Izolator Chmary w założeniach PN
#31
Nie ma czegoś takiego jak skasowanie zupełne V.
Nawet nie można tak robić... Bo przynosi to więcej szkód niż zysków... V i tak się pojawi tylko, że wtedy może już być bardziej odporne.
Cytuj ten post
#32
Ale czy nie taka jest idea i założenie izolatorów Chmary? Zmniejszyć do minimum ilość zabiegów na pszczołach poprzez wyeliminowanie czerwiu.
Cytuj ten post
#33
No niby tak tylko, że samo ograniczenie to raczej ideea biologicznego utrzymywania Varroa w ryzach... A bardziej tu chodzi chyba o okres od jesieni do wiosny...
Cytuj ten post
#34
Jak oglądałem filmy Pana Igora Pawłyka, to prezentuje brak warozy na wkładce, akurat po zabiegu Apivarolem, ale wydaje mi się ze kwas tez będzie tak skuteczny przy braku czerwiu, wypowiem się po własnych działaniach bo narazie gdybam.
Cytuj ten post
#35
Znów ktoś mi zarzuci "radykalizowanie", ale trudno. po to jest to forum. :-) .. i nie będę już za każdym razem pisał, że to moje zdanie i niech każdy robi po swojemu.. proszę po prostu przyjąć to do wiadomości, bo więcej nie będę tego zastrzeżenia wpisywał :-)

Bo widzę, że większość chce koniecznie likwidować zagrożenia dla pszczół. Czy nie można zmienić myślenia w tą stronę, żeby poprawiać pszczołom warunki zamiast zmniejszać zagrożenie?
żeby zastosować jakąś analogię (myślę na poczekaniu, może będzie głupia): jak ludzie giną na drodze bo wjadą w drzewo to trzeba likwidować drzewa, a nie edukować, poprawiać jakość dróg, tworzyć obwodnice które odciążają ruch i nie powodują tych opóźnień, które później kierowcy chcą "nadrabiać", ...a nawet i w skrajnych przypadkach głupoty odbierać prawo jazdy... itp. itd

czy nie lepiej myśleć w kategoriach: jak dostosować mój ul, moje metody i moje pszczoły (mówię o genach, bioróżnorodności) do możliwości przeżycia, zamiast jak spowodować żeby to co mam w tych warunkach jakie mam przeżywało, bo tak MI jest lepiej?

Jest taka książka pana Mazurka o pszczelarstwie i widać, ze facet wie co pisze - nie wiem czy ktoś czytał. Ale na każdej stronie jak ją czytałem widać w nim tą chęć "inżynieryjnego" dostosowania pszczół i metod do swoich oczekiwań. Widać w nim taką typowo ludzką potrzebę "zmiany otoczenia" (w tym przypadku metod pasiecznych), zamiast zaakceptować pewnych rzeczy jakimi są. Owszem pan Mazurek twierdzi, że swoimi metodami zmniejszył stosowanie chemii, zwiększył zbiory i twierdzi, że zwiększył przeżywalność (być może tak było) tylko ja czytając miałem zgrzyt na każdej jednej stronie... Mam czasem wrażenie, że wielu pszczelarzy bardzo chętnie przerzuciłoby się na mechaniczne pszczoły jakby tylko miód nosiły. Można by je zaprogramować i miód znosiłyby bezpośrednio do odstojników... Oczywiście ta ostatnia uwaga nie dotyczy bezpośrednio tego forum, wątku czy izolatora, mówię tylko o tym że czasem mam takie wrażenie (choć raczej z innych forów czy opisów) - bardziej myślę, że pan Mazurek by na to poszedł ;-). To takie podejście typu: kochamy pszczoły bo są częścią natury - więc ... zmieńmy je i wrzućmy w nowoczesne struktury to będziemy kochać je bardziej.
Cytuj ten post
#36
O Ty radykale przebrzydły a idź mi stąd hahaha....

Ogólnie coś w tym jest... Ja sobie poradziłem z aspektem ekonomicznym ale cały czas pewne aspekty emocjonalne nie pozwalają mi do końca pójść na całość...
Cytuj ten post
#37
ale Łukasz tu nawet nie chodzi o "pójście na całość". chodzi o dobranie metody, która zmniejszy presję, ale jej nie pozbawi. Tak żeby można było prowadzić pewnego rodzaju selekcję czy obserwacje na "wiarygodnym" materiale. Czym jest selekcja na przeżywalność w świecie warrozy jak zabijesz całą warrozę??

