Michałowe pszczoły
#31
W sobotę, wychwyciłem na filmie, do Januszy wpadł w odwiedziny szerszeń. Ciekawe czy tam się stołówki spodziewa...
A my będziemy dziś chyba stawiać wszystkim słoiki.
Tak, wiem, przepłaciłem. Ale to tak sobie pod blokiem kupiłem...

[Obrazek: gqEYuCW.jpg]
Cytuj ten post
#32
Drobne prace u Januszy 1/2 ASTY:
- zdjęta powałka i dołożone dwie ramki węzy. Na powałce sporo pszczół siedziało, ale jakoś dało się.
- wyjęta płyta podłogowa i zamieciona z pozostałości zgryzionego styropianu. Około 5 robotnic w tym styropianie się pławiło - bo inaczej tego nie można nazwać. Dopiero jak znalazły się w torbie na śmieci, pokazały że są normalnymi żywymi pszczołami, a nie zdechlakami, i podjęły próby wylecenia.
Wszystkim udało się pomóc w wydostaniu się z torby, drogę do wylotka znalazły już same
- postawione 0,7 litra syropu na pajączku

Pszczoły z powałki, które w międzyczasie przeszły na tę jej ściankę, na której mogłyby być zgniecone, odpowiednią techniką zakładania powałki same się z tego miejsca wyniosły, i żadna nie została zgnieciona.

Wszystko to po 19:00, bez dymu i ognia, ani pryskania, bez rękawic.
Cytuj ten post
#33
(23.07.2018, 14:40)kosz85 napisał(a): Ah, może napisałem zbyt mocno Oczko (często tak mam) Chodzi mi o to, że to nie jest M-ASTA, a ludzie będą szukać sobie czegoś o Astach i znajdują posta o tym jak to Cię pożądliły Uśmiech AMM ma naprawdę fatalną opinię u pszczelarzy, niezasłużenie, a w szczególności ASTA.
Czekam na również wiele pozytywnych opisów od Ciebie Uśmiech

Mnie przy ostatnich deszczach, krainki też goniły równie mocno, machnąć mocniej ręką nad ulem i lecą do gardła Oczko

Koszu, ale też nie ma co zakładać, że to kundel z krainką 50/50. Tego nie wiemy. W każdym razie miała możliwości unasiennić się trutniami AMM. Ja ją nie znajduję jako agresora. Owszem potrafi się rzucać znad ramek, choć niekoniecznie od razu do żądlenia, ale też można ją w odpowiednio wcześnie spacyfikować dymem. Natomiast nie wykazuje agresywności w lataniu po pasiece i szukaniu intruza. Przynajmniej na razie. Przy wziątku i na wiosnę jest łagodna. Obronność oceniam mniej więcej podobnie na poziomie dwóch Ast NU, z którymi miałem do czynienia, w tym tej jej matki. Choć też miałem Asty NU, więc nie wiadomo czym same Asty się unasienniły. Od tego zacznijmy. Jeżeli Michałowi będzie się chciało i zależało, to przecież zawsze może sobie zbadać skrzydełka z osypu zimowego po tej rodzinie. 
Pszczoły miodne nie wymierają w Polsce i w USA.
Polska Czerwona Księga Zwierząt - Bezkręgowce, PAN
Cytuj ten post
#34
(24.07.2018, 16:12)michal79 napisał(a): [Obrazek: gqEYuCW.jpg]

(21.07.2018, 10:36)Jacuch napisał(a): Michał zainwestuj zeta w oryginalne przykrywki .
Bo na tych robionych gwoździem pszczoły kaleczą sobie języczki.
i nie dociera. 
So..
25 lat temu gwoździem i młoteczkiem ..
Zrobiłem dziurki w tysiącu przykrywek .
Nie było zmywarek trzeba było to myć ręcznie. 
Co się pszczelich języków naoglądałem to moje (Jak się raz coś popatrzy to się już nie odwidzi)
Słoiki ok ale tylko z wierconymi przykrywkami.
Cytuj ten post
#35
(26.07.2018, 08:22)Jacuch napisał(a): 25 lat temu gwoździem i młoteczkiem ..
Zrobiłem dziurki w tysiącu przykrywek .
Nie było zmywarek trzeba było to myć ręcznie. 
Co się pszczelich języków naoglądałem to moje (Jak się raz coś popatrzy to się już nie odwidzi)

