Tłok w pasiekach, a kwestie: rabunków, gubienia się, pasożytów i chorób
(17.01.2019, 01:26)Yanushspark@gmail.com napisał(a): Dlaczego piszecie na pasiece....a nie w pasiece ????

Dobre pytanie. Oczko
Może dlatego, że mówimy też, że jedziemy na pasiekę, a nie do pasieki?
W takim sensie, jak "na boisko", a nie "do boiska", "na boisku", a nie "w boisku". Prawdopodobnie nie jest to do końca poprawne (w wypadku pasieki), ale też nie tak bardzo niepoprawne. Regionalność też tu pewnie gra jakąś rolę.
Zbiegają się tu formy pokrewne, bo ule stawia się na pasieczysku, na toczku, a nie w pasieczysku, czy w toczku. Zatem jeżeli w danym momencie "pasieka" w rzeczywistości oznacza "toczek", użycie tej formy będzie poprawne. Wtedy można dyskutować, czy słowem "pasieka" można opisać "pasieczysko/toczek". Jedni mają pasiekę złożoną z wielu toczków, a inni z jednego. W drugim wypadku mamy tożsamość znaczeń. W pierwszym przeniesienie znaczenia - i nie bez powodu, bo np. u weteryniarza rejestruje się pasieki, a nie toczki. Czyli ja mam X pasiek, choć są one wszystkie pod jednym numerem weterynaryjnym, czyli zasadniczo są jedną pasieką... Itd. Jest to zgodne z opisem encyklopedycznym, gdzie mówi się, że pasieka to miejsce, na którym (w którym Oczko ) ustawiono ule, ale też zbiór wszystkich uli danego właściciela, wraz z całą inną infrastrukturą pasieczną.
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
Dzieki.
  Huh
Cytuj ten post
(10.01.2019, 16:16)Jacuch napisał(a):
(10.01.2019, 10:22)michal79 napisał(a): Ciekawe z tymi niemigrującymi trutniami.

jeszcze ciekawiej jest z tymi migrującymi.otóż trutnie w różny wieku migrują do różnych rodzin.jest to zależne od tego w jakim stadium rozwoju  czy życia jest matka. najbardziej pchają się do uli gdzie jest matka dziewica( ma to związek z feremonem 9-ODA)

mniej oczywiste ale bardzo ciekawe ze że na drugim miejscu są rodziny bez matki.Nie omijają  też starych matek .

To by się mogło zgadzać o ile w pełni sezonu powiedzmy do sierpnia ciężko stwierdzić jak trutnie przemieszczają się między rodzinami, to później aż do jesieni zwiększona obecność trutni lub przyjmowane wyrzucanych trutni przez rodzinę świadczy o braku matki, matce trutówce lub że matka stara i rodzina kombinuje coś z cichą wymianą.
Przydaje to się bo właśnie tak trutnie wskazują nam że w rodzinie jest coś nie tak.
Cytuj ten post
O ile mają skrzydełka, to cały problem, teoretycznie, powinien zmierzać ku lepszemu.
Oczko


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post
Zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu.
Jak już gdzieś tu pisałem ,przez gospodarkę jaką prowadzę mam bardzo mało trutni w rodzinach.A co za tym idzie rzadko wpadają mi w oko. Przez ostatnie lata nie widziałem porażonego trutnia,ani takiego na którym łaziła by varroa . Natomiast porażone poczwarki przed ulem widziałem.
Na YT był filmik z V.  na trutniu .
I teraz pytanie. jakie są wasze spostrzeżenia w tej materii?
Albo czy są jakieś badania o procentowym porażeniu trutnie vs pszczoły?
Cytuj ten post
 Przez ostatnie lata nie widziałem porażonego trutnia,ani takiego na którym łaziła by varroa . Natomiast porażone poczwarki przed ulem widziałem.



to chyba dobrze świadczy o pszczołach które wywalają porażone poczwarki -nic tylko od takich hodować.
Cytuj ten post
(18.01.2019, 21:53)truten1974 napisał(a):  Przez ostatnie lata nie widziałem porażonego trutnia,ani takiego na którym łaziła by varroa .

Widziałem trutnie bardzo porażone DWV i obsiadane przez V.D. Rekord to chyba z pięć widocznych łatwo warroz na jednym bidnym porażonym trutniu. Jeśli chodzi o to trzymanie trutni ponad sierpień. Miałem rodzinę Dobrą, która miała trutnie do końca września. Matki nie wymieniły. Matka żyła do końca następnego sezonu.
Warunki na Ziemi od początku życia nie są optymalne dla życia (Warónki na ziemi od poczontkó rzycia niesom optymalne dla rzycia).
Cytuj ten post
Podsumowując trochę znowu.
Promować "dobrą warrozę" i zapobiegać rabunkom i błądzeniu można:

- ustawieniem uli (pszczoły potrafią liczyć do 4, pszczoły żyją w naturze 800m od siebie minimum)
- jakością uli
- wielkością wylotków (można potestować, czy np. nie lepiej dwa małe wylotki niż jeden szeroki)
- kolorystyką i wzornictwem uli
- być może obecnością poidła/ innych wspólnych podkarmiaczek gdzie zapach pszczół się miesza
- rasą pszczoły, jeśli kupujemy matki
- obecnością po sąsiedzku innych gatunków, które podtrzymują obronność anty-insektową (osy, szerszenie, mrówki)
- odpowiednim podejściem do dziur pożytkowych na swoim terenie
[New!] - tak operować macierzakami/ odkładami pomiędzy swoimi pasieczyskami, aby nie było obok siebie pszczela-rodzica i pszczela-dziecka (dbamy o różny zapach rodzin pszczelich na tym samym pasieczysku, żeby nie były spokrewnione)


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post
(03.02.2019, 22:26)michal79 napisał(a): [New!] - tak operować macierzakami/ odkładami pomiędzy swoimi pasieczyskami, aby nie było obok siebie pszczela-rodzica i pszczela-dziecka (dbamy o różny zapach rodzin pszczelich na tym samym pasieczysku, żeby nie były spokrewnione)

Tak. Tu się zgodzę. Często rabują się blisko spokrewnione rodziny... (niemniej w warunkach PN dość trudna procedura do realizacji)
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post