potopione rodziny, miałem dowód, że jeszcze się starała zbudować rodzinę przed zimą, bo było trochę martwego czerwiu na ramkach.

Wszystkie matki UN podawaliśmy w ten sam sposób: w klateczce z ciastem, jak przyjechały z pytomnika, położone na ramkach. Wszystkie zostały wygryzione z klateczek. Czy przyjęte? Na klateczkach nie było obudowy woskowej i propoplisowej, co do której czytałem, że tak pszczoły odrzucają matkę w klateczce.

To i tak bez znaczenia, bo żadna nie przeżyła zimy Smutny
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#32
W metodzie klateczkowej mam jak na razie w historii 100% przyjęć (o ile im się nie przeszkadza nie przekładając matki po drugiej dobie Oczko czyli pewnie z 10 podanych matek.
Część była owoskowywana co jest podobno wyznacznikiem,  że na 99% przyjmą.
Żadna nie była jeszcze opropolisowana co jest wyznacznikiem podobno, że na 99% nie przyjmą.

W zależności od sytuacji i zachowania pszczół albo od razu odbezpieczałem klatkę albo po dobie.

Koszu, to ja bym na Twoim miejscu (w sytuacji brak czasu i pasieka wyjazdowa) to bym klateczkę osadził na wyciętym plastrze u góry i ją odbezpieczył pozwalając pszczołom ją uwolnić. Raczej mniejsze ryzyko. Później tylko zostaje Ci usunięcie pustej klateczki ale to nie trzeba robić odrazu.

Albo ten sztuczny matecznik tak jak pisałeś.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#33
(02.06.2017, 07:52)Borówka napisał(a): Koszu, to ja bym na Twoim miejscu (w sytuacji brak czasu i pasieka wyjazdowa) to bym klateczkę osadził na wyciętym plastrze u góry i ją odbezpieczył pozwalając pszczołom ją uwolnić. Raczej mniejsze ryzyko. Później tylko zostaje Ci usunięcie pustej klateczki ale to nie trzeba robić odrazu.

Albo ten sztuczny matecznik tak jak pisałeś.

W zeszłym roku tak robiłem i zcięły mi wszytkie matki co do jednej, a poddawałem 5. Inna sprawa, że nie było pożytku, a zapasy miały marne i później już weszły w głód bo lipa nie wypaliła a facelia z mieszanki też nie dolewała wystarczająco, co też miało znaczenie. Błąd początkującego, teraz się upewniam, że mają ciasto lub ramkę z miodem.
Ale mateczniki wtedy przyjmowały, więc może na ten sztuczny matecznik by przyjęły.
Cytuj ten post
#34
Mhm to ciekawe ale może to dlatego, że miałeś Dobre robotnice które jak mówiłeś słyną z nieprzyjmowania obcych.

Właśnie odbezpieczyłem klateczkę Asty. Jestem pewien na 90%, że ją przyjmą.

Po tym moim niedawnym przykładzie wydaje mi się, że ważne aby matka miała swoją świtę i jakiś czas ta świta ją chroni przed innymi pszczołami mającymi wątpliwości np. na innych plastrach. Matka była przyjęta miała już swój plaster uporządkowany z pokarmem który ładnie zaczerwiła ale na innych plastrach pewnie były jeszcze pszczoły wątpiące. Może np. lotne które nie stykały się dużo lub wcale z matką. Albo rabujące. Wypuszczenie z klateczki wydaje mi się, że może dawać to, że po wypuszczeniu pszczoła jest otoczona świtą czyli pszczołami które najbardziej nią się interesowały i karmiły ją przez klateczkę etc.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#35
U mnie u pszczoły AMM jest straszny problem z przyjęciem innej rasy.
Naprawdę nie znoszą innej rasy. Muszę się poważnie gimnastykować, żeby je zmusić.
Dzisiaj dałem ramkę hodowlaną do Asty, ale larwy od innej AMM.
Zobaczymy czy przyjmą, czy nie będzie trzeba wodą święconą kropić, takie są uparte te pszczoły
Aha, chcę Kolegom powiedzieć, że jak na razie ani jeden ul z AMM nie założył ani jednego matecznika rojowego....wcale nie chcą się roić.
HB
Cytuj ten post