Jeżeli np. zminimalizujesz dawkę olejku czy czegoś tam to :
1. zlikwidujesz tylko część warrozy - pomagając pszczołom, ale zostawiając pewną presję na nią.
2. zmniejszasz ingerencję chemiczną w ekologię ula (skoro więcej warrozy przeżyje to i innych mikrobów i łatwiej im się będzie odbudować).
- a w takich warunkach - które już nie są "pójściem na całość" już można obserwować która rodzina utrzymuje w ryzach warrozę, a która nie.

jak "naturalnymi metodami" zlikwidujesz całą warrozę (a o takich pomysłach czytam choćby w tym wątku o izolatorze) to o selekcji absolutnie nie ma mowy, bo obserwacje są o kant d... rozbić. znów przeżywają "przypadkowe" rodziny, albo znów rozmnażasz te, które noszą więcej miodu...
Cytuj ten post
#38
Bartek ale czy ja piszę o likwidowaniu V. jako mój priorytet i główny cel...
Olejki według mnie nie mają aż tak złych skutków jak podajesz... w małych ilościach mogę ograniczyć populację V. albo chociaż zaburzyć jej rozmnażanie... To jest mój główny powód stosowania takich środków...
Nigdy nie dążyłem do zabicia wszystkiego co w ulu żyje...
Cytuj ten post
#39
ależ ja Ci tego nie zarzucam :-)
piszę o głosach, które pojawiły się w tym wątku, że dzięki izolatorom można jedną "kuracją" wybić wszystko i żyć szczęśliwie ciesząc się pszczelarstwem naturalnym. ja po prostu podaję w wątpliwość genetyczne przystosowanie pszczół z takiego przypadku.

co do olejków - nie wiem szczegółowo jakie są "złe skutki". wiem natomiast, że skoro zabiją nawet i kilkaset roztoczy to na tym nie poprzestaną... zginą też inne żyjątka. innej opcji nie ma.
Cytuj ten post
#40
(15.05.2015, 08:20)MrDrone napisał(a): co do olejków - nie wiem szczegółowo jakie są "złe skutki". wiem natomiast, że skoro zabiją nawet i kilkaset roztoczy to na tym nie poprzestaną... zginą też inne żyjątka. innej opcji nie ma

To, że coś ginie przy "okazji" to i tak się odbywa na bieżąco...
Używasz podkurzacza? Dymisz nim pszczoły przy przeglądzie? Jakie próchno tam ładujesz?
Chyba nie myślisz, że dymek jest świetny i żyjątka sobie go życzą, jak już zaczynamy brać takie rzeczy pod uwagę to bierzmy wszytko... do tego można dołożyć zapachy poszczególnych rodzin i się okaże, że żyjątka z danej rodziny nie tolerują zapachów z inne rodziny z której np. robimy składańca i co żyjątka umierają...
Cytuj ten post
#41
no tak. ale tu chodzi o skalę, stężenie i zasięg działania. Np. nie zadymię z reguły każdego zakamarka (choć wiem, że dym się rozprzestrzeni). A środki podawane są w taki sposób, żeby właśnie miały duże stężenie i dobrą penetrację. I jak pisałem chodzi mi też o zachowanie presji ewolucyjnej czynników. "leczenie" z założenia ma tą presję likwidować - oczywiście jak pisałem jest kwestia skali i stężenia.
Cytuj ten post
#42
Wiadomo, że stężenie i czas ekspozycji będzie miało duże znaczenie ale nie popadajmy w absurdy, że 2,5 ml olejku rozstraja całą rodzinę pszczelą, sypie się nagle jej naturalna obronność i robi się z niej wyjałowiona przestrzeń bez żywych organizmów... bo wtedy napiszę, że co tygodniowe podkurzanie dymkiem z podkurzacza jest jeszcze gorsze i bardziej szkodliwe..
Cytuj ten post
#43
(15.05.2015, 08:20)MrDrone napisał(a): piszę o głosach, które pojawiły się w tym wątku, że dzięki izolatorom można jedną "kuracją" wybić wszystko i żyć szczęśliwie ciesząc się pszczelarstwem naturalnym. ja po prostu podaję w wątpliwość genetyczne przystosowanie pszczół z takiego przypadku.

co do olejków - nie wiem szczegółowo jakie są "złe skutki". wiem natomiast, że skoro zabiją nawet i kilkaset roztoczy to na tym nie poprzestaną... zginą też inne żyjątka. innej opcji nie ma.

