Janek i pszczoły
#1
Zakładam wątek w którym będę opisywał moja współpracę z pszczołami. Będę tutaj również prosił o porady i pomoc jeśli będę jej potrzebował.

Mój plan długoterminowy jest taki jak większości tutaj, prowadzenie pasieki bez leczenia, z pszczołami które nie będą wymagać "specjalnej troski".

Cele które staram się realizować w tym sezonie są następujące:
1. Wymiana plastrów w gniazdach na naturalne.
2. Namnożenie rodzin.
3. Zazimowanie rodzin na własnym pokarmie.
4. Pozostawienie części rodzin bez leczenia.

Ad 4. Na mojej pasiece tegorocznej wiosny pozostały dwie rodziny z dziesięciu zazimowanych. Te rodziny namnażam i je planuję pozostawić bez leczenia będzie to prawdopodobnie sześć rodzin. Pozostałe rodziny które tworzę z dwóch dokupionych wiosną rodzin będę leczył tymolem.

W tym miejscu mam do was pierwsze pytanie. W rodzinach które przetrwały zimę widzę sporo warozy na pszczołach, w jednej widziałem tez trutnie i robotnice bez skrzydełek, czy według was warto namnażać te pszczoły i pozostawić je bez zwalczania warozy? Mają one jakieś szanse na przetrwanie biorąc pod uwagę ich obecne porażenie?
Cytuj ten post
#2
(18.06.2018, 11:14)Janek napisał(a): W rodzinach które przetrwały zimę widzę sporo warozy na pszczołach, w jednej widziałem tez trutnie i robotnice bez skrzydełek, czy według was warto namnażać te pszczoły i pozostawić je bez zwalczania warozy? Mają one jakieś szanse na przetrwanie biorąc pod uwagę ich obecne porażenie?

Moim zdaniem mają raczej niewielkie szanse. Jesteśmy w środku sezonu, o tej porze pszczoły są u szczytu formy. Teraz nie powinno być widać żadnych istotnych objawów chorób.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#3
(18.06.2018, 14:48)flamenco108 napisał(a):
(18.06.2018, 11:14)Janek napisał(a): W rodzinach które przetrwały zimę widzę sporo warozy na pszczołach, w jednej widziałem tez trutnie i robotnice bez skrzydełek, czy według was warto namnażać te pszczoły i pozostawić je bez zwalczania warozy? Mają one jakieś szanse na przetrwanie biorąc pod uwagę ich obecne porażenie?

Moim zdaniem mają raczej niewielkie szanse. Jesteśmy w środku sezonu, o tej porze pszczoły są u szczytu formy. Teraz nie powinno być widać żadnych istotnych objawów chorób.

No cóż bez objawów chorobowych i wyjść z kryzysów nie byłbym tu gdzie jestem teraz więc według mnie nie ma reguły ale niech każdy sam wybiera co chce robić ze swoimi pszczolami 
Cytuj ten post
#4
O rodzinach o których mowa nie można powiedzieć, że nie są w formie, odebrałem od nich nawet miód i robię odkłady. Jedna co prawda jest słabsza, za to druga jest najsilniejsza ze wszystkich które posiadam. Ostatni raz były leczone jesienią 2016 roku więc skoro żyją do dziś to może jest w nich jakiś potencjał. A żeby to sprawdzić widzę tylko jedną drogę, tak więc na pewno rodziny ze starymi matkami pozostawię bez ingerencji. Przemyślę jeszcze czy rodziny z matkami córkami będą w jakiś sposób leczone. Choć raczej skłaniam się ku temu aby połowa pasieki nie była leczona.
Cytuj ten post
#5
       
Sprawdzając czerwienie matki w jednym z odkładów, zaobserwowałem jak pszczoły "remontują" część plastra która nie nadaje się już do użytku. Pierwszy raz przytrafiło mi się zobaczyć coś takiego. Odkład był zrobiony z rodziny kupionej wiosną, jak widać plaster jest już wiekowy. Zawsze zastanawiałem się jak bez pomocy człowieka w naturze wygląda sprawa wymiany plastrów w których komórki stają się zbyt małe. Natrafiłem kiedyś na teorie mówiącą o tym, że rodzina opuszcza gniazdo którym następnie zajmuje się barciak czy gryzonie, po takim oczyszczeniu miejsce znów nadaje się do zasiedlenia i budowy nowego gniazda. Jak widać pszczoły widocznie same potrafią zadbać o swoje lokum, bez pomocy barciaka.
Cytuj ten post
#6
Trafiły Ci się jakieś pszczoły z wędrownej trupy cyrkowej. Rozpoznaję numer "robimy most". Klasyka. Język
Cytuj ten post