Tłok w pasiekach, a kwestie: rabunków, gubienia się, pasożytów i chorób
#61
Cały ten wątek, jednakowuż, to ustosunkowanie się do twierdzeń o roznoszeniu złego roztocza ze złym wirusem na okoliczne pasieki wskutek rabunków. Wiadomo, że jeśli się ma rodziny nieleczone, zwłaszcza prowadzone modelem ekspansji, to losy upadających są na którymśtam miejscu. Aleeeeeeeeee..... może to co tu wypracowujemy teoretycznie, będzie mieć wpływ na liczbę tych upadających rodzin? Albo na liczbę wiader pomyj? Oczko

Randy napisał bardzo mądre zdanie. Nieświadomi pszczelarze promują roztocze ze złym wirusem, które pogarsza Problem.


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post
#62
Hehe a które ma ten zły wirus?
Cytuj ten post
#63
Trudno stwierdzić, pan Ron Hoskins ma na ten przykład dobrego wirusa i odkąd ma 12 lat, trzyma pszczoły i nie używa "pestycydów" do zabijania dręcza, a jego ule sobie dobrze radzą. Skąd to wiemy? Bo się ekipa telewizyjna zainteresowała.




My tylko możemy stosować sobie jakieś triki, zmniejszając dryf z rodzin ze zdeformowanymi skrzydłami...


Przy okazji - pan Ron trzyma ule w rzędach po ok 4. Gdzieś czytałem, że pszczoły do tylu potrafią liczyć.


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post
#64
(20.11.2018, 21:58)bonluk napisał(a): Nie da się na tą chwilę tego wszystkiego jakoś sensownie rozpatrywać żeby wyciągnąć wnioski uniwersalne bo nie ta skala, za mało, za krótko, za dużo zmiennych...

Można patrzeć na pojedyncze pasieki i tam gdzie się udało próbować coś przenieść a i tak prawda jest taka, że nie przeniesiemy wszystkiego a nawet jak przeniesiemy dużo to czegoś może nam zabraknąć choćby 2-3 tygodni dobrej pogody i wziątku na przełomie lipiec/sierpień gdzie potrzeba aby pszczoły były dobrze odżywione i miały komfort w ulu...  lub zabraknie nam na pewnym etapie dopływu trutni o odpowiednim garniturze genetycznym lub trafimy w lata kiedy nasze kryzysy będą spotęgowane kryzysami całościowymi na danym terenie itd. itp.

Kwestia poidła, rabunków, migracji pszczół, błądzeń pozostawiam na 101 miejscu w całej tej układance zaraz obok rodzaju ula.... mając w głowie swoje pasieki.

Ok. Zdaję sobie sprawę że te kwestie to może i setny klocek układanki. Nie mówię że są to najważniejsze klocki i raczej rozpatruje je jako istotne a nie kluczowe w procesie dojścia do pszczół odpornych...
Ale stawianie ich obok rodzaju ula Uśmiech to nadużycie Uśmiech
Wnioski uniwersalne w pszczelarstwie to abstrakcja. Może podpadnę niektórym, ale uważam też że nieporozumieniem jest przenoszenie wprost na nasz grunt doświadczeń pszczelarzy TF s USA, chociażby dlatego że w kraju 30 krotnie większym obszarowo jest około 4 milionów rojów /piszę z głowy wiec mogę się mylić/, gdy u nas według ostrożnych szacunków 1,5 miliona.
To tak jakby stosować te same praktyki hodowane wobec drobiu biegającego luzem po wybiegu i stłoczonego w klatkach...
Ale zgadzam się że genetyka i pszczoła lokalna to rzeczy kluczowe... 
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
#65
(20.11.2018, 23:12)michal79 napisał(a): Trudno stwierdzić, pan Ron Hoskins ma na ten przykład dobrego wirusa i odkąd ma 12 lat, trzyma pszczoły i nie używa "pestycydów" do zabijania dręcza, a jego ule sobie dobrze radzą. Skąd to wiemy? Bo się ekipa telewizyjna zainteresowała.

My tylko możemy stosować sobie jakieś triki, zmniejszając dryf z rodzin ze zdeformowanymi skrzydłami...

Przy okazji - pan Ron trzyma ule w rzędach po ok 4. Gdzieś czytałem, że pszczoły do tylu potrafią liczyć.

