Literarura
#31
Rozdział: HODOWLA
Zaczyna się od pytania jak poprawić jakość pogłowia pszczół? No to trzeba zostawić specjalistom, od tego mamy wybitnych hodowców. Amatorzy łapy precz od pogłowia!
Jest trochę o zasadach działania pasiek zarodowych i reprodukcyjnych, muszą spełniać wymagania, czyli muszą mieć wszystko super, bo jak nie mają super, to nie spełniają wymagań.
Potem jest pytanie o kontrolę użytkowości pszczół z hodowli. Tutaj działa kontrola zewnętrzna - badziewia się nie bierze. I wewnętrzna - obserwacja systematyczna i wszechstronna. No i badania morfologiczne są.
Jest trochę o trutowiskach i inseminacji. Z trutowiskami, to raczej słabo jest. A autor nie jest też wyraźnie zwolennikiem inseminacji, która narusza reżim zapachowy.
I przechodzimy to tematu o roli rezerwatów i rejonów czystej hodowli. Banki genów. Pisze, że jest tylko jeden rezerwat w woj. suwalskim - pszczoły leśnej. Rejony czystej hodowli mają inną rolę - to ma być coś zamiast trutowisk, czyste tam są tylko matki.
Dalej dowiadujemy się, na czym polega technika wychowu matek. Musi być dużo i dobrze. Jakość to dorodność (jakieś kompleksy, bo wynika z tego, że małe jest fe).
Kolejne pytanie dotyczy przebiegu unasienniania matek. Matka spotyka się z trutniem w powietrzu, jak najdalej od swojego ulika weselnego. Matka musi mieć 5-6 dni, żeby mogła się znaleźć na trutowisku. Ma ona 2 tygodnie na efektywne spotkania z trutniami, bo jak nie to... trzeba z niej zrezygnować. Maj i czerwiec o innych miesiącach zapomnijcie.
Teraz trochę o sprzęcie do wychowu matek. No lista długa, niczego nie pomija nawet kołeczka.
Potem są wskazania przy poddawaniu matek. Tu filozoficznie: należy wybierać chwilę, w której będziemy poddawać rodzinie matkę, bez tego się nie da.
Unikamy wiatru, spadku temperatury, oprysków w sąsiedztwie, rabunków i obsysaniu plastrów po miodobraniu.
Jak ustrzec się strat w przesyłce pocztowej matek? Nie można przesyłać matek intensywnie czerwiących, unikać upalnych dni, a najlepiej nie korzystać z poczty.
Co to jest zjawisko dominacji w genetyce? Robotnica ma 2 chromosomy i jest diploidem. Niższy indeks kubitalny jest dominujący w stosunku do wyższego. A w licznych sytuacjach nic nie jest pewne dlatego lepiej nie wnikać.
O tutaj jest o dziedziczeniu cech rasowych. Niektóre cechy są wskaźnikowe np środkowoeuropejska jest duża, ciemna, ma krótki języczek, rozwija się do średniej siły i raczej powoli, zimy surowe znosi dobrze. A jak tak nie jest, to znaczy, że to nie jest środkowoeuropejska.
A leśna jest niezmiernie złośliwa. Najłagodniejsza jest kaukaska.
Jakie są podstawowe zadania selekcji? Musi rokować poprawę pogłowia, ale i tak miód jest najważniejszy.
Co to jest dobór grupowy, a co indywidualny? Tu wybieramy z grupki, a tam konkretną matkę z konkretnymi trutniami, ale też się ją chyba wybiera z grupki, no to ja już nie wiem.
Jaki jest cel krzyżowania międzyrasowego? Tak tu też chodzi o miód.
Co ma zapewnić hodowcy dokumentacja hodowlana? Wiedza o pochodzeniu (czyli wie skąd wziął) i wiedza o cechach użytkowych (czyli znowu miód), ale lepiej od hodowców za dużo papierów nie wymagać, żeby się nie pogubił.
I to koniec tego rozdziału cdn
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#32
(21.01.2019, 09:17)flamenco108 napisał(a):
(20.01.2019, 13:18)emzarek napisał(a): https://drive.google.com/file/d/1cULtrhnCcjEgDhx0YlGdmjgjBIygbg0g/view?usp=drivesdk
Przypomniało mi się po latach Uśmiech  Udało się coś z tym zrobić?

Kajam się.
Przez jakiś czas pod TYM LINKIEM jest dostępna przeróbka, oczyszczona i znacznie zmniejszona.

