Pszczelarstwo darwinistyczne wg T. Seeleya
#31
Oraz moze jeszcze robic monitorowanie dokladne stanu chorob i zabiegi biotechniczne bo o to w tym watku chodzi a o to zapytala Pszczolka.
Cytuj ten post
#32
(10.01.2018, 12:35)Borówka napisał(a): Oraz moze jeszcze robic monitorowanie dokladne stanu chorob oraz zabiegi biotechniczne bo o to w tym watku chodzi i o to zapytala Pszczolka.

Skupiłem się bardziej na robieniu krzywdy pszczółką i okolicy. Ale to jak najbardziej podpada pod "ogarnięcie i zgłębianie tematu" Uśmiech
Cytuj ten post
#33
Z grubsza wszystko opisane jest w dziale 'Twój pomysł na pasiekę '
Tylko tak po prawdzie to nie były moje początki, wczesniej pomagałem przez wiele lat na dużej pasiece komercyjnej.
Pierwszy rój złapałem jakieś 30 lat temu.
dlatego mogłem sobie pozwolić na metodą 'ostrego cięcia ' bo coś już tam wiedziałem.
Może dla poczatkujacych żeczywiscie dobre są małe kroczki.
Najważniejsze moim zdaniem to mieć jakiś długoterminowy plan i konsekwentnie sie go trzymac.
Może opisała byś co planujesz w osobnym wątku, a my moglibyśmy to ocenić czy ma ręce i nogi.
Oczywiście pewnie będzie pełno sprzecznych opini Uśmiech a Ty bedziesz musiała to przefiltrowac, ale to zawsze jakiś poczatek .
Cytuj ten post
#34
No cóż, moje pszczoły -3rodziny- to krainki hodowane w zwykłej pasiece nastawionej na zysk i leczone apiwarolem. Ule wielkopolskie ustawiłam na swojej ogrodzonej działce w miejscowości, gdzie ma pasiekę -chyba 40 Uli, jeszcze jeden pszczelarz (leczy apiwarolem).
Ale teren jest wielki i wydaje sie zasobny w różnorodny pokarm bo są tam sady, pola uprawne, ale nie monokultury, dużo lasów mieszanych, łąki, nieużytki... Teren obfituje w faunę będącą pod ścisłą ochroną, na działce mam oczko wodne, ale niedaleko jest strumyk.
W swojej naiwności uznałam, ze jak kupię pszczoły, drewniane ule, pozwolę im budować komórki w ramkach bezwęzowych, nie będę zabierać miodu i będę minimalnie ingerowac w życie rodzin (przeglądy w ulu) to wszystko będzie super. I nawet wtedy, gdy z tych 3 rodzin zostanie mi po zimie jedna, słabowita. Albo nawet żadna. Przeczytałam Ostrowską, materiały podrzucone mi przez kolegę pszczelarza, przed kupieniem pszczół spędziłam jeden (!) dzień w jego pasiece „pomagając” mu i od sierpnia doglądam już własnych Uli.
W żadnym scenariuszu nie zakładałam, że nie lecząc od początku mogę zrobić komuś krzywdę ... gdy się dowiedziałam że tak się prawdopodobnie stanie - rozmnożę jedynie warozę- bardzo mnie to zaskoczyło.
Teraz czytałam o tymolu i innych preparatach ... ale moje rozczarowanie jest spore.
Choć i tak się cieszę ze trafiłam na te stanowcze stwierdzenia wytrawnych pszczelarzy TF, bo wole wiedzieć ze nie mam co się wygłupiać z nieleczeniem hodowlanych pszczół nie mając żadnego doświadczenia. Bo to rzeczywiście jest chyba szaleństwo
I dlatego myśle ze warto opracować „przewodnik dla początkującego pszczelarza TF” bo zainteresowanie pszczołami jest duże, robi się to wręcz modne (wszystkie te miejskie pszczoły etc) i można narobić więcej szkody niż pożytku takimi działaniami, jak choćby moje...
Cytuj ten post
#35
Z tego co czytam to widzę że ostatnie wpisy o mite bomb Cię tak zdolowaly... a to znaczy ze jeszcze sporo musisz poczytać tu i ówdzie o pszczołach...
Cytuj ten post
#36
Założenie bardzo dobre,zostanie Ci żadna,jedna słabowita albo trzy całkiem znośnie.
Zwróć uwagę że większość pszczelarzy tu to amatorzy z 3-5 letnim stażem  . A umieralność rodzin mają taką samą jak ci amatorzy co leczą czyli dużą.

