Tłok w pasiekach, a kwestie: rabunków, gubienia się, pasożytów i chorób
#91
(11.12.2018, 09:47)bonluk napisał(a):
(11.12.2018, 07:06)Adam1969 napisał(a): Koledzy dyskutujecie o rabunkach w grudniu, a jakby uciekało wam że każdy ma inne warunki pogodowe.
Inaczej nad Odrą, inaczej w Kieleckim a jeszcze inaczej w okolicach Warszawy.
Wydaje mi się, że gospodarka u kolegi alientresor i bonluka to dwie różne bajki właśnie ze względu na klimat...Uśmiech

W sensie napisz wprost co myślisz, więc gdzie jest łatwiej? 

A pojęcia bladego nie mam gdzie łatwiej Uśmiech
Z mojej znajomości geografii jeno wynika iż kolega bonluk pszczelarzy w jednym z zimniejszych, a kolega alientresor w jednym z cieplejszych zakątków naszego pięknego kraju.
Więc wnioskuję że kolega b. ma mniejszy problem z zimowymi rabunkami niż kolega a.
Z nosemą też może być różnie.... i tyle...
Zapewne postępować z pszczołami też trzeba ciut inaczej.
Jak sam kolega bonluk niejednokrotnie pisał, w pszczelarstwie jest b. wiele zmiennych...
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
#92
(11.12.2018, 15:32)michal79 napisał(a): Ta strona pokazuje, że wszędzie jest podobnie. Różnica w średnich temperaturach o 1-2 stopnie. Najcieplej zimą jest w Szczecinie. Ale i tak pszczoły nie będą większość czasu latać i większość czasu warroza i wirus ze spadłej rodziny zdechnie, zanim zacznie się jakikolwiek rabunek.

http://www.pogodynka.pl/polska/daneklimatyczne/

Hmm... Śmiem się nie zgodzić.
Temperatura to jedno, ale jeszcze wiatr i wilgotność.
Generalnie to bym nie generalizował Uśmiech
Bo jak wszędzie jest tak samo, to po co mamy ulokalniać pszczoły..?
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
#93
(11.12.2018, 15:42)Adam1969 napisał(a):
(11.12.2018, 09:47)bonluk napisał(a):
(11.12.2018, 07:06)Adam1969 napisał(a): Koledzy dyskutujecie o rabunkach w grudniu, a jakby uciekało wam że każdy ma inne warunki pogodowe.
Inaczej nad Odrą, inaczej w Kieleckim a jeszcze inaczej w okolicach Warszawy.
Wydaje mi się, że gospodarka u kolegi alientresor i bonluka to dwie różne bajki właśnie ze względu na klimat...Uśmiech

W sensie napisz wprost co myślisz, więc gdzie jest łatwiej? 

A pojęcia bladego nie mam gdzie łatwiej Uśmiech
Z mojej znajomości geografii jeno wynika iż kolega bonluk pszczelarzy w jednym z zimniejszych, a kolega alientresor w jednym z cieplejszych zakątków naszego pięknego kraju.
Więc wnioskuję że kolega b. ma mniejszy problem z zimowymi rabunkami niż kolega a.
Z nosemą też może być różnie.... i tyle...
Zapewne postępować z pszczołami też trzeba ciut inaczej.
Jak sam kolega bonluk niejednokrotnie pisał, w pszczelarstwie jest b. wiele zmiennych...

Zimowe rabunki? 
Cytuj ten post
#94
(11.12.2018, 15:50)Adam1969 napisał(a): Hmm... Śmiem się nie zgodzić.
Temperatura to jedno, ale jeszcze wiatr i wilgotność.
Generalnie to bym nie generalizował Uśmiech
Bo jak wszędzie jest tak samo, to po co mamy ulokalniać pszczoły..?

Adam, poruszyłeś kilka wątków, spróbuję się po kolei. 

Jeśli za okres zwany zimą przyjmujemy grudzień, styczeń, luty - to w tych miesiącach przeciętnie warunki termiczne nie pozwalają na dywagacje na temat anemologii czy opadów. Po prostu z reguły pszczoły nie latają. W Kielcach i w Szczecinie.
Nie zaprzecza to możliwości istnienia sytuacji wyjątkowych, kiedy jakimś cudem rodzina w połowie się osypie, a na drugi dzień będzie lotna pogoda, a do tego wystąpi rabunek... ale droga horyzontalnego rozprzestrzeniania się zabójczej pary patogenów (V.D. + DWV-A) musi opierać się na scenariuszu powszechnym, nie wyjątkowym. Inaczej taka para wyginie, bo wyjątkowe sytuacje mają to do siebie, że się nie powtarzają.