dzięki Uśmiech
Cytuj ten post
#33
Rozdział: PRODUKTY PSZCZELE
Zaczyna się od składu chemicznego miodu.
No tak miód to sama chemia jest. Jest to bowiem wodny roztwór różnych substancji organicznych i nieorganicznych. Dojrzały miód to 1/4 wody. W sumie to woda z cukrem (i to nie jakimś skomplikowanym tylko przeważnie prostym). Jest tu też trochę związków azotowych, białka, trochę kwasów, składników mineralnych i enzymów. Jak ktoś dobrze poszuka, to znajdzie jeszcze witaminy, inhibinę, olejki eteryczne i barwniki. A także mogą się tu znaleźć, przypadkowo oczywiście, różne ciekawe zanieczyszczenia.
Drugie pytanie dotyczy obchodzenia się z miodem.
Po odwirowaniu czyścimy dokładnie miód z tego, co się dostało do niego przed wirowaniem, czyli cedzimy. Potem w ciągu 3 dób miód się samooczyści w odstojniku. Górną warstwę z bródami zbieramy i zjadamy w domu (tzn. używamy do bezpośredniej konsumpcji). Resztki z dna przeznaczamy na wypieki lub wina miodowe.
Przechowując miód unikamy wilgoci, zapachów i szkodników.
Jak wykrywa się zafałszowanie miodu? Szybka odpowiedź: organoleptycznie.
Na czym polega krystalizacja miodu? Wszystkie miody wcześniej czy później przechodzą w stan stały. W miodzie są kryształy zarodowe, które narastają. To nie jest cukrzenie, czyli przemiana miodu w cukier, tylko jego postać fizyczna przyjmuje inny stan.
Właściwości odżywcze i lecznicze. Miód to energetyk. Uwaga! Przyswajalny bywa już w górnych odcinkach przewodu pokarmowego. Szczególne znaczenie wykazuje przy regeneracji sił robotników. Zastosowanie do konserwowania zmarłych osobistości.
Jak wygląda gospodarka woskiem? Dobrze wygląda. Wosk zbudowany jest głównie z węgla, wodoru i tlenu. Fałszują parafiną, stearyną i cerezyną.
Jak uszlachetnić wosk? Przez klarowanie lub bielenie. Po bieleniu staje się cięższy i nie pachnie (i nie wygląda jak wosk, ale jest uszlachetniony - coś za coś).
Co wiemy o propolisie? Wiemy co raz więcej.
Co wiemy o mleczku pszczelim? Mleczko to ok 68% wodybz albuminami i gammaglobulinami. Działa na organizm ludzki synergetycznie.
Jaki jest skład chemiczny pyłku? Mamy tu wodę, proteiny, węglowodany, lipidy, witaminy, składniki mineralne i trochę substancji biologicznie aktywnych. Pierzga lepsza.
Na koniec trochę informacji o użyteczności jadu pszczelego. Większa produkcja wiosną, choć agresywność pszczół wiosną jest mniejsza. Po odparowaniu przyjmuje postać kryształków.
cdn
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#34
Nie wiem, czy czytacie, ale ja czytam dalej. Poniżej relacja z moich wrażeń z lektury:
Rozdział: EKONOMIKA PASIECZNA (dla tych, którzy się łudzą, że na pszczelarstwie można zarobić)
Autor zaczyna od analizy struktury pszczelarstwa w Polsce. Otóż w naszym kraju miodem płynącym mamy spłaszczony obraz pszczelarstwa. Nie ma wielkich pasiek, a dochody z pasiek to tylko dodatek do podstawowych zarobków. A rozdrobnienie sprzyja rozszerzeniu się chorób.
Dalej jest o nakładach pracy.
W pasiekach małych, przydomowych - do 40 pni - nakłady pracy to ok. 7 godzin na pień w ciągu roku. W pasiekach oddalonych od domu to już 13 godzin, a w dużych bardziej się śpieszą i nakłady to ok. 9 godzin.
W małych osiągają efekty w postaci 1,09 kg miodu za 1 godzinę pracy, w tych z dojazdem 0,8 kg, a w dużych 1,71 kg.
Chcecie więcej miodu musicie mieć więcej uli i dodatkowo mniej się napracujecie.
Praca jest głównie w czerwcu, lipcu, sierpniu. Maj i wrzesień wymagają mniej pracy, a w innych miesiącach to luz jest.
Jeden pszczelarz efektywnie może obsługiwać 100 - 150 pni, ale lepiej mieć wsparcie, szczególnie przy przeglądach.
Jak kształtują się koszty produkcji?
Podstawowy wydatek to zakup cukru, potem zakup sprzętu i remonty.
Najgorzej wypadają pasieki, do których trzeba dojechać, im dalej tym drożej się robi.
Czy zbiory miodu zależą od wielkości pasieki? Zawsze jest oczywiście czynnik ludzki, ale większe pasieki są wydajniejsze.
Czy wędrówki zwiększają dochodowość? W sumie tak, bo produkcja miodu z jednego pnia zwiększa się o 6-8 kg.
Czy amortyzacja ma zastosowanie w pasiece? Ma, a średnia stopa amortyzacji sprzętu pasiecznego wynosi ok 5%.
Czy można mówić o rentowności gospodarki pasiecznej?
Żeby zrównoważyć nakłady z dochodami, trzeba uzyskać w małych pasiekach 7,2 kg miodu z pnia, w tych z dojazdem - 10,5 kg, a w dużych 9 kg.
Wygląda na to, że opłacalność produkcji pasiecznej nie jest zbyt atrakcyjna. Wybitnie sprzyjająceb sezony zdarzają się co 5-7 lat.
cdn.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#35
Dobra na tym koniec lektury, bo kolejne rozdziały: Bezpieczeństwo i higiena pracy, Organizacje pszczelarskie i Doskonalenie kwalifikacji zawodowych są dla mnie już nie do strawienia. Mają mnóstwo nieaktualnych już informacji.
Muszę przyznać, że czytanie książki na forum, jest co prawda przydługie (jeszcze tak długo nie czytałem jednej książki), ale za to dość wnikliwe i sprawiło mi sporo radości. Jak macie jakieś pomysły bibliograficzne, na dalszą lekturę, to z chęcią coś jeszcze przeczytam dzieląc się z wami moimi wrażeniami.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#36
(25.01.2019, 08:01)regulus napisał(a): W pasiekach małych, przydomowych - do 40 pni - nakłady pracy to ok. 7 godzin na pień w ciągu roku. W pasiekach oddalonych od domu to już 13 godzin, a w dużych bardziej się śpieszą i nakłady to ok. 9 godzin.
W małych osiągają efekty w postaci 1,09 kg miodu za 1 godzinę pracy, w tych z dojazdem 0,8 kg, a w dużych 1,71 
Szybko wrzuciłem te dane do arkusza kalkulacyjnego i oto, co mi wyszło. Założyłem, że mamy pasiekę amatorską 40 pni bez dojazdu (AS), takąż z dojazdem (AD) i zawodową na 100 pni (Z). Po przyjęciu w.w. uśrednionych założeń co do koniecznych nakładów pracy i uzyskanego wyniku uzyskujemy:

AS = 305,2kg miodu rocznie, po 7,63kg średnio na pień
AD = 416kg miodu rocznie, po 10,4kg średnio na pień
Z = 1539kg miodu rocznie, po 15,39kg średnio na pień

Uśrednione wyniki na pień nie zmieniają się po zmianie liczby pni w pasiece. Albo w podanych danych brakuje jakiegoś parametru, albo bardziej się opłaca mieć pasiekę amatorską z dojazdem niż taką koło domu. Oczko