Trzema rodzinami nie jesteś w stanie wymordować pszczół w okolicy,bo jak byś się nie starała to nie mają takiej mocy warrooprodukcyjnej.

Tymol,apiwarol i inne preparaty mozna sobie bezposrednio sypać na kanapkę, pszczoły tego nie potrzebują .

Jednym z założeń na tym forum jest żeby nie lecząc dojść do lokalnej odpornej,może tam gdzie stoi twoja pasieka krainka sprawdzi się idealnie.
A to że minimalnie ingerujesz w to co dzieje się w ulu to moim zdaniem 80'/, sukcesu.
Choć pewnie dopiero za kilka lat zrozumiesz co to znaczy minimalna ingerencja Oczko


Tak własciwie to czemu tak dużo żeczy którymi straszy się dzieci nazywają się po niemiecku?
Mite bomb,santa klaus,kugelblitz ..
Cytuj ten post
#37
(11.01.2018, 18:31)Pszczółka Maja napisał(a): W żadnym scenariuszu nie zakładałam, że nie lecząc od początku mogę zrobić komuś krzywdę ... gdy się dowiedziałam że tak się prawdopodobnie stanie - rozmnożę jedynie warozę- bardzo mnie to zaskoczyło.

Nie przesadzajmy. Obecnie pszczelarze używający apiwarolu dymią po kilka razy, a tak naprawdę jeden zabieg na jesieni i jeden na wiosnę powinien w zupełności wystarczyć. Nawet jeśli otoczeni są przez "mite-bombs", to zabijając 90% roztoczy nie wpływasz tak wyraźnie na ich pasieki. Wpłynąć możesz co najwyżej na najbliższe otoczenie osób, które nie leczą, a i ten wpływ niektórzy kwestionują. Selley stwierdził jeśli dobrze przytaczam, że wpływasz jedynie na najbliższe 300m.
Nie wiem czemu thymol i "inne preparaty" cię nie zadawalają, gdyby były lepsze niż apiwarol, to byłyby powszechnie używane. Poczytaj o kwasie mlekowym, jest prosty w użyciu i zastosowany w dobrym momencie daje dobre efekty, a ma niewielki wpływ na rodzinę pszczelą, bo same zakwaszają nim pierzgę. Nie stosuje się go na dużą skalę bo aplikacja jest uciążliwa. Jest też syrop z kwasem szczawiowym, są alternatywy.
W TF chodzi o to by pszczoły same ograniczały roztocza, zamów jakieś matki, które mają szanse, np Primorską, Elgona, poproś o obiecujące matki kogoś z tego forum. Albo mnóż rodziny i szukaj sama takich rodzin zostawiając np połowę bez leczenia.
Cytuj ten post
#38
Z ta nieingerencja i 80% sukcesu to sie troche nie zgodze. Ja mialem wiecej niz 3 zawsze i bawilem sie w praktycznie prawie zero ingerencji a i tak padaly. Wiec widocznie jest roznie, wszystko zalezy.

Predzej stawialbym pieniadze, ze przy 3 ulach na zwyklych amitrazowanych to jest minimum 80% prawdopodobienstwo, ze zadna rodzina nie dozyje wiosny po drugiej zimie.

Pszczolko wlasciwie to ja mialem bardzo zblizone podejscie do Twojego. Uznalem, ze jezeli zapewnie im minimum ingerencji, wlasna komorke, odetne od substytutu nektraru oraz jakichkolwiek lekow to beda zdrowialy i straty na pasiece beda akceptowalne nawet na dopiero co amitrazowanych pszczolach. Niestety to tak nie zadzialalo u mnie. Ich problem z chorobami jest wiekszy niz tylko brak miodu i naturalnej komorki.

W zasadzie jakie widzisz pozytywy ze straty 100% pasieki? Pytam bo chetnie sie dowiem, gdyz zawsze uznawalem to zagrozenie za wade a jej spelnienie za brak sukcesu.

Dla mnie jednak sukces bedzie wtedy jak bedzie brak musu dokupywania amitrazowanych pszczol z zewnatrz. Oczywiscie za kazdym razem, wierze, ze tak bedzie od kolejnego Maja.

