Pszczelarstwo darwinistyczne wg T. Seeleya
(11.10.2019, 23:15)regulus napisał(a): Mnie martwi bardziej problem dominacji wpływów grup lub jednostek skupionych na doraźnym zysku, bez oglądania się na jakiekolwiek konsekwencje "przyrodnicze". Chodzi mi o kreowanie sztucznych zagrożeń i potrzeb.

Uważam, że masz rację w powyższej uwadze. Aktualnie doszło do rozchwiania debaty i odpowiedzialni za to chcą, abyśmy z krwawą pianą na ustach bronili albo podejścia ściśle intensywnego, ze zrównywaniem pagórków i tworzeniem pól wielkości państewek, albo przeciwnie - robili Rejtana przed afrykańskim pomorem świń i biednym losem szczurów miejskich. Właściwe rozumienie leży gdzieś pośrodku, a dyskutować warto, aby ów środek zlokalizować.
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
(12.10.2019, 08:20)flamenco108 napisał(a): podejścia ściśle intensywnego, ze zrównywaniem pagórków i tworzeniem pól wielkości państewek,

W sumie gdyby nie względy strategiczne wojskowe, chyba można by było sobie wyobrazić taką wizję:

W centrum Polski enklawa wielkości Luksemburga hiperwysokowydajnej produkcji żywności, z jednoczesnym zbiorowiskiem dużych elektrowni atomowych piątej generacji, który zaopatrywały by też w niedobory odnawialnej energii pola, hale i zautomatyzowane fabryki żywności. Większość pracy wykonywały by roboty i sztuczna inteligencja (niewykluczone, że z wykorzystaniem algorytmów roju pszczelego). Dodatkowo w tej przemysłowej dżungli pracowałyby super zaawansowane maszyny do ściągania nadmiaru CO2 z powietrza jak i w ogóle sterowania pogodą (czyli też dodawania CO2, jeśli miało by być długofalowe ochłodzenie klimatu).

Enklawa produkowała by 60-80% żywności dla ludzi i zapewniała by 60-80% energii. Dzięki temu poza enklawą rozwijały by się, poza miastami połączonymi siecią dystrybucji produktów z enklawy, wielkie parki krajobrazowe utrzymywanego środowiska "naturalnego" oraz cała sieć małych miasteczek agroturystycznych z lokalnymi małymi elektrowniami atomowymi, solarami i odnawialnymi źródłami energii, które mogła by produkować ekstensywnie na rynek i dla siebie żywność, aby dobić do tych 100%. Pomijam w tym modelu eksport i import. W tym również międzyplanetarny.

EDYTA: W enklawie przemysłowej mogłoby też istnieć fabryki przerabiające odpadki ze środków ochrony wysokowydajnej produkcji żywności na leki dla ludzi.
Cytuj ten post
No to żeś poleciał, ciekawe co na to Seeley (o Darwinie nie wspomnę, oni raczej Futurologią się nie zajmowali)?
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
Karol Darwin, rozważał też tematy przyszłości, choć rzeczywiście raczej koncentrował się na przeszłości. Choć słowa futurologia oczywiście nie znał: (Termin „futurologia” wymyślił i wprowadził w 1943 roku Ossip K. Flechtheim). Ale nie znał też słowa genetyka, ekologia, ekosystem choć co nieco starał się przewidywać i o nich pisał. Nie używał też raczej słowa ewolucja, a transmutacja gatunków, doskonalenie ras.
Cytuj ten post