Michał to ty nie wiesz że TELEWIZJA KŁAMIE.....
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
#66
Adam,
spory są wszędzie. natomiast zbyt duże ich stężenie jest szkodliwe. a czy te rodziny które padły miały typowe  objawy nosemy?


Michał,
a jakie objawy są tego złego.
bo mi się wydaje że te pomyje są dla tego że aminotracy czyszczą rodziny jesienią i co nie którzy wiosną  i do następnego leczenia mają jakiś fałszywy
spokój.
piszę fałszywy bo jak sobie tak czytam i oglądam filmiki tych co stosują 4X4 czy kwasy. a czasami i jedno i drugie.
i tak sobie liczę wstecznie przyrost populacji.  to ta warroa ciągle tam jest.

jako ciekawostkę dodam jeszcze że badacze z Gotland twierdzą że tamte nie leczone rodziny mają tylko o 1/3 więcej Varroa. ale nie wiadomo,  tzn nie podają czy ta 1/3 to na koniec  sezonu,czy całościowo.
Cytuj ten post
#67
(20.11.2018, 23:12)michal79 napisał(a): Trudno stwierdzić, pan Ron Hoskins ma na ten przykład dobrego wirusa i odkąd ma 12 lat, trzyma pszczoły i nie używa "pestycydów" do zabijania dręcza, a jego ule sobie dobrze radzą. Skąd to wiemy?

https://www.nature.com/articles/ismej2015186
Cytuj ten post
#68
(20.11.2018, 23:39)Adam1969 napisał(a): Może podpadnę niektórym, ale uważam też że nieporozumieniem jest przenoszenie wprost na nasz grunt doświadczeń pszczelarzy TF s USA,

Przykładowo model ekspansji w polskim języku opisywany, powinien nosić nazwę "Polska wersja". Oczko
W oryginale zaproponowanym przez Wielebnego Salomona Parkera, który go (i siebie) głównie promuje (w sensie pod tą nazwą) wygląda to mniej więcej tak. Poleca każdemu początkującemu TF, minimum 5 uli pszczół od lokalnego pszczelarza lub rójek, bo ta liczba zapewnia już niskie prawdopodobieństwo 100% strat na początku. Prawdopodobieństwo takie wynosi: 10-20%, czyli 80-90% przeżywalności rodzin, no i miód rzecz jasna.
Nie pamiętam, który to fragment, ale mówi o tym w tej prelekcji. https://www.youtube.com/watch?v=0kvwG_lF2HQ&pbjreload=10 Sam też wielkich strat nie miał. Także łatwiej mu jeździć z prelekcjami:  pt. "Let them die".
Cytuj ten post
#69
(20.11.2018, 14:46)michal79 napisał(a): Na pewno bez rabunków będzie takiemu ostremu wirusowi trudniej. Pszczoły bez skrzydeł daleko nie zajdą. Wirusowi "zależy", żeby jego gospodarz był lotny, jeśli wyeliminujemy rabunki i błądzenie.

30 metrów wystarczy? Pszczoły takie mają możliwość się stykać z pszczołami lotnymi. Choćby z tymi zmęczonymi co na jakiś czas sobie odpoczywają blisko uli, zanim podlecą z powrotem. Po za tym kwestia "błądzenia" trutni i zbieraczek (które są wpuszczane). Mogą tam przebywać tylko jedną noc. Prawdopodobnie wystarczy do horyzontalnej transmisji.

To, ze wirusowi (jako gatunkowi) na czymś "zależy" to mi jako pachnie (w senie bliskoznaczności) tym, że wirus jako gatunek mógłby mieć jakiś interes biologiczny (kolektywny interes), a coś takiego jest archaicznym twierdzeniem generalnie zwalczanym przez aktualną biologię ewolucyjną. (Pawłowski 2016), 




Inny błąd poznawczy o którym warto pamiętać to, o pokusie wyjaśniania wszystkich produktów i zmian działania doboru naturalnego potencjalnymi adaptacjami, tymczasem to jakaś część z nich jest adaptacjami, które aby wykazać trzeba mieć poważne argumenty z zakresu nauk szczegółowych. (Hohol 2013).
Cytuj ten post
#70
Od czasu do czasu to i lew tygrysicę bzyknie. A skrzydlata zbieraczka się spotka z pszczołą bezskrzydłą i warroza przeskoczy.

