Pszczołowóz
#1
Dostałem propozycję przejęcia do użytkowania 20-letniego kombiaka audi z przeznaczeniem na przewóz uli. Samochód jest w miarę dobrym stanie, choć kolor lakieru jest przerażający (taki oczojebny seledynowy), ale to najmniej istotne. Ma silnik 1,9 i jest hak więc przyczepkę da chyba radę uciągnąć.
Docelowo ma on służyć tylko celom pszczelarskim, jak macie jakieś praktyczne pomysły dostosowania go do takiego przeznaczenia to czekam na sugestie.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#2
Praktycznie warto dokupić do niego sprawną przyczepkę. Oczko
Cytuj ten post
#3
A ja tam bym polecał jakiegoś busa z plandeką. Kombiak to nie samochód dla pszczelarza. Niewygodny załadunek, niewygodny rozładunek i mimo wszystko mała powierzchnia transportowa. Jazda z przyczepa nie zawsze się sprawdzi bo nie wszędzie samochód da radę ja wciągnąć. Ja mam starego lt35 z wywrotka i mogę załadować ogrom Uli.. Nawet piętrowo. Jak inwestowac w samochód typowo pszczelarski to bym się nie zdecydował na kombi. Nawet t4 można jeszcze jakaś kupić z paka i na pewno będzie wygodniejszy, a i żwiru w dołki na dojazd do pasieki w nim przywiezieszOczko
Cytuj ten post
#4
Samochód mogę dostać za free, bo to darowizna w rodzinie (musiałbym tylko na starcie opłacić przegląd i ubezpieczenie), mogę co prawda odmówić, ale wtedy pozostaje mi przekonywać małżonkę, że pszczoły nie zapaskudzą bagażnika naszego samochodu, który ma i tak mniejszą ładowność niż kombi. Z chęcią przyjąłbym na podobnych warunkach finansowych, busa, ale nikt mi takiej oferty nie złożył, a kombi ciężko będzie przerobić na ciężarówkę. Zakup przyczepki, tak czy inaczej jest w planach.
Jakbym w kombi pozbył się tylnych foteli, to zyskałbym trochę miejsca (odcięcie części dachu, chyba na przeglądzie by nie przeszło, nie mówiąc już, że pewnie miałbym problemy z zarejestrowaniem).
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#5
A no tak to bierz i się nie pytajDuży uśmiech za pieniądze za które mógł byś wydać na samochód kupisz przyczepę i tyleOczko
Cytuj ten post
#6
Pierwsze co demontaż tylnej kanapy. Później dorobienie blatu na całej długości np. z OSB i masz wóz do pasieki.
Cytuj ten post
#7
Na przyczepkę już odkładam.
Interesuje mnie, czy ma ktoś jakieś sprawdzone pomysły dotyczące załadunku i mocowania korpusów z pszczołami w samochodzie i zabezbieczenia przed zalepieniem wszystkiego (zmywalna wykładzina?), albo inne udoskonalenia ułatwiające robotę. Do głowy mi przychodzi zamontowanie czerwonych lampek do wieczornego oświetlenia wewnątrz i dodatkowego zewnętrznego oświetlenia punktowego od strony bagażnika.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#8
(15.07.2019, 18:33)bonluk napisał(a): Pierwsze co demontaż tylnej kanapy. Później dorobienie blatu na całej długości np. z OSB i masz wóz do pasieki.

Blat? Chodzi ci o położenie płyty na podłodze? 
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#9
Pomyśl o odizolowaniu przestrzeni kierowcy od przestrzeni ładunkowej, żeby w razie co pszczoły ci po twarzy nie chodziły podczas prowadzenia auta. Bez tego używałbym bagażnika jako składu na narzędzia pszczelarskie.
Ja aktualnie korzystam z przyczepki holowanej przez VW golfika i jest nieźle - tam, gdzie nie mogę dojechać, to z winy samochodu, a nie przyczepki. Nauczyłem się zawracać z przyczepą w naprawdę ciasnych okolicznościach.
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
#10
A moja rada jest taka: 1. Przyjmij audi. 2. Sprzedaj audi. 3. Kup busa. 4. Ciesz się pszczelarstwem.
Przyczepka jest nawet nawet jeżeli chodzi o przewóz uli, ale spróbuj w ciepły dzień przewieźć korpusy z miodem na przyczepce. Kapaniec jak się patrzy.
Cytuj ten post
#11
No tak tylko skoro to z rodziny to jak ma im to powiedzieć "sprzedałem prezent od was"? Prezentów się nie sprzedaje.
Cytuj ten post
#12
No to powiedz, że rozbiłeś a kasę masz z ubezpieczenia Język
Cytuj ten post
#13
(16.07.2019, 07:45)MN napisał(a): A moja rada jest taka: 1. Przyjmij audi. 2. Sprzedaj audi. 3. Kup busa. 
4. Sprzedaj busa. 5.Kup auto z paką 6. Ciesz się pszczelarstwem.

