[oddzielony] Podkarmianie typu szwedzki stół
#31
Dzięki za linka, trzeba będzie na przyszły sezon sobie kupić.
Cytuj ten post
#32
wylało mi się trochę miodu gryczanego.
W obawie przed rabunkiem postanowiłem zamiast do ula,podać ten miód na zewnątrz w pewnej odległości od pasieki  (około 15m )
Na ten moment pszczoły wysprzątały już większość.
Na pasiece spokój.
Do jednego wiadra gdzie były resztki na dnie wrzuciłem trawę. Mimo że już nic tam nie ma nadal jest około 5cm kotłujących się pszczół.
Do drugiego wiadra z dużą ilością miodu włożyłem dopasowaną drewnianą wkładkę z powierconymi otworami (jest to moje powidło Na wyjazdy)
W tym wiaderku pszczoły ładnie pobierają,nie walczą z sobą ,nie ma intensywnego nalotu w powietrzu. Zachowują się jak na poidle  z wodą a nie z miodem.

Na zdjęciach jedno i drugie wiadro


Załączone pliki Miniatury
       
Cytuj ten post
#33
Pszczoły wyczysciły do końca wiadro z wkładką.
Mimo pozornego ładu na wkładce zostało około 50 martwych pszczół. Mimo pozornej szczelność pod wkładką nastepne 200 .
Wnioski pozostawiam kolegą.
Jedyne co ciekawe zauważyłem to to że  pszczoły rabusie nie odlatywały "łyse" .
Cytuj ten post
#34
(06.09.2018, 17:01)Jacuch napisał(a): Pszczoły wyczysciły do końca wiadro z wkładką.
Mimo pozornego ładu na wkładce zostało około 50 martwych pszczół. Mimo pozornej szczelność pod wkładką nastepne 200 .
Wnioski pozostawiam kolegą.
Jedyne co ciekawe zauważyłem to to że  pszczoły rabusie nie odlatywały "łyse" .
Ja bym jednak chętnie wysłuchał wniosków.
Cytuj ten post
#35
Wnioski zależą od wyniku w wiaderku z trawą, Jacuch, jak tam było z kolei?
Aa, za mało tam było żeby coś stwierdzić. A jeśli ktoś miał więcej w takim wiadrze z trawą? Liczył pszczoły?
Cytuj ten post
#36
 Ja mam tylko jeden wniosek, wiaderko z pływakiem nadaje się do zewnętrznego podkarmianie.
Tu jeszcze garść szczegółów:
Całą aktywność rabunku skupiona na wiaderku. Brak wsciekłych pszczół latających po całej okolicy.
Na wylotkach normalna pszczela aktywność i praca.
Pszczoły rabusie mniej " zniszczone "
Dosyć wolny czas pobierania, około litr na godzinę  (wkładką-pływak ma 25 dziurek),pszczoły pobierały też po rancie. To może być plus przy np. stymulacji. Przy podkarmianiu na dużą skalę, moim zdaniem za wolno ( pobierał pszczoły z 40 rodzin)
Z drugiej strony można by to jakoś wyregulować dodając wiecej dziurek 
Pływak zrobiony z kilku deseczek i pszczoł rozszczelniły jedną, następnie wpychały się do środka. Dlatego tyle zginęło. 

Na pływaku mam otwory powiercone tak że najpierw jest większy (chyba wiertło 10) a następnie w środku mniejszy otwór na jezyczek. 
Na to na celu zmuszenie pszczół do wyłożenia całej głowy w otwór.
Natomiast pięć dziur jest połączonych jednym rowkiem, i rowek ten był kością niezgody,pszczoły walczyły o dostęp. 



