Leczenie dźwiękiem
#1
Na podstawie informacji z artykułów, które ukazały się w prasie pszczelarskiej, mój syn zaczął montować w półkorpusie WLKP elektronikę umożliwiającą pozbycie się pasożytów pszczelich za pomocą dźwięku o zmiennej częstotliwości. Interesuje mnie Wasze zdanie na ten temat. Macie jakieś przemyślenia o ewentualnej szkodliwości takiego systemu na pszczoły?
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Cytuj ten post
#2
Bardzo dobrze. a jakie ma być wykorzystanie ?
Bezpośrednio na rodzinę w gnieździe? Czy rój lub zsypaniec ?
W roracji, czy jakimś systemie.czy wszystkie rodziny po kolei?
Co do szkodliwości to od dłuższego czasu telepocze mi w głowie zdanie które przeczytałem w jednym z opracowań o Varroa. Brzmiało ono tak że: że względu na bardzo duże podobieństwo między pszczołami a V. Trudno znaleźć środek który szkodził by tylko  V.

Zauważyłem że ostatnimi czasy pszczelarz pszczelarzowi cenzorem i etykiem . Jednak każdy powinien sam sobie wyznaczać rygor i granicę w jakiej ma zamiar się poruszać.  Tym bardziej że mimo "wysypu"  turbopszczelarzy jakieś 5 lat temu populacja nie leczona jest malutka.wiec takie próby odciążenia rodziny przy użyciu technik nie pozostawiających długo trwałych  szkodliwych lub obcych substancji . bardzo mi się podoba.
Takie moje przemyślenia na temat szkodliwości Uśmiech
Cytuj ten post