więcej rodzin w jednym ulu
#31
(26.07.2017, 13:50)kosz85 napisał(a):  Dla mnie jedyną istotną sprawą, jest sprawa, że rodziny muszą się stykać przegrodą, jeśli zimowanie razem ma przynieść im jakąś korzyść, w innym wypadku mogłyby zimować zwyczajnie osobno. Tyle.

No to jest właśnie klucz i oczywista oczywistość.
Mogłyby ale są zalety i tak trzymania w jednym ulu w postaci braku potrzeby posiadania dodatkowych uli. Także dla mnie to też było istotne ale chyba ważne, że dla mnie jest skoro ja pytam. Oczko A nie roztrząsam już tego po co skoro i tak zamierzam zimować po dwie rodziny w jednym ulu.

Dlatego właśnie pytam co zrobić biorąc pod uwagę właśnie tę korzyść ale być może wadę oddalenia od własnego bocznego wylotka.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#32
(26.07.2017, 13:50)kosz85 napisał(a): Hmm... nie chce mi się odpisywać Oczko Rozbiłeś moją wypowiedź o słońcu i ogrzewaniu się rodzin na 2 w taki sposób że rzeczywiście nie mają sensu, a chodziło mi o to, że rodzina za ścianą, tak jak i słońce też wytwarza ciepło.

Tak choć trochę inaczej. Słońce ma dużo dużo krótkofalowego IR a rodzina pszczela głównie długofalowe. Chociaż nagrzewając ścianę ula rzeczywiście działa podobnie choć też nie do końca bo nie tak jak grzejąca rodzina pszczela non-stop tylko sinusoidalnie i niezawsze. Rozbicie było niezamierzone. Nie rozumiałem po co to piszesz bo dla mnie efekt ocieplania się jest oczywisty bo przecież po to zastanawiam się czy to zrobić. Gdybym nie widział tego zalet to bym zostawiał tak jak są teraz.

Chodziło mi tylko o podpowiedź czy ten oddalony wylotek będzie przeszkadzał bo zalety docieplania się rodzin właśnie znam.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#33
Cytat:"fakt niezaprzeczalny, że multum rodzin zimuje i na takiej i na takiej."

Ale ja tego faktu nie podważam. Zimuje się też na siatce i w ulach ze styropianu i jednej deski. Zimuje ale normalne rodziny. Weselne i uliki odkładowe są najczęściej na ciepłą.
A ja dodatkowo mam dla tych rodzinek, tak jak nawet uważa Radomski, że to będzie własnie miało znaczenie bez skrajnie dolnych wylotów tylko na płaz pierwszego plastra.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#34
Kuba mi się wydaje, że cobyś nie zrobił to będzie dobrze... bo jeśli ustawisz tak ramki że będą oddalone od wylotka a dosunięte do przegrody to pszczoły prawdopodobnie uwiążą się bliżej tej przegrody czując ciepło...
Najlepiej by było wypełnić przestrzeń ramkami z suszem i pszczołami od wylotka do przegrody i pozostawić sprawę pszczołom jak zechcą się uwiązać.. tylko tam chyba zawadza Ci podkarmiaczka no ale wtedy po wyjęciu podkarmiaczki można by uzupełnić to ramką z suszem i przesunąć do przegrody...

Ja jakbym tak zimował to ustawiłbym je teraz tak jak są czyli na tylu ramkach na ilu są plus dorzucił jeszcze z jedną ramkę z suszem i podkarmiał/zakarmiał do 10 września. Później wyjąłbym podkarmiaczkę i przesunął to co mam do szczelnej przegrody. Jeżeli od wylotka zostałoby mi puste miejsce załóżmy na 2 ramki a nie miałbym tych ramek z suszem to zostawiłbym to puste miejsce tak jak jest do czasu wiosennego poszerzania...
Cytuj ten post
#35
(26.07.2017, 14:08)bonluk napisał(a): Kuba mi się wydaje, że cobyś nie zrobił to będzie dobrze... bo jeśli ustawisz tak ramki że będą oddalone od wylotka a dosunięte do przegrody to pszczoły prawdopodobnie uwiążą się bliżej tej przegrody czując ciepło...
Najlepiej by było wypełnić przestrzeń ramkami z suszem i pszczołami od wylotka do przegrody i pozostawić sprawę pszczołom jak zechcą się uwiązać.. tylko tam chyba zawadza Ci podkarmiaczka no ale wtedy po wyjęciu podkarmiaczki można by uzupełnić to ramką z suszem i przesunąć do przegrody...

