W poszukiwaniu superpszczoły
#1
Witam z rana.

Kolejna zagwozdka, jak pszczelarstwo za oceanem różni się od naszego:

U nasz pszczelarze przekonani są (ten pogląd stopniowo wygrywa), że podstawą sukcesu w połowach miodu są rasowe, sztucznie wyhodowane matki na bazie współczesnej metodologii buchwasta. No bo przecież na logikę się to klei: weź skrzyżuj 4 supermiodne linie z 4 stron świata i powinieneś uzyskać powtarzalną, stabilną hipermiodną linię mieszańcową o zagwarantowanym popycie na matki przez lata.
Tymczasem za oceanem wciąż wydaje się dominować pogląd, że selekcja po prostu z najlepszych daje co najmniej takie same rezultaty, a nawet lepsze. W handlu matkami dominują raczej sprzedawcy, którzy jawnie informują, że sprzedają "hybrids" czyli kundelki po prostu. Matka jako taka stanowi większą wartość niż jej rodowód.

Oto kolejna wypowiedź hodowcy matek z lat 90-tych:
Cytat:In spite of all the considerable knowledge of bee genetics and of the efforts that have been made, there is still little evidence that strains of honey bees with productivities greatly above average have been artificially selected and maintained. From the practical aspect under present circumstances, it could well be more profitable to accept established local strains and maintain these by regularly selecting new queens from colonies that do best, than to become saddled with intensive attempts to select and maintain highly selected strains.

Czyli:

Pomimo znacznej wiedzy na temat genetyki pszczół i podejmowanych wysiłków, wciąż mamy niewiele dowodów, że szczepy pszczół miodnych o produktywności znacznie powyżej średniej zostały sztucznie wyhodowane i utrzymane. Z praktycznego punktu widzenia w obecnych warunkach może być bardziej opłacalne przyjmowanie ustalonych lokalnych szczepów i utrzymywanie ich przez regularne selekcjonowanie nowych matek z najlepszych rodzin, niż stawianie czoła intensywnym próbom selekcji i utrzymywania wysoce wyrafinowanych linii.

Choć nie wiem, kto ma rację, podoba mi się sceptyczne nastawienie Amerykanów i zamierzam je ćwiczyć w swojej praktyce. Poza tym jest zabawniejsze niż kupowanie gotowców i poleganie na cudzym namnażaniu.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#2
A i inbred nie jest takim ryzykiem, kiedy matkom się pozwala polecieć na imprezę. Gdzieś wyczytałem, że w pewnym eksperymencie 60% trutni które dostąpiły zaszczytu kopulacji, pochodziło z odległości większej niż 5km.
Cytuj ten post
#3
Mi bardziej odpowiada hamerykanska droga Uśmiech
Wdrażam ją u siebie, choć uważam, że dolanie krwi z zewnątrz co jakiś czas może być pomocne.
Cytuj ten post
#4
Cytat:No bo przecież na logikę się to klei: weź skrzyżuj 4 supermiodne linie z 4 stron świata i powinieneś uzyskać powtarzalną, stabilną hipermiodną linię mieszańcową o zagwarantowanym popycie na matki przez lata.

Akurat o stabilności cech to się chyba nie twierdzi. Nieważne czy słusznie czy nie, ale poniekąd byłoby to niezgodne z interesami oferujących system z namnażaniem i wymianą matek. Niestabilne w cechach pogłowie zmusza do kupowania i wymiany matek, jeśli chce się uzyskać w miarę powtarzalność cech.
Pszczoły miodne nie wymierają w Polsce i w USA.
Polska Czerwona Księga Zwierząt - Bezkręgowce, PAN
Cytuj ten post
#5
Tylko rozmawiamy o kraju w którym praktycznie nie ma innych pszczół od włoskich. Mieszają się, więc głównie Włoszki z Włoszkami, tworząc coraz bardziej przystosowane do aktualnych warunków... Włoszki. Coś teraz zaczęli dolewać pszczół Primorskich i BF, ale to bardziej zapaleńcy niż zawodowcy. To coś jak zrobienie enklawy wielkości połowy kontynentu dla jednej rasy pszczół. W takim wypadku faktycznie zasadne jest pytanie: po co matki reprodukcyjne?
Cytuj ten post
#6
(07.08.2018, 09:03)MN napisał(a): Tylko rozmawiamy o kraju w którym praktycznie nie ma innych pszczół od włoskich. Mieszają się, więc głównie Włoszki z Włoszkami, tworząc coraz bardziej przystosowane do aktualnych warunków... Włoszki. 

