Michałowe pszczoły
#1
Inspekcja jeden dzień po wyłożeniu mięska (kiełbasa krakowska podsuszana), martwych pszczół i lepu na muchy na daszku ula. 
Wynik: 3 osy i trochę drobiazgu. 
* Wszystkie pszczoły obecne na lepie zostały zebrane już martwe sprzed ula. 
** Jedna z pszczół w lewym górnym raczej ma DWV...

[Obrazek: X0JAcA2.jpg]

Wabik na kabanosy drobiowe.
Wynik: 1 kosarz
[Obrazek: a0V9trE.jpg]
Cytuj ten post
#2
Rozdzierająca scena romantyczna i taki wymyśliłem piękny patyk przy wylotku, żeby strażniczki miały na czym stać i wyć do księżyca. Niedługo ilustracja filmowa, ponieważ dzisiaj dzieje się naprawdę dużo. Albo ktoś w okolicy dokarmił pszczoły w dzień, albo zrobiła się mała dziura pożytkowa.

[Obrazek: 6rSWVLf.png]
Cytuj ten post
#3
Ciekawostka przyrodnicza, przed chwilą to stworzenie zostało wyniesione z ula.


Cytuj ten post
#4
... i wreszcie, pszczeli rabuś i obrońca zza patyka. Dzisiaj tak było sporą część wieczora...


Cytuj ten post
#5
Michał a co to za rodzina....? Odkład? 2 czy 3 korpusy a ul jakby pusty był raptem 2 pszczoły...
Cytuj ten post
#6
Obecnie na samej górze półnadstawka pełni rolę osłony dla słoika syropu stojącego na pajączku.

Testowo rozciągam ten pięcioramkowy odkład w pionie na dwa korpusy, po lipie zrobiłem im to przemeblowanie. Mam nadzieję, że pszczoły zrobią sobie przejścia między dolnym a górnym i do zimy zaleją ile się da, a potem będą miały jak iść do góry z kłębem. Przed lipą wyglądało to mniej więcej schematycznie tak:
[Obrazek: PmiXYB3.jpg]

Ramki 4 i 5 dostałem od hodowcy i nie pasowały mi, były wybudowane poza górną beleczkę, przez co ciężko było wsadzić regulaminowe 10 do tego korpusu. Pociągnęły z nich na dziko do góry, do powałki (4.1, 5.1). Poza tym zwłaszcza 4ka mi się jakoś nie podobała. Ciemna ramka z zasklepionym czerwiem i co nie patrzę (u hodowcy pierwszy raz patrzyłem, potem dwa razy), to w tym samym miejscu zasklepione komórki, krajobraz zmienia się tylko poniżej (raz jajka były, raz zalane). 3ka też przyszła od hodowcy, ale nie widziałem żeby pszczoły były nią zainteresowane w jakikolwiek sposób, podejrzewam ciulową węzę albo coś... 3ka to, przynajmniej do 25 czerwca, pusty susz. Generalnie 1,2 to jest już moja węza (Stanpol), którą nie są zainteresowane. 6 i 7ki nie pamiętam, ale coś tam się już na nich dzieje, 8mka to też moja węza, którą odbudowywały podczas lipy. 1a - 10a to półkorpus, który umieściłem testowo po drodze do wylotka i generalnie nie zainteresowało ich. Tylko wydłużało drogę zbieraczkom.
Cytuj ten post
#7
W ramach przemeblowania usunąłem dolny półkorpus, dołożyłem pełny na górze. Przeniosłem te ramki 4 i 5 do górnego korpusu, dałem po obu stronach po ramce suszu, a na dół w miejsce tych dwóch wstawiłem 3 ramki węzy. Matka w tym czasie chodziła sobie po 6 lub 7ce. Górny korpus po lewej i po prawej dopełniłem węzą. Otworzyłem też wylotek na górze. Na razie niezbyt uczęszczany.
[Obrazek: GotbI0O.jpg]


Wszystkie te zmiany zrobiłem 25 czerwca, kiedy skończyła się lipa. Od tamtej pory do środka nie zaglądałem. Generalnie znowu jest zabudowany w połowie pajączek, przez co syrop wolniej pobierają, a poza tym jakoś więcej pyłku noszą, w sumie nie wiem czemu Oczko
Cytuj ten post
#8
Tutaj bonus mały, jak pękam z dumy nad tym patykiem, którym zwęziłem wylotek Uśmiech