Poza tym w niższych akapitach mowa, że 7,2kg miodu z pnia to koszty bieżące pasieki. Z tego wynika, że amator trzymający przy domu 20 pni zostanie po odliczeniu kosztów z 8,6kg miodu jako zysk...
Przeniosłem ten parametr na pozostałe opcje i wyszło, że amator dojeżdżający do 10 pni zostanie z zyskiem 32kg miodu (o zawodowca się nie kłopotam, jeżeli nie wyjdzie na swoje, to zmieni biznes). Z 20 pni zostanie mu 64kg miodu... (AS=5%,AD=30% zysku)
Czyli wniosek powyższy o istotnych korzyściach z dojeżdżania na pasiekę amatorską potwierdza się wręcz niepomiernie, bo oznacza ośmiokrotnie większy zysk! Oczko
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
#37
Kupiłem kolejną książkę w antykwariacie, dałem za nią pięć złotych polskich. Jest w niej rozdzialik o opłacalności prowadzenia gospodarstwa pasiecznego i pomyślałem natychmiast o Krzysztofie i jego arkuszach kalkulacyjnych.
Książkę spłodził dr inżynier Józef Kalinowski i zatytułował ją "ABC pszczelarza", zapowiada się więc konkretny konkret. To co kupiłem to akurat II wydanie, jest poprawione i uzupełnione - z tego wnioskuję, że poprzednie było złe i niekompletne, ale trudno i tak przeczytam.
Wprowadzenie już odpowiednio nastraja do lektury. Dowiedziałem się, że nie ma zawodu, w którym nie można byłoby znaleźć pszczelarza (może to jest najstarsza profesja świata?). Książka jest z 1988 roku, do tego czasu większość pasiek utrzymywali rolnicy, którzy tak nie za bardzo się zajmowali pszczołami, bo mieli co innego do roboty. A jak się pozostawia pasiekę bez należytej opieki, to ulega ona samolikwidacji (wstrząsająca informacja dla wszystkich zwolenników pszczelarstwa hands-off).
Autor informuje, że pszczelarstwo i inne dziedziny życia nam się komplikują i potrzebni są fachowcy z wiedzą, którą trzeba mieć czas zdobywać. Dlatego to teraz mieszczuchy będą pszczelarzyć bo mają forsę i czas. A pasieki będą na peryferiach i ogródkach działkowych. Dominować będą małe miasteczka, rolnicy niech się schowają. Twórca tego dzieła przewiduje, że pojawią się nowe problemy, bo nowi pszczelarze będą patrzeć na pszczoły przez pryzmat swojego zawodu i wprowadzać jakieś nikomu niepotrzebne, obciachowe udogodnienia.
Ale nie lękajcie się tu pojawia się wybawienie w postaci tej książki, która pomoże w sposób syntetyczny. Nie jest to pozycja dla totalnych głupoli, bo zakłada posiadanie minimalnej wiedzy (czyli chyba trzeba umieć czytać ze zrozumieniem). Autor nie zamierza zachęcać do zakładania pasiek, bo na tym trzeba się znać. Różne niedopatrzenia mogą bowiem stać się przyczyną osobistych i społecznych strat. Jeżeli chcecie podjąć rozsądną decyzję, czy nadal prowadzić pasiekę lub czy ją powiększać, to chcąc nie chcąc musicie to przeczytać.
Pierwszy rozdział to: "Rola pszczół w życiu człowieka" (no tak, bo o roli człowieka w życiu pszczół, to już lepiej przemilczeć) cdn
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#38
(19.02.2019, 19:29)regulus napisał(a): Pierwszy rozdział to: "Rola pszczół w życiu człowieka" (no tak, bo o roli człowieka w życiu pszczół, to już lepiej przemilczeć) cdn
O roli człowieka w życiu pszczun jest cała reszta tej książki, jak przypuszczam, ale czekam na recenzje...
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
#39
Rozdział: "Rola pszczół w życiu człowieka"
Pan Kalinowski nie zamierza czytelnikom udowadniać, że pszczoły są potrzebne, bo nie ma nas za idiotów, którzy o tym nie wiedzą (miło z jego strony). Nawet kobiety wiedzą, że produkty pszczele żywią i leczą (tu feministki powinny się oburzyć, choć trudno dyskutować z faktem, że miód z supermarketów zawierający antybiotyki pozostałe po leczeniu pszczół, jest w istocie leczniczy). Ale chyba jednak tak bardzo nas nie ceni, bo kilka akapitów dalej postanowił udowodnić. Twierdzi, że wartość wynikająca z zapylania roślin przez pszczoły jest 9-krotnie wyższa niż wartość uzyskanych produktów pszczelich (nie zdradza jak to wyliczył). Wymienia zalety pszczół :
- już wiosną zapylają gromadnie duże obszary,
- wierność kwiatowa pozwala doprowadzić do skutecznego zapylenia upraw gatunkowych,
- strach przed zimą sprzyja zapylaniu wszelkich dostępnych roślin,
- zapylają wszystko jak leci nawet te rośliny, które są samopylne,
- szybkie i sprawne zapylanie ratuje kwiatostany przed przemarznięciem.
W związku z tym całe społeczeństwo musi popierać pszczelarstwo, bo sami pszczelarze nie dadzą rady (nie zapewnią pszczołom odpowiednich warunków pożytkowych). Czyli ręce precz od wycinki miododajnych drzew i krzewów, rolnicy mają truć rośliny i zanieczyszczać glebę chemią tylko w odpowiednich godzinach. A pszczelarz ma dbać o odpowiednią pielęgnację pszczół, aby nie dopuścić do obniżenia ich biologicznej wartości. I wtedy będzie wszystko super.
Następny rozdział będzie o prowadzeniu gospodarstwa pasiecznego (i tu będzie o opłacalności). cdn
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#40
(19.02.2019, 21:44)flamenco108 napisał(a):
(19.02.2019, 19:29)regulus napisał(a): Pierwszy rozdział to: "Rola pszczół w życiu człowieka" (no tak, bo o roli człowieka w życiu pszczół, to już lepiej przemilczeć) cdn
O roli człowieka w życiu pszczun jest cała reszta tej książki, jak przypuszczam, ale czekam na recenzje...

Oczko

Nie ma za bardzo wyjścia. W końcu człowiek żyje generalnie, z punktu widzenia biologicznego, z pszczołami w symbiozie, a z niektórymi populacjami (np. BF) nawet w związku mutualistycznym.
Rzeczywistość nie jest tym, czym się wydaje
Cytuj ten post
#41
Rozdział: PROWADZENIE GOSPODARSTWA PASIECZNEGO
Chcesz racjonalnie wykorzystać pszczoły musisz myśleć i to jeszcze przed założeniem pasieki (nie chcesz wykorzystywać pszczół - nie myśl). Duża pasieka, czy mała - techniki gospodarki trzeba znać, czyli pszczelarstwo nie dla amatorów. Duży jak popełni błąd to bardziej odczuje, choć z drugiej strony łatwiej mu te błędy naprawić. A najważniejsze pytanie, to czy warto się tym w ogóle zajmować (wady i zalety).
OPŁACALNOŚĆ
No cóż, żeby dokonać pełnej analizy to naprawdę trzeba być łebskim gościem, bo sporo jest tych elementów, które trzeba brać pod uwagę: wynagrodzenie za pracę własną, koszt szkolenia, zakup prasy fachowej i literatury (tu można zaoszczędzić czytając to Forum). W praktyce wielkość nakładów, produkcji i zysku odnosi się zwykle do ilości głównego produktu czyli najczęściej miodu.
W kwestii nakładów autor przyjął dla ułatwienia założenie, że amortyzacja uli i sprzętu, zakup materiałów, ubezpieczenie, nakład na siłę roboczą stanowią równowartość 10 kg miodu na 1 pień, a w pasiece wędrownej 15 kg (bo są jeszcze koszty transportu). I tu się zaczyna najlepsze: w związku z tym, że średnia produkcja miodu w pasiekach stacjonarnych to właśnie 10 kg z pnia, to wychodzi wszystko na 0. Przy przewożeniu wyniki są według niego lepsze, bo średnio 20 kg z ula i jest zysk.
A zatem dlaczego ludzie zajmują się pszczelarstwem, skoro zysk jest problematyczny? No bo można obniżyć koszty: zajmować się pszczołami w czasie wolnym, produkować ule samemu z materiałów odpadowych czekając na lepsze chwile pożytkowe (wtedy można się odkuć). Pszczelarstwem mogą zajmować się ludzie o ograniczonej sprawności fizycznej (zastanawiam się gdzie tu obniżenie kosztów?), nie trzeba mieć własnej działki - można dzierżawić i najlepsze: można zaoszczędzić na wypadach urlopowych rezygnując z kosztownych wczasów na rzecz roboty przy pszczołach (po co się opalać na Hawajach, jak można pobiegać w kombinezonie przenosząc korpusy). Generalnie liczy się pomysłowość i dobra organizacja (chcesz zarabiać czekają cię wyrzeczenia).
Poważny wpływ na zysk ma wiedza pszczelarza i dyscyplina. No i oczywiście są czynniki na które pszczelarz nie ma wpływu (albo niewielki) np warunki atmosferyczne, rodzaj środowiska, zasobność pożytkowa. Czyli jednak trzeba mieć farta w życiu (pszczelarstwo nie dla pechowców).
TRUDNOŚCI
Główne rośliny pożytkowe kwitną średnio w czasie dwóch miesięcy, w tym okresie przez 21 dni nektarowanie umożliwia odebranie miodu towarowego, jeśli warunki atmosferyczne są niekorzystne, to okres ten ulega skróceniu. Czyli sezon nie jest w Polsce zbyt długi.
Wychów matek i produkcja mleczka mogą być przeprowadzane dłużej i cyklicznie.
Kolejny problem to, to że liczba pni w pasiece jest uzależniona od sąsiadów i areału roślin nektarodajnych. Opłacalność maleje przy dużej konkurencji na danym terenie, rosną koszty związane z transportem na inne pasieczyska.
Pszczelarstwo nie jest "złotą żyłą", nie będzie szybkich i znacznych zysków. Amatorzy, którzy nie mają odpowiedniej wiedzy mogą przyczynić się do strat w sąsiednich pasiekach, mogą doprowadzić do powstania "ognisk chorób" (strzeżcie się amatorów!). Kalinowski przestrzega, jak macie w sąsiedztwie zaniedbaną pasiekę, to lepiej zwinąć interes.
Najważniejsze są wysokie kwalifikacje. Porada dobrego fachowca, a w miarę możliwości i przyjaciela - bezcenna (czyli jak się z kimś zakumplować, to tylko z fachowcem, amatorów trzymać na dystans - kurcze on namawia do wykluczenia społecznego amatorów). cdn
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#42
(20.02.2019, 09:22)regulus napisał(a): można zaoszczędzić na wypadach urlopowych rezygnując z kosztownych wczasów na rzecz roboty przy pszczołach (po co się opalać na Hawajach, jak można pobiegać w kombinezonie przenosząc korpusy). 

