Michałowe pszczoły
Podkładam pusty korpus pod gniazdo “D”. Żeby to zrobić unoszę dotychczasowe gniazdo z dennicy.
Ciężkie jak cholera, ze 30kg. Ul wlkp, poliuretanowy. Po paru sekundach zaczynają mi drżeć ręce. Pionizuję potem te ule od dziadka, bo się przechylają w tył.
Nanosiły spadzi? Ponoć “Dobra” jest dobra na spadź.
Cytuj ten post
(04.11.2018, 23:38)michal79 napisał(a): Podkładam pusty korpus pod gniazdo “D”. Żeby to zrobić unoszę dotychczasowe gniazdo z dennicy.
Ciężkie jak cholera, ze 30kg. Ul wlkp, poliuretanowy. Po paru sekundach zaczynają mi drżeć ręce. Pionizuję potem te ule od dziadka, bo się przechylają w tył.
Nanosiły spadzi? Ponoć “Dobra” jest dobra na spadź.

Ile tych korpusów unosiłeś? Jeżeli 2, to policz sobie: 
 - 1 korpus poliuretanowy to ok. 3kg
 - 1 ramka WL (drewno + wosk) to ok. 200g (sucha, bez pszczół)
 - 1kg pszczół to ok. 10K pszczół
Czyli 2 korpusy poliuretanowe z zabudowanymi ramkami, suche ważą ok. 10-11kg. Do tego pewnie 1kg pszczół, czyli 12kg. Na plastrach pewnie znajdzie się ze 2kg pierzgi/pyłku w zapasach na wiosnę. To 14kg. Nie wiem, jaką tam masz konfigurację pozostałych części, na pewno masz daszek, czyli 0,5kg. Gdyby był czerw, to pewnie z kilogram by się to wszystko jeszcze podniosło, ale nie musi być. Wniosek: mają 15kg zapasu miodu, czyli dobry, uczciwy skład na zimę, zalecany dla współczesnych pszczół. Taki z górką. Jeżeli nie zabierałeś im miodu, to w tym roku pszczoły nie cierpiące na żadne silne dolegliwości mogły sobie tyle uskładać bez trudu, nawet bez dostępu do miodowej monokultury.
Z drugiej strony - na ramkach WL bez robienia jakichś sztuczek nie zmieści się więcej niż 2,5kg miodu na jednej. Zatem jeżeli był to jeden korpus, to 6kg waży sam korpus, susz i pszczoły. 18kg to miód - ciągle mają puste komórki, na których wiąże się kłąb. No i na pewno nie musisz się martwić o zapasy zimowe, do maja 2019.

Bardzo ładnie wyłożył ten temat Łukasz, chyba na jednym ze swoich blogowych wpisów, ale nie podam linka, bo nie pamiętam, jakimi słowami kluczowymi najszybciej to wyszukać Oczko To było coś o planowym ważeniu uli.
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
Ta rodzina 25 sierpnia miała ze 2,5kg pokarmu mimo obsiadania prawie pełnego korpusu (10 ramek wlkp). Aż się martwiliśmy, że ją wyrabowały po cichu. Najmniej pokarmu na całej pasiece. Pamiętam że wyniosłem je z samochodu i przeniosłem w rękach z 200m do docelowego miejsca.

Po podkarmieniu w trakcie izolacji matki (25sie - 14 wrz) przybyło ok. 1kg, czyli miały razem ok. 3,5. Te dwa pomiary, to są jeszcze wyniki wyciągania ramka po ramce.

Po uwolnieniu matki dostały w ciągu niecałych 2 tygodni 14kg syropu 1:1 (czyli z 11 litrów). I najwyraźniej pojawiła się też spadź.

Podnosiłem 1 korpus + powałka + daszek, bez dennicy. Potem jeszcze byłem skłonny uwierzyć w "błąd pomiaru", bo ten przybór masy mnie zaskoczył. I córkę podniosłem 7letnią. Wiem, ma inny kształt niż korpus...