W wiaderka z trawą gdzie było może 0,2 litra miodu zostało 14 martwych pszczół i jedna warroa, jedna osa.
Pszczoły kotłowały się około godziny w wiadrze, po całej okolicy .bardzo intensywny nalot i pobieranie.bardzo dużo podniszczonych pszczół .
Cytuj ten post
#37
Powody dla, których nie zdecyduję się na "szwedzki stół" (po lekturze wpisów na forum) :

pierwsze primo
zafałszowanie miodu - bo zawsze zostawiam kilka rodzin z nadzieją na jesienne pożytki (wrzos, spadź, nawłoć), a może sąsiedzi robią podobnie?

drugie primo
rabunki - pojawiający się sztuczny pożytek pobudza pszczoły do poszukiwań, nie wierzę filmikom, nie mam samych silnych rodzin, które poradzą sobie z intruzami, a ciągłość sztucznego pożytku nie rozwiązuje sprawy w naturze pszczoły jest stałe poszukiwanie źródeł pokarmu

trzecie primo
tracę kontrolę nad ilością podawanego pokarmu i zmusza mnie to do przeglądu uli, czego z założenia nie chcę robić o tej porze, żeby nie niszczyć pracy pszczół przygotowujących się na zimę (uszczelnienia, mostki).

czwarte primo
jest to nieekonomiczne jeżeli chodzi o koszty pokarmu, musiałbym zainwestować w zdecydowanie większe ilości pokarmu niż przy indywidualnym karmieniu szczególnie, gdy musiałbym dbać o ciągłość sztucznego pożytku

piąte primo
zaburzam pracę innym pszczelarzom, którzy może przygotowują w sąsiedztwie jakieś magiczne preparaty ziołowe dla swoich pszczół

szóste primo
ingeruję w środowisko przyrodnicze dokarmiam przecież bez wiedzy o efektach inne organizmy żywe w okolicy, pszczołom to nie szkodzi ale może jest zabójcze dla jakiegoś unikatowego insekta, o którym nawet nie wiem, że istnieje

poza tym wierzę w mądrość poprzednich pokoleń, z jakiegoś powodu pradziadowie nasi nie wdrożyli tej formy dokarmiania do masowego użycia (a kanadyjskie pasieki towarowe nigdy nie będą dla mnie wzorcem).

a Wy róbcie, jak chcecie.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Cytuj ten post
#38
zgadzam się z kolegą.
Też nie wprowadził bym tego do mojej pasieki.
Poprostu nadarzyła się okazja (Czyli miód nie nadający się do spożycia)  i postanowiłem zrobić 'know how,, dla tych co by może chcieli.
Pozazdrosciłem kolegą co dają (w ramach exterminscji ..yy..eksperymentu)muchozol,cyklon B, czy tam inne cuda.
Wczoraj tak sobie rozmyslałem że gdyby na forum zabrakło takich nowinek,było by strasznie nudno.jeden wpis w roku że żyją lub nie.
A tak to jest 'ciekawie,  choć nadal strasznie .
Cytuj ten post
#39
Ewentualnie może to być sposób na odciągnięcie pszczół od rabunku, jak w tym filmiku ENZO:
https://www.youtube.com/watch?v=s9cdnrnYThE&feature=youtu.be&t=1m5s

Poza tym zgadzam się w całej rozciągłości.
Cytuj ten post
#40
Nieco o karmieniu. W drugiej części jest o karmieniu na zewnątrz.


https://www.facebook.com/polskieslonce/videos/2064823080240632/
Pszczoły miodne nie wymierają w Polsce i w USA.
Polska Czerwona Księga Zwierząt - Bezkręgowce, PAN
Cytuj ten post
#41
W tamtym roku podkarmiałem na zewnątrz przy pomocy około 20 podkarmiaczek wiaderkowych. Pszczoły musiały pobierać z dziurek, ale jak grzało słońce to wylewało się też samo. Był to rabunek dopóki nie przyszło kilka dni kiepskiej pogody, potem już wyglądało to jak normalny pożytek. Martwych pszczół nie było zbyt wiele, ale było za to sporo mrówek rudnic i kilka szerszeni.
Robiłem tak, bo rodziny pobierały nierównomiernie i pomyślałem, że te co nie mają już w podkarmiaczce zajmą się bardziej pobieraniem ze sztucznego pożytku.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
#42
Ja w zeszłym roku doszedłem do wniosku że "szwedzki stół dla pszczół" to b.zły pomysł.
Na pasieczysku gdzie dałem w ten sposób ramki do czyszczenia osypały się wszystkie rodziny z chorób.
Na tym pasieczysku miały też poidło, korzystały z niego intensywnie.
Na drugim moim pasieczysku, bez poidła i bez wspólnego karmienia osypały się 2 rodziny na 7. A i te dwie to były przewiezione z tamtego miejsca z poidłem.
W tym roku mam rodziny w 4 miejscach, bez poideł, bez wspólnego podkarmiania.
Skoro wiemy że rabunki są złe (ze względu na stykanie się pszczół z różnych rojów i ewentualne przenoszenie chorób) to i szwedzki stół i poidło też powodują kontakt pszczół z różnych rodzin.
Natomiast wodę pszczoły znajdowały przez setki tysięcy lat - więc czemu teraz mają sobie tej wody nie znaleźć. A jeśli już koniecznie chcemy im zrobić dobrze - to możemy podać bezpośrednio do ula....
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
#43
Nieco o otwartym karmieniu:

