Ile czasu zajmują prace pasieczne?
#1
Zgodnie z zapowiedzią zakładam wątek licząc na użyteczne informacje.

Dla przykładu opowiem tutaj, jak parę dni temu zrobiłem 17 odkładów:

Razem z żoną przystąpiliśmy do zrobienia odkładów pod wychowane matki na wygryzieniu. Z racji posiadania 3 rozmiarów ramek, naszykowaliśmy spodziewaną liczbę uli pod każdy rozmiar - adekwatną do liczby posiadanych rodzin na danej ramce.
Nie robiliśmy dzionek wcześniej separacji matek z ramek z czerwiem krytym - trzeba by to było wliczyć w realny czas pracy.




1. Zorganizowanie uli pod odkłady zajęło mi ok. 2 godziny wraz z załadunkiem ich na przyczepę. I naszykowaniem przyczepy.
2. Na pasieczyskach razem z żoną spędziliśmy bite 6 godzin. Składało się na to (zaokrąglony czas w minutach):
2.1 Dojazd na toczek 10
2.2 Wyładunek pustych uli pod odkłady i ustawienie ich w dobrym miejscu 20
2.3 Otwieranie kolejnych uli i wybieranie ramek do 13 (8 Zander, 3 Wielkopolskie, 2 Dadanty) odkładów, zamykanie uli, zapinanie pasami 70
2.4 Zapakowanie uli na przyczepę 30
2.5 Przewóz uli z odkładami na inny toczek 15
2.6 Wypakowanie uli na wcześniej (pół roku wcześniej, to już nie wliczałem) przygotowane palety 20
2.7 Zdejmowanie pasów, otwieranie uli, podkładanie mateczników, zamykanie uli 30
2.8 Otwieranie pojedynczego ula w celu przerobienia go na jeszcze 4 odkłady (Zander) 30
2.9 Zamykanie uli, zapinanie pasów 5
2.10 Zapakowanie uli i szpeju na przyczepę 5
2.11 Przejazd na inny toczek 20
2.12 Sprawdzanie, co pieprznęło w podwozie (cegła ukryta w piachu) 10
2.13 Wypakowanie uli na wcześniej (pół roku wcześniej, to już nie wliczałem) przygotowane palety 15
2.14 Zdejmowanie pasów, otwieranie uli, podkładanie mateczników, zamykanie uli, pakowanie szpeju 15
2.15 Krótka konwersacja z landlordem (ok. 10min) 10
2.16 Przejazd na kolejny toczek 10
2.17 Przeniesienie transportówki z ostatnim odkładem, włożenie ramek do pustego leżaka, zamykanie itp. 10
2.18 Powrót do domu, rozładowanie przyczepy ze szpeju, ustawienie przyczepy w miejscu parkingowym 35
W SUMIE: 6 godzin

Rozumie się, był pieruński upał, człowiek ruszał się jak mucha w smole, w międzyczasie musiał wytchnąć napompować wodą itp.
Czyli solidna dniówka, aby zrobić 17 odkładów? Rewelacja. Tego nie piszą w żadnym pszczelarskim podręczniku.

Nie chodzi o to, że się w tym czasie świetnie nie bawiłem. Było w tym co najmniej 3 godziny radości pierwsza klasa. Ale my, początkujący, być może chcielibyśmy wiedzieć, ile naprawdę zajmuje dana praca pasieczna...
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
#2
Sześć godzin to zajęło mi dotachanie dwóch odkładów na łąkę. W moim przypadku trudno mówić o profesjonalnym przygotowaniu logistycznym. Niby wszystko było przemyślane, ale zawsze pozostaje jakiś czynnik niezależny. A swoją drogą stwierdziłem, że zielone ludki nie wybiły jeszcze wszystkich dzikich dzików. Miejsce, gdzie stały przygotowane wcześniej ule odwiedziłem dzień wcześniej (dojście od drogi to ok. 10 minut, ale trasę czasami pokonuje się wielokrotnie, jak na miejscu przypomina się sobie o czymś niby potrzebnym, co zostało w samochodzie), zastałem zaorane przez dziki pole i zalane przez burzę akcesoria pszczelarskie. Tak więc, zanim dotrę do wspomnianych sześciu godzin, zacząłem w przeddzień inwestować swój czas w przygotowanie niby tylko dwóch kolejnych kompletów uli do przełożenia pszczół z odkładówek - trzeba było zabrać się za skrobanie i malowanie. Zabrakło czasu, aby oczyścić kolejne miejsce i wypoziomować stołki, to zostawiłem sobie na kolejny dzień. Sam przewóz odkładów, to w sumie 80 km w obie strony. Zacząłem robotę o 19:10. Zapakowałem wszystkie potrzebne graty i ruszyłem w trasę. Całą procedurę zakończyłem ok. 01:30, a w domu byłem trochę później (z zasypianiem żadnego problemu). No ale na Mazowszu jest bardziej płasko i jest większa szansa na luksusowy dojazd samochodem (i już chyba nie ma dzików), co pewnie wyraźnie zmniejszyłoby ilość poświęconego czasu (przypominam: dwa odkłady). I kto jest miszczem? (czyż nie urzekła was moja historia, a wystarczyło postawić ule na środku wyrównanego koparką pola, z wystrzyżonym trawniczkiem i kwiatuszkami, jeden obok drugiego z wytyczonymi alejkami dojazdowymi i robota trwałaby 5 minut - albo wystarczyłoby zacząć zbierać znaczki zamiast bawić się z pszczołami).
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#3
(20.06.2019, 06:29)regulus napisał(a): I kto jest miszczem?

No, jesteś miszczem Oczko

To przydatna informacja, choć pokazuje, jak można to zrobić możliwie długo i rozwlekle Oczko

Intencją dla założenia tego wątku było dowiedzieć się, ile mniej więcej zajmują różne prace pasieczne. 
Pomijam już oświecone rady doświadczonych pszczelarzy skierowane do pierwszoroczniaków typu: "daj im korpus suszu".
Rady doświadczonych pszczelarzy sprowadzają się do wrzutki na temat kluczowy: poszerz, ścieśnij, zrób odkład ze starą matką... A jak to sobie rozplanować, co jest potrzebne do zrobienia danej czynności, to już każdy musi sam sobie rozstrzygnąć.

Na prelekcjach możemy posłuchać, jak różni pszczelarze radzą sobie z danym problemem - np. podkarmianiem, albo zakarmianiem na zimę. Czasem nawet pokazują na przykładzie pojedynczego ula. Widziałem, jak jeden pszczelarz (zawodowy, w tym sensie, że poszedł na wczesną - mundurową - emeryturę i dorabia sobie) zainstalował na przykładowym ulu swojego pomysłu ustrojstwo do sypania cukru prosto na pszczoły (robi cukro-ziołomiody). Ale nie powiedział, ile metrów kwadratowych potrzebuje, aby przechować 100szt. tych ustrojstw w czasie, kiedy są zbędne na pasiece.

Czyli liczę na to, że w tym wątku dowiemy się przynajmniej o jednej rzeczy - o czasie. Co do pozostałych spraw, to jeżeli pojawi się zainteresowanie, założymy stosowne wątki.
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post