karmienie ziołami (jako dodatek do syropów itd.)
#31
(24.07.2017, 09:10)Popszczelony napisał(a): Twoje pszczoły Łukasz i odkłady po nich nie są karmione bo mają miód. Odkłady pewnie lekko podkarmię. A z macierzaka to jak się nic nie oberwie przy przewożeniu (bo ramki bez dolnej beleczki) to sobie weźmiesz miodek z podkarpacia Uśmiech

Mariuszu gdzie bym brał miód... zostawię pszczołom. Teraz to już niech im idzie na zdrowie.
Cytuj ten post
#32
(24.07.2017, 09:05)bonluk napisał(a): No tak ale można to robić lokalnie lub opracować jakieś schematy ale chyba nie ma na to jakiegoś dużego parcia.... 
Przeciez znane są terminy i pory zbiorów ziół i ich suszenie itd. Mamy surowiec więc dalej trzeba by robić testy... 
Można, jak napisał Kuba powyżej ważne są terminy , sposób zbioru i przechowywania. To w jakiś sposób ujednolica materiał. Ale tak naprawdę idea stosowania ziół to podawanie małych dawek substancji czynnych przez długi czas. W długim czasie skład mieszanek niejako się standaryzuje i dzięki temu można obserwować specyficzne dla danych ziół efekty. Jakoś nie wyobrażam sobie podawania do ula dwa razy dziennie przez pół roku wyciągu z ziół. A wtedy ten efekt byłby zauważalny i specyficzny - oczywiście przy odpowiednim zebraniu surowca i jego przyrządzeniu.
Cytuj ten post
#33
(24.07.2017, 12:13)emzarek napisał(a):
(24.07.2017, 09:05)bonluk napisał(a): No tak ale można to robić lokalnie lub opracować jakieś schematy ale chyba nie ma na to jakiegoś dużego parcia.... 
Przeciez znane są terminy i pory zbiorów ziół i ich suszenie itd. Mamy surowiec więc dalej trzeba by robić testy... 
Można, jak napisał Kuba powyżej ważne są terminy , sposób zbioru i przechowywania. To w jakiś sposób ujednolica materiał. Ale tak naprawdę idea stosowania ziół to podawanie małych dawek substancji czynnych przez długi czas. W długim czasie skład mieszanek niejako się standaryzuje i dzięki temu można obserwować specyficzne dla danych ziół efekty. Jakoś nie wyobrażam sobie podawania do ula dwa razy dziennie przez pół roku wyciągu z ziół. A wtedy ten efekt byłby zauważalny i specyficzny - oczywiście przy odpowiednim zebraniu surowca i  jego przyrządzeniu.

Zgoda. Tak jest np. w przypadku ludzi. Ale weź pod uwagę Marcinie, że pszczoły zrobią z tego ziołomiód w których chyba wiele z tych substancji pozostaje czynnych i będą to po trochu użytkowały na swoje potrzeby, do wychowu czerwiu, do produkcji mleczka i wosku.
Co innego oprysk plastrów. W przypadku probiotyków zaleca się co 3-4 dni przez kilka tygodni więc może podobnie byłoby w przypadku wywarów, naparów czy soków zielarskich jako oprysk.
Jednakże biorąc pod uwagę to co napisałem powyżej podkarmianie delikatne np. raz na tydzień małymi dawkami do zimy plus później to pszczoły jedzą powoli do wiosny (albo i dłużej) być może daje, opisane przez Ciebie, rozłożone w czasie oddziaływanie.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#34
Wczoraj zabrałem ciasto rodzinom i dostały każda po 1 litrze syropu poza jedną najsilniejszą która dostała 2 litry i jedną najsłabszą która dostała pół litra.