Cytuj ten post
#9
Zajrzyj, czasami słabsze rodziny traktują wezę jak zatwór.
Fajne filmy.
Cytuj ten post
#10
Kiedy dokończą ten słoik i jeszcze może następny, to zerknę. Tej mojej węzy jako zatwór raczej nie da się traktować, bo jest tylko na środkowej 1/3 ramki. (tak jak tutaj, na półramkach)
[Obrazek: PYLWFHf.jpg]
Cytuj ten post
#11
W poniedziałek miałem pszczelarski "chrzest żądłowy" po którym jeszcze musiałem spędzić 6 godzin za kółkiem. Ale ja nie o tym. Zadziwiająca obserwacja, jak bardzo mamy oddalone od natury społeczeństwo w dzisiejszych czasach, a przynajmniej tę część, w której się obracam. Widząc moje spuchnięte ręce, znajomi i koledzy z pracy bombardowali mnie propozycjami pójścia do lekarza, zażycia "mocnego środka przeciwhistaminowego, który akurat ma przy sobie w torebce", zrobienia kompresu, czy posmarowania (czym? nie pomnę). Kiedy słyszeli, że nie mam takiej potrzeby, bo akurat chcę budować niewspomaganą farmakologicznie tolerancję na jad pszczeli, widziałem w ich oczach niezrozumienie.
To tylko kolejny kamyczek do układanki pokazującej, że ludziom doskwiera brak wiary w samodzielny powrót systemu do równowagi po jakimś wydarzeniu, a nadmierna wiara w sztuczne ingerencje. Oczywiście wiadomo, zbity talerz sam się nie naprawia. Ale to podejście, że wszędzie potrzebna jest interwencja zaczyna nam szkodzić... Użądliło Cię 7 pszczół? Bierz lek, smaruj, okładaj. Żółte kropki na malinach? Pryskaj. Trawa źle rośnie? Posyp nawozem. Chcesz robić wino? Kup drożdże, pożywkę i jeszcze chuj wie co. Dziecko ma gorączkę? Zbijaj paracetamolem lub ibuprofenem. Twoje pszczoły mają warrozę? ..............

W tym dziwacznym paradygmacie, nawet stawianie baniek, zaczynam wierzyć, staje się wiarygodnym lekiem. Bo wymaga, by przez trzy dni po postawieniu
nic
nie
robić.
Cytuj ten post
#12
(10.07.2018, 10:01)michal79 napisał(a): [Obrazek: GotbI0O.jpg]

Proponuję abyś dorobił legendę do swoich grafik, aby łatwo się można było w tym zorientować co jest czym.
Pszczoły miodne nie wymierają w Polsce i w USA.
Polska Czerwona Księga Zwierząt - Bezkręgowce, PAN
Cytuj ten post
#13
Trzeba to traktować jak widok przez przezroczystą tylną ścianę ula w kierunku do przodu.

[Obrazek: 9hsigOW.jpg]
Cytuj ten post
#14
A same szerokie i żółte?
Pszczoły miodne nie wymierają w Polsce i w USA.
Polska Czerwona Księga Zwierząt - Bezkręgowce, PAN
Cytuj ten post
#15
Też kompletny plaster, tylko wosk jaśniejszy.
Dodam, że to jest mocno nieaktualny stan z 25 czerwca. Po przeglądzie Elgonów w zeszłym tygodniu widać było już ten "magiczny wpływ słoika z syropem". Dwie ramki węzy (10 i 11) odbudowane i zaczerwione od deski do deski z każdej strony, plus jedna z jajkami.
Cytuj ten post
#16
Ostatnio oglądałem amerykańskiego pszczelarza, który polecał na użądlenia i wysypki alergiczne przeżutą w ustach babkę zwyczajną i przesmarowanie tym miejsca użądlenia.

Ja mogę podsunąć pomysł pompki do jadu np Aspinvenin. Dalej będziesz budował odporność, bo całego jadu nie usuniesz, a nie będzie tak puchło Uśmiech

A piszę to dlatego, że raz spuchnie mało, a innym razem... sam pójdziesz do lekarza Język
Dostałem już trochę żądeł, to mój 3 rok. Jednego dnia maksymalnie dostałem 7-9 żądeł, czasem ciężko zliczyć Oczko I nic się totalnie nie działo. Lekka opuchlizna, świąd przez 3 dni i tyle.

Ale najgorsze są te pojedyncze strzały. Raz dostałem w tętnicę lub tuż przy, jak mi następnego dnia ręka spuchła od palców po łokieć i rozszerzało się dalej... to nie dość, że byłem wyłączony z pracy, skóra bolała od napuchnięcia i wcale nie przechodziło. Sam poszedłem drugiego dnia po zastrzyk domięśniowy. Co ciekawe tego samego dnia użądliło mnie w łydkę i prawie bez odczynu.
Innym razem walnęło mnie w obie kostki, prawa stopa spuchła mi po łydkę, a lewa nic.