https://www.mitecalculator.com/bee-yard-blog/2018/3/2/bee-smart-feeder
Pszczoły miodne nie wymierają w Polsce i w USA.
Polska Czerwona Księga Zwierząt - Bezkręgowce, PAN
Cytuj ten post
#44
(02.10.2018, 08:22)Borówka napisał(a): Nieco o otwartym karmieniu:

https://www.mitecalculator.com/bee-yard-blog/2018/3/2/bee-smart-feeder

Żeby takie cudo miało ze 20 litrów pojemności... Ech...
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#45
(02.10.2018, 08:28)flamenco108 napisał(a): Żeby takie cudo miało ze 20 litrów pojemności... Ech...

Trzeba poszukać. Może dla jakiś innych zwierząt są większe?
Pszczoły miodne nie wymierają w Polsce i w USA.
Polska Czerwona Księga Zwierząt - Bezkręgowce, PAN
Cytuj ten post
#46
(02.10.2018, 08:28)flamenco108 napisał(a):
(02.10.2018, 08:22)Borówka napisał(a): Nieco o otwartym karmieniu:

https://www.mitecalculator.com/bee-yard-blog/2018/3/2/bee-smart-feeder

Żeby takie cudo miało ze 20 litrów pojemności... Ech...

Tutaj inne rozwiązanie, z karmieniem w dużych pojemnościach:



Take a time to waste a moment
Cytuj ten post
#47
(02.10.2018, 09:26)Borówka napisał(a):
(02.10.2018, 08:28)flamenco108 napisał(a): Żeby takie cudo miało ze 20 litrów pojemności... Ech...

Trzeba poszukać. Może dla jakiś innych zwierząt są większe?

Są poidła dla drobiu na 30l nawet - za 350zetów
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#48
Otwarte karmienie według mnie może się nadać w naszych warunkach tylko w pasiekach w których stoją młode tegoroczne odkłady o równej sile... i to jeszcze najlepiej aby w promieniu 3 km nie było innych pasiek... W przypadku kiedy na pasiece mamy misz masz i rodziny stare, silne, słabe itd. będzie dochodzić do ścinania pszczół przy źródle pokarmu jak i do rabunków ale bardziej cichych.
Cytuj ten post
#49
Z tego co piszą i mówią Kanadyjczycy to do ścinania się pszczół dochodzi gdy jest za mało pojemników z pokarmem. Zalecają max 10 rodzin na kuwetę 100l. Rabunki podobno nie występują a takie karmienie działa podobno wręcz prewencyjnie na rabunki.
Zastanawiałem się kiedyś czy tak nie karmić ale nie widzę w tej metodzie żadnej przewagi nad tradycyjnym karmieniem. No może poza tym, że nie trzeba mieć podkarmiaczek ale za to trzeba mieć kuwety.
Co do szybkości nalewania to różnice pomijalne. Teraz zakarmiam pasiekę 50 pniową w 45 min dając każdej rodzinie po 9l syropu. Rozlanie takiej ilości tj. 450l pokarmu do kuwet zajęłoby mi pewnie z 15 minut mniej.
Żadna oszczędność czasu jak dla mnie. Przy podkarmiaczkach mam pełną kontrolę. Każdej rodzinie mogę dać tyle ile trzeba. Mam też pewność, że to co dałem trafiło do tej rodziny a nie do sąsiada.