Wiem, na intuicję to trochę biorę. Słusznie wynajdujesz dziury. Ale z jakiegoś powodu, sądzę, że Oliver i różni forumowicze z różnych innych for, trochę mają rację, ale trochę nie mają.
Z jakiegoś też powodu pan z filmu ma tego mniej zjadliwego wirusa.


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post
#71
(21.11.2018, 14:37)michal79 napisał(a): Od czasu do czasu to i lew tygrysicę bzyknie. A skrzydlata zbieraczka się spotka z pszczołą bezskrzydłą i warroza przeskoczy.

Toż ja się zgadzam, że masowy rabunek upadającej rodziny radykalnie zwiększa szanse transmisji. W końcu Oliver i inni nazywają to bombą.

Nie przywiązywałbym się tylko tak do tych bezskrzydłych czy pełzających pszczół jako jedynego wektora. Gdyż nie ma wielkiej różnicy czy kod genetyczny wirusa, który replikuje się później w nowym organizmie przeniesie się z porażonej tak robotnicy, że jest niezdolna do lotu, czy z inne lotnej robotnicy czy trutnia zdolnego do lotu, ale z tej samej rodziny, a nawet może robotnicy. W końcu chodzi o dane mutacje kodu genetycznego, które są częścią takiej a nie innej strategii przetrwania, która nam pszczelarzom pasuje lub nie.

Może się mylę. Wydaje mi się, w świetle co opisuje Oliver, Seeley i inni, to po prostu doprowadzanie w lotne dni do funkcjonowania zdechlaków na pasiece z porażeniem wirusowym, jest niekorzystne bezwzględu na to czy występują zmasowane rabunki czy nie. Oczywiście to jest niezgodne z radykalnym naturalistycznym założeniem "Let them die", bo lepiej w tym aspekcie protect them from die early enough or kill them immediately. Nawet jeśli znajdzie się przypadek rodziny, gdzie popełniło by się błąd selekcyjny.

A co do rabunku. To zgadzam się, ze zmasowany rabunek będzie bombą, ale nie lekceważyłbym też cichych rabunków i błądzenia. Sądzisz, ze jesteś w stanie zauważyć np. 100 robotnic lub trutni na dobę, które wleciało do obcego ula. Wydaje mi się, że bez zabawy w oznaczanie pszczół w terenie izolowanym, jak Selley, jest to dość trudne. Ja mam możliwość obserwować przydomową pasiekę na okrągło, i nie jest to takie proste. Czasem wydaje mi się, ale brak pewności, że jakieś obce pojedyncze pszczoły podjadają coś na peryferiach gniazda, np. w dostawionych ramkach z boku do wyjedzenia.

Stąd Twój postulat odpowiedniego ustawiania uli na pasiece w nieco uporządkowanym bałaganie Oczko wydaje mi się słuszny. Osobiście staram się go w miarę możliwości realizować. Żadnych uli nie mam bardzo blisko siebie. Ale czy to jest wystarczająco to nie wiem. Znaczy na pewno nie jest. A wiesz, że na ten temat był już watek? Zatem wątek o tym dobrze by było tam rozwijać.
Tutaj: http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=591&highlight=t%C5%82ok
Cytuj ten post
#72
Dopóki nie rozstrzygnie się "wielki proces o czarną pszczołę dwóch wkurwionych zimą pszczelarzy z forum Miodka", przeprowadzam małą symulację, w temacie: jak wpływa zimowa śmierć gospodarza na horyzontalny dryf pasożyta.

Daleki jestem od rzucania ogólno-populacyjnych stwierdzeń.
Po prostu,
1. Takie jest odwieczne prawo natury, że zimą musi być zimno
2. Pszczoły poniżej 8 nie latają
ergo, zimą pszczoły nie przenoszą horyzontalnie wrednych dręczy, bo nie latają. Jeśli więc chcemy żeby nasze pszczoły bidne, porażone, skazane na zakończenie żywota, nie zaraziły wcześniej swych sąsiadów z pasieki - módlmy się, aby zimą było zimno, i żeby właśnie raczej wtedy padli ci, co paść mają.
...albo chociaż od os.
...albo chociaż od mrówek.

