Sezon 2019
#1
Zapowiadał się wiosną dobrze Uśmiech

A teraz masz Zły

Matka natura płata figle.
Cytuj ten post
#2
(31.05.2019, 14:52)marbert napisał(a): Zapowiadał się wiosną dobrze Uśmiech

A teraz masz Zły

Matka natura płata figle.

Nie tracę nadziei. Kwiecień był chłodny, aż do Zimnej Zośki było kiepsko. Teraz chyba jest coraz lepiej. Mam tylko nadzieję, że to nie za późno.
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
#3
Osadziłem trzy rójki do jednego ula i liczę, że taki produkcyjniak coś przyniesie z akacji i lipy do nadstawki.
Cytuj ten post
#4
Dwa tygodnie temu miałem prawie pełne nadstawki. Połączyłem jesienią kilka odkładów a wiosną nawet przez nalot zwiększyłem dwie z trzech na próbę.
W mej części kraju wiosna była ok zwłaszcza przy silnych rodzinach.

Te połączone ok ale nie zasklepiają. Silne też mają ale przez te dwa tygodnie sporo ubyło. W jednościennych prawie nic w nadstawkach.

Pszczoły mam leczone kwasem mrówkowym. Osyp jest w normie jak na porę roku.
Cytuj ten post
#5
Nie myślałeś o zaadoptowaniu metody Januszkiewicza (choć w oryginale jest dla leżaków kombinowanych) dla korpusów, w takich sytuacjach i słabych pożytkach.
Cytuj ten post
#6
Wydaje mi się Uśmiech ze na komórce 4.9 było lepiej. A może lepsze sezony były Oczko
Po lipie ( termin) przekładam na węzę dwuletnie rodziny. Na 4.9, mam tylko 10 kg . Ustawiam na paletach po dwa.
Przyszły sezon, przed pożytkiem nalot z dwóch na jeden. (eksperyment z nalotem trzech na dwa potwierdza iż wydajność znacząco wzrasta).
Cytuj ten post
#7
Karmienie rozpoczęte.
Cytuj ten post
#8
Ja jeszcze czekam na zakończenie kwitnienia gryki.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#9
Wyjątkowo dużo w tym sezonie strutowiało mi rodzin w trakcie wymiany matek. Nieśmiały
Cytuj ten post
#10
Mamy wykres anomalii temperatur dla aktualnego sezonu.

[Obrazek: plot.avg10fc.png]

Widać ocieplenie wiosenne, które dawało piękne nadzieje. I obawy, bo jeszcze nigdy tak nie było, żeby wszystko gut chodziło. Ja np. pod koniec lutego dałem się opętać nieuzasadnionemu optymizmowi, bo rodzinki się ruszyły i zaczęły ładnie wyglądać - aby w marcu się posypać. 
Zatem roślinki postanowiły kwitnąć z około dwutygodniowym wyprzedzeniem względem obowiązujących urzędowo dat. I tak po kolei wszystkie. Dla niektórych oznaczało to kompletne wyłamanie się z kalendarza, dla innych tylko zajęcie pozycji w najwcześniejszych wcześniej mierzonych datach. Tylko dynie i cukinie u mnie na grządce wyczekały aż do sierpnia...
Rzepak w mojej okolicy wydarza się raz na 3 lata (już widzę soję kiełkującą na jego miejscu, potem będzie pewnie kukurydza). Tym razem ochłodzenie majowe sprawiło, że pszczoły zebrały dla siebie w miarę, dla mnie nic.
Potem przyszedł piekarnik czerwcowo-lipcowy (bijący wszelkie znane z przeszłości rekordy) i wszystko wyschło. Lipa skończyła nektarować na początku lipca.
O dziwo dla mnie, po lipie nie nastąpił tak brutalny okres głodu, jak rejestrowałem w moich poprzednich latach pszczelarskich. Pszczoły zachowywały się w miarę spokojnie, w ramkach ciągle było widać nakrop - parę kropel, ale jednak. Wianuszki bardzo się zmniejszyły, ale tylko w kilku rodzinach do zera. Zatem nie było tak źle. Być może za sprawą onego lipcowego ochłodzenia, które przyniosło ze sobą nieco wilgoci?
Skoro wszystko zaczęło wcześniej kwitnąć, to obowiązkowa dla mojej okolicy nawłoć również. Lipcowo-sierpniowe ocieplenie wydatnie jej w tym pomogło, szczególnie, że od czasu do czasu popadywało i w powietrzu unosiła się wilgotna, ciepła zawiesina (dla purystów: aerozol), którą nawłoć bardzo lubi. Aktualnie pola nawłociowe już w większości przestały się żółcić, przybierają bury kolor - większość kwiatów przekwitła.
Co zatem będzie dalej?
Pożytki końcowo-przedzimowe w mojej okolicy to różniste bluszcze, rabaty kwiatowe, gdzie-niegdzie wysiane poplony gorczycowe. Których na razie nie widać. Pogoda chwilowo się pogorszyła, ale ma wrócić babie lato, za około tydzień. I kto wie, może będzie ciepło aż do listopada, jak w zeszłym roku? A może przyjdzie wczesne ochłodzenie, jak trzy lata temu?
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
#11
Czyli lipiec najcieplejszy od prawie 70 lat?
Natomiast w maju najtragiczniej nie było, niemniej dużo poniżej sredniej.
A wyszperałeś gdzieś wykres dotyczący opadów.
To może być ciekawe w zestawieniu a temperaturami...