Na 10 litrów syropu 1:1 zebrałem garść świeżej mięty pieprzowej, mięty cytrynowej, dziurawca, krwawnika, 2 g suszonego piołunu, kostka mrożonego majowego soku 100% z młodej pokrzywy, dwie łyżki gruboziarnistej soli himalajskiej nierafinowanej, łyżka kwasu askorbinowego do 4-4,5 Ph, 120 ml kwaśnego preparatu probiotycznego, 2 g. suszonych skórek czerwonych pomarańczy bio z Sycylii własnoręczne ususzonych od zimy (takich zwykłych to bym bał się jednak dawać ze względu na dużą ilość chemii w skórce z oprysków i konserwacji podczas transportu). Czyli niezły miks.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#35
Fitoncydy jako alternatywa dla antybiotykowych stymulatorów wzrostu i kokcydiostatyków





Fitoncydy (obecnie większość z nich można zaliczyć do fitoaleksyn) to antybiotyki wytwarzane przez rośliny wyższe (mszaki, paprotniki, nagonasienne, okrytonasienne), wywierające silny wpływ bakteriostatyczny i bakteriobójczy. Fitoncydy posiadają również właściwości fungistatyczne i grzybobójcze, niektóre hamują rozwój wirusów lub uszkadzają strukturę wirusów.


Do najwcześniej poznanych fitoncydów należą glukozynolaty, olejki gorczyczne, glikozydy izosiarkocyjanowe i olejki czosnkowe. Substancje te są organicznymi, często glikozydowymi związkami siarki i kwasu izosiarkocyjanowego. Występują między innymi w następujących rodzajach: Sisymbrium - stulisz, Alliaria - czosnaczek, Arabidopsis - rzodkiewnik, Erisimum - pszonak, Hesperis - wieczornik, Barbarea - gorczycznik, Armoracia - chrzan, Nasturtium - rukiew, Rorippa - rzepicha, Cardamine - rzeżucha, Alyssum - smagliczka, Cochlearia - warzucha, Capsella - tasznik, Thlaspi - tobołki, Lepidium - pieprzyca, Sinapis - gorczyca, Raphanus - rozdkiew, Eruca - rokietta, Reseda - rezeda, Plantago - babka, Allium - cebula i czosnek.


Fitoncydy z tej grupy działają silniej i szybciej przeciwbakteryjnie na bakterie Gram+ i Gram- niż niektóre znane antybiotyki. Dodatkowo fitoncydy siarkowe i izosiarkocyjanowe działają rozkurczowo, żółciopędnie, żółciotwórczo i pobudzająco na krążenie krwi. Wzmagają przenikanie składników pokarmowych z jelit do krwi. Hamują rozwój bakterii gnilnych i grzybów chorobotwórczych. Wywierają wpływ pierwotniakobójczy. Pobudzają wydzielanie soków trawiennych, wzmagają apetyt, obniżają stężenie cholesterolu i glukozy we krwi. Ajoeny (olejki czosnkowe) hamują agregację krwinek, zapobiegając zakrzepicy i przeciwdziałając miażdżycy. Lotny fitoncyd czosnku zabija prątki gruźlicze w ciągu 3-5 minut, czyli szybciej niż kwas karbolowy (fenol).


Wg prof. A. Danysza fitoncydy to potężny czynnik zmieniający skład mikroflory w atmosferze i glebie. Wg B.P Tokin'a i Niłow'a 1 ha jałowca wydziela w ciągu doby 3 kg lotnych fitoncydów; ilość ta jest w stanie wyjałowić obszar dużego miasta. Fitoncydy cebuli i czosnku znalazły zastosowanie w leczeniu ropiejących ran, bliznowców i blizn (fibrynolityczne działanie cebuli), infekcji pochwy, odbytu i jelit. Dobrze przygotowane preparaty fitoncydowe przynoszą znakomite efekty w leczeniu zakażeń bakteryjnych układu oddechowego. Duże zasługi nad poznaniem fitoncydów mają rosyjscy naukowcy: wspomnieni Tokin i Niłow, ponadto Piewgowa, Fiłatowa, Janowicz, Kamieniew i Toropcew.


Fitoncydy modyfikują skład ilościowy i jakościowy mikroflory przewodu pokarmowego, podobnie jak dotychczas stosowane antybiotykowe stymulatory wzrostu. Dodatkowo pobudzają sekrecyjno-sorpcyjne czynności układu pokarmowego i zwiększają strawność oraz przyswajalność tłuszczów.