Rozumowanie: 
- pan Hoskins ma warrozę i wirusa DWV-B, nie używa chemii i jego pszczoły żyją,
- DWV-A ma inny algorytm roznoszenia, promowany przez rabunki,
- nie ma rabunków = DWV-A słabiej roznosi swój kod (musi się opierać o pszczoły, które mają skrzydła, więc też jego łagodniejsze mutacje mają większe szanse - bo DWV-A w pszczole też mutuje)


Drugi wątek to ulokalnianie pszczoły. 
Tu rozumowanie jest takie: ulokalnione pszczoły: 
Cytat: lokalnie przystosowane pszczoły i wychowane z nich matki z każdym sezonem lepiej reagują na warunki w jakich bytują. Poprzez niezaburzony dobór naturalny, a także znane tylko sobie czynniki, pszczoły uczą się jak do miejscowych pożytków i klimatu dostosować tempo rozwoju i intensywność czerwienia, a także same potrafią się odpowiednio przygotować do zimowli z tylko minimalną ingerencją pszczelarza.
[pasiekalapa.pl]
Czyli mówiąc krótko są lepiej odżywione i przez to ogólnie bardziej odporne na wirusy. 


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post
#95
"Zimowe rabunki?"

OK. Nie rabunki tylko zalatywanie do uli po padłych rodzinach (masz racje, bądźmy precyzyjni)...
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
#96
(11.12.2018, 16:37)michal79 napisał(a):
(11.12.2018, 15:50)Adam1969 napisał(a): Hmm... Śmiem się nie zgodzić.
Temperatura to jedno, ale jeszcze wiatr i wilgotność.
Generalnie to bym nie generalizował Uśmiech
Bo jak wszędzie jest tak samo, to po co mamy ulokalniać pszczoły..?

Adam, poruszyłeś kilka wątków, spróbuję się po kolei. 

Jeśli za okres zwany zimą przyjmujemy grudzień, styczeń, luty - to w tych miesiącach przeciętnie warunki termiczne nie pozwalają na dywagacje na temat anemologii czy opadów. Po prostu z reguły pszczoły nie latają. W Kielcach i w Szczecinie.
Nie zaprzecza to możliwości istnienia sytuacji wyjątkowych, kiedy jakimś cudem rodzina w połowie się osypie, a na drugi dzień będzie lotna pogoda, a do tego wystąpi rabunek... ale droga horyzontalnego rozprzestrzeniania się zabójczej pary patogenów (V.D. + DWV-A) musi opierać się na scenariuszu powszechnym, nie wyjątkowym. Inaczej taka para wyginie, bo wyjątkowe sytuacje mają to do siebie, że się nie powtarzają.

Rozumowanie: 
- pan Hoskins ma warrozę i wirusa DWV-B, nie używa chemii i jego pszczoły żyją,
- DWV-A ma inny algorytm roznoszenia, promowany przez rabunki,
- nie ma rabunków = DWV-A słabiej roznosi swój kod (musi się opierać o pszczoły, które mają skrzydła, więc też jego łagodniejsze mutacje mają większe szanse - bo DWV-A w pszczole też mutuje)


Drugi wątek to ulokalnianie pszczoły. 
Tu rozumowanie jest takie: ulokalnione pszczoły: 
Cytat: lokalnie przystosowane pszczoły i wychowane z nich matki z każdym sezonem lepiej reagują na warunki w jakich bytują. Poprzez niezaburzony dobór naturalny, a także znane tylko sobie czynniki, pszczoły uczą się jak do miejscowych pożytków i klimatu dostosować tempo rozwoju i intensywność czerwienia, a także same potrafią się odpowiednio przygotować do zimowli z tylko minimalną ingerencją pszczelarza.
[pasiekalapa.pl]
Czyli mówiąc krótko są lepiej odżywione i przez to ogólnie bardziej odporne na wirusy. 

