jaką rojnicę polecacie
#1
tą trzymałem w rękach i nie wzbudziła mojego zaufania co do solidności i trwałości
http://m.sklep.apismart.eu/product-pol-4180-Rojnica-transportowa-Wielkopolska-sklejka.html

ta wygląda znacznie lepiej, nawet cena niższa. ale może coś przeoczyłem?
http://agrooaza.pl/sklep/rojnica-transportowa-wielkopolska/
Cytuj ten post
#2
Zrób sam jak masz możliwość
Cytuj ten post
#3
Michał, zrobiłem sobie sam - 3 sztuki. Na razie jeszcze ani razu nie użyłem Oczko Dotychczas myślałem, że będą mi bardzo potrzebne. Teraz dochodzę do wniosku, że w tym sezonie ich na pewno nie użyję - więc może los przekornie każe mi ich użyć...
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#4
O tym razem mogę coś napisać z doświadczenia znów.

- Przede wszystkim, bez żadnych końcówek zagiętych do wewnątrz do środka przy górze, tam gdzie otwarcie. Pszczoły się na tym zatrzymują podczas wysypywania.
- Najlepiej aby otwarcie od góry luźno chodziło. Żadnego wsuwania etc. To gniecie pszczoły i wydłuża czas. Jednym to nie przeszkadza ale tego nie lubię tego gniecenia. Zawsze można dokonać auto-apitoksynoterapi prewencyjnej, ale są granice. Oczko
- O śliskich ściankach. Dla pszczół do gorzej ale siedzą w niej tylko niedługo.
- Za to na górze przy otwarciu, jak ścianki są śliskie, to tu nie ma być ślisko, aby uwiązał się kłąb. Jak jest ślisko to poharatać piłą albo beleczki poprzybijać np.

Konstrukcja zależy od metody wsypywania czy przenoszenia do ula. Jedna taka, że się stuka o ziemię, jak np. Pan Osiewalski i pszczoły zostają na dnie. Druga taka, że pszczoły w śliskiej rojnicy wychodzą ładnie z otwieranym luźno do góry nieśliskim daszkiem. Jak mają spokój przez długi czas, to zostanie na ściankach i dnie niewiele pszczół.
Cytuj ten post
#5
Plan jest taki, że do stałego lokum pójdą za matką.
Cytuj ten post
#6
Taką, która wyeliminuje możliwość "zaparzenia" się pszczół w czasie transportu, zwłaszcza, kiedy w cieniu jest ponad 40 stopni i przewozi się je w samochodzie, w "pełnym" słońcu.

Ze swojego doświadczenia.
Kiedyś zadzwonił do mnie pszczelarza, i zapytał czy kupuje pszczoły, bo wyszła rójka. Odpowiadziałem, że mógłbym kupić, ale nie mam w czym przewieść. Powiedział, że pożyczy mi swoją rojnicę.

Była to rojnica, chyba "fabryczna" na ramkę WP, jeśli dobrze pamiętam, na 7, a może na 8 - nie więcej niż na 9 ramek, osiatkowana z dwóch bocznych stron, w połowie, na całej ich wysokości, drobną siatką stalową. Jako, że były w niej wielokrotnie pszczoły, siatka była nieco zakitowana, ale nie aż tak, by nie było wentylacji.

Z właściele pszczół, wzieliśmy klika ramek odrutowanych, przykleiliśmy od góry około 10 cm paski węzy i ustawiliśmy rojnice dla wejścia roju. Pech chciał, że 
1. Rój był bardzo duży, bardzo prawdopodobne, że składał się więcej niż jednego, ważył około 4,5 kg,
2. Było bardzo gorąco, coś koło godz. 13 w południe.
3. Przewoziłem pszczoły w samochodzie.

Pod wpływem, dużej temperatury, i ciężaru roju, przyklejone kawałki węzy oberwały się, i pszczoły nie miały najmniejszych szans na przeżycie. Przywiozłem "papkę". Serce mi się chciało ścisnąć, kiedy kopałem na dnie dół.