Siła działania i steżęnie fitoncydów w surowcach roślinnych zależy od wielu czynników: okresu wegetacji, sposobu zbioru, suszenia i przechowywania surowca, zestawiania mieszanek ziołowych. Rośliny wykazują zmienne stężenie fitoncydów w różnych fazach wzrostu i rozwoju. Jak podaje prof. W. Roeske, spośród 300 roślin zbadanych przez radzieckich uczonych 62 gatunki w ciągu 5 minut, a niektóre w ciągu kilku sekund zabijają swoimi fitoncydami pierwotniaki chorobotwórcze dla organizmów zwierzęcych. Bakteriobójcze działanie szeregu fitoncydów jest bardzo silne. Fitoncydy zawarte w owocach barszczu zwyczajnego już w ciągu paru minut niszczą całkowicie bakterie gnilne, rozkładające obumarłą tkankę zwierzęcą. Lotne fitoncydy czosnku niszczą w ciągu 3-5 minut Mycoderma tuberculosis. Świeża miazga czosnku zbliżona do kropli zwierającej przecinkowce cholery Vibrio cholerae powoduje natychmiastowe zahamowanie ruchów tych drobnoustrojów. Przeniesione po 10 minutach przecinkowce na pożywkę nie wykazywały wzrostu i rozwoju, co oznacza, że zostały zabite fitoncydami czosnku. Fitoncydy zawarte w czosnku i cebuli zabijają w ciągu kilku minut również paciorkowce, gronkowce, Salmonella typhi, czy Corynebacterium diphteriae. Wg Fiłatowej żucie czosnku przez 1 minutę powoduje zabicie wszystkich bakterii w jamie ustnej. Stwierdzono również hamujący wpływ fitoncydów na rozwój wirusów grypy i pałeczki czerwonki typu Flexnera. Fortunatow stosował w leczeniu grypy fitoncydy z Allium cepa (cebula) i z Rosa canina (dzika róża) w formie alkolowych wyciągów. Zapalenie migdałków leczył sokiem cebulowym w roztworze soli fizjologicznej (pędzlowanie, spryskiwanie chorych migdałków).


Do innych roślin bogatych w fitoncydy należą: czarna porzeczka (liście), krwiściąg (ziele, korzeń), kopytnik (ziele), jałowiec (owoce, liście, kora), brzoza, olcha, buk (liście, kora), bylice (ziele), krwawnik (ziele), psianki, papryka, pomidor (ziele, niedojrzałe owoce), czermcha, tarnina, bez czarny (kora, korzeń, kwiaty, liście), wrotycz (ziele), lebiodka (ziele), czarnuszka (nasienie), kolendra (ziele, owoc), cząber (ziele), muszkatołowiec, laurowiec (owoce, liście), eukaliptus (liście, owoce), cynamonowiec (kora), szałwia (ziele), drzewa iglaste (kora, liście, kwiaty), podagrycznik (ziele), anyż (ziele, owoc), kurkuma (kłącze), berberys (kora, korzeń, owoce, liście), sandałowiec (kora, liście, kwiaty), ciemiężyca (liście, kłącza), tymianek (ziele), macierzanka (ziele), gwajakowiec (żywica, kora), arnika (kwiat, ziele), goździkowiec (pączki kwiatowe, kora, liście), mącznica, borówka, bagno (ziele, owoc), grusza (liście, kora), paprocie (ziele, kłącza), porosty (plecha) i inne.


Fitoncydy są związkami kłopotliwymi jeżeli chodzi o ich wyodrębnianie z surowca i stabilizację w preparatach prostych jak i złożonych. Dzięki szeroko zakrojonym badaniom i obserwacjom zespół naukowy Ośrodka Badawczo-Rozwojowego LNB Poland oraz zespół technologów LNB Poland opracował szereg preparatów dla zwierząt i ludzi opartych na fitoncydach, które mogą być wykorzystane w leczeniu i profilaktyce chorób skóry, narządów płciowych, układu pokarmowego, układu wydalniczego i układu oddechowego.

Źródło: http://luskiewnik.strefa.pl/stymulatory/preview/pages/p7.htm
Cytuj ten post