naukowość, obiektywizm, fakty, wiara,
#1
Była na tym forum kilka razy polemika odnośnie co jest nauką lub nie, co jest faktami lub nie, co jest wiarą lub nie, czy może nauka teoretycznie w pełni obiektywna jest jedynym sposobem na pozyskiwanie wiedzy, czy jest relatywizm w nauce.
Ciekawy artykuł między innymi na ten temat:

https://nowakonfederacja.pl/niekompetencja-wiodaca-lud-barykady/

W historii filozofii nauki obiektywną wartość osiągnięć naukowych zaczęto podważać ponad 50 lat temu. Najpierw twórca teorii rewolucji naukowych, Thomas Kuhn, wskazywał na to, że nie można mówić o obiektywnym rozwoju w nauce od samego jej zarania. Funkcjonuje ona w cyklach, podczas których istnieje etap tzw. nauki normalnej, w którym, w ramach metod i ram teoretycznych przyjętego paradygmatu, kumulujemy wiedzę i odkrywamy zasady działania świata. Z czasem jednak uzyskujemy coraz więcej danych nie pasujących do naszego paradygmatu – wtedy następuje etap kryzysu w nauce, kiedy naciągamy teorie, tworzymy hipotezy ad hoc, tak aby wszystko pasowało do założeń paradygmatycznych. Prędzej czy później jednak następuje etap rewolucji, kiedy pojawia się nowy paradygmat, dostatecznie atrakcyjny, aby obalić poprzedni. Wtedy zmieniają się założenia teoretyczne i metody naukowe, a świat nauki funkcjonuje znowu w etapie nauki normalnej. Rozwój ten ma jednak charakter cykliczny i każdy paradygmat musi w końcu zostać obalony. Kuhn powoływał się m.in. na klasyczny przykład z historii fizyki, kiedy to paradygmat newtonowski został zastąpiony tym, który powstał wskutek odkryć fizyki kwantowej. Główna konsekwencja tej teorii jest następująca: rozwój nauki i wartość odkryć mogą być mierzone w ramach paradygmatu. Z obiektywnej perspektywy są to kwestie względne.

Jeszcze większej intelektualnej rewolucji w filozofii nauki dokonał jednak Paul Feyerabend. W roku 1975, trzynaście lat po pojawieniu się „Struktury rewolucji naukowych” Kuhna, wydał on książkę „Przeciw metodzie”, która wywołała potężny ferment w środowisku naukowym. Feyerabend opisał w niej swoje stanowisko wobec rozwoju naukowego, metod naukowych a także miejscu nauki w społeczeństwie. Nazwał je wdzięcznie – anarchizmem metodologicznym.

Dla rozwoju nauki najlepsze jest ciągłe atakowanie paradygmatów i dopuszczanie do głosu wszystkich podejść. Feyerabend proponuje metodę kontrindukcji, wskazując, że dobre dla rozwoju nauki (której normatywne cele są zrelatywizowane do zindywidualizowanych potrzeb jednostek i grup, w jakie się łączą) jest np. rozwijanie hipotez niezgodnych z przyjętymi i dobrze potwierdzonymi teoriami. Powołując się na przykłady z historii nauki (zwłaszcza na przełomy w historii fizyki, takie jak odrzucenie fizyki newtonowskiej czy odkrycia Galileusza) Feyerabend wskazuje, że obalenie dotychczasowej teorii jest bowiem możliwe jedynie za pomocą materiału faktycznego, którego odkrycie wymaga przyjęcia koncepcji teoretycznej niezgodnej z dotychczasową teorią. Pożądane jest też przyjmowanie hipotez niezgodnych z faktami i obserwacjami, ponieważ same metody i kryteria obserwacji presuponują określone założenia teoretyczne. W istocie więc przyjmowanie hipotez niezgodnych z doświadczeniem jest dopuszczaniem teorii niezgodnych z teorią obowiązującą, do czego, jak pisałem, także zachęcał Feyerabend. Konsekwencją tego typu założeń jest dla niego wizja pluralistycznej nauki, dzięki której w dyskursie jest możliwy maksymalny „ruch myśli”.

Poglądy te mają przełożenie na praktyczne rozwiązania społeczne. Feyerabend uznaje naukowców za obrońców konkretnego porządku i konkretnego języka opisującego świat, których uznanie za autorytety wstrzymuje rozwój naukowy odbierając dyskursowi naukowemu pluralizmu. Do dyskursu naukowego dopuszczone powinny być wszelkie teorie i podejścia, podobnie do edukacji. W ten sposób społeczeństwo będzie wzrastało w zrozumieniu pluralizmu, co zapewni mu maksymalny rozwój wedle potrzeb wyznaczonych przez samą społeczność.

Feyerabend opisuje też w swojej filozofii tzw. tradycje, które wyznaczają normy funkcjonowania nauki w społeczeństwie. Może być tradycja racjonalna, jak nasza poczciwa kultura Zachodu, albo np. tradycja magiczno-harmonijna, jak w niektórych kulturach pierwotnych. Wykazując, że nie ma obiektywnej możliwości porównania tych tradycji, ponieważ kryteria oceny są wyznaczane wewnętrznie przez daną tradycję, autor „Przeciw metodzie” proponuje rozwiązanie rewolucyjne: dopuścić na równych prawach wszystkie tradycje zarówno do edukacji, jak i do dyskusji. Naukę zaś oddzielić od państwa, tak jak religię (zgodnie z porównaniem, którego sam używał). Społeczeństwo, kierując się swoimi potrzebami, niemal jak w liberalizmie w wersji sauté, swoją niewidzialną ręką samo wybierze spośród rozwiązań, jakie proponują wszelkie tradycje – te, które spełniają oczekiwania ludzi najlepiej.
Kto to jest tak naprawdę pszczelarz?
Ten kto potrafi zarobić na chowie i hodowli pszczół. Reszta to trzymacze.
Cytuj ten post
#2
Różni starożytni ludzie mieli spokój już dawno temu, wystarczy skorzystać z tego co po nich pozostało.
"Tao, o którym można powiedzieć
Nie jest wiecznym Tao
Imię które może być nazwane
Nie jest wiecznym Imieniem.

Nienazwane istnieje wiecznie
Nazywanie jest źródłem pochodzenia
Wszystkich rzeczy

Wolny od pożądania doświadczasz tajemnicy
Uwięziony w pożądaniu widzisz tylko

Jednak, tajemnica i rzeczy
Istnieją w tym samym źródle
To źródło nazywane jest pustką.

Pustka w pustce.
Klucz do wszelkiego zrozumienia."




"Gdy nazywasz pewne rzeczy pięknymi,
Inne rzeczy czynisz dla siebie brzydkimi.
Gdy nazywasz pewne rzeczy dobrymi,
Inne rzeczy czynisz złymi.

Byt I niebyt tworzą się nawzajem
Trudne i łatwe definiują się nawzajem
Długie i krótkie określają się nawzajem
Wysokie i niskie zależą od siebie
Przed i po podążają za sobą.

Mistrz więc
Działa niczego nie robiąc
I uczy niczego nie mówiąc
Rzeczy powstają a on pozwala im nadejść
Rzeczy znikają a on pozwala im odejść
Ma lecz nie posiada
Działa, lecz nie oczekuje.
Gdy jego praca jest zakończona, zapomina o niej.
Dlatego przechodzi ona do wieczności"
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post