(16.07.2019, 07:45)MN napisał(a): Przyczepka jest nawet nawet jeżeli chodzi o przewóz uli, ale spróbuj w ciepły dzień przewieźć korpusy z miodem na przyczepce. Kapaniec jak się patrzy.

W ciepły dzień w audi czy busie jest o 50stopni więcej niż na przyczepce/pace.
Cytuj ten post
#14
Panie Szymonie. Mam od kilku lat stre vito z klimą i jest idealnie. Pszczółki się wożą jak paniska Duży uśmiech
Dojadę wszędzie, zapakuję się jak trzeba.

Szkoda, że jak stanę przy tym vitku to słyszę jak go rdza wpierdziela Smutny
Cytuj ten post
#15
(16.07.2019, 08:35)Krzyżak napisał(a):
(16.07.2019, 07:45)MN napisał(a): A moja rada jest taka: 1. Przyjmij audi. 2. Sprzedaj audi. 3. Kup busa. 
4. Sprzedaj busa. 5.Kup auto z paką 6. Ciesz się pszczelarstwem.


Hehe jaka ewolucja. Dobre.
Cytuj ten post
#16
(16.07.2019, 08:42)MN napisał(a): Panie Szymonie. Mam od kilku lat stre vito z klimą i jest idealnie. Pszczółki się wożą jak paniska Duży uśmiech


A nie mają chrypki?
Cytuj ten post
#17
To takie nietypowe kobitki, co nie narzekają na klimę, że im wieje itp Uśmiech
Cytuj ten post
#18
(16.07.2019, 09:45)MN napisał(a): To takie nietypowe kobitki, co nie narzekają na klimę, że im wieje itp Uśmiech

E tam. Jakie to kobitki. Zastanów się. Oczko
Cytuj ten post
#19
Drugi sezon walczę z przyczepką. Chwalę sobie fakt, że mam na niej plandekę, bo mogę zwalać do środka jak leci i nie muszę zapinać tego pasami - zatem taki wariant na codzienne pszczelarzenie jest bardzo fajny. Tylko na dalekie transporty lepiej plandeki się pozbyć, żeby tak nie grzała. Bo w środku jest znacznie cieplej niż na zewnątrz, ale nie umywa się to do rozgrzanego auta.
Michał, co do kapańca, to od tego układam na podłodze gumianą plandekę, którą potem daję pszczołom do wylizania. Nie mam pojęcia, jak zrobić, aby miód z ramek nie kapał. Tego chyba nawet Tobie nie udało się osiągnąć Oczko
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
#20
Nie wozić na przyczepce to przede wszystkim Duży uśmiech
Mam gumolit rozłożony w vitku i po sezonie też pszczoły mają na nim co robić Oczko
Cytuj ten post
#21
(16.07.2019, 10:33)MN napisał(a): Nie wozić na przyczepce to przede wszystkim Duży uśmiech

E tam. Jak woziłem w bagażniku auta, to też musiałem rozkładać. To już wolę, jak nabrudzi się w przyczepce. Mogę umyć szlauchem.
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
#22
Sprawdziłem jakie są szanse zarejestrowania pick-upa własnej roboty. Technicznie przeróbka to żaden problem i można to zrobić szybko i w miarę tanio, ale rejestracja to droga przez mękę. Podobno od 2013 zaostrzono wymagania. Dach jest konstrukcją nośną, której nie wolno samodzielnie naruszyć, a przeróbki w specjalistycznym warsztacie osiągają koszty zbliżone do zakupu fabrycznego pick-upa. Biorąc pod uwagę, że wartość kombiaka, o którym pisałem, nie przekracza kwoty tysiąca złotych, to przeróbka jest nieopłacalna (też nie wiadomo, jak długo to cudo pojeździ). Rozumiem, że w przyszłości warto celować w zestaw bus + przyczepka.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#23
(19.07.2019, 04:46)regulus napisał(a): Rozumiem, że w przyszłości warto celować w zestaw bus + przyczepka.

Busem jeżdżą i chwalą go sobie, tylko te osoby, które przesiadły się z osobówek i nigdy nie miały auta z paką.
Cytuj ten post
#24
To jakie są zalety pick-upa, bo bus stwarza trochę możliwości związanych z zagospodarowaniem izolowanej powierzchni (na magazyn, miejsce do spania, odsklepiania, wirowania itp.)?
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#25
(21.07.2019, 15:39)regulus napisał(a): To jakie są zalety pick-upa, bo bus stwarza trochę możliwości związanych z zagospodarowaniem izolowanej powierzchni (na magazyn, miejsce do spania, odsklepiania, wirowania itp.)?

