Płodozmian upraw roślin miododajnych
#1
Mam do obsiania kilka hektarów pól z przeznaczeniem na uprawę roślin miododajnych. Potrzebuję ustalić schemat kolejności wysiewów konkretnych roślin, tak aby uniknąć dziury pożytkowej (zamierzam wysiewać na poszczególnych działkach rośliny w różnych terminach), a przede wszystkim aby nie wyjałowić gleby. Teraz zauważyłem, że na jednej działce facelia się już nie udaje, a gryka kwitnie coraz słabiej. Po analizie gleby wyszło, że brakuje wapnia. Chciałbym uniknąć w przyszłości specjalistycznego nawożenia. Czy ma ktoś pomysł na taki wieloletni schemat upraw?
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#2
Najprościej byłoby rzucić nasiona.. począwszy od Podbiału, na Michałkach skończywszy. I kosić raz do roku. Jeszcze możesz napisać do Natalii na FB, ona rozwiązywała podobny problem kilka lat temu.
Cytuj ten post
#3
Mam już 2 ha łąki (koszonej raz w roku), muszę zagospodarować pola uprawne (czyli monokultura miododajna). Z założenia (z wyboru) nie korzystam z FB. Udało się Natalii opracować jakiś schemat?
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#4
Z moich obserwacji bardzo obiecujące są maliny. Stanowią dobry pożytek dla pszczół [za Trzybińskim] i podcinając jesienią na różnej wysokości możesz wpłynąć na początek kwitnienia następnego roku. Wypełniają dziurę między lipą w nawłocią.

A do Natalii spróbuję się odezwać na tym FB.
Cytuj ten post
#5
W Polsce większość ziem jest kwaśnych, odkwaszania więc raczej nie unikniesz. Życie glebowe wymaga wapnia, a kilka centymetrów poniżej masz z powrotem kwaśną ziemię bazową (u mnie glina), z czasem jak naturalnie się miesza musisz ją znowu zwapnować. Dolomit działa powoli, ale też dłużej, i nie jest ultra drogi, wmieszaj teraz na jesień i starczy na jakiś czas. Wywrotka 26 ton to jakieś 1.5tyś zł, a dolomit wprowadza też inne minerały, w szczególności magnez.

Też walczę u siebie z kwaśną ziemią Uśmiech miejscami mam ph 4.5 Oczko A tak generalnie 5.5, mało co rośnie. Wszystkie kwaśnolubne są szczęśliwe, ale z warzyw to chyba tylko pomidory są zadowolone Oczko Pod resztę sypię popiół drzewny (liściasty) i dolomit, to zaczynają rosnąć. Tylko trzeba pamiętać by nie łączyć nawożenia wapnem i azotem w jednym roku.

Wapno sprzyja życiu glebowemu, jak nie ma wapna w ziemi to życie glebowe jest bardziej jałowe, samym płodozmianem możesz nie dać rady terraformować swojego pola w coś użytecznego Oczko A przynajmniej nie szybko. Szczególnie jak już nawet gryka nie chce rosnąć, bo to znaczy że możesz mieć ph w granicach 4ki - 5tki Duży uśmiech Facelia też woli ph powyżej 5.5. Generalnie jak to nie borówka amerykańska lub wrzos (3.5-5ph) to nie warto schodzić poniżej 5.5 Oczko
Cytuj ten post
#6
(09.08.2019, 09:47)kosz85 napisał(a): Wapno sprzyja życiu glebowemu, jak nie ma wapna w ziemi to życie glebowe jest bardziej jałowe, samym płodozmianem możesz nie dać rady terraformować swojego pola w coś użytecznego Oczko

Tak tylko się wtrącę offtopowo. Oczywiście w kontekście antropocentrycznym użyteczności gleby to nie ma dyskusji (choć jednak jest: patrz zapylacze czy lasy). Gleby bogate w wapń też często zarasta monokultura np. z pokrzyw czy podagrycznika (choć w sumie pokrzywę też można sprzedać albo zrobić ziołomiód Uśmiech ). Podobno np. dla ustabilizowanej dzikiej łąki z różnorodnymi chwastami kwitnącymi w różnych porach roku dobrze jest przez kilka lat wcześniej wyjałowić glebę (np. kosząc i zabierając koszony materiał). Wtedy korzenie rosną głęboko, a wiele takich dzikich chwastów dobrze się w niej czuje o jest bardziej odporna np. na susze, bo korzenie zapuszcza głęboko. Ale jak ktoś chce terraformować ziemię pod użyteczność dla owadów zapylających, to już wyjałowienie może być ok. Duży uśmiech Jak zwykle do wszystkiego trzeba chyba dodać: to zależy. 