OK. Czuje się przekonany....
Pozdrawiam
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
#97
Zima. 18 stopni C. Pszczelarz zawodowy USA.
Co robią pszczoły jak się obleciały i oczyściły u niego? Jeżeli temperatura i słońce pozwala to lecą do podkarmiaczek z substytutami pyłku / pyłku i ciężkiego syropu z dodatkami po żarcie, które wywęszyły.


Warunki na Ziemi od początku życia nie są optymalne dla życia (Warónki na ziemi od poczontkó rzycia niesom optymalne dla rzycia).
Cytuj ten post
#98
Cytat:Zima. 18 stopni C.

Też mi zima.


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post
#99
(23.12.2018, 16:47)michal79 napisał(a):
Cytat:Zima. 18 stopni C.

Też mi zima.

Zima kalendarzowa. Chodzi o wystarczająco dobrą pogodę do wyjścia z kłebu i latania.
Warunki na Ziemi od początku życia nie są optymalne dla życia (Warónki na ziemi od poczontkó rzycia niesom optymalne dla rzycia).
Cytuj ten post
Kalendarzowa powiadasz? To Kubo drogi, czekam na filmy z Australii Oczko


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post
(23.12.2018, 18:30)michal79 napisał(a): Kalendarzowa powiadasz? To Kubo drogi, czekam na filmy z Australii Oczko

Wydawało mi się, że wyraziłem się poprzednio jasno. Łapanie za słówka ale dobrze. Lubię to. Oczko Dlatego doprecyzuję. Zima kalendarzowa, gdzie jest wystarczająca temperatura, do zawiązania kłębu. W Polsce zdarza się ostatnimi czasami, że może być ocieplenie 12 stopni i słoneczna pogoda w środku zimy. To jest wystarczające moim zdaniem, jak pszczoły wyniuchają żarcie, aby zechciało im się po nie latać. Takie jest moje doświadczenie. W tym roku powtórzone. Praktycznie do ostatniego ciepłego dnia (nie pamiętam kiedy ale chyba jakoś w listopadzie, gdzie wcześniej były już zimne noce), gdzie pszczoły mogły swobodnie latać, choćby 2-3 godziny w środku dnia, węszyły po żarcie w pustych ulach.

Inne zdanie jakie tu wyczytałem to takie, że jak jest zima i pszczoły już zawiązały kłąb to do wiosny nie będzie im się chciało latać po żarcie, nawet jak będzie nagłe ocieplenie i nasłonecznienie pozwalające to robić. 

EDYTA. Dopuszczam jednak myśl, że mogę mieć albo wyjątkowe pszczoły (choć wątpię bo miałem różne) albo, że można przeselekcjonować pszczoły na zmniejszenie instynktu rabowania.
Warunki na Ziemi od początku życia nie są optymalne dla życia (Warónki na ziemi od poczontkó rzycia niesom optymalne dla rzycia).
Cytuj ten post
Dobra, przekonałeś mnie.


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post
(23.12.2018, 18:58)michal79 napisał(a): Dobra, przekonałeś mnie.

Hehe. Oczko Ale doczytaj jeszcze EDYTĘ. 

EDYTA 2

P.S. Nie zamierzam natomiast podważać teorii, że mimo wszystko zimą będzie o wiele mniejsze prawdopodobieństwo (do wyjątkowo zdarzenia włącznie) przeniesienia się horyzontalnie wirusów niż latem i jesienią.
Warunki na Ziemi od początku życia nie są optymalne dla życia (Warónki na ziemi od poczontkó rzycia niesom optymalne dla rzycia).
Cytuj ten post
Oczko


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post
Jeszcze jedna obserwacja dotycząca rabunków.
Zrobiłem zdjęcie ula sąsiada. To jest jeden z 5 jego uli. Jako jedyny z tej grupy doświadczył w tym roku intensywnych prób wyrabowania.

