Wosk a miód
#1
Gdzieś czytałem kiedyś że 1 kg wosku to strata 3 kg miodu. Słyszeliście o tym? U mnie teraz jadą odbudowę ramek na maksa i miodu mam zerowe ilości, coś w tym jest?
Cytuj ten post
#2
(02.06.2018, 07:26)Pieteros623 napisał(a): Gdzieś czytałem kiedyś że 1 kg wosku to strata 3 kg miodu. Słyszeliście o tym? U mnie teraz jadą odbudowę ramek na maksa i miodu mam zerowe ilości, coś w tym jest?

Muszą zużywać energię (czyli kalorie) na produkcję wosku i budowę plastrów. Nie ma innego wyjścia. Można to zmniejszyć mając odpowiednie zapasy suszu i węzy.
Cytuj ten post
#3
Uśmiech
Cytuj ten post
#4
Taki jest stosunek kaloryczności miodu do wosku, stąd mądre zakute łby wyciągnęły oczywisty wniosek.
Inni zauważyli, że pszczoły mają fizjologiczną potrzebę wypacania wosku i jak nie mają co budować to po prostu gubią łuseczki woskowe i to przez cały rok, tyle że grubość, kolor i ilość łuseczek zmienia się w zależności od pory roku i pożytków.
ignorabimus
Cytuj ten post
#5
Produkcja łusek woskowych to jedno, a energia potrzebna na ich uplastycznienie i temperatura na ulepienie plastra to druga sprawa. Produkcja wosku kosztuje, warto więc racjonalnie gospodarować plastrami w ulu. Ramki w miodni mogą być 5 lat i nie trzeba ich wymieniać, zostaje tylko gniazdo... Taniej produkować wosk po sezonie stymulując odpowiednio rodziny / odkłady syropem. Kosztuje mniej niż miód.
Cytuj ten post
#6
Wszystko ma swój czas i wynika z określonych potrzeb rodziny. Stymulowanie pszczół poza sezonem ma uzasadnienie ekonomiczne tylko dla pszczelarza a nie dla rodziny pszczelej.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#7
Niby tak, ale jednak podział rodzin po sezonie i rozsądne użycie np. kwasu mlekowego dały mi lepsze rezultaty niż leczenie kwasem mrówkowym itd.
Pozbawienie rodziny czerwiu krytego / podział rodzin i pojedynczy zabieg. To moja metoda na ten rok.
Cytuj ten post
#8
(06.06.2018, 07:51)MN napisał(a): Niby tak, ale jednak podział rodzin po sezonie i rozsądne użycie np. kwasu mlekowego dały mi lepsze rezultaty niż leczenie kwasem mrówkowym itd.
Pozbawienie rodziny czerwiu krytego / podział rodzin i pojedynczy zabieg. To moja metoda na ten rok.

Czyli co zrobiłeś? Bo dwa akapity jakby ze sobą nie grały. Po lipie podzieliłeś rodziny i przeleczyłeś kwasem mlekowym? A jak zapewniłeś im matki?
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
#9
Najlepsze tegoroczne rodziny to ubiegłoroczne pakiety z lipca i sierpnia utworzone z matkami NU.
W tym roku w pierwszej dekadzie lipca dzielę wszystkie rodziny na odkłady i pakiety. Poddaję matki NU i podkarmiam syropem z pokrzywą. Spryskam kwasem mlekowym (oczywiście rozcieńczonym) i we wrześniu podam tymol. Obejdzie się bez kwasu mrówkowego.
Cytuj ten post
#10
Osobiście staram się znaleźć złoty środek. Stwarzam pszczołom przestrzeń do budowy nowych plastrów - bo budować muszą - kwestia fizjologiczna, ale niczego nie wymuszam. Efekt jest taki, że mam i miód i zdrowe, świeże plastry. Ba, mam za dużo pięknych plastrów z którymi nie wiem co zrobić. Istotą sprawy jest to, że to pszczoły mają decydować co, jak i kiedy budować a nie pszczelarz. Wtedy będą wszyscy zadowoleni.

Inną kwestią, ale to już na inny wątek jest umożliwienie pszczołom budowanie samych plastrów jakie chcą (chodzi mi tutaj o wielkość komórek). Byłem wielce zdziwiony jak porównałem plaster zbudowany 100% na węzie z plastrem zbudowanym na "gołej" ramce. Myślę, że ten temat na tym forum jest bardzo dobrze znany.
Cytuj ten post