Wykłady dotyczące dzikiego krzyżowania za oceanem też mówią o dolewaniu "feral" krwi do hodowlanych, co ich zdaniem zwykle oznacza mieszańcowanie tych wspomnianych włoszek z potomkami pszczół północnych, tj. różnych niemieckich, angielskich, holenderskich itp.

(07.08.2018, 09:03)MN napisał(a): Coś teraz zaczęli dolewać pszczół Primorskich i BF, ale to bardziej zapaleńcy niż zawodowcy. To coś jak zrobienie enklawy wielkości połowy kontynentu dla jednej rasy pszczół. W takim wypadku faktycznie zasadne jest pytanie: po co matki reprodukcyjne?

No właśnie po nic ich zdaniem Oczko Nie wiem, czy miałeś do czynienia z ich wykładami nt. stanu genetyki pszczół w NAmeryce - zdaniem uczonych jest słabiutko - te hodowlane włoszki pochodzą od bodaj kilkunastu linii. Zapewne dlatego tak dużo piszą i mówią o wsobności i szybkim regresie przy kontrolowanym unasiennianiu. Zapewne u nas w ogóle taki problem nie występuje... Choć Ty chyba kiedyś wspomniałeś, że pozwoliłeś pszczołom krzyżować się bez selekcji i stwierdziłeś spadek produktywności i większą chorowitość - ale może coś źle pomnę?
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#7
Spadek produktywności i wzmożoną agresję. To stwierdziłem.
Właśnie gdzieś czytałem o pszczołach w NAmeryce i było tam jedynie o sprowadzanych z Włoch i Hiszpanii pakietach na włoszce. Amerykanie nie chcieli u siebie czarnej pszczoły ani krainki. Oczywiście pewnie jakiś % ich tam lata, ale nastawieni od dekad pasiecznicy regularnie wprowadzali setki tysięcy włoszek przeciwko kilku hobbystom, którzy mieli inne rasy.
Przyznam, że nie doczytałem się o problemie inbredu w USA.
Cytuj ten post
#8
(17.08.2018, 07:55)MN napisał(a):  
Przyznam, że nie doczytałem się o problemie inbredu w USA.

Patrz, a co ja z USA nie przeczytam, to inbred i inbred... Oczko

Najsampierw przyjechały na tamte tereny pszczoły czarne, import z Niemiec, Holandii i Anglii. Wieziono je zazimowane w kószkach, obłożone lodem. A włoszki zaczęto sprowadzać dopiero w XIXw, częściowo za sprawą Dzierzonia. Zatem czarne pszczoły miały 200 lat niepodzielnego opanowywania terytorium, zanim pojawiła się czerwona konkurencja.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#9
Gdzieś to wyczytał? Serio pytam, bo właśnie jak kiedyś opracowanie tego typu przeglądałem było tylko o żółtych pszczołach.
Cytuj ten post
#10
(21.08.2018, 10:46)MN napisał(a): Gdzieś to wyczytał? Serio pytam, bo właśnie jak kiedyś opracowanie tego typu przeglądałem było tylko o żółtych pszczołach.

Było np. na wykładach Debbie Delaney (National Honey Show z 2015). Stąd propagują własną produkcję matek u amatorów, bo u nich te geny mogą się bardziej pomieszać i załapać trochę od "feral bees". Amatorzy mają bardziej zróżnicowany materiał, a zawodowcy dziś bazują podobno na pochodnych dosłownie od kilkunastu matek. Pewnie rzeczywiście chodzi o te włoszki, czemu nie? Ale ichnie primorskie też rynek zdobywają głównie wśród amatorów, zwolenników TF i tym podobnych. Oni mają inne zupełnie problemy od naszych. Oczko
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#11
Chyba nie ma opcji, bo większość wielkich pszczelarzy nie hoduje sama matek. Swego czasu nawet pasiek nie zimowali przecież, tylko kupowali z Australii, czy Europy pakiety. Zimowanie pszczół w Ameryce (USA i Kanada) jest stosunkowo świeżym wynalazkiem przecież.
Cytuj ten post
#12
Tutaj zawodowiec z http://www.barnyardbees.com twierdzi, że hodowla typu amerykańskiego w poszukiwaniu "tej" pszczoły na swojej pasiece z zachowaniem bioróżnorodności przyczynia się do naturalnego oswajania się pszczół do obsługi / pszczelarza. Czyli taka półsynantropizacja??



Pszczoły miodne nie wymierają w Polsce i w USA.
Polska Czerwona Księga Zwierząt - Bezkręgowce, PAN
Cytuj ten post