Myślę, że jednym z powodów tej próby rabunku jest to, że na tym zdjęciu są tak naprawdę trzy ule.
[Obrazek: FaAQJwO.jpg]

Dochodzi zatem kolejna zasada obniżająca szanse na rabunki, do której nawet doświadczeni pszczelarze, ba!, producenci, czasem się nie stosują. Zapominają, że pszczoły też mają oczy.
[Obrazek: ul-dadant-z-dennica-wysoka-higieniczna-p...lowany.jpg]


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post
Ten kij ma dwa końce, bo dobrze widoczne różnokolorowe ule z różnymi dobrze widocznymi figurami geometrycznymi oraz elementami orientującymi na pasiece czy specyficznymi dobrze widocznymi podkładkami naprowadzającymi, mogą w jakimś stopniu zapobiegać gubieniu się pszczół przy tłoku na pasiece. Szczególnie na pasiece towarowej, gdzie nie ma możliwości porozrzucania uli, to może mieć większe znaczenie.

http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=591&highlight=t%C5%82ok
Warunki na Ziemi od początku życia nie są optymalne dla życia (Warónki na ziemi od poczontkó rzycia niesom optymalne dla rzycia).
Cytuj ten post
Fajny cytat:

Kosz kiedyś napisał(a):Oprócz kolorów pszczoły rownież rozpoznają kształty, szczególnie z wieloma ramionami (gwiazdy, wielokąty)

Gdzieś jeszcze przeczytałem coś takiego:
Cytat:Pszczoły potrafią liczyć do 4

Wystarczy odróżniać ule znakami geometrycznymi ciemnymi na jasnym tle desek i grupować po max 4 - zresztą tak wygląda dziwnym trafem pasieka pana Hoskinsa, co ponoć ma "dobrego wirusa" jakimś cudem. Cokolwiek widać z daleka niczym kwiat - trzeba sobie darować.

Ciekawe z tymi niemigrującymi trutniami.


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post
(10.01.2019, 10:22)michal79 napisał(a): Wystarczy odróżniać ule znakami geometrycznymi ciemnymi na jasnym tle desek i grupować po max 4

Skąd wiesz? Oczko

IMHO lepiej jakbyś odpowiedział w tym wątku, z którego cytujesz, aby była ciągłość też tamtej dyskusji.
Warunki na Ziemi od początku życia nie są optymalne dla życia (Warónki na ziemi od poczontkó rzycia niesom optymalne dla rzycia).
Cytuj ten post
Cały temat w sumie możnaby podłączyć...

A skąd wiem? w sumie poszlaki... poszlaki... poszlaki... intuicja... Oczko


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post
(10.01.2019, 10:38)michal79 napisał(a): Cały temat w sumie możnaby podłączyć...

Mhmm to zaproponuj jak (tytuł), bo jednak w tym było nieco szerzej.
Warunki na Ziemi od początku życia nie są optymalne dla życia (Warónki na ziemi od poczontkó rzycia niesom optymalne dla rzycia).
Cytuj ten post
Może tak:
Tłok w pasiekach, rabunki, a forma Warrozy z wirusem DWV-A - jak zapobiegać


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post
(10.01.2019, 10:38)michal79 napisał(a): Cały temat w sumie możnaby podłączyć...

A skąd wiem? w sumie poszlaki... poszlaki... poszlaki... intuicja... Oczko

E tam.... 
Bez porównania zapach tu odgrywa zdecydowaną rolę... bo wiedząc że my ludzie mamy dość ubogi wech w porównaniu z pszczolami a mimo to ja wyczuwam zapachowe różnice w rodzinach pszczelich to co muszą wyczuwac pszczoły..?
Do tego inne bodźce, wibracje, dźwięk itd.

Dołożyć do tego zdrowa a chora rodzina i ich zewnętrzne przekazywanie i formacji..
Cytuj ten post
Na zapach niestety mamy ograniczony wpływ tylko jakością ula (mało szpar).

Podsumowując trochę znowu. Lekko promować "dobrą warrozę" i zapobiegać rabunkom i błądzeniu można:

- ustawieniem uli (pszczoły potrafią liczyć do 4, pszczoły żyją w naturze 800m od siebie minimum)
- jakością uli
- wielkością wylotków (można potestować, czy np. nie lepiej dwa małe wylotki niż jeden szeroki)
- kolorystyką i wzornictwem uli
- być może obecnością poidła/ innych wspólnych podkarmiaczek gdzie zapach pszczół się miesza
- rasą pszczoły, jeśli kupujemy matki
- obecnością po sąsiedzku innych gatunków, które podtrzymują obronność anty-insektową (osy, szerszenie, mrówki)
- odpowiednim podejściem do dziur pożytkowych na swoim terenie


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post
(10.01.2019, 10:22)michal79 napisał(a): Ciekawe z tymi niemigrującymi trutniami.

jeszcze ciekawiej jest z tymi migrującymi.otóż trutnie w różny wieku migrują do różnych rodzin.jest to zależne od tego w jakim stadium rozwoju  czy życia jest matka. najbardziej pchają się do uli gdzie jest matka dziewica( ma to związek z feremonem 9-ODA)

mniej oczywiste ale bardzo ciekawe ze że na drugim miejscu są rodziny bez matki.Nie omijają  też starych matek .
Cytuj ten post
Czyli migrują w końcu Oczko ?