W moim odczuciu sezon nie był taki najgorszy dla pszczół (dla pszczelarzy był zły).
W sumie rodziny rozwijały się dobrze, naturalne rójki to przecież oznaka zdrowia i witalności rodziny pszczelej. A że pomimo wszelkich zabiegów, które mi przychodziły do głowy wyroiło mi się 50 % pasieki (te 50 % co miało dawać miód) to źle dla zbiorów miodu.
Wyroiło mi się 12 rodzin, a pomimo tego zebrałem łacznie 160 kg miodu wiosennego i letniego.
A nie czyściłem pszczół do zera, zostawiam im zawsze naprawdę dużo.
Właśnie dziś skończyłem z nawłocią (170 kg). Nie brałem nic z gniazd i nie brałem z miodni niezasklepionych ramek. Szacuję, że co najmniej drugie tyle zostało w ulach. Po miodobraniu niektóre ule ledwo dźwigam. Zaczynam zakarmiać.
Zobaczymy jak z zimowlą, w niektórych ulach dręcza naprawdę sporo (szczególnie w macierzakach),
więc selekcja może być ostra tej zimy.
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post
#12
Gratuluję. Super. Uśmiech

Szkoda, że dręcza sporo.
Czy z rodzin, które się wyroiły zebrałeś mniej miodu?

BTW a jakie Ty masz ule? 
Cytuj ten post
#13
(03.09.2019, 15:51)Borówka napisał(a): Gratuluję. Super. Uśmiech

Szkoda, że dręcza sporo.
Czy z rodzin, które się wyroiły zebrałeś mniej miodu?

BTW a jakie Ty masz ule? 

Ule wielkopolskie 10r, jeden korpus gniazdowy i nadstawki 1/2 według potrzeb.
Miodu z wyrojonych rodzin wziąłem symbolicznie lub wcale, w większości po lipie były dokarmiane.
Zebrałem 8 swoich rójek i też były karmione.
Generalnie sezon mnie przerósł. Na dzień dzisiejszy 46 rodzin w 5 miejscach.
Rodziny w b. różnej sile i kondycji.
Nie przerabiam, za mało czasu, myślę jak to ogarnąć w przyszłym roku (zobaczymy oczywiście co przezimuje).
Pewnie zrezygnuje z nawłoci, będzie mniej roboty.
No i chyba ograniczę się do 4 toczków i mniej rodzin...

ps.
W jednej z rodzin naturalny osyp dręcza ok 30 szt. na dobę na dennicy. Ta rodzina to macierzak trzeci jej sezon.
Według wszelkich prawideł to raczej nie dotrwa do stycznia.
Uzależniony od zapachu z ula...
Cytuj ten post