odstępniki i beleczki czy ramki Hoffmanowskie
#1
Kazimierz Radomski "80 lat wśród pszczół" 2000

"Wielu pszczelarzy najczęściej jest uprzedzonych do odstępników ramkowych. Tacy najłatwiej dają się namówić na ramki hoffmanowskie, nie zważając na ich koszt i wady, szczególnie gniecenie pszczół. Dzięki takim pszczelarzom ramka hoffmanowska stała się prawie powszechna. Osobiście jestem przekonany, że pszczoły zawsze wolą ramki ze zwykłymi odstępnikami od ramki z wydłużonymi, które je masowo gniotą"
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#2
Jasne, pszczoły wolą plastry bez ramek. Cała reszta to ludzki wymysł.
Sam wolałbym zwykłe proste ramki bez odstępników, ale kupiłem używany sprzęt także z ramkami hoffmanowskimi, więc układam je w gniazdach naprzemiennie ze zwykłymi ramkami, aby upchnąć do korpusu 11 ramek. Wtedy pszczoły kitują szczeliny między ramkami i przy ewentualnym transporcie wszystko trzyma się kupy, propolisu w gnieździe więcej, a na pszczoły przy przeglądach i tak trzeba uważać.

Miałem też ramki z odstępnikami, gwoździkami na bocznych płaszczyznach i uważam że to zbędne komplikacje również gniotące pszczoły zwłaszcza przy pionowym przesuwaniu ramek.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#3
(26.07.2017, 14:55)Czarek napisał(a): Miałem też ramki z odstępnikami, gwoździkami na bocznych płaszczyznach i uważam że to zbędne komplikacje również gniotące pszczoły zwłaszcza przy pionowym przesuwaniu ramek.

Też może być ale mi jednak wyjęte dwie beleczki odstępnikowe pozwalają łatwiej bez gniecenia wyjąć jedną zwykłą ramkę niż jednego hoffmana. Nie wspomnę o denerwowaniu pszczół w systemie z powałką bez beleczek.

Ale w miarę możliwości należy tego unikać i odsunąć lekko wszystkie ramki powodując, że ramkę można wyjąć trochę na skos. Jak się ma beleczki albo poszerzone górne listewki to można przesuwać nie denerwując tak pszczół bo nadal tylko tam gdzie się robi szparę wpada światło do pszczół.

Tutaj pan Janusz Szalaj to dobrze wyjaśnia:
Od 5:00




Testowałem ramki bez odstępników a także Hoffmany i uważam je za pożyteczne w ramce wąsko-wysokiej dlatego wróciłem do dokładnego robienia tego wszystkiego. Bo później żałowałem, że je nie porobiłem.

Według mnie ramka wąsko-wysoka dobrze aby miała odstępniki pomiędzy kolejną ramką ale także z boku od ścianki ula albo wąsy w dolnej listewce wystające. Najlepiej zaostrzone.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#4
W leżakach o wąsko-wysokiej ramce, beleczki mogą pomóc, przynajmniej taki plus, że można kilka ramek przesunąć na raz.
Ale w wielkopolskich korpusowych, zwłaszcza jak się ma ich więcej niż 20 lub 50, używanie beleczek mocno komplikowałoby życie ;-) Ja zrezygnowałem z beleczek z momentem dostania w swoje ręce uli z powałkami.
Ale w odkładach i skrzynkach leśnych używam jeszcze beleczek i zadziwia mnie ich ilość, w pewnym momencie sezonu zaczęło mi ich nawet prawie brakować (w sensie ilościowym).
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#5
(26.07.2017, 16:19)Czarek napisał(a): W leżakach o wąsko-wysokiej ramce, beleczki mogą pomóc, przynajmniej taki plus, że można kilka ramek przesunąć na raz.
Ale w wielkopolskich korpusowych, zwłaszcza jak się ma ich więcej niż 20 lub 50, używanie beleczek mocno komplikowałoby życie ;-) Ja zrezygnowałem z beleczek z momentem dostania w swoje ręce uli z powałkami.
Ale w odkładach i skrzynkach leśnych używam jeszcze beleczek i zadziwia mnie ich ilość, w pewnym momencie sezonu zaczęło mi ich nawet prawie brakować (w sensie ilościowym).

W korpusowym to wydaje mi się, że wystarczy mieć beleczki na górze. Chyba, że chcemy jakieś dodatkowe kombinacje. Wtedy denerwowanie pszczół odsłanianiem rodni nie ma większego znaczenia bo i tak irytuje się pszczoły zdejmując korpusy i przewietrzając gniazdo i zgniata się pszczoły nakładając korpusy z powrotem. Choć fakt, że w bezfelcowych i jednościennych korpusach mniej o ile ktoś się stara bo jak się nie stara to widziałem, że nie raz i nie dwa, że się zgniatają pszczoły. Tylko jednego pszczelarza z korpusowymi znam i widziałem, że stara się mocno tego nie robić i pieścić z pszczołami i prawie mu się udaje. No ale właśnie on stosuje beleczki nie tylko na górze. Tylko to jest zabawa i ogromna cierpliwość.

W korpusowym wtedy przyjazna dla pszczół mi się wydaje gospodarka w stylu Warre.

Aczkolwiek nigdy sam nie miałem korpusowych poza Warre tylko terminowałem o 3 pszczelarzy i obserwowałem na kilku innych pasiekach.
Takie jednak sobie wyrobiłem zdanie.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post