Pomijając, czy na pasiece da się zaoszczędzić, generalnie uważam to spostrzeżenie za bardzo aktualne. Bieganie z korpusami, w przepoconym kombinezonie, z oczami zalanymi potem, płucami pełnymi dymu i kostkami pociętymi przez pszczoły uważam za ciekawsze od wylegiwania się na plaży na Mauna Loa... Oczko
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
#43
Ale to chyba generalnie taka złota zasada. Ja ze względu na wykonywany zawód, nie zarabiam jak nie pracuję. Jedną z pierwszych optymalizacji zarobkowych była właśnie rezygnacja z urlopów Duży uśmiech Najpierw z tych 3 tyg, potem z 2tyg, w końcu z 1tyg, a teraz nie pamiętam kiedy byłem gdzieś na 3dni Oczko

Ale jak widać pewne rzeczy się nie zmieniają. Pszczelarstwo się nigdy nikomu nie opłacało, a jakoś wszyscy pszczelarze to robią, a niektórzy nawet z tego żyją Oczko Przynajmniej wreszcie ktoś nie zakłamuje średniego uzysku z rodziny Uśmiech 10kg to jak najbardziej realne na pasiece stacjonarnej.
Cytuj ten post
#44
Z drugiej strony można powiedzieć, że cały czas masz wolne, bo nie chodzi się do roboty tylko do pszczół Uśmiech
Cytuj ten post
#45
Rozdział: ULE W GOSPODARSTWIE PASIECZNYM

TYPY ULI I ICH CHARAKTERYSTYKA
Znalezienie kryterium zaszeregowania uli jest według autora niezmiennie trudne (dziwne nikt wcześniej na to nie narzekał). Pan Kalinowski nie wdaje się w niepotrzebne dyskusje i za punkt wyjścia przyjmuje lokalizację MIODNI (miejsca składowania miodu), bowiem jej usytuowanie wpływa na rozwój rodziny i narzuca sposób postępowania z pszczołami.
Z tego wynika, że mamy ule
LEŻAKOWE (miodnia może być z jednej lub obydwu stron gniazda),
NADSTAWKOWE (miodnia nad gniazdem, ale może być tak jak w leżakowych),
SEGMENTOWE (miodnia może być nad pod lub nad i pod lub z boku lub drugiego boku lub z obydwu boków - rany ona może być wszędzie!).
Jakby było mało, to typy można podzielić na odmiany. Tutaj kryterium podziału to wymiar ramki gniazdowej. Opisując daną odmianę podajemy przyjętą nazwę (nazwisko konstruktora, nazwa regionu) lub podajemy wymiary ramki. W podawanych w milimetrach wymiarach kolejność liczb jest dość istotna. Na pierwszym miejscu jest szerokość, na drugim wysokość (stąd ramki o kształcie wąsko-wysokim i szeroko-niskim). Wymiary i kształt ramki nie mogą decydować o typie ula, bo można mieć identyczne ramki w ulach leżakowych, nadstawkowych i segmentowych.
Podając wielkość ramek zakłada się ich standardową grubość 25 mm, a jak są innej grubości, to do dwóch podawanych wymiarów dodaje się jeszcze trzecią wartość.
Jak by tego było mało, to można jeszcze poszeregować sobie ule pod kątem ich przeznaczenia np. ule do wychowu i zimowania matek, do wędrówek itp.
A teraz uszczegóławiamy:
Ule leżakowe charakteryzują się jednopoziomowym zawieszeniem dużej liczby ramek (do 35 sztuk). Po sukcesach uli nadstawkowych zaczęto też w leżakach stosować nadstawki. Duża masa i gabaryty utrudniają gospodarkę wędrowną.
Ule nadstawkowe mają dennicę zamontowaną na stałe do części gniazdowej (na 10 - 15 ramek) i co najmniej jedną ruchomą nadstawkę.
Ule segmentowe to w zasadzie ule nadstawkowe z ruchomą dennicą. Można dowolnie manipulować segmentami (choć daszek raczej nie powinien zmieniać swojego miejsca, a i dennice też bym zostawił na miejscu). cdn
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#46
PODSTAWOWE WYPOSAŻENIE ULA
Ule są jednym z wielu rodzajów pomieszczeń, w których mogą żyć pszczoły (uwaga pszczoły mogą być wszędzie). Ale nie będzie tu mowy o dziuplach, kominach, pszestrzeni pod podłogą. Podstawa to ul, a ul składa się zwykle z kilku elementów (ruchomych albo stałych) czyli są korpusy, dennice, a w środku ramki. Może być też ocieplenie górne, maty boczne, zatwory, kraty odgrodowe i stojaki.
Ściany ula mogą być pojedyncze lub podwójne. Przestrzeń izolacyjna w konstrukcjach o podwójnych ścianach może być pusta lub wypełniona sieczką, mchem, styropianem, pianizolem i innymi materiałami o niskim przewodnictwie cieplnym.
Ściany łączone pod kątem 90 stopni, w przekroju poziomym mogą stanowić kwadrat lub prostokąt. W tych kwadratowych wręgi do zawieszenia ramek mogą znajdować się na wszystkich górnych krawędziach lub tylko na przeciwległych.
Wymiary wewnętrzne ula w przekroju poziomym zależne są od ilości ramek i ich szerokości. Mnożymy liczbę ramek przez 35 mm (25 to grubość plastra, 10 uliczki międzyplastrowe - 2 razy po 5) i dodajemy do wyniku 25 mm (po 5 mm na dwie uliczki krańcowe i 15 mm na tolerancję) w ten sposób otrzymujemy jeden z wymiarów - szerokość. Po dodaniu do szerokości ramki 15 mm na przestrzenie między bocznymi beleczkami ramek a ścianami ula uzyska się drugi wymiar - długość przekroju poziomego (coś tu nie tak, chyba chodzi mu o dodanie do długości ramki 15 mm).
Wysokość wewnętrzna ula równa się wysokości ramki plus 20-30 mm przestrzeni podramkowej.
Powierzchnia wewnętrzna uli drewnianych powinna być wykonana z drewna sosny, topoli, lipy, co wpłynie dodatnio na warunki wilgotnościowe.
Nie zaleca się drewna świerkowego z uwagi na zawartość substancji ograniczających rozwój owadów.
W niektórych krajach produkują ponoć węzę z wmontowanymi fabrycznie drutami o dużej twardości w układzie poziomym i pionowym, jak w zbrojonym szkle.
Ocieplenie górne chroni przed nadmierną utratą ciepła w okresie chłodów i przegrzaniem w okresach upałów. Izolacja powinna być lepsza w lecie niż zimą. Zbyt cieplarniane warunki wewnątrz ula zimą są przyczyną nadmiernego i przedwczesnego wychowu potomstwa. Przegrzanie ula latem powoduje zaprzestanie pracy rodziny w terenie, silną wentylację i zużycie dużej ilości pokarmu, wyleganie pszczół na zewnątrz.
Maty boczne prócz ocieplenia ograniczają dodatkowo wielkość gniazda i muszą być odporne na zgryzanie. Praktyka wykazała, że mat z żytniej albo pszenżytniej słomy nic nie zastąpi (m.in. w kwestii regulacji wilgotnościowej).
Zatwory służą do ograniczania części gniazdowej lub miodni lub do rozdzielania rodzin w jednym ulu (gospodarka wielorodzinna). Są zatwory całkowite, z przejściem lub uniwersalne.
Kraty odgrodowe stosuje się do ograniczenia matki w czerwieniu lub do ograniczenia wylotu matkom i trutniom.