No nic... tak tylko, z kronikarskiego obowiązku. W połowie kwietnia się dowiemy co to wszystko warte. Oczko
Cytuj ten post
Spadź spadzią. O ile to co czytałem jest prawdziwe, to ponoć, to że występuje na szybie samochodu, nie znaczy jeszcze, że będzie dla pszczół znaczącym wziątkiem. Dlaczego nie bierzesz pod uwagę też możliwych rabunków lub padlinożerstwa?
Rzeczywistość nie jest tym, czym się wydaje
Cytuj ten post
Wszystko to jest możliwe.
Tylko dowiedziałem się, że to krainka linii Dobra, pszczoła o cechach spadziolubnych, choć spadź ponoć iglasta u niej głównie. Widziałem też jak one mniej więcej latały w ten dzień gdzie pojawiły się kropki. Wypryskiwały z ula po prostej w kierunku onych drzew, pod którymi był zaparkowany samochód.
Stawiam że sobie dolały nawłoci, potem spadzi i były grzeczne Oczko
Żeby coś się dowiedzieć na pewniej, musiałbym porozmawiać z sąsiadami, tylko niestety jeden jest tylko w godzinach rannych, dawno go nie widziałem (ale wypadałoby, może jutro się na niego zaczaję) a drugi, taki poważniejszy z ok 12 rodzinami w pięknych warszawiakach, jest lekko szurnięty, ma taką teorię spiskową i łatwo na nią dryfuje... Czasem zagada, co tam, czy dziadek już wszystkie odymił... a czasem po pszczelim wstępie zaczyna jechać po zarządzie, normalnie jak w tym filmie "Fanatyk", tylko tutaj jest wersja "Działkowiec". Żaden jeszcze nie wie, że mam pszczoły. Jeszcze trochę liści musi spaść i będę musiał się zacząć tłumaczyć być może... (jabłoń zasłania ule). Widzę też z mojej miejscówki na tyłach działki, jakieś 100m w linii prostej trzeciego sąsiada pszczelarza. Ze 4 pnie. Ale do niego jest inne dojście i nigdy go nie nawet nie widziałem...
W sumie, to dałeś mi do myślenia. Powinienem tak sobie zagadać ogólnie o życiu z tymi "kolegamy po fachu".
Cytuj ten post
Pogadałem dziś z pierwszym sąsiadem. Ponoć nawet nie zauważył moich uli, a są jakieś 40m od niego na widoku. Ucieszył mnie stwierdzeniem, że "stosuje paski i odymia", bo to znaczy że prawdopodobnie leczy nieskutecznie, zatem bierze udział w selekcji pszczoły tolerującej warrozę.

Podobno niektóre ule ma z własnymi matkami od lat, podobno są wśród nich "charakterne". Całe szczęście ma pszczoły na uboczu, na takim wale. W październiku miał początku rabunku, ale zwęził wylotek i uspokoiło się.
Cytuj ten post
Najbardziej parcie na jelita obserwuję niestety u Januszy i Elgonów, trochę mniej w rodzinie Dobrej, a najmniejsze w Erikach.
Koreluje to z ich lotnością w czasie sezonu - tzn. Eriki potrzebowały najwięcej czasu, żeby zacząć latać. W najgorszych warunkach startowały właśnie te trzy rodziny.
Ale też Eriki miały najmniejszą ekspozycję na mój syrop z dodatkiem 2 łyżek stołowych octu winnego własnej produkcji na 1,5 litra.
Ale może też kwestia spadzi lipowej pod koniec sezonu?

Przypadkiem też dzisiaj obejrzałem filmik p. Stańczaka, który twierdzi że sok z kiszonej kapusty pobudza pszczoły do oblotu i wypróżniania (co on umożliwia w jakiejś swojej hali - w ogóle, zimuje matki z pszczołami w klateczkach transportowych - przynajmniej tak twierdzi).

Nie wyciągam wniosków na razie. Do lotnej pogody może 8 tygodni tylko?
Cytuj ten post
Wgląd... Oba tegoroczne odkłady bez chemii (tylko z wycinanym ostatnim czerwiem zasklepionym) - stan agonalny (Elki) lub zimowe miodobranie z trupa (Janusze padły pod koniec stycznia). Do tego mogła przyczynić się wilgoć kiedy spadał i topniał śnieg (daszki przesiąkłe, ciężkie, mokre powałki, jedna nawet spleśniała), swój wpływ mógłteż mieć mój pomysł na zazimowanie pszczół lub dodawany do syropu własny ocet w ilości dwie łyżki stołowe na kg cukru.
Czyli warroza - żarcie - wilgoć - ułożenie kłębu - może nawet nosema (Elki mają biegunkę). Może coś jeszcze ale nie wiem.
Cytuj ten post
(15.02.2019, 15:49)michal79 napisał(a): (Janusze padły pod koniec stycznia)

RIP
Rzeczywistość nie jest tym, czym się wydaje
Cytuj ten post
Może wskazówka dlaczego padły. Może tylko poszlaka...