Ale ad rem.
19.11.2018
Zakładam sztucznie padły ul. Składa się z dennicy, korpusu 25mm, powałki i daszka (sosna). Zawartość - przynętę stanowić będzie jeden plaster wysmarowany 200g mieszaniną miodu gryczanego i lipowego.
Pierwszy etap - poświęcamy 200g przednich miodów (szklanka waży 350g)...
[Obrazek: YtycjXs.png]


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post
#73
Niestety pierwsze próby rabunku pojawiają się niespodziewanie szybko, mało nie kończąc przedwcześnie eksperymentu. Na szczęście sytuację ratuje wyłożone obok podkarmianie typu “szwedzki stół”.

[Obrazek: 85TwBVl.png]

c.d.n.


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post
#74
Nie zmniejszyłeś wylotka - drzwi od kuchni powinny być przymknięte, stąd problemy z rabunkiem.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#75
(02.12.2018, 07:05)regulus napisał(a): Nie zmniejszyłeś wylotka - drzwi od kuchni powinny być przymknięte, stąd problemy z rabunkiem.

Ale już pierwsze obserwacje potwierdzają, że najgorszym wrogieeeem pszczóóouuuu jeeeest człoooowieeeekkkk... Oczko

michal79:
Rozumiem, że ul z dziurką dostępną głównie dla pszczół zostanie ustawiony gdzieś obok innych i zobaczymy, czy wyrabują, kiedy i w jakim stopniu?
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
#76
Dzisiaj widziałem 4 pszczoły. Pierwsza przyleciała mi zza pleców i pokrążyła chwilę przy przedniej ściance ula Januszy. Normalnie zdębiałem, bo temperatura to ok. 3 stopnie. Potem wzniosła się, zrobiła parę kółek i odleciała. To samo zrobiła druga, jakiś czas później, z ula "D", z ula Janków jeszcze wyleciała trzecia, a czwarta od Elgonów. Jakby normalny rutynowy lot po pożytek, tylko raczej w jedną stronę, bo powrotów żadnych nie stwierdziłem, aż zaczął się mróz. Patrząc na plusy, przynajmniej miało co wylatywać...

ciąg dalszy eksperymentu.

Na plastrze - przynęcie nie może również zabraknąć warrozy, która przeniesie się na nieostrożne pszczoły rabujące.
[Obrazek: lj9ca7O.png]


Ul symulujący umierającą, niezdolną do obrony, pełną warrozy i zapasów rodzinę, gotowy. Żeby warroza była jeszcze lepiej zaczajona, zasłaniamy ją dodatkową ramką z ⅓ węzy Michała79 (patent pending)*.

[Obrazek: sILeEE6.png]


Teraz tylko po cichu zainstalować na pasiece…

* czym poplamiona jest owa 1/3 węza? To ślady po moim grzebaniu w czerwiu, wydłubywaniu i liczeniu warrozy właśnie, sprzed 2 miesięcy.

c.d.n.


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post
#77
To jest taka symulacja wabiaca... bo nie kojarzę aby padła rodzina odsklepiala zapasy i wabila obce pszczoły.
Cytuj ten post
#78
(02.12.2018, 17:47)bonluk napisał(a): To jest taka symulacja wabiaca... bo nie kojarzę aby padła rodzina odsklepiala zapasy i wabila obce pszczoły.

O to to, czyli jeśli tego nie wyrabują, to tym bardziej standardowej padłej rodziny nie wyrabują.

Tymczasem... voila. 
Ul wabik ze złą warrozą - pierwszy z lewej. 
[Obrazek: bAcEBaY.png]

Zainstalowany 13 dni temu. Jak na razie było łatwo, bo temperatury nie pozwalały latać. Dzisiejszy dzień traktuję, że te parę pszczół w zasadzie mogło coś wyszukać i może wrócić. Ale śladów jakiegokolwiek rabunku nie ma. 


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post
#79
W zasadzie to zastanawiam się, czy przerwać ten eksperyment. Miód pierdyknie zanim przyjdzie wiosna. Już powoli nasiąka wodą i spływa na dennicę. Jeszcze to sfermentuje. Pszczoła ze złamaną nogą tam nie zagląda. Zamiast stawiać jakieś wabiki, po prostu wystarczyło mi popatrzeć na średnie temperatury grudnia, stycznia i lutego. Liczyłem na jakiś cieplejszy dzień z oblotem, ale nie wiem, może ten wabik opłuczę i przygotuję w oparciu o prognozę pogody. Ze świeżym miodem. 

grudzień -0,7, styczeń -1,9, luty -1,0

Może kolega Borówka wspominać o wyjątkowych zimach kiedy pszczoły latały. Ale dowolny organizm (lub konglomerat kilku organizmów, jak warroza + DWV) uzależniający swoje przetrwanie od wyjątkowej pogody zimą, nie ma szans, kropka. 
Niniejszym wrzucam tę tezę kolegi do worka "nie robi, nie czyni, nie rzutuje".
Borówski napisał(a):Dlaczego? Moim zdaniem nie można tego wykluczyć. Wystarczy, że będą lotne dni, a takie się ostatnimi czasami zdarzają dość często. AMM obserwuje, że latają od 8 stopni, braku wiatru i względnie niemokrej-wilgotnej pogody.

