Rodziny dwumateczne
#1
(26.07.2017, 10:02)Popszczelony napisał(a): Wadą jest właśnie bliskość rodzin. Rozdzielenie tylko przez wywiezienie jednej. W końcu urosną i obsługa dużych rodzin oddzielonych deseczką siebie to kłopot.

Temat dla mnie teoretyczny, acz bliski memu sercu. Bernhard Heuvel ćwiczył takie rozwiązanie:
http://www.beesource.com/forums/showthread.php?306234-Running-two-queen-colonies
Dosyć dokładnie opisuje zady i walety, jak to zrobić, ile pracy kosztuje itp.
Na filmikach rumuńskiego pszczelarza globalnego widać, jak kanadyjska firma stawia jedną miodnię nad trzema nukleusami, czyli dyskontują intensywny pożytek, jaki u nich występuje.

[Obrazek: 2qengl.jpg]
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#2
flamenco, to akurat jest i u nas. Znane są dwurodzinne ule wielkopolskie z wspólną nadstawką. Kiedyś podobno były dość popularne.

Mnie najbardziej korciłoby zimowanie słabszych nuków jeden na drugim. W teorii mogłoby sie to udać.
Cytuj ten post
#3
MOD: posty wydzielone z tematu "Więcej rodzin w jednym ulu"

Rozwiązania z kratą odgrodową to nie jest do końca ten temat. To nie jest więcej rodzin w jednym ulu, tylko rodziny dwumateczne. Swoją drogą podobno bardzo wydajne, noszące dużo miodu, choć kłopotliwe w wersji korpusowej. Jest wiele różnych konfiguracji dwumatecznych, omawianych głównie na Langach. Używają do tego półkorpusów-odkładówek (podział w pionie), korpusów z przegrodą jak wkleił Krzysiek, lub pełnych korpusów z półdaszkami na których stoi wspólna miodnia.
Ale wbrew pozorom to żadne novum, za równo w Polsce jak i obecnie na wschodzie, używają dużych leżaków z 2-oma pionowymi kratami odgrodowymi na skraju gniazda, a w środku gniazda i ponad nim mają miodnie. Moim zdaniem to znacznie prostszy w obsłudze system dwumateczny, niż te piramidy z ameryki Oczko
Aby zwiększyć szansę sukcesu, zwykle robi się konfiguracje z córkami po jednej matce, lub matka-córka. W wersji Amerykańskiej (ale możliwej tak samo w leżaku). Matkę odgradza się kratą na dolnym korpusie, w najwyższym korpusie miodni, daje się również kratę (tak że pomiędzy dwoma kratami jest jeszcze korpus) i matecznik do pociągnięcia. W najwyższym korpusie otwiera się dodatkowy wylotek, najlepiej z przeciwnej strony. To pozwala się takiej matce unasiennić i później rozpocząć czerwienie. Co ciekawe nie powoduje to rójki, bo pszczoły w górnym korpusie nie czują matki z dolnego.
Cytuj ten post
#4
(26.07.2017, 10:42)MN napisał(a): Mnie najbardziej korciłoby zimowanie słabszych nuków jeden na drugim. W teorii mogłoby sie to udać.

Webster TU opisuje takie rozwiązania.

[Obrazek: zimowla_rodzinek_weselnych_na_rodzinach-644x483.jpg]
Cytuj ten post
#5
Nie o takie podejście mi chodziło. Zamierzam stworzyć teraz kilka odkładów - będę miał matki NU. Pozostaną one do końca listopada (do pierwszych silniejszych mrozów) na swoich miejscach. Następnie zamierzam poukładać po 2 lub 3 w kominy. Każdy korpus zostanie oddzielony kratą.
Coś na wzór wzmacniania słabej rodziny ustawiając je na silne.
Ryzykiem może być to, że pszczoły wybiorą sobie w cieplejszy dzień jedną matkę i z nią utworzą kłąb. Mogą pościnać się i załatwić wszystkie matki. A może się uda. Nie wiem. Sprawdzę.
Cytuj ten post
#6
Krzysiek - weź to teraz rozdzieraj, katastrofa, jeszcze przy przedwojennych. Osobny ula dla rodziny to mus.
Cytuj ten post
#7
(27.07.2017, 08:06)Popszczelony napisał(a): Krzysiek - weź to teraz rozdzieraj, katastrofa, jeszcze przy przedwojennych. Osobny ula dla rodziny to mus.