Gdzie były te pszczele języki? Na nakrętkach?
Cytuj ten post
#36
Tia.
Cytuj ten post
#37
Dzięki. Zwiercę zadziory jak najszybciej.
Cytuj ten post
#38
Wróg pachnie melisą?
Dzisiaj za niewinną próbę postania obok uli i pogapienia się na wieczorny wylotek płacę niemiłą przygodą. Już po kilku minutach spokojnego stania w miejscu otacza mnie kilkanaście wrednych, bzykających i żądnych mojej krwi bestii. Niestety na samej żądzy się nie kończy, bo po chwili czuję już pierwszą piekącą igiełkę nad łokciem. Skoro stoicyzm nic nie dał, ubijam francę szybkim ruchem, cóż, w imię zemsty daruję sobie dziś powściągliwość. Ale co z tego, skoro w miejsce tej jednej nadlatują dwie następne, szybko siadając i wkłuwając się w nieosłonięte ręce? Dwie, potem następne dwie, w zasadzie ciągle krąży nade mną i obok jakaś głodna sztuka... Od paru lat te przebrzydłe komary czują do mnie jakiś dziwny pociąg. Kleszcze zresztą też.

Słyszałem, że odstrasza je melisa, więc zrywam parę listków i nacieram odsłoniętą skórę, żeby jeszcze przez parę minut popatrzeć na pszczoły. Ciekawi mnie czy Janusze zaczną znosić więcej pyłku... Ale coś mi strzela jeszcze do głowy i zamiast rzucić w trawę, dzielę roztarte listki na dwa i podkładam obu rodzinom pod wylotki. Taki jakiś dziwny impuls znikąd, zobaczyć jak reagują na ten zapach (mając w pamięci, że niezbyt za pierwszym razem melisa na Januszy zadziałała).

Elgony wychodzą gromadnie, ale powściągliwie. Janki niezbyt reagują. Do tego położyła im się ta melisa tak, że zasłania nielicznym zbieraczkom wejście. Wracając walą w nią główką, po czym krążą jakiś czas zdezorientowane, dopiero po chwili trafiając do domu. To chyba jednak niedobry pomysł. Zmiatam tę melisę dalej od wylotka, na stojak ulowy.

Niby koniec przygód, daję kroka od uli, ale moją uwagę przykuwa bzyczenie gdzieś za mną, nieco wyżej. I wtedy ją widzę. Pojedynczą pszczołę, która ewidentnie wśród gałęzi jabłoni szuka śmierci. Miałem kontakt z takimi dosłownie 3 razy w życiu, można łatwo odróżnić, że nie jest to obciążona zbieraczka, ani zbieraczka szukająca żarcia, zainteresowana zapachami soku, czy mszyc. Za gwałtownie, za sprawnie ta pszczoła zmienia pozycję. I oblatuje tą jabłoń systematycznie od prawej do lewej, z góry do dołu, coraz bardziej zbliżając się do mnie. Ona szuka mnie.