Bartek, już ci pisałem, że taka decyzja to nie jest hop siup i nic nie robię, bo to siedzi w głowie każdego pszczelarza, że mu jego ukochane pszczółki zginą. Samo zastosowanie olejków wg mnie nie ma aż takiego wpływu na rodzinę. Poza tym, jeśli będzie ok., można pokusić się o mniejsze dawki w kolejnym sezonie, a może również brak leczenia całkowity w niektórych rodzinach. Nie dziw się, to nie jest takie proste.
--
Pozdrawiam,
Piotr
Cytuj ten post
#44
(15.05.2015, 08:43)bonluk napisał(a): Wiadomo, że stężenie i czas ekspozycji będzie miało duże znaczenie ale nie popadajmy w absurdy, że 2,5 ml olejku rozstraja całą rodzinę pszczelą, sypie się nagle jej naturalna obronność i robi się z niej wyjałowiona przestrzeń bez żywych organizmów...  bo wtedy napiszę, że co tygodniowe podkurzanie dymkiem z podkurzacza jest jeszcze gorsze i bardziej szkodliwe..

Olejki eteryczne to bardzo silne środki. Zabijają całą masę mikroorganizmów w ulu, więc zubażają ekosystem w dużym stopniu.

(13.05.2015, 07:08)Krzyżak napisał(a):
(13.05.2015, 06:53)Pasieka "U Bzyla napisał(a): Tak aby nie było czerwiu czyli minimum 21 dni

Rodzina będzie miał potem niezłego doła, a jak zbiegnie się ze słabą pogodą to może być ciężko o dużą siłę do zimowli.
Bardziej przekonuje mnie zrobienie po lipie pakietu, oczyszczenie go np. temperaturą. Młoda matka powinna w 2 miesiące dobrze się rozczerwić i odbudować rodzinę. Macieżakowi dałbym cukier do przerobu i tymol do oczyszczenia w razie potrzeby. 15 września połączyć rodziny, młodą matkę w izolator i tak do marca.

Po co się tak bawić, nie lepiej pozbyć się całości czerwiu? Raz a dobrze.
Cytuj ten post
#45
(15.05.2015, 14:40)Przemek napisał(a): Olejki eteryczne to bardzo silne środki. Zabijają całą masę mikroorganizmów w ulu, więc zubażają ekosystem w dużym stopniu.

A kwasy to nie.
"Walka z warrozą ma sens bo nigdy co do nogi nie wybijemy warrozy" z innego forum. Paradoks pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#46
Kwasy też. Pewnie są nawet gorsze.
Cytuj ten post
#47
To mój pierwszy post, więc na początek WITAM.
Od jakiegoś czasu śledziłem to forum teraz się zarejestrowałem.
Zauważam, że w większości wątków radykalny człon założycieli, usilnie za wszelką cenę namawia na nieingerowanie w rodzinę pszczelą, nie leczyć.. nie ruszać.. nie oddychać... Uśmiech powoduje to odejście od właściwego tematu wątku.

Nie uważam się za ortodoksyjnego wyznawcę PN ale właśnie żeby produkować zdrowy miód i nie wprowadzać dodatkowej chemii, w zeszłym roku zgłębiałem temat izolatora chmary a tego sezonu je stosowałem. Zaizolowałem matki we wrześniu a po 22 dniach zastosowałem jedno zwalczanie V. Przetrzymałem matki do połowy listopada i uwolniłem, pozostawiając zaizolowane na zimę tylko w 4 rodzinach. Jak widać nie zastosowałem zaleceń Pana Igora.
Co zyskałem:
- tylko jeden zabieg oczyszczający
- brak czerwienia jesiennego, a jesień była długa i ciepła

Brak młodej jesiennej pszczoły która musi się oblatywać spowodował zupełną ciszę w ulach, w ostatnich dniach było nawet 13*C a pszczoły ładnie siedziały na plastrach. Sprawdzałem też ilość odsklepin na wkładkach i było go wyraźnie mniej niż rok temu (podobnie ciepła jesień) co świadczy o mniejszym zużyciu zapasów.
Cytuj ten post
#48
Witaj Jakob