Nie do końca zrozumiałem. W tym roku nastawiłem kilkanaście korpusów podzielonych. Dzięki temu już wiem, dlaczego Webster postanowił dzielić korpusy ruchomą podkarmiaczką - moje deski rozdzielające nie są ruchome, a w niektórych ulikach doszło do połączenia rodzin (zgodnie z ostrzeżeniem Łukasza), albo z powodu niedorobienia się matki siedziały tam same pszczuny, które mogłem co najwyżej przesypać obok. W jednym wypadku pojawiło się też zwierzątko, co każe mi przemyśleć i zmienić projekt dennic osiatkowanych:

[Obrazek: 2017-07-06-Y06Baza_coz_zjadlo_pszczoly.jpg]


A przedwojenne u mnie zachowują się prawie jak buchwasty - prawie, bo nie są takie mięsne, ale z niezrozumiałych przyczyn w tym sezonie zarobiłem podejrzanie mało żądeł na razie...
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#8
Miałem na myśli to że masz taki wieżowiec 5 korpusowy i chcesz dojść do gniazda wyjąć mateczniki, za tydzień znowu, a za tydzień sprawdzić czerwienie matki. Ja jak muszę 2 korpusy rozdzierać to mi sie odechciewa.
Cytuj ten post
#9
(27.07.2017, 08:19)flamenco108 napisał(a): A przedwojenne u mnie zachowują się prawie jak buchwasty - prawie, bo nie są takie mięsne, ale z niezrozumiałych przyczyn w tym sezonie zarobiłem podejrzanie mało żądeł na razie...

No tak tylko, że u Ciebie Buckfasty nie zachowują się jak zwyczajowo Buskfasty. hehe
Przynajmniej z tego co widziałem chyba, że to był wyjątek. Oczko

Generalnie jak nie narzekam i nie narzekałem na przedwojenne. Najczęściej przy ładnej pogodzie bez dymu.
Zresztą wystarczy zobaczyć rodzinę surwiwalową bez dymu. To są przedwojenne z oryginalną matką: https://www.youtube.com/watch?v=RLD8eXaXIz0
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#10
No właśnie, zabawa w rodziny dwumateczne przy korpusach to straszna babranina. A przy leżakach to jak normalna obsługa zwykłej rodziny, albo ula dwurodzinnego, tylko zamiast przegrody są dwie kraty. I można zaglądać bez problemu do rodni obu rodzin.

A co do przedwojennych, to też nie mam z nimi żadnych złych doświadczeń, no może oprócz zabierania rojów od Dziadka w ulewę Oczko Ale wtedy to i Dziadek latał wściekły Duży uśmiech Więcej żądeł dostałem od krainek.
Cytuj ten post
#11
Kiedy można i czy warto przetrzymywać
renem kilka matek pszczelich?

Inż Jerzy Derlacki, prof Jerzy Woyke

1979 / 05 Pszczelarstwo
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#12
Współżycie kilku matek w jednej rodzinie
Stefan Wnuszyński

Pszczelarstwo 1980 / 03

Warto przeczytać bo człowiek twierdzi, że trzymał luzem nawet 3-5 starszych matek razem w jednym ulu.

   

   
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#13
(27.07.2017, 07:30)MN napisał(a): Nie o takie podejście mi chodziło. Zamierzam stworzyć teraz kilka odkładów - będę miał matki NU. Pozostaną one do końca listopada (do pierwszych silniejszych mrozów) na swoich miejscach. Następnie zamierzam poukładać po 2 lub 3 w kominy. Każdy korpus zostanie oddzielony kratą.
Coś na wzór wzmacniania słabej rodziny ustawiając je na silne.
Ryzykiem może być to, że pszczoły wybiorą sobie w cieplejszy dzień jedną matkę i z nią utworzą kłąb. Mogą pościnać się i załatwić wszystkie matki. A może się uda. Nie wiem. Sprawdzę.

A czy nie można korpusów oddzielić czymś innym niż krata? np. płótnem, workiem jutowym?
Pszczoły nie przejdą za to ciepło tak choć w mniejszej ilości.
Cytuj ten post
#14
(28.07.2017, 21:58)Borówka napisał(a): Współżycie kilku matek w jednej rodzinie
Stefan Wnuszyński

Pszczelarstwo 1980 / 03

Warto przeczytać bo człowiek twierdzi, że trzymał luzem nawet 3-5 starszych matek razem w jednym ulu.

I to jest bardzo cenny materiał. Poniekąd pokrywał się z moimi wcześniejszymi planami, ale postawiłem właśnie na słabe odkłady i ich późniejsze łączenie. Może dla testu postaram się tak zazimować w jednym ulu max 3 matki. Przemyślę to, ale dzięki Kuba!
Cytuj ten post