Ja mogę zrozumieć swoja głupotę, ale pszczelarz, z którym to robiliśmy, miał kilkudziesięco letni staż, więc...

Od tamtej pory, zawsze przewoziłem pszczoły nie na węzie, i nie na ramkach, lecz do pustego pudła, lub skrzynki, do wewnatrz wkładałem gałazkę z górnej części gałęzi bzu, która jest bardzo "krzaczasta" i na górę dawałem siatkę. Nigdy nie było problemu z "zaparzeniem". Pszczoły miały "solidną konstrukcję" na uwieszenie się, co zapobiegało osunięciu się roju, w czasie jazdy, zwłaszcza po wyboistej drodze, jak i w czasie hamowania.
Cytuj ten post
#7
Jeśli chodzi o zakup to mam taką na rozmiar WP/WZ i mogę polecić. Co do trwałości, jest trwalsza niż alternatywne produkty innych producentów. Można oczywiście robić samemu jak masz czas, ale jak nie masz to nie jest to zły produkt.

Plusy:
- jest to rojnica z kratą odgrodową metalową.
- jest na tyle trwała, że używam 2gi sezon i nic się z nią nie dzieje, a używałem jej jako ul i przez dłuższą część lata stała na toczku.
- ma dobre zamknięcie i nie boisz się o latające pszczoły po samochodzie w trakcie transportu.
- konstrukcja pozwala otworzyć i wyjąć boczne zaślepki zasłaniające kratę i wentylację, bez wypuszczania pszczół, ale radzę podpisać, gdzie jest wentylacja, a gdzie krata.
- ma wylotek, więc możesz traktować ją jako tymczasowy ul.

Minusy:
- Rączka, która co prawda jest w miarę ok do noszenia, konstrukcja jest sztywna, ale uniemożliwia postawienie czegoś dodatkowego na rojnicy.
- Krata odgrodowa - przy użyciu jako transportówka ginie przez nią trochę pszczół, nie bardzo wiem czemu, stwierdzam fakt. Utrudnia również wysypanie pszczół z transportówki.
- Boki nie są na równi, przez co ciężej wysypać pszczoły, aczkolwiek inne transportówki mają ten sam mankament.
Cytuj ten post
#8
Tak naprawdę każde wentylowane pudło będzie dobre. Jedne będą mniej a drugie bardziej wygodne dla pszczelarza. Optymalne pudło dobrze jak ma:
- wnętrze płaskie bez zakamarków żeby łatwo się pszczoły wysypywało
- z zewnątrz też płasko żeby się łatwo pszczoły namiatało
- przynajmniej jedna ściana osiatkowana a druga z kratą odgrodową
- dobrze jak jest możliwość zamknięcia ściany osiatkowanej jak pszczoły wchodzą
- dobrze jak tym zamknięciem potem może potem zamknąć kratę odgrodową /żeby było jedno/
- zamknięcie od góry proste, żadne prowadnice czy inne bajery, ma się szybko i sprawnie zamykać
- ma być lekka
- ma mieć możliwość trzymania jej jedną ręką /przydaje się jak stoimy na drabinie itp./
- ma mieć regulowany pasek żeby można ją było powiesić
- ma być obszerna

Ale to wszystko optymalna rojnica. Zdarzało mi się łapać rójki we wiadra czy kartony, bo akurat były pod ręką.
Kolega zdjął jedną do plecaka, bo miał go przy sobie. Znajomy pszczelarz uważa, że najlepsza rojnica to worek polietylenowy na ziemniaki. Worek "oddycha". Taki worek łatwo założyć na gałąź i ją ułamać. Nie zajmuje miejsca. W miesiące rójkowe warto go mieć zawsze przy sobie. Pszczoły w takim worku przewozimy wiszące, nie kłaść worka na płask.
Po złapaniu roju przegłodzić rodzinę 48h w piwnicy. Pozbędziemy się ewentualnych przetrwalników zgnilca. Jak ktoś uważa za stosowne można taką rójkę przed osadzeniem oczyścić z warrozy np. kwasem szczawiowym
Cytuj ten post