Ergo: Zimowe upadki rodzin nie przyczyniają się do horyzontalnego dryfu warrozy i kopatogenów. Dręcz pada wraz z gospodarzem, o ile zima jest.

Jakie z tego wszystkiego wnioski, to już może doświadczeńsi się muszą wypowiedzieć. 


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post
#80
Chciałbym żeby tak było, ale doświadczenie własne temu przeczy.
Stoi u mnie całkiem sporo uli pustych dzięki NC, których nie zdążyłem jeszcze sprzątnąć.
Są zamknięte na głucho, ale nie przeszkadza to w chwilach ocieplenia (np. ostatni tydzień) ciekawskim sprawdzać każdej szpary w poszukiwaniu wejścia. Także przy sprzyjających warunkach zrobiły by tam kipisz, przy okazji wlokąc NC do rodzinnego gniazda. Fakt, że wiremia przy przy bądź co bądź obniżonej temperaturze może być niska, ale nie będzie bez znaczenia. Tyle w kwestii własnych doświadczeń.
Take a time to waste a moment
Cytuj ten post
#81
(10.12.2018, 20:02)alientresor napisał(a): Chciałbym żeby tak było, ale doświadczenie własne temu przeczy.
Stoi u mnie całkiem sporo uli pustych dzięki NC, których nie zdążyłem jeszcze sprzątnąć.
Są zamknięte na głucho, ale nie przeszkadza to w chwilach ocieplenia (np. ostatni tydzień) ciekawskim sprawdzać każdej szpary w poszukiwaniu wejścia. Także przy sprzyjających warunkach zrobiły by tam kipisz, przy okazji wlokąc NC do rodzinnego gniazda. Fakt, że wiremia przy przy bądź co bądź obniżonej temperaturze może być niska, ale nie będzie bez znaczenia. Tyle w kwestii własnych doświadczeń.

Badał kolega pszczoły że stwierdza NC?
Cytuj ten post
#82
(10.12.2018, 20:30)bonluk napisał(a):
(10.12.2018, 20:02)alientresor napisał(a): Chciałbym żeby tak było, ale doświadczenie własne temu przeczy.
Stoi u mnie całkiem sporo uli pustych dzięki NC, których nie zdążyłem jeszcze sprzątnąć.
Są zamknięte na głucho, ale nie przeszkadza to w chwilach ocieplenia (np. ostatni tydzień) ciekawskim sprawdzać każdej szpary w poszukiwaniu wejścia. Także przy sprzyjających warunkach zrobiły by tam kipisz, przy okazji wlokąc NC do rodzinnego gniazda. Fakt, że wiremia przy przy bądź co bądź obniżonej temperaturze może być niska, ale nie będzie bez znaczenia. Tyle w kwestii własnych doświadczeń.

Badał kolega pszczoły że stwierdza NC?
Nie i nie zamierzam, objawy obserwowalne w zupełności mi wystarczą. Chyba, że jest inny czynnik, który potrafi w 6 dni sprawic, że z 6 ramkowej rodziny zostaje 6 pięknych ramek pełnych pokarmu. I nic poza tym.

Wysłane z mojego A8 przy użyciu Tapatalka
Take a time to waste a moment
Cytuj ten post
#83
Wiesz spodziewałem się po kimś kto lubi mieć twarde naukowe dowody na pszczoły tf tego samego... skoro piszesz że to NC...
Cytuj ten post
#84
(10.12.2018, 21:08)bonluk napisał(a): Wiesz spodziewałem się po kimś kto lubi mieć twarde naukowe dowody na pszczoły tf tego samego... skoro piszesz że to NC...

Na ten moment dla własnej diagnozy wystarczy mi to co widziałem, jeśli potrzebujesz twardych danych, mogę Ci wysłać próbki, tylko po co?