WYBÓR TYPU ULA
Dyskusja na temat, jaki ul jest najodpowiedniejszy nigdy się nie zakończy (będziecie mieć o czym gadać).
W związku z krzyżowaniem różnych ras i linii, sprowadzaniem matek z różnych zakątków mamy stale do czynienia z nową pszczołą. Każda rodzina wymaga ula o innych walorach, a trudno wybrać taki, który będzie uniwersalny. Autor poleca aby dopasować się do sąsiadów z okolicy. Osobiście poleca typ ula z ramką niską i nadstawkami. Podstawienie pustej nadstawki pod już uzupełnioną pobudza pszczoły do zbioru i przeciwdziała rójce. Do produkcji towarowej tylko nadstawki (leżaki dla hobbystów).
Jeżeli nie przewiduje się zimowania na ramce gniazdowej i nadstawkowej jednocześnie, to korzystniejsze jest zimowanie pszczół na ramce wysokiej. Ale na takiej ramce powoduje się przesuwanie czerwienia do niższych partii plastra, gdzie warunki termiczne, głównie wiosną, są mniej korzystne, a w późniejszym okresie zapas w górnej części nie sprzyja utrzymaniu nastroju roboczego.
Na okres zimy warstwa pokarmu w środkowej części plastra powinna wynosić przynajmniej 17 cm. Na każdy plaster ramek szerokich potrzebna jest większa ilość pokarmu, zwłaszcza przy zimnym układzie ramek, niż w ramkach węższych. W plastrach szerokich zapasy miodu są stosunkowo małe i trzeba przed zimą uzupełnić cukrem.
Mniejszy osyp i mniejsze zużycie zapasów przemawiają na korzyść ramek wysokich. Ale przy stosowanych systemach gospodarki pasiecznej i obecnych możliwościach pożytkowych najwłaściwsza jest według Kalinowskiego ramka o wymiarach 360 na 260 (wielkopolska).
Pszczoły nie traktują ramki nadstawkowej jako osobnego elementu, gdy jej wysokość nie przekracza 160 cm. Ramki te zabudowują całkowicie. W wyższych ramkach mogą nie zabudować do dolnej beleczki, co może doprowadzić do pozornego podziału rodziny. Stosowanie kraty oddzielającej matkę od miodni może stwarzać w nadstawce stan sieroctwa, co skutkuje niższym zbiorem.
Przy stosowaniu ramek, których szerokość jest prawie równa dwukrotnej wysokości, ściany ula mogą być pojedyncze i powinny być ułożone prostopadle do ściany z wylotkiem (zimna zabudowa). Ule z ramkami wysokimi powinny mieć ściany dobrze zaizolowane, a układ ramek może być dowolny. Przy ramce wielkopolskiej lepszy rozwój wiosenny jest przy układzie ciepłym.
Pozytywnym czynnikiem wpływającym na życie pszczół jest duża pojemność wodna elementów ula (wykonanie z materiałów o dużej chłonności, czyli drewno lipowe albo topolowe). cdn
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#47
Rozdział: RODZINA PSZCZELA
Skład rodziny to z reguły jedna matka i pszczoły robotnice, późną wiosną dołączają trutnie (zwykle są do jesieni, ale w szczególnych przypadkach mogą być przez cały rok).
MATKA PSZCZELA (czyja?) po locie godowym z pełnym zbiornikiem nasiennym to matka UNASIENIONA, w odróżnieniu od tej z pustym, która jest NIEUNASIENIONA (ta ma za to potencjalne możliwości, bo taka bez możliwości to TRUTOWA - ta za to może składać tylko jajeczka niezapłodnione). Są też STRUTOWIAŁE, które kiedyś mogły a teraz nie mogą i pozostaje im też składanie jajeczek niezapłodnionych.
Niektóre matki dają CZERW GARBATY (taki wystający zasklep na innej wysokości niż komórki plastra), to wtedy jak niezapłodnione jajeczko trafia do komórki przeznaczonej nie dla trutni (bo ta na trutnie jest większa) i to są złe matki. Dobra matka jest gruba (już przed unasienianiem powinna mieć na wadze co najmniej 200 mg), powinna mieć nogi do samej ziemi, chodzić statecznie (nie wlec odwłoka). I zawsze musi mieć towarzystwo (taką świtę przydupasów). Prawdziwa ocena matki następuje jednak później poprzez ocenę jej córek - czy robotne są (jakie córki taka matka).
Ogólnie matki się nie lubią. Jak się spotkają to się kilują. A to, że w rodzinie lub roju spotyka się więcej matek, to tylko potwierdza regułę. Robotnice lubią tylko swoją matkę, lub taką którą uznają za swoją - innych nie lubią i jak je spotkają to kilują.
Najwłaściwszy termin wymiany matek, to okres kończących się pożytków - miodobrania, z zastrzeżeniem, że odnosi się również do okolicznych pasiek.
Najpopularniejszy sposób to poddawanie w klateczce, ale musi mieć ona dużą powierzchnię kontaktu z pszczołami ulowymi, bo inaczej zaczną zakładać mateczniki, albo pojawią się trutówki. Jak jest źle, to po 2-3 dniach znajdziemy na wylotku zwłoki i wtedy można poddawać następną (oczywiście jak się usunie przyczynę nieprzyjęcia - proste nie?).
Preferowane jest poddawanie matek unasienionych. Jak takich brakuje, to lepsze są mateczniki.
Młode matki śpiewają sobie.

TRUTNIE to ważny element populacji (bez trutni się nie da). Kalinowski nie wierzy w stymulację przez trutnie wyższych zbiorów. Pewne jest natomiast, że duża ich liczba powoduje powstanie nastroju rojowego.
Trutnie mogą być haplo lub diplo (-idalne). Z zapłodnionych jajeczek to te diplo - głównie z materiału kojarzonego wsobnie przez wiele pokoleń.
Dobór z matką odbywa się poza ulem (także przy sztucznej inseminacji - efekt dla trutnia jest w sumie ten sam, dłużej przeżywa jego sperma).
Celowy wychów trutni jest nie bez znaczenia (znaczy ważny jest). Najbardziej aktywne trutnie są w rodzinach z nieunasienionymi matkami albo z matecznikami.
Zbyt duże zróżnicowanie genetyczne prowadzi do skrajności (ujemnych i dodatnich).
Trutnia każdy lubi - nie spotyka się wrogości (ale tylko do jesieni).