Tak więc wszystko zależy od dnia, ilości jadu i własnej predyspozycji. Swoją drogą, środki przeciwhistaminowe u mnie nic nie dają, więc nie biorę. Nagietek, okłady z pietruszki, maść z kortyzolem, nic nie działa. Nawet ten domięśniowy, to nie wiem czy nie zadziałało placebo. Z ciekawostek, to co mi pomaga to oddychanie metodą Wim'a Hoffa, które powoduje naturalny skok adrenaliny. 

Warto się użądlić raz na jakiś czas, ale warto samemu o tym decydować Uśmiech
Nadmiar jadu też szkodzi, jad się odkłada w organizmie, szczególnie w mózgu. Po latach upośledza mowę i wzrok. Nie ma się czego bać, bo alkohol upośledza wątrobę i mózg statystycznego Polaka znacznie bardziej, ale nie warto kozakować, szczególnie jak się jest odpornym Uśmiech

Ja po tych kilku wpadkach podpadających pod uczulenie na jad, stałem się bardziej ostrożny, delikatniejszy przy pszczołach i bardziej pokorny, co tylko się przysługuje moim pszczołą i mojemu pszczelarzeniu Uśmiech Nawet z ostrą rodziną da się tak obchodzić, by nie dostać żądła. Czasem trzeba coś zrobić wolniej i spokojniej, albo odczekać na bardziej sprzyjający moment. Chociaż wiadomo, nie zawsze się da Oczko 
Cytuj ten post
#17
Z ostatniego przeglądu 14 lipca.

Węza 1/3 ramki etap 0
[Obrazek: 5ANNi1s.png?1]


Węza 1/3, "150g cukru później"
[Obrazek: oPhqyDm.png?1]

Węza 1/3, "350g cukru później"
[Obrazek: CM3Dtxs.png?1]
Cytuj ten post
#18
Video bonus do dyskusji o powałkach. Oczywiście jest trochę dramy, jak zwykle. Kto ma dary w świecie pszczół, najwyraźniej musi pokazać że umie go obronić.
Może jednak robi różnicę, czy słoik stoi na pajączku powałkowym ula korpusowego, czy na pajączku obok, w jakimś ulu warszawskim... I jakie ma otwory i gdzie...



Cytuj ten post
#19
O pochodzeniu rodzin.

28 maja późnym wieczorem z Żabiej Woli przyjechały Elgony. Elgon, bo tak przynajmniej powiedział mi Marcin Kosior, patrząc na numer 807 na opalitku matki. (łapiąc w rękę jednym pewnym ruchem przy czym jedyną ochronę, jaką miał, to okulary. W tym czasie była dziura pożytkowa przed lipami, tak że po pasiece pełnej ulików weselnych latały tabuny pszczół próbujące coś znaleźć w leżących tu i ówdzie plastrach. )

15 lipca z miejscowości NN (jak mawiał Piłsudski by nie zdekonspirować swych kolegów z PPS) przyjechał odkład rodziny, która już dla mnie zawsze będzie linią "WJP", czyli Wąsate Janusze Polskie. Odkład ten przy pierwszych pracach, jakoś 3 tygodnie temu, jeszcze w pasiece macierzystej, ignorował prace pszczelarskie i zdawał się łagodny. Teraz, drobna czynność, którą chciałem wykonać dzień po osadzeniu ich u siebie, skończyła się kilkunastoma Januszami siedzącymi mi na rękach (później rękawicach), z których około 7 dogrzebało się żądłami do skóry.

