Ankieta: Czy uważasz Pszczołę miodną za owada udomowionego czy dzikiego?
DZIKIEGO (nieudomowionego)
UDOMOWIONEGO (poddanego domestykacji)
TO ZALEŻY JAKA PSZCZOŁA
NIE WIEM / TRUDNO STWIERDZIĆ
PO CZĘŚCI DZIKIEGO I PO CZĘŚCI UDOMOWIONEGO
[Wyniki ankiety]
 
 
Pszczoła miodna dzika czy udomowiona?
#61
   
W zasadzie nie stosujemy innych metod niż spotykane w naturze - ergo działamy zgodnie z naturą.
Cytuj ten post
#62
Wyniki ankiety.

Czy uważasz Pszczołę miodną za owada udomowionego czy dzikiego?

DZIKIEGO (nieudomowionego): 5
UDOMOWIONEGO (poddanego domestykacji): 2
TO ZALEŻY JAKA PSZCZOŁA: 4
NIE WIEM / TRUDNO STWIERDZIĆ: 1
PO CZĘŚCI DZIKIEGO I PO CZĘŚCI UDOMOWIONEGO: 2

Redukując do dwóch zbiorów:
5 osób uważa za całkiem dziki gatunek
8 osób uważa, że są jakieś mniej lub bardziej udomowione pszczoły miodne

Ciekawy quiz. Zdania są podzielone. Interesujące też by było poznać, ile osób głosuje z pobudek w jakieś mierze ideowych, a jaka starając się podejść możliwie czysto bez zwracania uwagę na przywiązanie emocjonalne czy pszczelarskie antropomorfizacje wobec pszczół.
W zasadzie nie stosujemy innych metod niż spotykane w naturze - ergo działamy zgodnie z naturą.
Cytuj ten post
#63
Do onego lisa: na jutubie jest filmik, na którym widać jego hodowlę z USA (Hamerykanie przejęli dalsze eksperymenty z udomowieniem, gdy Rosjanie zamienili hodowlę w chów w celach sprzedaży). Amerykanie uważają, że jest to dobry przykład na to, że udomowienie jest procesem, a nie stanem - lisy wykazują wiele cech z definicji udomowienia, a jednocześnie wiele innych, które wskazują, że wciąż zachowały trochę dzikiej postawy. W każdym razie w znacznie większym stopniu niż zwierzęta udomowiane od tysięcy lat.
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
#64
Jednakowoż psy i koty hodowane, a tym bardziej wolnożyjące populacje, też zachowały pewne cechy dzikusów. Są takie, którego mogą zdziczeć i być niebezpiczne. Udomowienie jest procesem ewolucyjno-biologicznym, zwykle zresztą obustronnym (organizm udomawiający też dopasowuje się do udomawianego w jakimś stopniu), wiec także musi być ciągłym procesem. W zasadzie to truizm. Oczko
Nie reagujemy na widok psa wyrzutem hormonów stresu tak jak na wilka. Zresztą działa też to w drugą stronę. Zdziczałe wolnożyjące watahy psów nie boją się tak człowieka jak wilki. Dlatego też są bardziej niebezpieczne. Czytałem o eksperymencie z ekstraktem z potu ludzkiego, który to potwierdzał.


"Jedynym ostatecznie udomowionym gatunkiem, który bez opieki człowieka wyginąłby w tydzień, góra dwa, jest jedwabnik morwowy Bombyx mori. Całe życie jedwabnika upływa w sztucznie stworzonych warunkach, a larwy wylęgają się tylko w określonej temperaturze i żywią się liśćmi morwy dostarczanymi przez człowieka. Sam motyl żyje kilka godzin."
https://insektarium.net/artykuly-tematy-pozaentomologiczne/domestykacja/

Moim zdaniem, powyższy cytat, na poziomie zwierząt "wyższych" jest to dość bliski prawdy. Nie mam przekonania czy nie ma takiej rośliny "wyższej" lub czegoś na poziomie mikrobiologicznym*, o których większości tego nie wiemy. Choć w tej skali pytanie "Kto tu kogo hoduje?" również, a może przede wszystkim pozostaje aktualne.

Z lisem rudym, jest to sprawa o tyle ciekawa, że w przypadku ssaka "wyższego" stało się to relatywnie szybko (40 pokoleń). Zgadzało by się to z danymi archeozoologicznymi, gdzie wychodziło (o ile dobrze pamiętam), że przypadku przeżuwaczy typu kozice na obszarze żyznego półksiężyca, po ok. kilkuset latach w wyniku domestykacji były widoczne pierwsze dające się zaobserwować w szczątkach ewidentne zmiany w kośccu.  Stąd informacja o 40 pokoleniach pojawiła się w memie.

*zaliczam w to wirusy. Przepis na nasze ciała składa się prawdopodobnie z ok. 8% kiedyś "udomowionych" wirusów, w zasadzie najbardziej radykalną wersją (endosymbiozy). Choć pytanie o to, kto czyim jest narzędziem pozostaje aktualne.
W zasadzie nie stosujemy innych metod niż spotykane w naturze - ergo działamy zgodnie z naturą.
Cytuj ten post
#65
Tutaj fajny eksperyment jako ciekawostka (próba 13 szczeniaków). Zaopiekowane 8 tygodniowe wilki (ale nie wychowywane na oswajanie) poddano próbie na instynktowną zdolność do zabawy pierwszy raz z człowiekiem na zasadzie aportowania piłki. Okazało się, że w populacji 13 szczeniaków stopień posiadania tej cechy był zróżnicowany już na poziomie wilka. W zasadzie takie potencjalne skłonności, według wyznaczonych kryteriów, posiadało 3 na 13 szczeniaków. W linku są filmiki.

https://www.cell.com/iscience/fulltext/S2589-0042(19)30557-7?_returnURL=https%3A%2F%2Flinkinghub.elsevier.com%2Fretrieve%2Fpii%2FS2589004219305577%3Fshowall%3Dtrue
W zasadzie nie stosujemy innych metod niż spotykane w naturze - ergo działamy zgodnie z naturą.
Cytuj ten post