PSZCZOŁY ROBOTNICE - poszczególne osobniki mają swoje określone zadania (grupy o określonym przydziale pracy nie koniecznie związane z wiekiem, bardziej z potrzebami rodziny). Liczebność w grupach jest płynna i zależy od sytuacji. Najlepsze pszczoły to takie, które potrafią się szybko przestawiać na nowe zadania.
Pszczoły nie wychowywane w tym samym ulu są nastawione do siebie wrogo. Dotyczy to też pszczół, które są przez pewien okres oddzielone od siebie w tym samym ulu. Ale przy dużych napływach nektaru tylko love and peace.
Największa agresja jesienią i po zakończeniu każdego pożytku. Bezmatki łagodne jak baranki.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#48
Cytat:Trutnie mogą być haplo lub diplo (-idalne). Z zapłodnionych jajeczek to te diplo - głównie z materiału kojarzonego wsobnie przez wiele pokoleń.

Tylko, że takie trutnie poza sztuczną hodowlą diplo-trutni też nie występują, bo larwy są przez pszczoły niszczone zjadane.
Trzeba oszukać pszczoły, aby wychować takiego trutnia.
Rzeczywistość nie jest tym, czym się wydaje
Cytuj ten post
#49
PSZCZOŁY ROBOTNICE cd
Stopień wrogości zależy od rasy lub linii łączonych pszczół (Kalinowski przestrzega przed kaukaskimi).
W okresie słabego nasilenia wrogości łącznie wymaga jedynie strząśnięcia i lekkiego odymienia, wtedy rozchodzą się i wentylują, co przy otwartym gruczole zapachowym wyrównuje zapach i zapobiega ścinaniu.
Przepis na łączenie w okresach dużej wrogości :
1. odkryć wnętrze uli (usunąć powałkę, beleczki, płótno)
2. odymić pszczoły (pozostawiając każdy ul odkryty przez minutę)
3. do ula docelowego wrzucić roztarte, świeże liście melisy, mięty lub pszczelnika mołdawskiego (może być kamfora, krople miętowe albo nawet perfumy)
4. strząsnąć pszczoły (tylko nie uderzając pięścią w ramkę, należy ułożyć poprzecznie palce wskazujący i środkowy obu rąk pod wąsy ramki i uderzać poduszkami nasady kciuków w górną powierzchnię ramki przy jednoczesnym poderwaniu plastra)
5. odymić w ciągu kilku sekund po strząśnięciu
i gotowe.
Najlepiej łączyć w okresie pożytkowym lub dokarmić pszczoły. Można też osierocić rodziny i łączyć na trzeci dzień.
Używanie rzadkich syropów z dodatkiem substancji zapachowych do spryskiwania pszczół w czasie zabiegu łączenia powoduje powstanie rabunku. Lepiej spryskiwać czystą wodą, ale bez przesady aby nie spowodować ich zamakania. Nie zaleca się stosowania przy łączeniu substancji pylistych (cukru pudru, mąki).
Trutówki, to pszczoły robotnice, które w określonych warunkach mogą składać jajeczka niezapłodnione. Trutówki występują w czasie sezonu w każdym prawie ulu i może być ich wiele. Wpływ na rozwój trutówek ma nadprodukcja mleczka. Masowe rozczerwienie trutówek utrudnia poddawanie matek w rodzinach osieroconych.
Strząsanie na trawę i podstawienie nowego ula z matką, w miejsce bezmatka czasami się sprawdza jako metoda eliminacji trutówek. Można próbować też podawać ramki z odkrytym czerwiem.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#50
CYKL ROZWOJOWY PSZCZÓŁ
No to mamy tutaj podstawy wiedzy pszczelarskiej. Bez znajomości stadialnego rozwoju poszczególnych osobników pszczelich nie ma mowy o profesjonalnym prowadzeniu pasieki. Jest tabelka: podsumowanie w dużym skrócie - jajeczko 3 dni, matka 16, robotnica 21, truteń 24. Kalinowski zastrzega, że podawane w tabelce liczby są uśrednione.
Jak pszczelarz zna te dane, to może wyliczać sobie wszystko i planować prace hodowlane, rozpoznaje także lepiej sytuację rodziny przy przeglądach.
Przy okazji wyliczania terminów wyjścia kolejnych rojów są informacje o nastrojowym śpiewie matek (wieczorem najlepiej się słucha, ale autor radzi zamiast słuchać dokonać przeglądu, zerwać mateczniki zabrać matki - ogólnie rozładować nastrój).
Matka może kopulować lub być inseminowana około siódmego dnia życia. Trutnie dojrzewają po dziesięciu dniach. Pierwszą serię matek powinno zakładać się wtedy, gdy rozpoczyna się wygryzanie trutni.
(następny rozdział będzie o pracach przy pszczołach) cdn.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#51
PRACA PRZY PSZCZOŁACH
Na produkcję pszczelarską wpływa:
- liczebność rodziny,
- jej wartość użytkowa uwarunkowana genetycznie,
- wartość biologiczna poszczególnych pszczół (zależna od wychowu i dalszych warunków bytowych).
Autor przestrzega przed nadgorliwością, która może doprowadzić do zniszczenia cech pozwalających na utrzymanie jak najdłużej wartości biologicznej poszczególnych osobników.
Pszczelarz musi wiedzieć kiedy wykonywać konkretne czynności (jak nie wiesz, co robić pytaj tych co wiedzą).
Konkretne czynności trzeba wykonać szybko (ciekawe w ile sekund ekipa Kubicy odwirowuje miód z 80 pniowej pasieki?). Decyzję o wykonaniu konkretnych czynności też trzeba podjąć szybko (ciekawe w ile sekund ekipa Kubicy podejmuje decyzję o...). Na tempo prac ma wpływ nabyte doświadczenie, system ula, prawidłowe dopasowanie ruchomych elementów, agresywność pszczół oraz dysponowanie w pobliżu niezbędnymi przedmiotami.
Pszczoły muszą mieć spokój (p. Kalinowski wyraźnie nie jest zwolennikiem prawa Yerkesa-Dodsona). Należy unikać prac zbędnych. Ogólnie pszczelarz wzmaga lub hamuje rozwój rodziny pszczelej, ale musi przewidywać efekty swoich działań uzależnionych od pory roku i warunków pożytkowych w danym regionie (w myśl zasady po pierwsze nieszkodzić).
Autor zna przyczynę agresywności pszczół, to sam człowiek i otoczenie, w którym je utrzymuje (pokaż mu swoją pasiekę a powie ci jakim pszczelarzem jesteś). Na pasiece nie powinno się w jakikolwiek sposób hałasować (bez głośnych rozmów, stukania, muzyki), choć obserwuje się czasami efekt nie pobudzenia, ale zmniejszenia aktywności (być może kojarzą odgłosy z zapowiedzią zmiany warunków atmosferycznych), tak czy inaczej spada wydajność. Błędem pszczelarza jest źle dobrany termin czynności (szczególnie w chwili kończących się pożytków) i wykonywanie prac zbędnych, tym bardziej, że efekt błędów będzie widoczny w przyszłym sezonie. Pan Kalinowski jest przeciwnikiem odsklepiania pokarmu wiosną, negatywnie ocenia również jesienne przekarmianie pszczół (jego zdaniem im więcej tym lepiej, to nie zawsze lepiej).
Ważne jest odpowiednie zabezpieczenie ciała strojem ochronnym - najlepiej jasnym (praca bez siatki jest po prostu niebezpieczna - promowanie pracy przy pszczołach bez stroju ochronnego to skrajna nieodpowiedzialność - tu się całkowicie zgadzam).
Czy pszczelarz używa, czy nie powinien dysponować zawsze dłutem pasiecznym i podkurzaczem.
Ogólne zasady:
- jak wychodzą pszczoły z ula, to dymem je, a jak atakują od strony wylotka, to stawia się ukośnie daszek lub jakąś dechę i po sprawie (a było już tak miło),