Jedynie jako pobudzanie na wiosnę rodzin mogło by to zdać egzamin lecz nie wiem czy można TU o tym pisać Oczko
Cytuj ten post
#50
(02.10.2018, 12:50)Krzyżak napisał(a): Żadna oszczędność czasu jak dla mnie. 
Ale np. mając pasieczysko trudno dostępne możesz postawić zbiorniki w miejscu łatwo dostępnym dla auta z syropem, a pszczoły same sobie dolecą Oczko

(02.10.2018, 12:50)Krzyżak napisał(a): Jedynie jako pobudzanie na wiosnę rodzin mogło by to zdać egzamin lecz nie wiem czy można TU o tym pisać Oczko
Już nie tylko Liebig uważa, że pobudzanie wiosenne nie działa... W każdym razie nie tak, jak myśli pszczelarz. Kaszkowski twierdzi, że codzienne podlewanie na wiosnę niewielkimi porcjami przyspiesza rozwój o ok. 6%. Podlewanie dużymi porcjami np. raz na tydzień, przyspiesza o 6-7%. Odsklepienie i podanie ramki z miodem - 7-8%. Czyli różnice pomijalne. Kluczowe jest przyszykowanie rodzin do zimy i wiosny jesienią.
W miarę przyrostu doświadczenia będę się tego trzymał coraz mocniej Oczko

Już nie pomnę, czy Brat Adam w ogóle wypowiadał się o karmieniu wiosennym, czy tylko o jesiennym?
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#51
Ja jak o tym karmieniu myślę to mam przed oczami ze 30 młodych rodzin w odkladowkach...  i zastanawiam się jakby to szło... karmienie w sezonie mnie nie interesuje bo na moim terenie praktycznie nie jest potrzebne.
Karmienie wrześniowe na zimę będę musiał sprawdzić bo mi by to ułatwiło robotę w pewnych leśnych miejscach...

W tym sezonie jak i poprzednich zdarzało mi się osuszac korpusy po odwirowaniu miodu na pasiece ustawione po 4 jeden na drugim. Rabunkow co prawda nie było ale przy ulach był Sajgon... 
Cytuj ten post
#52
(02.10.2018, 12:55)flamenco108 napisał(a): Już nie pomnę, czy Brat Adam w ogóle wypowiadał się o karmieniu wiosennym, czy tylko o jesiennym?

Brat Adam to osłabiał na wiosnę np. wyrównywaniem siły rodzin w dół. On potrzebował pszczoły na wrzos a nie na rójki w maju Uśmiech U nas inna specyfika pożytków. Maj-czerwic to dla większości 90% szans na pożytek.
Cytuj ten post
#53
(02.10.2018, 13:02)bonluk napisał(a): W tym sezonie jak i poprzednich zdarzało mi się osuszac korpusy po odwirowaniu miodu na pasiece ustawione po 4 jeden na drugim. Rabunkow co prawda nie było ale przy ulach był Sajgon... 

Ja nie pozbyłem się wątpliwości. Mam pod domem 21 rodzinek i widzę, że teraz bardzo łatwo wzbudzić w nich nastroje rabunkowe. Właściwie wystarczy im byle co. Wyniosłem korpusy po odwirowaniu miodu, żeby je wreszcie postawić w zimowym miejscu, to takiego rozpędu dostały, że zaraz słabiakom musiałem wylotki na duś zamykać...

Ale pomysł jest atrakcyjny, wart sprawdzenia. Szczególnie, że bez pomiaru nie dowiemy się, ile tak naprawdę kradną nam tej zimowej karmy jakieś zewnętrzne pszczoły...

I znowu Kaszkowski: taka metoda słabo wzmacnia słabych, a silnych, którzy nie potrzebują, wzmacnia mocniej niż zakarmianie/podkarmianie do ula. Słaby nie zdąży wziąć więcej, bo silny mu zabierze. 
Też nie wiem, co o tym myśleć.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
#54
No jest też różnica wystawić korpusy w sezonie pełnym w miód a zrobic to jesienią... A co do slaby/silny już pisałem że widzę tylko opcje dla rodzin młodych w jednakowej lub zbliżonej sile.
Cytuj ten post
#55
A bierzecie pod uwagę odległość od uli? Intuicyjnie wydaje mi się, że co innego jest osuszać plastry w ulach czy obok pasieki, a co innego 100-200 metrów dalej.