Jakie miałeś spadki varroa po leczeniu ?
Cytuj ten post
#49
Tu też byłem zdziwiony 300-400 sztuk w jednej nawet ok 200, nie wiarygodnie mało się wydaje, jednak nie chciałem powtarzać zabiegu. W sezonie wycinałem ramkę pracy i robiłem po cztery odkłady więc może się nie zdążyła odrodzić. Latem w czerwiu trutowym spotykałem samice sporadycznie.
Po zabiegu (do czasu uwolnienia matek) na wkładce znajdywałem pojedyncze samice które padały ze starości. To pewnie te które przetrwały zabieg, albo przywleczone z pola/rabunku.
Cytuj ten post
#50
(08.12.2015, 17:01)Jakob napisał(a): W sezonie wycinałem ramkę pracy i robiłem po cztery odkłady więc może się nie zdążyła odrodzić. 

Z tego powodu raczej więcej i bardziej zjadliwej warrozy było na robotnicach.
Cytuj ten post
#51
cześć Jakob,
radykałami się nie przejmuj. pogadamy, pogadamy, wystraszymy połowę użytkowników i nam przejdzie hahaha Oczko a Ty rób swoje Uśmiech

oczywiście nie muszę dodawać, że izolatora nie popieram hahaha Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#52
(08.12.2015, 17:49)MrDrone napisał(a): cześć Jakob,
radykałami się nie przejmuj. Ty rób swoje Uśmiech

Dziękuję
Ja się nie przejmuję, nawet z uwagą Was słucham, ale wnioski wyciągam sam. Podobnie jak MN, mam swoje doświadczenia i dziś nie jestem gotów na zwrot o 180*

Dostrzegam jednak potrzebę zmian stąd tu moja obecność i pozyskiwanie nowych treści. Jednak pszczoły prócz przyjemności hodowli mają dla mnie pracować, w ramach zdrowego kompromisu.
Cytuj ten post
#53
(08.12.2015, 17:01)Jakob napisał(a): Tu też byłem zdziwiony 300-400 sztuk w jednej nawet ok 200, nie wiarygodnie mało się wydaje, jednak nie chciałem powtarzać zabiegu.

Varroa zdążyła czmychnąć do sąsiadów Uśmiech Na co miała czekać jak czerwiu nie było.



(08.12.2015, 17:01)Jakob napisał(a):  W sezonie wycinałem ramkę pracy i robiłem po cztery odkłady więc może się nie zdążyła odrodzić. Latem w czerwiu trutowym spotykałem samice sporadycznie.

Jak wycinałeś całe ramki to pewnie nie chciało jej się iść na biały plaster. Odkłady pewnie pomogły. Sprzedałeś trochę warrozy do nich Uśmiech

Co ile robiłeś odkłady i w jakiej sile ?
Cytuj ten post
#54
Tak po zastanowieniu to wyszło ok 3 odkładów z rodziny nie 4. Gdy mi zbywały młode matki to podbierałem bez nastroju rojowego i robiłem 2-3 ramkowe, wiem osłabiałem rodziny ale zbyt był, no i dla siebie też potrzebowałem.
Plastry trutowe wycinałem w całości, w przyszłym roku to zmienię, ponoć do starszych V lgnie łatwiej.
Faktem jest że prowadząc intensywną produkcję odkładów V dzielimy i nie nadąża się namnażać, kiedyś czytałem że to jeden z ekologicznych sposobów ograniczenia liczebności Varroa Oczko

Wracając do ramki chmary, to łatwy sposób na uzyskanie okresu bez czerwiowego, czy to na potrzeby leczenia czy przed głównym pożytkiem, albo uzyskania efektu po rójce.

Ostatnie lata są okresami czerwienia od stycznia do listopada, a podejrzewam w niektórych regionach matki mogły wcale nie przerwać czerwienia, co powoduje więcej pokoleń varroa.
Zakładając czerw od 1lutego do połowy listopada, oraz że liczebność V podwaja się co 20 dni jak podaje literatura to wychodzi ok 14-15 pokoleń varroa. przyjmijmy że na wiosnę startujemy z 10-oma sztukami pasożyta, to w listopadzie ich liczba może osiągnąć nawet 82 tysiące w jednej rodzinie pszczelej !!!!
Cytuj ten post
#55
(08.12.2015, 20:25)Jakob napisał(a): Ostatnie lata są okresami czerwienia od stycznia do listopada, a podejrzewam w niektórych regionach matki mogły wcale nie przerwać czerwienia, co powoduje więcej pokoleń varroa.