- podkurzać trzeba umieć, no bo umiejętne posługiwanie się dymem to podstawa pracy przy pszczołach (poprawne uspokaja, nadmierne odwrotnie). Przy użyciu miech należy ściskać jeden raz na sekundę (właśnie pociskam bekę, nie zaprosiłbym p. Kalinowskiego na swoją pasiekę, załamałby się totalnie) - iskry parzą, zwiększona temperatura jest niewskazana. Każdy dym ma właściwości trujące dla pszczół (to po co dymić?). Uwaga krócej żyją - szkodliwe składniki porażają układ nerwowy.

- zasadniczym błędem jest odymianie pszczół na wylocie przed otwarciem ula (zaburza się pracę strażniczek i ułatwia rabunki) i ramek z otwartym czerwiem,

- przy nadmiernej złośliwości pszczół dobre efekty daje strząśnięcie pszczół z dwóch ramek na dno ula (rozchodzą się wtedy na ramki i ściany ula - ich szum i zapach uspokaja)

- w dużych pasiekach, jak w trzech ulach dochodzi do agresywnego zachowania pszczół, to czekamy albo kilka godzin, albo do następnego dnia (nic na siłę),

- w niektórych przypadkach uzasadnienie mają osłony przeciwrabunkowe (namioty z siatki nad ulem) - przy dłużej trwających pracach

- należy unikać nieprzemyślanego przestawiania ramek w części gniazdowej,

- łatwość pracy w leżakach powoduje, że przeglądy dokonywane są zbyt często (zakłóca się pracę zmniejszając wydajność, zwiększa niebezpieczeństwo przeniesienia chorób, można spowodować nastrój rojowy),

- w korpusowych podczas przeglądu wyjętą ramkę najlepiej przekładać do transportówki, po założeniu nadstawek nie gmerać bez potrzeby w korpusie gniazdowym, operować korpusami,

- w ulach segmentowych łatwiej i sprawniej pracuje się w dwie osoby,

- do kolejnych uli idziemy w zależności od kierunku wiatru, tak aby zapach otwartego ula nie pobudzał następnych, unikamy przeglądu przy silnych wiatrach,

Najbardziej pobudza pszczoły zapach jadu, dlatego nie gnieciemy pszczół i umiejętnie wyciągamy żądła.
Do zmiatania pszczół lepiej niż s z czotki, czy gęsich skrzydeł używać wiązek chwastów lub pędów wierzby.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#52
Rozdział PASIECZYSKO
To takie miejsce, na którym stoją ule lub inne cosie z pszczołami.
Jeśli zaczynasz prowadzić gospodarstwo pasieczne musisz wybrać takie miejsce, aby pszczoły nie stanowiły utrapienia dla otoczenia i mogły wydajnie pracować.
NAJLEPIEJ UMIEŚCIĆ PNIE PSZCZELE W ZNACZNYM ODDALENIU OD SIEBIE (no i to jest złota myśl pana Kalinowskiego), co prawda utrudnia to organizowanie pracy, ale ma swoje poważne zalety.
Ule trzeba tak ustawić, aby pszczoły nie przeszkadzały użytkownikom terenów przyległych (10 metrów od dróg gruntowych, 20 od bardziej ruchliwych).
W razie czego można zastosować przegrodę w wysokości ponad 2,5 metra wymuszającą wznoszenie się pszczół (może to być zabezpieczenie sezonowe, na dłużej warto zastosować nasadzenia gęstej roślinności).
Autor wymienia różne rodzaje pasieczysk:
- standardowe w systemie wolno stojącym,
- przystosowane do ustawienia uli na paletach w jednostkach skomasowanych,
- ze stałym pawilonem.
W bagnistym terenie ustawia się ule na pomostach, na drzewach, budowlach.
Ze względu na metody gospodarowania określające czas przetrzymywania pni pszczelich w konkretnym miejscu rozróżniamy:
- pasieczyska stacjonarne (całoroczne),
- stacjonarno-sezonowe (w określonym sezonie np. zimą,
- jednookresowe (na czas określonego pożytku).
Wspólne cechy pasieczysk:
- ule powinny być ustawione na trawniczku z nisko rosnących traw (częste koszenie pobudza agresywność, motyczkowanie zabrudza i stanowi nośnik chorobotwórczy, z tych samych względów niewskazane są dywaniki betonowe i żwirowanie), unikamy terenów podmokłych jak ognia - duża wilgotność szkodzi (wiadomo reumatyzm),
- w pobliżu pasieczysk nie powinno być śmietników, ścieków, pryzm z obornikiem,
- w pasiece nie powinno być mrówek, które najbardziej niebezpieczne są na wiosnę (pan Kalinowski jest przeciwnikiem zamrówczenia pasieczyska)
- ule powinny być odpowiednio naświetlone, ale latem od południa do 17-tej powinny mieć lekki cień (dobry efekt uzyskuje się nasadzając drzewa owocowe, które się odpowiednio przycina, unikamy drzew iglastych, które pozbawiają dostępu promieni słonecznych zimą),
- ule powinny być osłonięte przed wiatrami (warto sadzić żywopłoty wokół pasieki z karagany lub śnieguliczki, zbyt szczelne osłony też nie są dobre, bo stwarzają pszczołom złudzenie sprzyjających warunków).
W następnym rozdziale będzie o nabywaniu pszczół.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#53
Rozdział NABYWANIE PSZCZÓŁ
Wydaje się to być prostą czynnością (płacisz i masz), zobaczymy, czy Pan Kalinowski je skomplikuje.
Otóż autor na początku wyróżnia kilka postaci nabytku: roje naturalne, nienaturalne (zsypańce), rodziny pszczele z ramkami i rodziny z ulami i wyposażeniem.
Nabywanie rojów naturalnych
Może składać się z robotnic, trutni i nawet kilku matek. Liczba, wiek i jakość biologiczna pszczół jest zmienna. Rój kupujemy na litry lub kilogramy (przyjmuje się, że w jednym litrze i jednym kilogramie znajduje się ok. 10 000 pszczół). Rój wychodzący jako pierwszy ma najlepszą wartość biologiczną pszczół. Największe znaczenie ma jakość matki (jak jest nieunnasienniona, to trzeba będzie czekać, a jak jest stara, to ją wymienią i trzeba będzie czekać). A największą wartość mają robotnice im ich więcej tym lepiej (2-2,5 kg pszczół = 5 kg miodu). Najlepiej kupować od końca maja do połowy czerwca. Roje przewozi się w dobrze wentylowanych rojnicach. Odległość źródła zakupu od pasieki docelowej nie ma znaczenia. Przy osadzaniu roju najlepiej jak same wejdą do ula (wysypać na deskę opartą o wylotek ula). Niewskazane jest podkarmianie roju przez przynajmniej dwa dni (chyba, że długo przebywały w rojnicy). Na każdy kilogram pszczół powinny przypadać nie mniej niż trzy ramki. Gdy mają starą matkę często zaczynają budować komórki trutowe.
Nabywanie zsypańców.
Tworzy się z pszczół zebranych z różnych rodzin i dodaniu matecznika na wygryzieniu lub unasiennionej matki. Osoba kupująca powinna być przy tworzeniu. Do formowania takiego roju pobiera się najczęściej pszczoły z miodni (najkorzystniej jak są jednak wymieszane z tymi z części gniazdowej). Zsypańce nabywa się po pożytku (druga, trzecia dekada lipca). Wielkość: 2 kg przynajmniej. Osadza się na ramkach z węzą, lub plastrach, ale bez odkrytego czerwiu i unika się plastrów nie osuszonych po odwirowaniu. Odległość od pasieki sprzedającego powinna przekraczać 1,5 km, albo trzeba przetrzymać pszczoły przez 48 godzin w chłodnym, zamkniętym pomieszczeniu.
Nabywanie rodzin wraz z ramkami
Ramki muszą być o wymiarach używanych w pasiece kupującego. Nowy ul stawia się w miejsce starego i przekłada ramki (w okresie bezpożytkowym późnym popołudniem). Wieczorem przewozi się pszczoły. Najlepiej jak pasieka docelowa jest w dalszej odległości, bo traci się pszczoły lotne.
Nabywanie rodzin z ulami i wyposażeniem.
Najłatwiejszy, ale i najbardziej ryzykowny sposób, bo można przywlec choroby. Ul musi być dobrze przygotowany do transportu (wentylacja i brak elementów ruchomych).
Największą wartość mają pszczoły na wiosnę, przed zazimowaniem powinny być tańsze (w końcu sierpnia).
Wybór rasy
Rasę dobiera się w kierunku użytkowania pszczół (a teraz trochę stereotypów dotyczących ich cech)
Pszczoła krainka jest bardzo dynamiczna w rozwoju i polecana przy nastawieniu na sprzedaż pszczół, ma tendencje rojowe.
Pszczoła kaukaska jest bardzo łagodna, ale niechętna do rozwoju, co niesprzyja produkcji.
Pszczoły środkowoeuropejskie są z natury agresywniejsze i nie zawsze wystarczająco miodne.
Pan Kalinowski poleca krzyżówki międzyrasowe odpowiednio dobrane pod kątem wybranego kierunku użytkowania.
Przy nabywaniu pszczół zawsze lepiej zwrócić się o pomoc do życzliwego i doświadczonego pszczelarza.
W następnym rozdziale będzie o pielęgnacji pszczół.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#54
Rozdział PIELĘGNACJA PSZCZÓŁ
(przypomnę, że czytam na żywo "ABC pszczelarza" autorstwa J. Kalinowskiego)
Autor zapowiada, że zostaną tu poruszone najbardziej zmienne elementy pracy w pasiece, wymagające elastycznego postępowania. Problemy związane z pielęgnacją pszczół będą przedstawiane zgodnie z podziałem pór roku. Uwaga zaczyna się ostro złotą myślą: Rodzina pszczela podlega w ciągu sezonu głębokim biologicznym przemianom i błędem jest narzucanie pszczołom niezgodnego z naturą trybu życia (wow, toż to nawoływanie do likwidacji pszczelarstwa komercyjnego).