I znajduje, celowo obniża się i zygzakuje najpierw przed moją głową, potem niżej, ja w tym czasie zajęty jestem odwracaniem się z godnością i wstrzymywaniem oddechu, zaraz dam kroka do tyłu, potem następnego... To już nie komary. Tylko poważna sprawa. Ale to wszystko sekundy, bzyk pszczoły ucicha gdzieś w okolicy pasa, patrzę dając rękę na bok, zastygły w pół ruchu, a ona siedzi mi na spodenkach, w okolicy wejścia do prawej kieszeni. Nie mam pojęcia co zrobiła przez tą sekundę, kiedy jej nie widziałem, ale teraz, schemat zachowania się zmienia. To już nie jest moje wspomnienie sprzed 4 lat, kiedy buczące kamikadze co rusz próbowało przebić kołnierz mojej bluzy żądłem. Ta pszczoła nieruchomo siedzi na moich spodenkach. Składam rękę do prztyczka, za dużo wrażeń jak na dzisiaj i też mam w głowie zabójstwo. Może to trochę niesprawiedliwe i “nieapihumanitarne”, ale zaraz stworzenie, które ewidentnie miało misję mnie znaleźć, zostanie strącone. Jednak nie. Pszczoła startuje szybciej niż moja ręka i znika w zapadającym zmroku. Ostatnie co zanotowuję, to że odlatuje w przeciwnym kierunku, niż ja. Żadnych oblatywań, kontrolnego lewo-prawo. Jakby się jej zmienił program w zwojach. Nie zauważam już, do którego ula powraca. Jakby ją kontakt z bawełną krótkich spodenek… uspokoił, że to ja, a nie niedźwiedź lub zły Niemiec? To nie musiała być Januszowa. Niezmiernie rzadko spotykam pszczoły aktywno-agresywne, ale ostatni raz było to tutaj, jednak przed wprowadzeniem się Januszy. Może Elgon jakiś przestawiony, może jakaś od sąsiada... Trudno stwierdzić.
Cytuj ten post
#39
Bardzo ładny kawałek prozy. Może powinniśmy otworzyć taki wątek? Oczko Zatem odpowiem podobnie:

Dnia jednego, choć ku burzy niebiosy kłoniły się aby nie bynajmniej, na werandzie swojej jestestwo rozpostarłszy herbatą gorzką się raczywszy kontemplacji pobliskich ulów oddałem całą swoję duszę. I nie byłoby w tym nic ekstraordynaryjnego, kieby nie ona strażniczka, co jej algorytm się niespodzianie popsował i zamiarowała zjeść mię, osobistego jej pana i opiekuna! Bez zakąski, jeno z bzykiem przeraźliwym pikowanie bojowe na biedną moję głowę raz za razem powtarzała. Rozeźlił mię ten owad obrzydły okrutnie, aże pomyślałem tak: "Czekajże maluchna, ino przysiądź, a będziesz moja!". Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Jeno tylko bzykałka błonkoskrzydła wpiła się we włosie na biednej głowie mojej (niechybnie, aby je wyszarpać, a mnie rozszarpać), to ja ją BAC!!! Z plaskacza.

Kiedy wreszcie się ocknąłem i zszedłem z podłogi wzwyż, czyliż na powrót na fotel mój wypoczynkowy, zoczyłem bzykającą z pogardą szaloną strażniczkę, jak dokonuje paradnego przelotu ponad kufelkiem mojej herbaty (bez cukru). Znakiem tego przeżyła ten eksperyment.

"Czekaj, jeszcze cię dorwę", pomyślałem i znowu zapadłem w ciemność.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#40
Krzysiek, wybacz, ale Michała proza była ładna i dała się czytać, ma talent lub jest zawodowym pisarzem, a Twoja... no cóż Duży uśmiech Prawie jak i moja, aczkolwiek moja nie dorasta pewnie nawet do Twojej Oczko

Co do komarów i kleszczy, ostatnio naukowcy odkryli że rzeczywiście istnieje powinowactwo kleszcz - grupa krwi. Kleszcze preferują osoby z grupą A i B.
http://zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/7,101580,23679068,kleszcze-przyciaga-konkretna-grupa-krwi-ludowa-madrosc.html

Też mam z tym problem, ale zauważyłem, że to zależy też od diety. Dawniej przyciągałem bardziej, potrafiłem wejść ze znajomymi w trawę i ja łapałem 3, a oni żadnego. I tak generalnie było wszędzie, nawet pies łapał mniej kleszczy ode mnie, nawet jak byłem wypsikany chemią.
Cytuj ten post
#41
E tam, Krzysiek, nie zrażaj się, było całkiem zabawnie Oczko
Cytuj ten post
#42
(27.07.2018, 07:51)kosz85 napisał(a): Krzysiek, wybacz, ale Michała proza była ładna i dała się czytać, ma talent lub jest zawodowym pisarzem, a Twoja... no cóż Duży uśmiech Prawie jak i moja, aczkolwiek moja nie dorasta pewnie nawet do Twojej Oczko

