Czy Wam to coś nie przypomina?
#1
...."W Polsce jest około sześciuset gatunków kręgowców. Myśliwi zajmują się trzydziestoma, tymi, które mogą zastrzelić. Robią to, tłumacząc, że „równowaga została zachwiana, że przyroda bez pomocy ludzi nie da sobie rady”. Dokarmianie i odstrzał stabilizacyjny powodują, że mechanizmy rozrodcze populacji zwierząt pracują na najwyższych obrotach. Populacje jeleni i dzików wymknęły się spod kontroli. Pozostałe pięćset siedemdziesiąt gatunków kręgowców natura swymi nie do zastąpienia mechanizmami utrzymuje w dynamicznej równowadze.(...)
Przy okazji wspomnę, że myśliwi często, pomimo spadku populacji jakichś zwierząt, nie zaprzestają na nie polować. Dobrym przykładem są zające czy kuropatwy. Spadek ich populacji jest wieloczynnikowy, związany z mechanizacją, chemizacją rolnictwa, z uprawami wielkoobszarowymi, wzrostem populacji lisa, ale też w dużym stopniu z łowiecką eksploatacją tych populacji, pomimo dramatycznego spadku ich liczebności w ostatnich dwudziestu latach. W pierwszym rzędzie należy zaprzestać polowania na te gatunki, co powinno być oczywiste – a nie jest.
(...)Myśliwi często, pomimo spadku populacji jakichś zwierząt, nie zaprzestają na nie polować. Dobrym przykładem są zające czy kuropatwy. Spadek ich populacji jest wieloczynnikowy, związany z mechanizacją, chemizacją rolnictwa, z uprawami wielkoobszarowymi, wzrostem populacji lisa, ale też w dużym stopniu z łowiecką eksploatacją tych populacji, pomimo dramatycznego spadku ich liczebności w ostatnich dwudziestu latach. W pierwszym rzędzie należy zaprzestać polowania na te gatunki, co powinno być oczywiste – a nie jest.
(...)W Puszczy Białowieskiej w latach dziewięćdziesiątych Administracja Lasów Państwowych rękoma myśliwych intensywnie zredukowała populacje ssaków kopytnych, aby chronić las. To spowodowało, że łączne oddziaływanie drapieżników i myśliwych, którzy nie mieli wiedzy o rzeczywistym wpływie dużych drapieżników na populacje ssaków kopytnych (a w Puszczy drapieżniki corocznie zabijają około siedmiuset jeleni i sześciuset saren), przez co wielokrotnie ten wpływ zaniżali i oddziaływanie było większe niż przyrost roczny populacji. Do tego doszły surowsze zimy i w Puszczy populacje ssaków kopytnych znacząco spadły. To spowodowało, że bytujące tu wilki miały za mało pokarmu, zwiększyły wielkość swoich terytoriów, zaczęły penetrować obszary poza Puszczą i polować na zwierzęta gospodarskie. Rysie nie były w stanie wykarmić swoich młodych i przeżywalność kociąt spadła lub samice pauzowały, co w efekcie spowodowało spadek ich liczebności. Jak widać, myśliwskie decyzje podejmowane w zarządzaniu populacjami zwierząt mogą mieć oddziaływanie lawinowe.
(...) edukacja myśliwych przez IBS nie zadziałała, bo w zeszłym roku zastrzelili oni w Puszczy tysiąc trzysta siedemdziesiąt dwa dziki, praktycznie eksterminując ten gatunek. Zostały zdjęte wszystkie okresy ochronne na dziki. Według wprowadzonych doraźnie przepisów wolno było zabijać również lochy ciężarne, karmiące, prowadzące młode… Myśliwi mówili, że tego nie zrobią – ale jednak zrobili to, obracając w niwecz swoją tak zwaną etykę łowiecką. Skusiły ich pieniądze z urzędu marszałkowskiego, który za każdego dzika płacił im czterysta złotych. Zrobili to pod pretekstem zabezpieczenia tych terytoriów przed ASF – afrykańskim pomorem świń. Tuż po tym jak wystrzelali te dziki, w najbliższej okolicy trzeba było uśmiercić całą fermę świń, w której pojawił się ASF.
(...) Intensywne polowania na dziki, szczególnie polowania zbiorowe, mogą powodować, że dziki przemieszczają się na większe odległości, migrują, co niesie ryzyko przenoszenia choroby na nowe obszary. Pomimo intensywnych odstrzałów dzików choroba się rozprzestrzeniła, a więc wprowadzone działania nie były skuteczne, jak oczekiwano. Powtórzę, że dzik stał się łatwą ofiarą. Musimy pamiętać, że dziki spełniają ważną rolę w środowisku.
(...)Dziki poprzez buchtowanie przyspieszają rozkład materii w lesie. Buchtowiska są też miejscami, gdzie z sukcesem, ze względu na nagą glebę i brak konkurencji roślinności zielnej, odnawiają się naturalnie drzewa i krzewy. Dziki zjadają duże ilości owadów, które leśnicy postrzegają jako szkodliwe. Mogą być istotnym czynnikiem ograniczającym gradacje owadów.
(...) Chciałbym jeszcze wrócić do relacji lisy – zające. Wiem ze strony IBS-u, że lis jest w stanie osiągnąć prędkość chwilową 50 km/h, zając zaś 64 km/h. Dla lisa zdrowy zając to znikający punkt. Według badań z Czempinia skład pokarmowy lisów, do osiemdziesięciu procent pokarmu stanowią gryzonie. Badania te pokrywają się z badaniami IBS-u. Reszta to padlina, owady, inne zwierzęta i rośliny.Jeśli chodzi o zające, to jest on trzecio czy czwartorzędną ofiarą lisa. Lis jest specjalistą od gryzoni.
Można powiedzieć, że lisy są pożyteczne dla rolnictwa, ponieważ ograniczają liczbę gryzoni.

Cały artykuł dp przeczytania http://dzikiezycie.pl/archiwum/2017/czerwiec-2017/poziom-wiedzy-przyrodniczej-mysliwych-jest-niski-rozmowa-z-prof-rafalem-kowalczykiem
Cytuj ten post
#2
Mnie to przypomina ideologicznopolityczny bełkot pewnej stacji telewizyjnej.
Cytuj ten post
#3
A nie rzuca Ci się w oczy w kontekście pszczół sformułowanie, że przyroda bez człowieka nie da sobie rady?
Cytuj ten post
#4
A tak. Skupiłem się na całości i na ich stroni internetowej.
Pewnie uważają się za bardzo ważnych ludzi.
Cytuj ten post
#5
Co to za strona w ogóle jest, pierwszy raz w życiu na oczy ją widzę. Wyobrażam sobie jakiegoś pana Henia, hydraulika, który po pracy postanowił wylać żółć.
Cytuj ten post