EDIT:

BTW - jakikolwiek czort by tam nie był, pozostałe rodziny nawiedzają te puste w poszukiwaniu darmowej wyżerki, clue problemu pozostaje więc bez zmiany, nie ważne czy to jest NC czy Tak-mi-się-wydaje-bo-sie-nie-znam-NC
Take a time to waste a moment
Cytuj ten post
#85
(10.12.2018, 21:12)alientresor napisał(a):
(10.12.2018, 21:08)bonluk napisał(a): Wiesz spodziewałem się po kimś kto lubi mieć twarde naukowe dowody na pszczoły tf tego samego... skoro piszesz że to NC...

Na ten moment dla własnej diagnozy wystarczy mi to co widziałem, jeśli potrzebujesz twardych danych, mogę Ci wysłać próbki, tylko po co?

Ja nie potrzebuje bo nie pisze że to NC tylko Ty o tym piszesz na tzw. "oko" .... więc się dopytuje czy to oko jest udokumentowane badaniami czy własnymi porannymi wnioskami... Ale już uzyskałem odpowiedź co również utwierdziło  mnie co do wcześniejszych wpisów kolegi... 
Cytuj ten post
#86
(10.12.2018, 21:17)bonluk napisał(a):
(10.12.2018, 21:12)alientresor napisał(a):
(10.12.2018, 21:08)bonluk napisał(a): Wiesz spodziewałem się po kimś kto lubi mieć twarde naukowe dowody na pszczoły tf tego samego... skoro piszesz że to NC...

Na ten moment dla własnej diagnozy wystarczy mi to co widziałem, jeśli potrzebujesz twardych danych, mogę Ci wysłać próbki, tylko po co?

Ja nie potrzebuje bo nie pisze że to NC tylko Ty o tym piszesz na tzw. "oko" .... więc się dopytuje czy to oko jest udokumentowane badaniami czy własnymi porannymi wnioskami... Ale już uzyskałem odpowiedź co również utwierdziło  mnie co do wcześniejszych wpisów kolegi... 

Jest coś takiego jak brzytwa Ockhama, może narzędzie nie idealne, ale pozwalające przynajmniej zawęzić grono podejrzanych, badanie za 200 PLN, które powie mi - no tak miałeś rację to NC chyba jednak niewiele mi daje. Jednakowoż dziękuje serdecznie za kolegi wsparcie, w tym trudnym dla mnie momencie pszczelarskiej przygody. Sukcesów życząc - pozdrawiam!
Take a time to waste a moment
Cytuj ten post
#87
Od kiedy NC jest kopatogenem warrozy?
Badania mówią jasno, że bez pszczół Varroa i jej kolega DWV mają 1 dzień życia. Nosema to mooooże po miesiącu mrozu straci 40% zjadliwości.
Tutaj tylko o warrozie są wnioski. Nosema w innym wątku Oczko


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post
#88
Koledzy dyskutujecie o rabunkach w grudniu, a jakby uciekało wam że każdy ma inne warunki pogodowe.
Inaczej nad Odrą, inaczej w Kieleckim a jeszcze inaczej w okolicach Warszawy.
Wydaje mi się, że gospodarka u kolegi alientresor i bonluka to dwie różne bajki właśnie ze względu na klimat...Uśmiech
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
#89
(11.12.2018, 07:06)Adam1969 napisał(a): Koledzy dyskutujecie o rabunkach w grudniu, a jakby uciekało wam że każdy ma inne warunki pogodowe.
Inaczej nad Odrą, inaczej w Kieleckim a jeszcze inaczej w okolicach Warszawy.
Wydaje mi się, że gospodarka u kolegi alientresor i bonluka to dwie różne bajki właśnie ze względu na klimat...Uśmiech

W sensie napisz wprost co myślisz, więc gdzie jest łatwiej? 
Cytuj ten post
#90
Ta strona pokazuje, że wszędzie jest podobnie. Różnica w średnich temperaturach o 1-2 stopnie. Najcieplej zimą jest w Szczecinie. Ale i tak pszczoły nie będą większość czasu latać i większość czasu warroza i wirus ze spadłej rodziny zdechnie, zanim zacznie się jakikolwiek rabunek.

http://www.pogodynka.pl/polska/daneklimatyczne/


----
To jest link do strasznych rzeczy
Cytuj ten post