PRACE I ZABIEGI WIOSENNE
Wiosna = rozwój. Wysiłek pszczelarza powinien sprzyjać rychłemu doprowadzenia do odpowiedniego stanu liczebnego. Poprawnie zazimowane pszczoły nie wymagają wczesnej interwencji. Pierwszym złem jest penetrowanie uli po spadłych rodzinach przez własne i obce pszczoły. Takie ule należy jak najszybciej usuwać z pasieki.

ŁĄCZNIE RODZIN
Rodziny słabe, z wadliwymi matkami i bezmatki należy łączyć w większe jednostki pozostawiając najlepsze matki. Łączy się słabe ze słabymi. W dużych pasiekach najlepiej wywieźć łączone rodziny poza pasiekę.
Łączenie bez wywozu wymaga odebrania matek przynajmniej na dwa dni przed zabiegiem, bo wtedy pszczoły osierocone dołączone do rodziny z matką w godzinach wieczornych rzadko wracają na poprzednie miejsce. Osierocenie przeciwdziała również ścinaniu się pszczół. Bezpośrednio przed dołączeniem bezmatków do rodziny z matką należy usunąć mateczniki w rodzinach likwidowanych. W związku z możliwością znacznego zakażenia słabych rodzin nosemozą dość długo dochodzą do odpowiedniej siły i nie można ich angażować do wychowu matek, przeznaczać do podziału lub zasilania innych rodzin, wycofane plastry przetapiać.

PRZEGLĄD GŁÓWNY PASIEKI
W kwietniu wystarczy rodziny obserwować po locie. Obecność ciemnych muszek na wylotkach może świadczyć o dużym zawilgoceniu dennicy i obecności psujących się martwych pszczół oraz odpadów suszu.
Wychodzenie pszczół z ula w okresie niepogody, czepianie się ścian, krawędzi mostka i trawy świadczy o głodzie. Interwencyjnie spryskuje się pszczoły w uliczkach syropem 10 ml na uliczkę i wstawia do gniazda plastry z zapasem.
Przegląd pasieki przeprowadzamy po kilkukrotnym oblocie pszczół, gdy temperatura jest już odpowiednia do lotów. Gdy dostrzegamy niepokojące objawy nie zwlekamy z przeglądem.
Doświadczeni pszczelarze wolą termin późniejszy przeglądu, niecierpliwi wcześniejszy. Temperatura powinna wynosić ok. 15 stopni Celsjusza.
Zapas wynoszący ok. 3 kg w połowie kwietnia wystarczy do nowych zbiorów. Z uwagi na przewidywany duży ubytek pszczół nie poszerza się gniazd, a raczej ujmuje ramki (puste, nie obsiadane).
Konsekwencją przeglądu powinno być doraźne wyrównanie pokarmu - odjęcie nadmiaru i dodanie innym. Nie przestawia się ramek z czerwiem. Nie szuka się matek.

POWIĘKSZANIE GNIAZD I DODAWANIE NADSTAWEK
Dalsze zabiegi przypadają na okres kwitnienia agrestu. Wzrost liczebności jest wtedy jeszcze w miarę powolny, a często może nawet jeszcze maleć. Niewskazane jest przedwczesne dostawianie ramek rodzinom silnym, gdzie przypada więcej czerwiu do pielęgnacji na jedną pszczołę. Zachwianie reżimu cieplnego ma ujemne skutki.
Węzę dodaje się, gdy pszczoły zaczynają pobielać górną część plastrów, co zbiega się w czasie z kwitnieniem sadów.
Po odebraniu miodu z rzepaku i innych roślin kwitnących w tym okresie, można przeznaczyć obszerniejszą część ula na gromadzenie miodu. Puste nadstawki wskazane jest podstawiać pod już częściowo zapełnione tj. nad część gniazdową.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post