... i genialne i błyskotliwe metody selekcji najlepszych pszczół nie mają z tym nic wspólnego... Oczko

(08.12.2015, 20:25)Jakob napisał(a): Zakładając czerw od 1lutego do połowy listopada, oraz że liczebność V podwaja się co 20 dni jak podaje literatura to wychodzi ok 14-15 pokoleń varroa. przyjmijmy że na wiosnę startujemy z 10-oma sztukami pasożyta, to w listopadzie ich liczba może osiągnąć nawet 82 tysiące w jednej rodzinie pszczelej !!!!


obstawiam, że to nie możliwe bo przy 79 tysiącach populacja varroa zabije rodzinę pszczelą jak nic! więc do 82 tys. dobiją Oczko
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#56
(08.12.2015, 20:38)MrDrone napisał(a):
(08.12.2015, 20:25)Jakob napisał(a): Zakładając czerw od 1lutego do połowy listopada, oraz że liczebność V podwaja się co 20 dni jak podaje literatura to wychodzi ok 14-15 pokoleń varroa. przyjmijmy że na wiosnę startujemy z 10-oma sztukami pasożyta, to w listopadzie ich liczba może osiągnąć nawet 82 tysiące w jednej rodzinie pszczelej !!!!


obstawiam, że to nie możliwe bo przy 79 tysiącach populacja varroa zabije rodzinę pszczelą jak nic! więc do 82 tys. dobiją Oczko

Stąd tak liczne upadki rodzin zeszłej jesieni, albo tzw jesienne roje które opuszczały ul uznając to środowisko za skażone.
Na spotkaniu pszczelarze opowiadali jak ramki w ulach we wrześniu były puste a dennice czyste bez osypu.
Cytuj ten post
#57
Upadki są od zjechanej odporności pszczoły chemią, sztuczną selekcją i sztuczną paszą w nadmiarze którą stosują pszczelarze i rolnicy. 
Warroza jest tylko smarem złego systemu. Wskaźnikiem zdrowia pszczół dla "niewidomego" czesto na ten wskaźnik pszczelarza.
Cytuj ten post
#58
u nas właśnie tak było... (a widzę, że Ty też prawie z rejonu)
ale choć warrozy trochę na rodzinkach siedziało, to ja obstawiam nosemę. kumpel dymił, warroza nie leciała, a rodziny mu się sypały jedna za drugą...
"(...) a nawiasem mówiąc to super robote dla producentów odkładów robi oprócz warozy np MrDrone itp chociaż kto wie może to też producent i robi krecią robote Uśmiech"
Cytuj ten post
#59
Jakob, witaj na forum. Na jakich ulach prowadzisz gospodarkę? Podobno to jaka ramka i jaki ul (1 deska, czy ciepły) ma również znaczenie przy używaniu izolatora.
Mój znajomy bardzo się napala na izolowanie pszczół, ale jest to typ człowieka, który na łapu capu nic nie zrobi i musi mieć 100 opinii i drugie tyle za / przeciw, żeby coś w pasiece zmienić. Przedwczoraj zajrzał do uli i miał jeszcze czerw kryty. Odymiał i spadki po ok 200 szt V też były.
Stanowczo trzeba myśleć, żeby ograniczyć chemię, ale też trzeba robić to z głową stąd moje pytania o Twoje doświadczenia z izolowaniem matek.
Cytuj ten post
#60
Moje ule to Wlkp poliuretanowe, oraz styrodurowe z ramką wielkopolską obniżoną do 18cm, dennice osiatkowane, oczywiście 18tki zimuję na 2 korpusach.
Doświadczeń wiele nie mam, tak jak pisałem tego sezonu po raz pierwszy izolowałem, w dodatku tylko na okres jesieni a teraz matki już wolne. Tylko w czterech rodzinach zostawiłem do wiosny tak dla porównania.
Brakło odwagi na pozostawienie większej ilości, gdy wprowadzam nowinki/zmiany robię to na małej części pasieki żeby wiosną nie mieć ręki w nocniku Uśmiech

Czytałem że wpływ na zimowe straty izolowanych matek ma rodzaj zabudowy, ja stosuję ciepłą. Znam opinię pszczelarza który izolował i u niego w zabudowie ciepłej stracił 2% matek a w zimnej 10% matek nie dotrwało wiosny.
Cytuj ten post