Ja jakbym tak zimował to ustawiłbym je teraz tak jak są czyli na tylu ramkach na ilu są plus dorzucił jeszcze z jedną ramkę z suszem i podkarmiał/zakarmiał do 10 września. Później wyjąłbym podkarmiaczkę i przesunął to co mam do szczelnej przegrody. Jeżeli od wylotka zostałoby mi puste miejsce załóżmy na 2 ramki a nie miałbym tych ramek z suszem to zostawiłbym to puste miejsce tak jak jest do czasu wiosennego poszerzania...

Tak właśnie zamierzałem zrobić w drugiej opcji. Nie mam już pustych ramek z suszem ani pszczół do ich wspomagania.
Tak właśnie zrobiłem. Miały 3 ramki a zajmowały te rodzinki 2 uliczki czerwiu plus jedna z pokarmem zasklepionym. Dodałem im kilka dni temu jedną pustą ramkę z suszem i zacząłem karmić syropem. Będę karmił małymi dawkami. Tak właśnie przeszkadza podkarmiaczka ale to zamierzam ją na końcu karmienia wyjąc. Zakończyć karmić zamierzam przed nawłocią jeśli będzie lała nawłoć albo jakoś do końca sierpnia początku września.

W każdym razie dzięki porady dla obu kolegów. Uśmiech

EDYTA:

Jest jeszcze opcja, że wyjmuję podkarmiaczkę teraz, przytulam rodzinę do głównej a podkarmiaczkę daje im przed zatwór od frontu wylotka.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#36
Ale komplikacje, po prostu zrób jak uważasz i się okaże na wiosnę czy to dobrze, czy niedobrze.

Osobiście uważam, że to nienaturalne, żeby dwie rodziny się mieszały. W naturze jednostki rodzinne zazwyczaj potrzebują własnej przestrzeni, nawet gęsi, foki, wilki i mrówki. Ludzie też powinni mieszkać w oddaleniu co najmniej 100 metrów od siebie, żeby energie rodzin się nie mieszały.
Roje również nie wprowadzają się dwa do jednego ula. Jeśli tak się dzieje, to jedna matka odlatuje lub ginie.
Ludzie wciąż robią pszczołom coś po swojemu (dla własnej wygody i zysku), a potem dziwią się że pszczoły chorują i giną.

Z mojego skromnego doświadczenia:
Zrobiłem w tym roku w 10 korpusach po dwa odkłady, oddzielone przegrodą z 1-2 mm szczelinami. Od przodu wkładka wylotowa z dwoma szczelinami. Nawet dałem im półnadstawki też rozdzielone przegrodą.
Na 10 przypadków tylko w jednym pozostały dwie rodziny z matkami.
W 4 zauważyłem odlot młodych matek z małymi rójkami.
Pozostałe może też odleciały, a może dołączyły do sąsiadów.

Pszczoły lubią prywatność i swój zapach.
Ale człowiek i tak wie lepiej :-)
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#37
(27.07.2017, 09:54)Czarek napisał(a): Ale komplikacje, po prostu zrób jak uważasz i się okaże na wiosnę czy to dobrze, czy niedobrze.

Osobiście uważam, że to nienaturalne, żeby dwie rodziny się mieszały. W naturze jednostki rodzinne zazwyczaj potrzebują własnej przestrzeni, nawet gęsi, foki, wilki i mrówki. Ludzie też powinni mieszkać w oddaleniu co najmniej 100 metrów od siebie, żeby energie rodzin się nie mieszały.
Roje również nie wprowadzają się dwa do jednego ula. Jeśli tak się dzieje, to jedna matka odlatuje lub ginie.
Ludzie wciąż robią pszczołom coś po swojemu (dla własnej wygody i zysku), a potem dziwią się że pszczoły chorują i giną.

Wolałbym odpowiedź na pytanie konkretnie a nie porady czy w ogóle powinienem zimować dwie rodziny w jednym ulu bo i tak zamierzam to zrobić.

To co opisujesz nie ma wielkiego znaczenia bo już uniemożliwienie pozabijania się wszystkich
urodzonych matek poza jedną w jednym ulu, podziały obcych pakietów z przypadkowych robotnic, moja hodowla córek surwiwalowej, stworzenie rodzin weselnych z obcych robotnic jest totalnie nienaturalna więc wszystko dalej co robię też takie jest co ma się przyczynić do przeżycia przez nie zimy w jak największym procencie z powodu zagrożenia przez moje ingerencje.