[Obrazek: oSWlVqP.jpg]
Cytuj ten post
(15.02.2019, 23:03)michal79 napisał(a): Może wskazówka dlaczego padły. Może tylko poszlaka...

Fotograf nieświadomie uciął im głowy...? Oczko
Cytuj ten post
A "miodu" mam słoik 0.9 niecały na razie z tych zwłok. Syrop... nawłoć... może spadź lipowa. Może i drugi skapie. Smakuje trochę kwaskowo i zawiera dużo wody...
Cytuj ten post
Uważam, że wróżenie z samego wyglądu zmiecionego osypu może doprowadzić do mylnych wniosków. Jak nie oddajesz osypu do badań, albo nie oglądasz bebechów, to już lepiej poprzestać na oglądaniu ramek (ramka prawdę ci powie). Duże zawilgocenie padłych pszczół, nabrzmiałe odwłoki, uszkodzenia skrzydełek mogą być wtórne - mogły powstać już po, albo mogą sugerować dużo różnych przyczyn. Kiedyś spędziłem kilka godzin u gościa, który miał już prawie 90-tkę, analizował on osyp w całości po wyjęciu tacki i to jeszcze warstwa po warstwie, ale dla niego ważne było, to gdzie się wiązał kłąb i jak intensywnie były odsklepiane zapasy.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Cytuj ten post
Jeżeli zamierzasz nie leczyć pszczół to analizę przyczyn dlaczego padły możesz sobie pominąć na tym etapie.
Cytuj ten post
(15.02.2019, 23:03)michal79 napisał(a): Może wskazówka dlaczego padły. Może tylko poszlaka...

A mamuśka na razie żyje. To znaczy jest na półmetku drugiej zimowli. Nie zaglądałem, bo szum i wyciszanie po puknięciu jest poprawne, a pokarmu miały dużo.
Rzeczywistość nie jest tym, czym się wydaje
Cytuj ten post
Mam tylko małą satysfakcję że na każdej z tych trzech jest padła warroza. Odeszły z nią umrzeć kiedy kłąb jeszcze żył. To ciekawa obserwacja chyba.
Cytuj ten post
(17.02.2019, 00:19)michal79 napisał(a): Mam tylko małą satysfakcję że na każdej z tych trzech jest padła warroza. Odeszły z nią umrzeć kiedy kłąb jeszcze żył. To ciekawa obserwacja chyba.

Tak, martwe roztocza cieszą wszystkich pszczelarzy, jak świat długi i szeroki.
Randy Oliver wciąż jednak przekonuje, że zamiast cieszyć się z liczby martwych roztoczy, włożyć trochę energii w sprawdzenie, ile ich jeszcze pozostało żywych. Bo jego zdaniem one są znacznie ważniejsze...
Oczko
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
W przypadku Januszy odpowiedź jest zero.

Dziś zauważyłem pierwsze pszczoły podejrzanie podlatujące pod wylotki, robiące zwroty, szukające wejść. Może lokatorzy się oblatywali. A może pierwsze próby rabunków?
Cytuj ten post
(17.02.2019, 22:14)michal79 napisał(a): W przypadku Januszy odpowiedź jest zero.

Dziś zauważyłem pierwsze pszczoły podejrzanie podlatujące pod wylotki, robiące zwroty, szukające wejść. Może lokatorzy się oblatywali. A może pierwsze próby rabunków?

W Warszawie? Wczoraj? W to zimno? To nie były rabunki Język Moje siedzą cały czas w kłębie i nosa nie wyściubiają. Raczej zabłąkane zmrożone dusze szukające powrotu do ciepłego kłębu.
Cytuj ten post