Ta zniewaga krwi wymaga Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#43
flamenco, Marcin Mortka zaczął dziergać jakieś słowiańskie fantasy, więc po przeczytaniu fragmentów kilku może i twoje pióro lżejszym się stanie Oczko
Cytuj ten post
#44
(27.07.2018, 08:06)flamenco108 napisał(a):
(27.07.2018, 07:51)kosz85 napisał(a): Krzysiek, wybacz, ale Michała proza była ładna i dała się czytać, ma talent lub jest zawodowym pisarzem, a Twoja... no cóż Duży uśmiech Prawie jak i moja, aczkolwiek moja nie dorasta pewnie nawet do Twojej Oczko

Ta zniewaga krwi wymaga Oczko

Komarem, go Panie, komarem. Alibo kleszczem potraktować. Toż to czysta poezja była. Miód dla uszu.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Cytuj ten post
#45
flamenco108 - Nie słuchaj krytyki. Jest dobrze - tak mi Lemem i Bajkami Robotów trąci Uśmiech Rozwijaj swój talent i pisz na forum - bo ostatnimi czasy jakoś bojowo, smutnie i poważnie się tu zrobiło... ooooo
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
#46
(27.07.2018, 10:53)Adam1969 napisał(a): tak mi Lemem i Bajkami Robotów trąci

Tego BAC się nie zapomina Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#47
No tak, to pewnie dla tego, ja miast Lema zawsze wybierałem Mrożka Uśmiech
Cytuj ten post
#48
Już małe rodziny, czy jeszcze odkłady?



Cytuj ten post
#49
Michał. Jak dla mnie to Janusze to rodzina już odkąd się matka unasienniła.
Teraz już to 90-100% robotnic to córki młodej matki UN, a te które nie są, to są jej siostrami.
Pszczoły miodne nie wymierają w Polsce i w USA.
Polska Czerwona Księga Zwierząt - Bezkręgowce, PAN
Cytuj ten post
#50
Michał tak to powinno teraz wyglądać..


Załączone pliki Miniatury
   
Cytuj ten post
#51
(27.07.2018, 21:44)Jacuch napisał(a): Michał tak to powinno teraz wyglądać..

Będziesz jeszcze kręcił miód nawłociowy? Z tego co pamiętam to nie masz dylematu chemicznych pszczelarzy, bo leczenie u Ciebie już się odbyło przed rzepakiem? Kurde zapomniałem, kiedy u Ciebie druga przerwa w czerwieniu... ?
Cytuj ten post
#52
Drugiej w tym roku nie było. Z pierwszej chcę zrezygnować w przyszłym . Na nawłoć się nie wpasuje bo jeszcze mam pszczoły na gryce.na jednej gryczanej  pasiece pokosili łąkę więc za kilka dni powinna obrosnąć   białą koniczyną.na drugiej nie przerwanie dają chabry.na tym chcę przeczekać na topinambur,obstalowałem sobie miejscówki na kilku poletkach.topinambur tak nabity  jeden przy drugim że trudno rękę wcisnąć. Ale jeszcze ani jednego kwiatka. Tak myślę że za dwa tygodnie zakwitnie.
A potym już ule do stodoły i czekać wiosny.

A widziałem wczoraj pszczołe z potarganymi skrzydłami, jak by miała pozgryzane lekko.podejrzewam że szerszeń ją potargał bo kręcił się przed ulami.
Cytuj ten post
#53
Widziałem centralnie jak pszczoła pszczole zgryzała skrzydła. Jakaś technika walki?

A dzisiaj wielka przegra u Januszków. Aktywnością, zdaje się, przeskoczyły Elgonki na chwilę obecną.



Cytuj ten post
#54
Zwiercone zadziory, jak się okazuje, nie dość że bardziej bezpieczne dla języczków, to jeszcze przyspieszają wciąganie. 1l - w dobę, a może i szybciej. Dzięki za poradę!