Dwie rodziny się nie mieszają w takim układzie (chyba nie czytasz dokładnie) tylko czują swój zapach i wiedzą o swoim istnieniu.

A co do naturalności to nieraz się zdarza, że podczas cichej wymiany całkiem długo są dwie matki w jednym ulu np. pół roku.

To co opisujesz też jest innym przypadkiem, bo to już będą zimowane zintegrowane rodziny z czerwiącą matką jakiś czas więc na 99% żadna z nich nie ucieknie, tak jak nie uciekła do tej pory.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#38
To nie do końca tak jak piszesz Uśmiech U mrówek są systemy wielomateczne, dlatego np faraonki są tak ciężkie do wytępienia, bo zabicie jednej matki nic w obrębie koloni nie zmienia.
U pszczół również są okresy kiedy w ulu można znaleźć dwie czerwiące matki Uśmiech Ba! widziałem nagrany przypadek kiedy w jednej dziupli były dwa roje, jeden nad drugim. Jak spojrzysz na pszczołę olbrzymią, to tam też gniazda na półkach skalnych są jedno obok drugiego.

Pomijam, że w tym wypadku masz szczelną przegrodę i osobne wylotki, więc nie masz "mieszania" się pszczół, ale dokładnie mieszaniem jest błądzenie pszczół czy zalatywanie trutni do obcych rodzin, więc nie wysuwałbym tak daleko wyciągniętych wniosków, że to nienaturalne Oczko
Cytuj ten post
#39
(27.07.2017, 10:04)kosz85 napisał(a): To nie do końca tak jak piszesz Uśmiech U mrówek są systemy wielomateczne, dlatego np faraonki są tak ciężkie do wytępienia, bo zabicie jednej matki nic w obrębie koloni nie zmienia.

U pszczół też się zdarza np. u A. m. lamarckii, która żyje m.in. w Egipcie, to młode królowe się masowo tolerują np. 50 sztuk.

https://www.apimondia.com/congresses/2001/Papers/374.pdf

Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#40
Ciekawsze dla mnie jest zastanowienie, dlaczego, skoro widać jasno u innych społecznych owadów i nawet odmian pszczół, że wielomateczność ma sens dla przetrwania superorganizmu, jednak u pszczoły miodnej nie zawsze występuje. A właściwie to rzadko. Przypuszczam, że matka jest rodzajem bardzo kosztownego, acz niezbędnego gadżetu - jej wyprodukowanie i później utrzymanie wymaga dużych nakładów. W ciepłych krajach, gdzie łatwiej o stałe pożytki i nie ma problemu grzania, pszczoły mogą sobie pozwolić częściej na luksus posiadania dwóch i więcej matek. Im dalej na północ, zapewne zjawisko występuje rzadziej.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#41
(27.07.2017, 11:15)flamenco108 napisał(a): Ciekawsze dla mnie jest zastanowienie, dlaczego, skoro widać jasno u innych społecznych owadów i nawet odmian pszczół, że wielomateczność ma sens dla przetrwania superorganizmu, jednak u pszczoły miodnej nie zawsze występuje. A właściwie to rzadko. Przypuszczam, że matka jest rodzajem bardzo kosztownego, acz niezbędnego gadżetu - jej wyprodukowanie i później utrzymanie wymaga dużych nakładów. W ciepłych krajach, gdzie łatwiej o stałe pożytki i nie ma problemu grzania, pszczoły mogą sobie pozwolić częściej na luksus posiadania dwóch i więcej matek. Im dalej na północ, zapewne zjawisko występuje rzadziej.

Ależ u mrówek jedna królowa też o ile wiem nie jest rzadkością. Dalej są osowate, trzmiele, szerszenie.
Nie wiem jak u termitów.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#42
(26.07.2017, 08:57)MN napisał(a): Tak sobie gdybam i chyba przetestuję. Więcej rodzin w jednym ulu na zimę. Jedną z metod wzmacniania słabych rodzin wiosną jest stawianie ich w styczniu/lutym nad gniazdem silnej rodziny. Matki się nie zetną a silna rodzina wzmocni słabą. Rodziny oddziela się kratą.