Matka w tym odkładzie jest córką (curkom?) AMM ASTA z Kocierzowej, którą otrzymał Borówka w zeszłym roku (o ile dobrze pamiętam) i nieznanego lokalnego trutnia ( Oczko ). Sama również unasienniła się w okolicach NN.
Cytuj ten post
#20
Zrobiłem dziś przegląd (pszeglont?) Januszom.
One mają jakiś mechanizm z oddechem, są do niego uprzedzone i cały plaster się rusza, kiedy spojrzy się na niego z bliska i puści wydech tak, że do nich dociera. Nadmieniam, nie spożywałem tego dnia zbyt wiele. Może następnym razem jakiegoś tictaca dla świeżości? Ileż można wstrzymywać...
Mają też problem z gumą, ale raczej taki dla mnie wygodny problem: głupieją trochę w zetknięciu z nią i nie wiedzą co robić. Nie mają tego problemu z ludzką skórą. W moje nowe rękawice "Jan Niezbędny, grubsze o 50%" żądło wbiła jedna desperatka. Ale chyba nawet udało mi się ją razem z jej żądłem zdjąć z rękawicy przy użyciu dłuta. Tzn. nie uszkodziwszy jej konstrukcji.
Pszczoły nie lubiły też telefonu.
Ogólnie obsesyjnie zwracam uwagę, czego nie lubią, bo (tak słyszałem) ponoć ktoś z tego forum aplikując swoim przedwojennym to, czego nie lubiły, zbyt często, miał potem rodziny z kręgiem obronnym 50 metrowym, i żarciem sąsiadów. Mój sąsiad Sławek w tym czasie postanowił pozbierać ogórki 2 metry od ula Januszy. Czułem się głupio w pełnym oporządzeniu, kiedy zrobiłem ten duży krok w jego stronę i na wszelki wypadek życzliwie doradziłem w razie kontaktu z jedną z nich, wstrzymanie oddechu i oddalenie się z godnościom. Ucieszyła mnie jego reakcja, że on to lubi jak pszczółki latają i przyzwyczajony jest, bo u drugiego sąsiada też są. Ale tak zabawnie to musiało wyglądać. Jeden chłop spięty, w kapeluszu i bluzie pszczelarskiej, a drugi goły od pasa w górę, z jakimś sekatorem... Czekam aż krzaki trochę podrosną i nas odgrodzą.

Janusze miały od pyty czerwiu zasklepionego, trochę trutowego (! - ślad genetyczny po oryginalnej AŚcie, którą jej hodowca selekcjonował na późne unasiennianie?), i każdą ramkę zalaną pokarmem tak, że matka nie miała gdzie czerwić.
Na dennicy pełno pyłu styropianowego, do połowy zgryzione (w niecały tydzień) te dwa kawałki miękkiego styropianu, co to je hodowca kolega Borówka umieścił po obu stronach gniazda. Wyglądało to obleśnie, do tego ten bałagan na dennicy... jak się tego pozbyć, odkurzaczem?

Poza tym - nie umiem porządnie rozpalić podkurzacza. Pewnie jakiś trefny, materiał oczywiście...
Cytuj ten post
#21
(21.07.2018, 22:11)michal79 napisał(a): Poza tym - nie umiem porządnie rozpalić podkurzacza. Pewnie jakiś trefny, materiał oczywiście...

Jak już będziesz tak staaaaarym pszczelarzem jak ja Oczko , to będziesz wiedział, że podkurzacz rozpala się na dobre na koniec pracy Oczko
A poza tym na rynku masz wybór podkurzaczy w postaci dwóch typów: takie, które nie dymią, choćbyś na kolanach błagał, oraz takie, które jak zadymią, to cały ładunek wykopcą w trzy sekundy... Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#22
Aaa, uff. To żeś mi jedną zagwozdkę zdjął z barków Oczko
Wyjmowałem dziś ten styropian z ramek "zatworowych". Masakra. Tragiczny materiał do ula.
[Obrazek: qXdZC80.jpg]
Cytuj ten post
#23
No miodek z tym pyłem ze styropianu musi spakować wybornie...
Cytuj ten post
#24
Wyjąłbym to od razu, na drugi dzień przy okazji usuwania beleczek, ale podszedłem ze zbyt cienkimi rękawicami i nie wiedziałem ile jeszcze żądeł w rękach dam radę wytrzymać (było już 8).
Generalnie to nad Januszami robota była dość pionierska: przenoszenie odkładu z ramki WZ na Wlkp, Kuba wymyślił fajny patent, potem zabezpieczenie do transportu, wszystko robiliśmy pierwszy raz. Dużo się działo, i tak dobrze wyszło.
Na szczęście cały pył zebrał się na dole, jednak jest cięższy od powietrza. Mam dennicę z szufladką, poczekam na bezwietrzny dzień albo noc i usunę.
Cytuj ten post
#25
Aaa, wątek na chwilę zszedł na pszczoły linii Wąsaty Janusz, to będzie otucha o styropianie z forum dla madek:

[Obrazek: 3SkFXUz.png]
Cytuj ten post
#26
Hehe, co do podkurzacza, to jak rozpalisz go wcześniej, to zgaśnie zanim zaczniesz, jak później, to rozpali się jak skończysz i nie będzie co z nim zrobić Duży uśmiech Taka natura podkurzaczy.

