pasieka Tomka
#1
Witam,
Chciałbym oficjalnie przedstawić założenia pszczelarstwa jakie będę realizował.

- wzór sztuczna imitacja naturalnego siedliska ( ul zmiennej kubatury Sł/WZ/WP), wymyśliłem konstrukcje zbliżoną do walca z zaokraąglonymi końcówkami
- żadnych wspomagaczy zdrowia jakich nie wymyśliły pszczoły
- zimowla na naturalnym pokarmie
- zmniejszenie komórki
- plastry tylko naturalne, zero węzy
- minimum ingerencji w gniazdo, raz wiosną sprzątanie,wymiany, przegląd
- rozmnożenie tylko naturalne-roje-swoje i przybłędy
- nieduża pojemność gniazd, będę eksperymentował 10-60 l
- pszczoła lokalna
- wzbogacanie pożytków ( przynajmniej dopóki mnie nie zamkną Uśmiech )
- możliwie maksymalne rozrzucenie uli od siebie
- ilość pni kilka-kilkanaście
- czynności biotechniczne są w konflikcie z ograniczeniem ingerencji w gniazdo, ale bedę otwarty
- priorytet to pszczoła stabilnie zdrowa, potem zdrowa+jakieś minimum miodku, pobrane wylącznie na wiosnę po udanej zimowli
- ule po rodzinach padłych zostawiam na zimę do wymrożenia, chyba ze pszczoły same go zasiedlą mając inne alternatywy
- ule wyłącznie takie które roje same zasiedliły

zbudowałem te założenia jako moje wnioski z posiadanej wiedzy
Dziękuje wszystkim, przede wszystkim Jackowi i Łukaszowi - pokazali że sie da. Bartkowi i Kubie za masę podłoża teoretycznego-to kosmos pracy ( chociaż zastrzegam sobie inne wnioski ), i przeciwnikom ze pokazali jak ma działać konspiracja Uśmiech
( znaczy siedzieć cicho, swoje robić i mówić ze się dymi..)
Cytuj ten post
#2
Masz zbliżone założenia jakie ja miałem na początku. Takie mniej więcej TF Hands-off Beekeeping (jak się później okazało). Zatem powodzenia, choć nie bardzo mogę to polecać dla całości pasieki.
Pszczoły miodne nie wymierają w Polsce i w USA.
Polska Czerwona Księga Zwierząt - Bezkręgowce, PAN
Cytuj ten post
#3
Proponuję trochę przesunąć termin pobierania tego minimum miodku np. na wczesne lato i nie daj się złapać przy wzbogacaniu bazy pożytkowej, powodzenia - niech moc będzie z Tobą!
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Cytuj ten post
#4
Ja tylko chciałem zaznaczyć koledze, że pisanie w internecie, co się zamierza robić z pszczołami, kładzie na piszącym pewną odpowiedzialność (której nie każdy dotrzymuje, np. wymieniony w innym wątku kol. Paluh).

Mianowicie żeby za jakiś czas wrócić i napisać, co i jak wyszło, z tego co się zamierzało Oczko
Cytuj ten post
#5
(16.11.2018, 11:02)Tomek napisał(a): Witam,
Chciałbym oficjalnie  przedstawić założenia pszczelarstwa jakie będę realizował.

- wzór sztuczna imitacja naturalnego siedliska ( ul zmiennej kubatury Sł/WZ/WP), wymyśliłem konstrukcje zbliżoną do walca  z zaokraąglonymi  końcówkami  
- żadnych wspomagaczy zdrowia jakich nie wymyśliły pszczoły
- zimowla  na naturalnym pokarmie
- zmniejszenie komórki  
- plastry  tylko naturalne, zero węzy
- minimum ingerencji w gniazdo, raz wiosną sprzątanie,wymiany, przegląd
- rozmnożenie tylko  naturalne-roje-swoje i przybłędy
- nieduża pojemność gniazd, będę eksperymentował 10-60 l
- pszczoła  lokalna
- wzbogacanie  pożytków ( przynajmniej dopóki mnie  nie zamkną Uśmiech )
- możliwie maksymalne rozrzucenie  uli od  siebie
- ilość pni kilka-kilkanaście
- czynności biotechniczne są w konflikcie z ograniczeniem ingerencji w  gniazdo, ale bedę otwarty
- priorytet to pszczoła stabilnie zdrowa, potem zdrowa+jakieś minimum miodku, pobrane wylącznie na wiosnę po udanej zimowli
- ule po rodzinach padłych zostawiam na zimę do wymrożenia, chyba ze pszczoły same go zasiedlą mając  inne alternatywy
- ule  wyłącznie takie które roje same zasiedliły    

zbudowałem te założenia jako moje wnioski z posiadanej wiedzy
Dziękuje wszystkim, przede wszystkim Jackowi  i Łukaszowi - pokazali że sie da. Bartkowi  i Kubie za masę podłoża teoretycznego-to kosmos pracy ( chociaż zastrzegam sobie inne wnioski ), i przeciwnikom ze pokazali jak ma działać konspiracja  Uśmiech
( znaczy siedzieć cicho, swoje  robić i mówić ze się dymi..)