Pierwszego dnia osadzenia świeżo kupionego odkładu zaobserwowałem 4 lądowania. W tym miejscu wcześniej nie było żadnych pszczół. Zastanawiałem się czy odkład sobie wychował u hodowcy, czy to lokalne trutnie się wprosiły.


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post
(10.01.2019, 17:08)michal79 napisał(a): Czyli migrują w końcu Oczko  ?

Pierwszego dnia osadzenia świeżo kupionego odkładu zaobserwowałem 4 lądowania. W tym miejscu wcześniej nie było żadnych pszczół. Zastanawiałem się czy odkład sobie wychował u hodowcy, czy to lokalne trutnie się wprosiły.

Trutnie migrują - to pewnik.

Z moich obserwacji:

Utworzyłem 8 ulików weselnych, pszczoły zsypywane przez kratę, więc zero trutni.
Po tygodniu w czterech z nich po kilkanaście i kilkadziesiąt sztuk. I co ciekawe właśnie w tych ulikach z trutniami matki się unasienniły, w pozostałych czterech gdzieś przepadły. Przypadek...?

Ponadto w jednej z osieroconych rodzin miałem inwazje trutnia. Czerwiu trutowego przed osieroceniem było niewiele.
Trutnie po "ataku" obsiadywały dosłownie dwie ramki wielkopolskie obustronnie i pół dennicy.
Zacząłem się martwić o ten ul. Ale matka pięknie się unasienniła i pięknie czerwiła.
Mimo "plagi trutni" zabrałem im sporo miodu.
I poszły w dobrej sile do zimy, jeszcze wczoraj pięknie je było słychać.
Jak wytłumaczyć nalot trutni na tą rodzinę..?
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
(10.01.2019, 21:26)Adam1969 napisał(a): Jak wytłumaczyć nalot trutni na tą rodzinę..?

Pewnie tym, że robiłeś to na pasiece? Piszesz, że coś jest pewnikiem, lub zastanawiacie się nad dychotomią migrują lub nie migrują, ale moim zdaniem umyka Wam kontekst.
Seeley-owi nie wyszło, że trutnie nie migrują. Jemu wyszło, że jak ule były w odpowiednio dużej odległości to przez czas trwania eksperymentu obce trutnie nie zalatywały do rodzin. Ale czy tam były bezmatki czy tylko pełne rodziny? Nie pamiętam. A to kolejna rzecz.
Warunki na Ziemi od początku życia nie są optymalne dla życia (Warónki na ziemi od poczontkó rzycia niesom optymalne dla rzycia).
Cytuj ten post
Jeżeli chodzi o rabunki to uważam, że Łukasz ma stuprocentową rację, najistotniejsza jest kwestia zapachu podobnie jak przy migracji trutni.
Od znajomego słyszałem, że w jednym z Kół przekazywano sobie kilka lat temu prośbę jednego z pszczelarzy o informowaniu o obecności specjalnie znakowanych trutni (opalitki w pasy), czyli ktoś robił sobie prywatny eksperyment, bo nie znaleźliśmy wówczas żadnych publikacji o tego typu badaniach.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
Acha zapomniałem dodać, odnośnie zapachu, na pasiece pod Przemyślem (ul przy ulu na niewielkiej powierzchni) widziałem na własne oczy ul jak sito (z naprawdę doskonałą wentylacją) pierwsze pytanie jakie zadałem gościowi dotyczyło właśnie rabunków, ale tej rodzinki nic nie ruszało. Swoją drogą pojawiłem się u niego, bo jego koledzy z Koła twierdzili, że ma AMM.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
Dlaczego piszecie na pasiece....a nie w pasiece ????
  Huh
Cytuj ten post