[Obrazek: r0AaXvp.jpg]

Poza tym pełno pszczół na śliwce, której owoce zrobiły się słodkie i sycące. Czasem widziałem po dwie pszczoły na jednym opadłym na ziemię owocu. Widziałem pszczołę korzystającą z wygryzionej przez innego owada szczeliny, kiedy jeszcze śliwka wisiała na drzewie. Jak zerwałem owoc obok, to pszczoła spadła i nie była w stanie prawie do ziemi wyrównać lotu - taka była ochlana. Pełno pszczół na malinie, która od paru tygodni nieprzerwanie kwitnie i mam nadzieję będzie kwitnąć dopóki nie zrobi się zimno. Trochę pszczół na nawłoci.
Na wylotku ląduje dużo takich opojonych pszczół, słychać charakterystyczne mocniejsze buczenie.

Elgony intensywnie wentylują i próbują zgryźć patyczek ochronny, jak i wejście do samego ula poszerzyć. Os brak. Chyba już niepotrzebny ten patyk, czas powoli kupować zabezpieczenia przed gryzoniami na zimę, a tak wylotek będzie wolny.

Z innego testu: Parę tygodni temu wziąłem taką deskę, szeroką na jakieś 5cm i postawiłem ją jednym końcem na ziemi a drugim przy lądowisku, nie na wprost wylotka. Nie mówię że to jest 100% przyczynowość, ale cmentarzyk pod ulem już zniknął, nie widzę os. Raz widziałem jak taka nielotna zmęczona pszczoła wchodzi po tej deseczce na wylotek. Zachęcam do przetestowania. Jeśli to zbieraczki które resztkami sił dotarły do ula, to wolę żeby weszły do środka i zostawiły ładunek, nawet jeśli potem mają je martwe wynosić ich koleżanki. Pszczoły same decydują jak daleko porzucą trupka padłej zbieraczki, z reguły jest to 2m od ula w przypadku Elgonów. Janusze się w to nie bawią i wywalają zaraz obok lądowiska.

[Obrazek: b43fQi4.png]
Cytuj ten post
#55
Cytat:"Poza tym pełno pszczół na śliwce, której owoce zrobiły się słodkie i sycące. Czasem widziałem po dwie pszczoły na jednym opadłym na ziemię owocu. Widziałem pszczołę korzystającą z wygryzionej przez innego owada szczeliny, kiedy jeszcze śliwka wisiała na drzewie. Jak zerwałem owoc obok, to pszczoła spadła i nie była w stanie prawie do ziemi wyrównać lotu - taka była ochlana. Pełno pszczół na malinie, która od paru tygodni nieprzerwanie kwitnie i mam nadzieję będzie kwitnąć dopóki nie zrobi się zimno. Trochę pszczół na nawłoci.
Na wylotku ląduje dużo takich opojonych pszczół, słychać charakterystyczne mocniejsze buczenie"

Prawdopodobnie wodą. Mam to samo na spadach gruszkowyc. Pełno pszczół na nich a w ulach nic nie przybywa nakropu. Jeżeli pszczoły mocno interesują się spadami owoców to znaczy, że nie ma nic lepszego. Owoce nie są sycące dla pszczół niestety. Nie są w stanie uzbierać sobie z tego zapasów w moich warunkach na mojej pasiece. To taka głodowa desperacja. Po za tym są dla nich ciężkostrawne. Piszę bo kiedyś w to wierzyłem, podkręcony totalnym minimalizowaniem ingerencji.
Można się przekonać. Postawić sobie poidło, zwabić pszczoły na przedwiośniu po oblotach albo później np. bardzo lekkim syropem, probiotykami czy solami mineralnymi. A później dawać samą wodę. Jeśli dużo pszczół jest na poidle do którego są przyzwyczajone to znaczy, że nie ma wziątku, który ma znaczenie rozwojowe.
Pszczoły miodne nie wymierają w Polsce i w USA.
Polska Czerwona Księga Zwierząt - Bezkręgowce, PAN
Cytuj ten post
#56
Cytat:Zawartość cukrów (w nektarze) waha się u różnych gatunków od ok. 5%[1]-8%[2] u szachownicy cesarskiej, do ok. 70% u kasztanowca[1] i 76% u lebiodki pospolitej.
[Wikipedia]

Cytat:Wszystkie śliwki mają podobne wartości odżywcze, ale różnią się ilością kalorii. Świeże śliwki mają około 46 kcal w 100 g. Średnia ilość węglowodanów w takiej porcji owoców wynosi od 12 do 14,6 g.
http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/Sliwki-wartosc-odzywcza-odmiany-zastosowanie-suszenie_33951.html

Gruszka jest chyba taka raczej twarda, trzeba się namęczyć żeby wyciągnąć z niej sok? A jak mięknie, gnije, to z kolei traci wartość odżywczą...