Będziesz miał problemy z punktem dotyczącym zimowania na miodzie i z punktem dotyczącym rozmnażania tylko poprzez rójki zwłaszcza w pierwszych latach gdzie czekają Cię sakramenckie załamania....

Zmieniłbym to na zimowanie na miodzie ale z uzupełnieniem pokarmu w razie potrzeby w normalnym terminie sierpień/wrzesień.
Co do rójek to rozbudowałbym to o przynajmniej jakieś pojedyncze odkłady z każdej rodziny powiązane z osieroceniem rodziny wyjściowej aby miała czas na powalczenie z zagrożeniami.
Cytuj ten post
#6
(16.11.2018, 12:59)regulus napisał(a): Proponuję trochę przesunąć termin pobierania tego minimum miodku np. na wczesne lato i nie daj się złapać przy wzbogacaniu bazy pożytkowej, powodzenia - niech moc będzie z Tobą!

w moim zamyśle było aby wziąść część tego co zostało po przebytej zimie. Były tu przykłady takiej polityki. Koledze chodzi o przesuniecie tego terminu dalej na lato ( mowimy  o  zapasach z poprzedniego roku ) czy o standartowe letnie miodobranie ? bo takowego nie zakladam    

Michał , z tą odpowiedzialnoscią to "minimalnie przesadzileś"...Uśmiech
ale jak kiedyś będzie wola mowienia/słuchania to ja nie widzę problemu  
Cytuj ten post
#7
(16.11.2018, 13:17)bonluk napisał(a): Będziesz miał problemy z punktem dotyczącym zimowania na miodzie 

Zmieniłbym to na zimowanie na miodzie ale z uzupełnieniem pokarmu w razie potrzeby w normalnym terminie sierpień/wrzesień.

Dzięki za cenne uwagi.
Uważasz ze obecne pszczoły są tak rozregulowane że nie dadzą rady bez pomocy ? ( chociaż pogoda też fiksuje..)
Kilka kg cukru to zaden problem, ale jakoś zaufalem, ze jak caly rok nie będe ruszal żadnej ramki to pszczoły same dopasują ilosć pokarmu do siebie.
Odnośnie rojek i rozmnażania - jakoś obsesyjnie chciałbym sprubować "zresetować" moje pszczelarstwo najbliżej natury , dlatego tylko rozmnażanie w/g Pani Natury. W trakcie pozytku i okresu rojowego pszczoly samoczynnie wstrzymuja matkę  w czerwieniu( jak im sie miejsca nie doda), dobrze to odebrałem ?    
Cytuj ten post
#8
Na pytanie o podkarmianie odpowiedź da Ci ten post na blogu Borówki

http://warroza.blogspot.com/2018/01/wprowadzenie-do-bloga-i-krotka-historia.html

Taka zasada powinna być - piszesz że coś zrobisz nieszablonowego, podziel się co Ci wyszło z tego.
Cytuj ten post
#9
Tomek
sam piszesz że masz przepszczelony teren..
no ale jak nie spróbujesz to się nie dowiesz.
ja drugi rok zimuje na miodzie. Ale trochę cukru dałem na zimę głównie do odkładów.
ja stosuje taką metodę że wcale nie karmię odkładów i jednoramkowców, tzn w momencie ich tworzenia. jest to pierwszy test.jak same nie są w stanie odłożyć to żadnego pożytku z nich nie będzie. tylko ja mogę sobie na to pozwolić bo operuje dużymi..yy..wiekszymi powiedzimy ilosciami.
w pierwszych latach takich co odpadły było z 60% może  (tak na oko bo nie prowadzę tego statystyki)  teraz odpada może 20% i jest w stanie  (najpóźniej robię jednoramkowe w lipcu) prawie nazbierac tyle co trzeba.zeby iść w siłę 7-5 ramek do zimy z 15 kg zapasu (z czego średnio 4 to cukier)
Cytuj ten post
#10
Michał - czytałem całego bloga Kuby, ale mógłbyś streścić, o jaki fragment/aspekt chodzi ?.

Ale zaznaczam że i tak będę uparcie próbował wychować pszczołę niewymagającą pomocy. Przynajmniej testy coś potwierdzą i na końcu będę wiedział. Kluczem pewnie sa lokalne warunki

Jacek - jak zwykle twój przykład dodaje mi otuchy Uśmiech (
co do napszczelenia - ja tak uważam, co nie przeszkadza sąsiadowi stawiać następnych uli. On zawodowiec i ma pasieke wędrowną, jakby nie osiągał jakiś wyników zadowalających to by je raczej zabrał. Może te moje kilka małych rodzinek coś tam uszczknie dla siebie Uśmiech Albo podlec chce mi pokazać że nie dam rady,dlatego mnie tak obstawia Uśmiech
Ogólnie drugi znajomy sieje facelie dla swoich 100 stacjonarnych pni, a ten wędrowny mu te facelie cichcem obstawia. 1 km wkoło ustawił mu około 50 pni, i on wszędzie wkoło tak się wciska, fajne nie ? Duży uśmiech
Cytuj ten post