Wszystko się zgadza ale nie wcześniej jak w marcu.
Cytuj ten post
#43
Co Ty, nawet Chachuła robił to jakoś w lutym. Podobnie Liebig zaleca.
Cytuj ten post
#44
(27.07.2017, 12:12)Borówka napisał(a):
(27.07.2017, 11:15)flamenco108 napisał(a): Ciekawsze dla mnie jest zastanowienie, dlaczego, skoro widać jasno u innych społecznych owadów i nawet odmian pszczół, że wielomateczność ma sens dla przetrwania superorganizmu, jednak u pszczoły miodnej nie zawsze występuje. A właściwie to rzadko. Przypuszczam, że matka jest rodzajem bardzo kosztownego, acz niezbędnego gadżetu - jej wyprodukowanie i później utrzymanie wymaga dużych nakładów. W ciepłych krajach, gdzie łatwiej o stałe pożytki i nie ma problemu grzania, pszczoły mogą sobie pozwolić częściej na luksus posiadania dwóch i więcej matek. Im dalej na północ, zapewne zjawisko występuje rzadziej.

Ależ u mrówek jedna królowa też o ile wiem nie jest rzadkością. Dalej są osowate, trzmiele, szerszenie.
Nie wiem jak u termitów.
U mrówek najczęściej spotykamy jedną królowę. Choć są gatunki które mogą mieć ich kilka.
Cytuj ten post
#45
(27.07.2017, 13:28)MN napisał(a): Co Ty, nawet Chachuła robił to jakoś w lutym. Podobnie Liebig zaleca.

Pod tym filmem Chachuły są komentarze ludzi, którzy twierdzą że pszczoły zaciukały jedną z  matek.
Nie lepiej dla bezpieczeństwa odgrodzić je drobną siatka, przez którą nie przejdzie ani jedna pszczoła?
Cytuj ten post
#46
(26.07.2017, 13:12)kosz85 napisał(a): Wyciągając takie wnioski, ja bym je zimował tak by rodziny się stykały czyli jakaś wersja planu drugiego, ze szczelną przegrodą. Kwestią drugorzędną jest czy będą dosunięte do wylotka w szczycie, czy nie.

(26.07.2017, 14:08)bonluk napisał(a): Kuba mi się wydaje, że cobyś nie zrobił to będzie dobrze... 

Ja jakbym tak zimował to ustawiłbym je teraz tak jak są czyli na tylu ramkach na ilu są plus dorzucił jeszcze z jedną ramkę z suszem i podkarmiał/zakarmiał do 10 września. Później wyjąłbym podkarmiaczkę i przesunął to co mam do szczelnej przegrody. Jeżeli od wylotka zostałoby mi puste miejsce załóżmy na 2 ramki a nie miałbym tych ramek z suszem to zostawiłbym to puste miejsce tak jak jest do czasu wiosennego poszerzania...

Już miałem je przesuwać dziś ale jest jeszcze jedna kwestia. Mam w tym roku na pasieczysku od połowy licpa plagę os. Jak się je coś zwierzęcego mięsnego lub słodkiego to właściwie po 1-2 minucie po postawieniu talerza na słońcu są 2-3 sztuki na jedzeniu. W zasadzie wszystkie rodziny w tym te małe rodzinki bronią się przed nimi skutecznie. Zawsze przy przeglądzie jakąś martwą osę na dennicy się znajdzie lub przed ulem. Małe rodzinki bronią się przez kółko weselne czyli wylotek kółko 22 mm. Mam obawy, że jak je teraz przesunę tak, że będą miały, z gniazda do wylotka, 12-18 cm pustej przestrzeni to osy będą miały łatwiej i jeszcze w najgorszym razie zlikwidują mi te małe rodzinki.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#47
(30.07.2017, 16:18)kubi napisał(a):
(27.07.2017, 13:28)MN napisał(a): Co Ty, nawet Chachuła robił to jakoś w lutym. Podobnie Liebig zaleca.

Pod tym filmem Chachuły są komentarze ludzi, którzy twierdzą że pszczoły zaciukały jedną z  matek.
Nie lepiej dla bezpieczeństwa odgrodzić je drobną siatka, przez którą nie przejdzie ani jedna pszczoła?

Metoda polega na tym, by obydwie rodziny korzystając ze wspólnego wylotka trochę się wymieszały. Być może pszczelarze, którym matki się pościnały za późno rozłączyli rodziny. Być może zrobiło się za ciepło... kto wie. Można wiosną odgrodzić rodziny folią odgrodową i każdej zapodać własny wylotek, też powinno być ok, ale problemem będzie karmienie takich rodzinek.
Cytuj ten post