A tak serio, to ja robię ognisko zanim się ubiorę w strój, to sobie się tam pali żywym ogniem. Myślę co chcę zrobić, znoszę sobie potrzebne rzeczy, podkurzacz już jest ciepły i jest żar, to wrzucam wkład z wiórów i bucham po kłąbku dymu na wylotek (chyba, że chcesz szukać matki, to wtedy nie warto, bo trudniej znaleźć). Ubieram kapelusz i wtedy zwykle podkurzacz zaczyna działać Oczko

A jak idę na krótko to biorę spryskiwacz, bo nie warto się użerać z podkurzaczem dla zajrzenia na 10min do uli.

Co do styropianu, to mam go w niektórych daszkach. Obowiązkowo folia w takich ulach, żeby nie miały do niego dostępu nie zgryzały. Ale mrówki też się potrafią w nim rozgościć.
Cytuj ten post
#27
Spróbuj urwać kawałek (tak z 1/4) wytłoczki po jajkach. Wytłoczka rozpalona dużo trudniej gaśnie niż np. torebka po cukrze. Podpal, wciśnij do podkurzacza i jak buchnie płomieniami zasyp luźnymi takimi grubszymi wiórami, trocinami czy jak się to zwie. Podmuchaj podkurzaczem parę razy, ubij z wyczuciem i dopełnij wiórami do pełna też ubijając. Chwilę podmuchaj i już. Ja dodatkowo wióry mieszam z lawendą bo mam jej dość dużo, a ładnie pachnie spalana w podkurzaczu. Tak rozpalony raczej mi nie gaśnie, może na początku warto raz na czas dmuchnąć, potem kopci do końca.
Cytuj ten post
#28
Michał w różnych wątkach, ciągle powtarzasz jakie te Asty złe. Przyczyniasz się do ugruntowywania stereotypów. Wiem, że mówisz, że to jedynie 50% ASTY, czyli kundle, ale niektórzy tego nie zrozumieją i nie wyłapią. Trafiłeś mix genów z krainką, który robi z niej nieprzyjemną pszczołę. Weź zrób odkład z tą matką, niech wyhodują nową. Jak się im uda, będziesz mieć matkę, która powinna być łagodniejsza, a jak nie uda to połączysz i w przyszłym roku spróbujesz ponownie.
Chyba, że lubisz takie pszczoły, ale to nie powtarzaj, że to Asty, bo mnie krew zalewa. Niektórzy starają się tu naprawiać nadszarpniętą opinię AMM. A to jak krzyżowanie amstafa z yorkiem i mówienie, jakie to yorki niebezpieczne. Zwykły efekt krzyżówki.

Generalnie moim zdaniem agresywnych AMM nie warto trzymać, chyba że liczysz na ich "siłę życiową" przy nieleczeniu. Wtedy to ma sens. Ale lepiej trzymać jak najczystsze AMM lub łagodne mieszańce. Ale to moja opinia, zrobisz jak chcesz, na tym forum lubimy też te agresywne, tylko uważaj na szkalowanie samych AMM. One same nie są buckfastami, więc nie dodajmy im negatywnych konotacji.
Cytuj ten post
#29
Piszę tylko to, co mnie spotkało i staram się pisać rzetelnie, to znaczy że raz mnie to spotkało. Nie interpretowałbym od razu tego jako szkalowanie.
Zresztą, czy pszczoła siadająca na ręce przy rozgrzebanym gnieździe i żądląca tę rękę jest jakaś szczególnie agresywna? Dodam, że pszczoła dzień wcześniej przesiedlona, na 15 minut przed deszczem?

I czy z tego jednorazowego doświadczenia można wyciągnąć jakieś wnioski? Chciałbym, aby był do wyciągnięcia jeden wniosek: że się uczę rozumieć te pszczoły, na pewno nie że są złe. Bo drugi przegląd to było inne doświadczenie - sąsiad 2 metry od ula zbierał ogórki w krótkich spodenkach bez koszulki. Wokół mnie, zaraz obok ula, latały ze dwie, trzy sztuki. A sąsiad nie doświadczył tego. To ja szkaluję? Uśmiech
Cytuj ten post
#30
Ah, może napisałem zbyt mocno Oczko (często tak mam) Chodzi mi o to, że to nie jest M-ASTA, a ludzie będą szukać sobie czegoś o Astach i znajdują posta o tym jak to Cię pożądliły Uśmiech AMM ma naprawdę fatalną opinię u pszczelarzy, niezasłużenie, a w szczególności ASTA.
Czekam na również wiele pozytywnych opisów od Ciebie Uśmiech

Mnie przy ostatnich deszczach, krainki też goniły równie mocno, machnąć mocniej ręką nad ulem i lecą do gardła Oczko
Cytuj ten post