Polecam obejrzeć Barnyard Bees (linkowałem wcześniej), nieźle to u niego wygląda, a ma mnóstwo 2-3 ramkowych nuków/weselnych rodzinek.

(02.10.2018, 12:50)Krzyżak napisał(a): Żadna oszczędność czasu jak dla mnie. 

Załóżmy, że mas pasieczysko 50 nuków. Czy postawienie dwóch odwróconych wiader raz na tydzień, to nie jest mniej czasu niż otworzenie każdego ulika i lanie do niego?
Pszczoły miodne nie wymierają w Polsce i w USA.
Polska Czerwona Księga Zwierząt - Bezkręgowce, PAN
Cytuj ten post
#56
(02.10.2018, 15:03)Borówka napisał(a): A bierzecie pod uwagę odległość od uli? Intuicyjnie wydaje mi się, że co innego jest osuszać plastry w ulach czy obok pasieki, a co innego 100-200 metrów dalej.

Polecam obejrzeć Barnyard Bees (linkowałem wcześniej), nieźle to u niego wygląda, a ma mnóstwo 2-3 ramkowych nuków/weselnych rodzinek.

Nie mam nigdzie możliwości ustawić beczki z pokarmem 200 m od pasieki. Dlatego rozpatruje tylko i wyłącznie to co mogę zrobić u siebie... barnyard bees oglądam... ma proste rozwiązania.
Cytuj ten post
#57
(02.10.2018, 08:28)flamenco108 napisał(a): Żeby takie cudo miało ze 20 litrów pojemności... Ech...

Proszę Uśmiech



Cytuj ten post
#58
(02.10.2018, 15:25)Krzyżak napisał(a):


Właśnie tamten pszczelarz z tego linka, do tego karmika, argumentował, że na odwróconym wiadrze z dziurkami pszczoły mogą się bić o dostęp do otworu, a jak mają dookoła rzeczkę, to się nie biją i szybciej pobierają, bo więcej ich naraz pije.


Czy to prawda, a nie tylko reklama produktu to nie mam pojęcia.
Pszczoły miodne nie wymierają w Polsce i w USA.
Polska Czerwona Księga Zwierząt - Bezkręgowce, PAN
Cytuj ten post
#59
(02.10.2018, 15:29)Borówka napisał(a): Właśnie tamten pszczelarz z tego linka, do tego karmika, argumentował, że na odwróconym wiadrze z dziurkami pszczoły mogą się bić o dostęp do otworu, a jak mają dookoła rzeczkę, to się nie biją i szybciej pobierają, bo więcej ich naraz pije.


Czy to prawda, a nie tylko reklama produktu to nie mam pojęcia.

Więcej wiader i więcej dziurek. Poza tym nie wierze, że biorą tylko z dziurek. Na pewno trochę cieknie i zbiera się w korytku wiadra tworząc rzeczkę. Zaletą jest to, że się nie topią.
Cytuj ten post
#60
Apropo tego typu podkarmiania i rabunku. Małe mam doświadczenie, ale w tym roku w okresie bezpożytkowym, przed nawłocią strasznie moje rodziny jakiś BF z sąsiedztwa męczył, albo włoszka. W każdym razie intensywnie żółte, więc łatwo było zobaczyć że obce, bo moje czarne. No i męczyły mi rodzinkę, która dopiero co dostała matkę bo poprzednia strutowiała.
Dałem syropu w wiaderko i szerze? Jak ręką odjął. Miały łatwiejsze źródło pożytku, to się przestały interesować. Syrop się skończył, a rabunek nie wrócił. Więc nie wiem jak to do końca jest z tym rabunkiem przy takim karmieniu. Może przypadek, może feromon nowej matki zadziałał, ale na razie dużego zagrożenia w tym nie upatruję. Natomiast z pewnością nie ma sensu stosować tego u mnie na większą skalę, bo tylko sąsiedzi by się cieszyli, że im pszczoły podkarmiam Oczko
Cytuj ten post