Moze zdefinuje jeszcze dla mnie sukces rodziny TF jako pszczol TF: 3 zimy bez leczenia w tym jedna rojka w tym czasie.
Cytuj ten post
#39
No pewnie ze się przejęłam bombą roztoczową... Jako pszczelarski neofita wszystkim się przejmuję aż za bardzo... tak to jest Uśmiech

Liczę się z tym ze bez leczenia wszystkie rodziny mi padną. Oczywiście nie traktuje tego jako sukces, ale myślałam ze to ryzyko z którym trzeba się liczyć, ale skoro to nikomu nie wadzi ani nie niesie zagrożenia dla innych, to mogę nawet i to zaakceptować.
Ale jednak zagrożenie dla innych jest.

A tak a propos, jak mi padną wszystkie to od któregoś z was mogę kupić takie już nieco bardziej radzące sobie z warozą?
Czy raczej czekać aż mi coś dzikiego do Ula przyleci ?
Ktos z was sprzedaje odkłady w pobliżu Krakowa ? Nowego Sącza?
Cytuj ten post
#40
Cytat:A tak a propos, jak mi padną wszystkie  to od któregoś z was mogę kupić takie już nieco bardziej radzące sobie z warozą?  
Czy raczej czekać aż mi coś dzikiego do Ula przyleci ?
Ktos z was sprzedaje odkłady w pobliżu Krakowa ? Nowego Sącza?

Na odpowiedź, na to pytanie możesz czekać do wiosny.
Cytuj ten post
#41
Ok, poczekam. Nie spieszy się.
Cytuj ten post
#42
https://americanbeejournal.com/natural-beekeeping-ideal-hives-tom-seeley-interview/
Cytuj ten post
#43
Tom Seeley jako już kolejny potwierdza że zdrowe pszczoły dają mało miodu.
Ciekawe czy taka "nadprodukcja" nie jest sposobem walki z zagrożeniem.
A jak tak, to po co?
Cytuj ten post
#44
(13.09.2018, 18:41)Jacuch napisał(a): Tom Seeley jako już kolejny potwierdza że zdrowe pszczoły dają mało miodu.
Ciekawe czy taka "nadprodukcja" nie jest sposobem walki z zagrożeniem.
A jak tak, to po co?
Nadprodukcja w jakim sensie?
Cytuj ten post
#45
No, zdrowe dają mało - jak wynika z powyższego artykułu. A ja sobie dopowiedziałem że  leczone/chore  więcej. I się pytam z czego to wynika . najpierw pomyślałem że ta zależność  to dzikie vs hodowlane, ale w USA nie ma dzikich pszczół,  tylko to co z Europy przywieźli.
Cytuj ten post
#46
W USA są dzikie pszczoły, tak jak w Australii dzikie króliki. Tylko może masz na myśli "natywne", z babki prababki żyjące na tym terenie. To pszczół miodnych fakt ni ma.
Cytuj ten post
#47
(14.09.2018, 09:12)michal79 napisał(a): W USA są dzikie pszczoły, tak jak w Australii dzikie króliki. Tylko może masz na myśli "natywne", z babki prababki żyjące na tym terenie. To pszczół miodnych fakt ni ma.

Amerykanie nazywają je jednakowoż "feral bees", co znaczy mniej więcej: pszczoły zdziczałe. Odróżniają to słowa od słowa "wild", w tym "wild bees".
Pszczoły nie wymierają. Ani w Polsce ani w USA. Przeciwnie.
https://www.gardenmyths.com/wp-content/uploads/2017/04/bees-dying-North-America.jpg
Cytuj ten post
#48
(14.09.2018, 09:33)Borówka napisał(a): Amerykanie nazywają je jednakowoż "feral bees"

Może profesory... ale może nie usztywniajmy się aż tak pojęciowo...
Ten to Tom Seeley?

https://youtu.be/-fCwoZwPilo?t=22s
Cytuj ten post
#49
(14.09.2018, 09:38)michal79 napisał(a):
(14.09.2018, 09:33)Borówka napisał(a): Amerykanie nazywają je jednakowoż "feral bees"

Może profesory... ale może nie usztywniajmy się aż tak pojęciowo...
Ten to Tom Seeley?

https://youtu.be/-fCwoZwPilo?t=22s

W rzeczy samej
Take a time to waste a moment
Cytuj ten post
#50
(14.09.2018, 09:38)michal79 napisał(a):
(14.09.2018, 09:33)Borówka napisał(a): Amerykanie nazywają je jednakowoż "feral bees"

Może profesory... ale może nie usztywniajmy się aż tak pojęciowo...

