Czy to ma sens ?
#1
Witam,

Pierwsza sprawa to przywitam się z wami wszystkimi. Potraktujcie mnie delikatnie Uśmiech
Nazywam się Kamil, mam 31 lat oraz mieszkam w Warszawie.

Zapragnąłem w pewnym momencie posiadać małą pasiekę. Nie myślę o niczym komercyjnym tylko raczej jako hobby. Teraz pytanie do was czyli ludzi którzy mają większe doświadczenie niż ja, moje jest zerowe Uśmiech

Obecnie jestem na etapie zbierania informacji i szukania potencjalnych rozwiązań.
60km od Warszawy posiadam działkę w pobliżu której są lasy Państwowe. Jestem po pierwszym kontakcie z nadleśnictwem i nie będzie problemu z postawieniem uli w lesie. Więc teoretycznie miejsce jest.

Czytałem trochę na temat gospodarki pasiecznej i ktoś wyliczył tam że przy małej ilości uli, pracochłonność to 10h/rok/ul i teraz moje pytanie na które nie mogę nigdzie znaleźć odpowiedzi. Czy odwiedzając pszczoły tylko i wyłącznie w weekend ma to sens funkcjonowania ?

Szacowana wielkość na starcie: 4 Ule wielkopolskie
Pożytki w promieniu 1km: 50% lasy iglaste, młode sosny, stare sosny trochę świerku okazjonalnie brzoza, 30% ogródki działkowe, 20% pola uprawowe - rzepak, + rzeka w odległości 150m
W bezpośrednim sąsiedztwie nie ma pasiek, ale w odległości 4km jest duża pasieka z której planuje brać odkłady.

Ma sens to się udać czy raczej sobie odpuścić i szukać czegoś innego ?
K.
Cytuj ten post
#2
(19.06.2019, 08:00)unknown000 napisał(a): Czytałem trochę na temat gospodarki pasiecznej i ktoś wyliczył tam że przy małej ilości uli, pracochłonność to 10h/rok/ul i teraz moje pytanie na które nie mogę nigdzie znaleźć odpowiedzi. Czy odwiedzając pszczoły tylko i wyłącznie w weekend ma to sens funkcjonowania ?
Można nawet rzadziej. Pszczoły bez Ciebie sobie poradzą. Odwiedziny i mieszanie im w ulach ma służyć skierowaniu ich aktywności w stronę produkcji miodu (najczęściej), ewentualnie wykonywaniu innych czynności potrzebnych pszczelarzowi, ale nie pszczołom.

Zatem to kwestia podejścia. Znam człowieka, który swoje pszczoły w tym roku odwiedził dopiero 3 razy. Odwiedziłby tylko raz, ale chciał je wywieźć na rzepak. Nie ma po prostu czasu. Ale zrobił to we w miarę odpowiednim momencie. Poza tym zapobiegł rójkom przez podziały, czyli podwoił stan swojej pasieki. Teraz jego rodziny sobie same latają, bez jego pomocy, od półtora miesiąca. Pewnie wpadnie do nich po lipie, zobaczyć, czy coś dla niego uzbierały. Zatem da się. To kwestia możliwości, motywacji i nastawienia.

Jeżeli będziesz chciał od razu dorównać zawodowcom, którzy nic innego nie robią, tylko przy pszczołach pracują, to brak czasu nie da Ci szans. Ale jeżeli ma to być pasieka rekreacyjna, hobbystyczna - to cotygodniowa wizyta z naddatkiem wystarczy.
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
#3
Da się, ja mialem pszczoły 300km od miejsca zamieszkania, dało się. Tylko gospodarka pasieczna jest nieco inna. Np poddawanie matek, karmienie, itp, wszystko co wymaga częstego bycia na pasiece, lub bytności kilka dni rzędem, trzeba rozwiązać inaczej.
Prędzej rzadko 60km od Wawy, niż w Wawie. Uwierz mi, sąsiedzi patrzą się krzywo na rój pszczół przelatujący koło ich okna Uśmiech W miejscach gęsto zaludnionych trzeba często, w słabiej, można rzadziej.

W teorii raz na 2 tygodnie powinno wystarczyć odwiedzić pszczoły, ale w praktyce jak wiesz kiedy będzie nastrój rojowy, kiedy miód zebrać, kiedy inne zabiegi przeprowadzić, to w niektóre okresy będzie odwiedzał częściej, a w inne w ogóle. 

Te wyliczenie 10h/rok/ul to raczej w bajki włożyć. Może przy 100pniowej pasiece gdy nie interesują cię Twoje pszczoły i znasz je na wylot, ale przy małej pasiece nakład będzie większy. To też zależy od przyjętej gospodarki, podejścia do chorób, itd.

Ja bym odkłady poszukał gdzieś dalej, albo przechował rodziny w chłodnym miejscu, inaczej pszczoła lotna z odkładów, może Ci wrócić tam skąd ją kupiłeś Uśmiech 4km to trochę blisko.

Co do pożytków, postawisz to się przekonasz.
Cytuj ten post
#4
To nie ma sensu - jak każde hobby.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post