No i co z relacjami o dokarmianu pszczół arbuzem? Taki arbuz to już chyba łatwiejszy?

Co sprawia, że taka soczysta słodka renkloda będzie mniej pożywnym pokarmem dla pszczół niż nektar?

Aż mnie kusi kupić sobie wreszcie ten cukromierz, wycisnąć trochę soku z moich renklod i sprawdzić zawartość cukru... Jeśli duża to może odparują? Przy czym żeby nazbierać całe wole na śliwce pszczoła chyba tylko musi siąść na jednym owocu, w porównaniu do 15 - 100 kwiatów [pasiekapodjaworem.pl/wiesz/].

Oczywiście i tak zakarmiam syropem 1:1, co drugi dzień dostają około litr na noc. Każda rodzina dostanie tak rozpuszczone 6kg cukru, czyli niecałe 10l syropu.

No i zero pszczół na poidle, mam taką miskę z kamieniem... nic.
Cytuj ten post
#57
(02.08.2018, 12:11)michal79 napisał(a): No i zero pszczół na poidle, mam taką miskę z kamieniem... nic.

Bo przyzwyczajone są gdzie indziej. Trzeba poidło ustawić albo po oblotach po zimie albo je czymś zwabić, jak już mają swoje znane.

Co do owoców. Próbuj. Ale jak karmisz to się i tak nie przekonasz wszak. Oczko

Samo zmierzenie ilościu cukru nie przekona mnie. Liczy się wiele innych rzeczy jak np. szybkość pobierania, łatwostrawność itd. Dopiero ul, który by się rozwijał na owocach bez podkarmiania by mnie przekonał. A to znaczy, że ciągnęły by węzę lub wolną zabudowę, magazyn miodu by się powiększał, matka byłaby stymulowana do czerwienia, czerw byłby podlany solidnie mleczkiem.

BTW śliwki też mam, ogólnie mam sporo ogrodów w okolicy i jak co roku nic z tego rozwojowego dla pszczół nie było. Moje spady gruszkowe są bardzo miękkie i się rozwalają jak spadają. To klapsy. Wartość kaloryczna miękkich gruszek według mojej wiedzy jest większa. Wtedy są dojrzałe.

U mnie pomiędzy lipą a nawłocią dla pszczoły jest dziura pożytkowa. Sprawdzone.
Pszczoły miodne nie wymierają w Polsce i w USA.
Polska Czerwona Księga Zwierząt - Bezkręgowce, PAN
Cytuj ten post
#58
Śliwka śliwce nierówna.

Im bliżej arbuza (o ile to prawda z arbuzem), tym lepiej.

Oczywiście gdybanie.

Jak dorobię się większej ilości pni, to spróbuję z jednym uzyskać miód śliwkowy, a co. Tylko nie w każdym roku to się może udać. Musi być taki jak ten...
Cytuj ten post
#59
Mały zbiór jabłek, tylko dwa wiadra....

By the way, czy ktoś może ma ochotę się poczęstować? Jeszcze ze 100kg wisi na drzewie i już zaczynają spadać. Ja jeszcze może przerobię z 10kg... Szczegóły na priv. Jabłka z naturalnym znakiem jakości - tzn. połowa z robaczkiem, zero pestycydów.

Ja je ćwiartkuję, wrzucam do słoików i zalewam wodą z łyżką cukru.

Mam wrażenie że Wąsate weszły w fazę, że po prostu pracują i zajmują się swoimi sprawami, nie zwróciły na mnie kompletnie uwagi, zerwałem i wyzbierałem z ziemi nie za blisko wylotka, ale i nie za daleko. Pszczoły zajmują się głównie noszeniem czegoś i weryfikacją innych insektów. Ale o tym w następnym poście.
[Obrazek: H8q3B3w.jpg]
Cytuj ten post
#60
A tu a propos innych insektów (u Januszy chyba też są).



Cytuj ten post