Nie profesorowie tylko, a głównie pszczelarze w rzeczy samej.
Ja jestem za precyzowaniem pojęć i definicji.
Choćby dlatego, że bez tego niemożliwa jest merytoryczna dyskusja.

Przykłady:

Randy Olivier (USA)

"A feral animal (from Latin fera, “a wild beast”) is an animal living in the wild but descended from domesticated individuals [5]. Darwin points out that:

…we have seen that characters often reappear in purely-bred races without our being able to assign any proximate cause; but when they become feralthis is either indirectly or directly induced by the change in their conditions of life."


http://scientificbeekeeping.com/whats-happening-to-the-bees-part-5-is-there-a-difference-between-domesticated-and-feral-bees/


Michael Bush (USA) napisał na nieistniejącym już forum TF Beekeeping w odpowiedzi na moje pytanie:


dzika populacja wywodząca się od dzikich pszczół : wild

populacja, która uciekała z uli i żyje bez pomocy człowieka: feral


David Heaf (Walia) "Feral or Wild Bees?"
https://www.naturalbeekeepingtrust.org/wild-bees
Pszczoły nie wymierają. Ani w Polsce ani w USA. Przeciwnie.
https://www.gardenmyths.com/wp-content/uploads/2017/04/bees-dying-North-America.jpg
Cytuj ten post
#51
Z kolei np. prof. Jerzy Woyke (największy autorytet z dziedziny pszczelnictwa w Polsce) uważa:
" Nie ma dzikich pszczół, bo te same mogą żyć w lesie, w dziupli, jak i w ulu."
http://wolnepszczoly.org/rozmowa-z-profesorem-jerzym-woyke/


Sprawa nie jest więc jednoznaczna semantycznie i etymologicznie. Uśmiech
Taksonomicznie za to tego się chyba w ogóle nie rozpatruje.
Pszczoły nie wymierają. Ani w Polsce ani w USA. Przeciwnie.
https://www.gardenmyths.com/wp-content/uploads/2017/04/bees-dying-North-America.jpg
Cytuj ten post
#52
No to będę teraz bardziej uważał, ale jak widać na załączonym przeze mnie filmiku, nawet Seeleyowi się "wild" wymsknęło (nawet się przy tym zająknął), to i mnie od czasu do czasu może Język




dziki

dopuszczalne w grach

dziki

1. nieoswojony, występujący w środowisku naturalnym;
2. prymitywny, pierwotny, nieufny, nieokrzesany;
3. niezgodny z normami społecznymi, nieusankcjonowany prawnie
dziki

dopuszczalne w grach

dziki

człowiek niecywilizowany; dzikus
dziki

dopuszczalne w grach

dzik

1. zwierzę z rodziny świń, cenione przez myśliwych;
Cytuj ten post
#53
(14.09.2018, 09:59)michal79 napisał(a): No to będę teraz bardziej uważał, ale jak widać na załączonym przeze mnie filmiku, nawet Seeleyowi się "wild" wymsknęło (nawet się przy tym zająknął), to i mnie od czasu do czasu może Język

Seeley to właśnie typowy profesor biologii. Uśmiech
Na pytanie na jakimś wykładzie czy miał kiedyś jakieś pszczoły, odpowiedział, że chyba jeden ul. Oczko Ale mogę dokładnie nie pamiętać ile.
Pszczoły nie wymierają. Ani w Polsce ani w USA. Przeciwnie.
https://www.gardenmyths.com/wp-content/uploads/2017/04/bees-dying-North-America.jpg
Cytuj ten post
#54
może być feral,  jak by podążyć temat to pewnie by się okazało że definicja zasłyszana od pszczelarzy na ryneczku... 
Z tego co wiem to w nie tak odległych czasach, Amerykanie wymieniali co rocznie populację na pszczoły z Europy lub Kanady. I zakładam że były to rodziny selekcjonowane na miodność.
Pytam nie o definicje tylko : czym  uwarunkowana jest mniejsza miodność pszczoły dzikiej(hodowlanej uwstecznionej)/Nie leczonej ?
Cytuj ten post
#55
(14.09.2018, 10:29)Jacuch napisał(a): Pytam nie o definicje tylko : czym  uwarunkowana jest mniejsza miodność pszczoły dzikiej(hodowlanej uwstecznionej)/Nie leczonej ?