Po pierwsze łatwość w załadunku i rozładunku. To podstawa. Jest to czynność, którą wykonujemy setki razy w sezonie.
Nie trzeba nigdzie wchodzić, schylać się czy kombinować. Po drugie możliwość mechanizacji załadunku np. dźwigami.
Szybkość obsługi, wszystko pod ręką. Możliwość wykorzystania paki jak "stołu". Łatwość utrzymania czystości.
Izolacja w busie to mit, tam w słońcu jest 100 stopni i wszystko płynie.
Spać można i w samochodzie z paką lub na pace choć nigdy nie miałem takiej potrzeby.
Wirowanie w busie jest niewykonalne lub co najmniej bardzo uciążliwe, nigdy bym się tego nie podjął.

Mówiąc o samochodzie z paką mam na myśli dostawczaka z paką przynajmniej 3x2m, na który wchodzi 20uli.
Stare Ducato można dostać za kilka tysięcy. Nic więcej nie trzeba.

Przewóz odkładów /mogę załadować 60 odkałdów na jeden kurs/:
            

p.s. Miałem lub mam: osobówkę kombi, przyczepkę, dwa busy i wykorzystywałem je w pracach pasiecznych. Zrezygnowałem z powyższych na rzecz dostawczaka z paką. W kabinie mam wszystkie graty. Nic nie muszę pakować.
Wsiadam i do roboty.
Cytuj ten post
#26
Dzięki - mnie przekonałeś. A jakby ktoś chciał się pozbyć dostawczaka z paką, to oferuję w zamian seledynowego kombiaka.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#27
Mnie nie przekonał. Otwarta paka nie jest bezpieczna. Przewoziłem tak pszczoły Centerem, Lublinem i LTkiem. Bywa, że jakiś ul się rozszczelni i robi się sajgon. Kiedyś przewożąc pszczoły nocą rozszczelnił mi się ul korpusowy ze styropianu z normalnymi wręgami. Spięty pasem i w ogóle... daszek podskoczył na wyboju i zrobiła się szpara. Na każdych światłach szaleństwo. To był ostatni raz jak wiozłem pszczoły bez przykrycia.
W busie z paką blaszaną nie ma takiego problemu.
Jak pozbędę się vitka kupię jakąś starą chłodnię i to będzie najlepsze rozwiązanie Duży uśmiech
Cytuj ten post
#28
Wszystkiego pewnie nie da się przewidzieć, ale można zawsze zastosować jakieś podwójne zabezpieczenia. Ja mam ule drewniane, zawsze staram się do transportu dobierać w miarę nowe korpusy żeby nie było nieszczelności (staram się ograniczać ilość elementów, wożę bez daszków, z osiatkowaną powałką), które spinam indywidualnie dodatkowymi taśmami, ale też nie przewoziłem jeszcze zbyt dużych ilości rodzin. Mój znajomy woził rodziny z otwartymi wylotkami przez centrum miasta, ale zawsze było to w późnych godzinach wieczornych. Nie wspominał o żadnych problemach. Zdażało mi się za to wozić pszczoły w środku zimy i tutaj raczej nie wyobrażam sobie przewozu na pace.
W czasach młodości jechałem kiedyś ze znajomymi stopem samochodem chłodnią, gość zbierał po drodze wszystkich autostopowiczów i ubaw był niezły, jak się zrobiło tak gorąco, że dziewczyny zrzucały z siebie to co się dało, ale nikt chyba wtedy nie pomyślał, że to było mało bezpieczne (a niby kratki wentylacyjne były tam na maksa otwarte) i agregat nie był włączony. A jak piszesz o starej chłodni, to wyobrażam sobie, że nie wszystko może działać idealnie.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#29
A mój rekord przewozowy, to 10 odkładów w osobówce.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#30
(22.07.2019, 14:58)MN napisał(a): Spięty pasem i w ogóle... daszek podskoczył na wyboju i zrobiła się szpara. Na każdych światłach szaleństwo. To był ostatni raz jak wiozłem pszczoły bez przykrycia. 

Przecież wystarczyło:
 - włączyć awaryjne
 - wysiąść
 - poprawić daszek
 - wsiąść
 - wyłączyć awaryjne
I po problemie Oczko

Moja przyczepka ma plandekę, więc problem nie występuje. Ale marzę o takiej plandece, którą mógłbym łatwo otwierać ze wszystkich stron. Może sobie kiedyś taką sprawię, jak ta się już kompletnie popsowa...
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post