Na logikę uwarunkowana jest brakiem selekcji na miodność. Hodowlane energię ładują w zbiór i w zbiór i w zbiór i zasklepianie. Dzikie mają jakiś mechanizm oceny zapasów i potem przestawiają się na przetrwanie zimy, lub wyrojenie.
Cytuj ten post
#56
ok, jeżeli chodzi o dzikie to żeczywiscie brzmi to logicznie.
A co z nie dzikimi, nie leczonymi?
Cytuj ten post
#57
(14.09.2018, 09:53)Borówka napisał(a): Z kolei np. prof. Jerzy Woyke (największy autorytet z dziedziny pszczelnictwa w Polsce) uważa:
" Nie ma dzikich pszczół, bo te same mogą żyć w lesie, w dziupli, jak i w ulu."
http://wolnepszczoly.org/rozmowa-z-profesorem-jerzym-woyke/
Sprawa nie jest więc jednoznaczna semantycznie i etymologicznie. Uśmiech
Taksonomicznie za to tego się chyba w ogóle nie rozpatruje.

Z kolei doświadczony hodowca, pszczelarka, wieloletnia opiekunka Kampinosa w Parzniewie, współtwórca linii Krainki Sawa, Pani Łucja Skonieczna, uważa, że wszystkie Pszczoły miodne (w tym hodowlane) to dzikie stworzenia. Mamy więc do czynienia w tym wypadku ze przeciwstawnymi punktami widzenia (i to w dodatku skrajnymi). Uśmiech
Pszczoły nie wymierają. Ani w Polsce ani w USA. Przeciwnie.
https://www.gardenmyths.com/wp-content/uploads/2017/04/bees-dying-North-America.jpg
Cytuj ten post
#58


Cytuj ten post
#59
Super. Dzięki za wrzucenie.

Moim zdaniem Profesor potwierdził, co było napisane w tym wątku wcześniej, apropo jego opinii zawartej w podręczniku Pszczelarstwa Darwinistycznego, wynikającej z badań naukowych.

Mite bomb (bomba roztoczowa) jest przeciwskuteczna w dochodzeniu do zdrowej populacji TF w nieprzyrodniczych pasiekach na wczesnym etapie, szczególnie kiedy posiadamy nieprzystosowane pszczoły i nie mamy szczęścia posiadania zdziczałej (ewentualnie dzikiej populacji) już przeselekcjonowanej. Zabijanie rodzin nie radzących sobie lub Soft Bond Test, czyli przeleczenie interwencyjnie ula odpowiednio wcześniej (aby miało to sens) z wymianą matki po tym fakcie, jest zbieżne z selekcją naturalną, a wręcz ją przyspiesza.

Jest to także zbieżne z tym co napisał Randy Oliver, dr. Maciej Howis. W zasadzie to tłok w pasiekach powoduje, że nie lecząc wszystkich kupionych nieprzystosowanych pszczół, nie monitorując porażenia i nie interweniując, przyczyniamy się do zwiększenia zjadliwości patogenów, których wektorem jest Dręcz pszczeli. W całej puli pszczelarskiej i populacji pszczół. Także pszczelarstwa ze zwalczaniem dręcza i co gorsza w populacji nieobsługiwanej tuż obok, czyli dzikiej / zdziczałej / własnie dziczejącej, jeśli taka występuje.

Przeciwdziałanie temu musiałoby się chyba sprowadzać do posługiwania się jakimś systemem monitoringu stanu porażenia i reagowaniem odpowiednio wcześniej, jak stopień porażenie wskazuje, że rodzina prawie, że nie ma szans. Inaczej pisząc, porażenie osiągnęło taki poziom, że prawdopodobnie rodzina już się nie podniesie. Monitoring też poleca wszak sam profesor w swoim krótkim podręczniku. Acz nie precyzuje dokładnie metod.
Pszczoły nie wymierają. Ani w Polsce ani w USA. Przeciwnie.
https://www.gardenmyths.com/wp-content/uploads/2017/04/bees-dying-North-America.jpg
Cytuj ten post
#60
Ja mam trochę inne zdanie na ten temat...
Otóż prof. potwierdza jedno ze nie ma pojecia jak to moze wygladac u nas...
Jego obserwacje są ciekawe... I aż się prosi aby u nas ktoś ze swiatka naukowego prowadził podobne badania.

Niestety osoby prywatne zawsze będą mało wiarygodne... ale o dziwo chyba w pszczelarstwie sa bardziej wiarygodne dla niektorych niż naukowcy.
Cytuj ten post