"W zbyt żyznej ziemi kilka najsilniej rosnących gatunków zwykle zagłusza te wolniej rosnące. W dawnych czasach większe łąki kośne były zwykle nie nawożone (choć nawożenie obornikiem też było praktykowane). Stracony azot uzyskiwany jest z powietrza przez rośliny motylkowe, a inne składniki wydobywane z głębszych warstw ziemi przez korzenie. Oczywiście takie użytkowanie prowadzi do częściowego wyjałowienia gleby, ale po pierwsze pojedyncze koszenie zabiera mało składników odżywczych, po drugie to właśnie wyjałowione łąki są często najbogatsze w gatunki! Łąki występują na glebach o różnej żyzności. W zależności od gleby inne gatunki uzyskają dominację na łące, efekt na glebie ogrodowej jest więc bardzo trudny do przewidzenia. Najlepsze rezultaty dla utrzymania długo kwitnącej łąki kwietnej w ogrodzie dają gleby gliniaste lub gliniasto-piaszczyste o małej zawartości próchnicy (nawet czysta glina!)."


Czy na terenie przyszłej łąki rośnie skrzyp polny? Skrzyp polny lubi kwaśną glebę. Kwaśny odczyn nie przeszkadza istnieniu łąki. Na kwaśnej glebie, ale nie za suchej, możemy uzyskać przepiękną łąkę z wieloma gatunkami kwiatów. Moje doświadczenia wskazują jednak, że im bardziej zasadowy odczyn, tym mamy większą szansę na bogatszą kombinację gatunków i utrzymanie się wielu ciekawych gatunków sprzedawanych nie tylko przeze mnie w mieszankach łąk kwietnych. Więc jeśli mamy taką możliwość to możemy glebę zwapnować. Oczywiście to jest tylko sugestia. Może po prostu lepiej zostawić naturę w spokoju i zaakceptować glebę, którą mamy?


http://lukaszluczaj.pl/zasada-nienawozenia-laki-kwietnej/
Cytuj ten post
#7
Właściwie potwierdziłeś to co napisałem Uśmiech "Więc jeśli mamy taką możliwość to możemy glebę zwapnować."
Wiadomo, że coś tam będzie rosnąć, ale była mowa nie o samoistnej łące a o "uprawie rośli miododajnych", z płodozmianem włącznie.

Co do samego płodozmianu, to nie znam się na tyle by coś radzić, ale pewnie trzeba pomyśleć o jakichś roślinach nitryfikujących typu bobik, łubin albo koniczyna. Pytanie co teraz tam Ci rośnie. Rośliny miododajne są raczej stosowane jako poplon lub rośliny sanitarne. Gryka odchwaszcza, Facelia zwalcza niektóre szkodniki rzepaku, itd.
Cytuj ten post
#8
(09.08.2019, 10:46)kosz85 napisał(a): Właściwie potwierdziłeś to co napisałem Uśmiech

Toż napisałem, że tylko wtrącam offtopowo. Oczko A to nie znaczy, że polemizuję.
Cytuj ten post
#9
Wapnowania nie uniknę (pewnie zdecyduję się na wersję z dłuższym uwalnianiem, nawet jest to tańsza opcja).
Dotychczas wysiewałem facelię, grykę, gorczycę i ogórecznika. Raz zdarzyło mi się próbować z rzepakiem, ale bez powodzenia (dodam, że nie stosuję żadnych oprysków, ani sztucznego nawożenia). Eksperyment z przegorzanem na przeoranym i niekoszonym później pasie pola też się nie udał (tu wygrała dominująca nawłoć.
Na pewno zamierzam co pewien czas wysiewać bobik lub łubin, ale zauważyłem że okoliczni rolnicy orzą takie pola jeszcze przed kwitnieniem.
Na miedzach sadzę sukcesywnie śnieguliczkę i karaganę, a w cieniu kłokoczkę. Na obrzeżach lasu dosadzam grochodrzew i klony. W tym roku planuję przygotowanie alei lipowej przy kawałku drogi (myślę, że jak zrobię odstęp pięciometrowy, to z sześć lip się zmieści, nie jest to długi odcinek). Mam też podmokłą łąkę, z którą ciągle nie wiem, co robić (teraz rośnie tam głównie mięta i badyle).
Mam też plany ciągłego rozwoju sadu, który stale walczy u mnie o przeżycie przegrywając z grzybem bez oprysków. Szykuję miejsce pod ogród kwiatowy w dolince, gdzie na razie taplają się dziki w naturalnym oczku wodnym (raczej błotnym), ale to pieśń przyszłości.
Kiedyś miałem pomysł, żeby przekonać pszczelarzy z jakiegoś koła, aby za unijną kasę w ramach długoletniego szkolenia dotyczącego roślin miododajnych urządzić pod nadzorem ekspertów pokazowy ogród dla zapylaczy, z którego mogliby później pozyskiwać darmowe sadzonki i nasiona, ale nikt nie był zainteresowany.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#10
Polecam dolomit do odkwaszania gleby. Jest bezpieczny i nie wymaga jesienno-wiosennej stabilizacji w glebie. Można go zastosować bezpośrednio przed siewem a nawet po siewie.
Na ugorze polecam facelię, po facelii polecił bym nostrzyk jednoroczny. Można kupić polski ale z literatury wynika że stabilniejszy jest czeski.
Eksperymentalnie można ten jednoroczny zostawić na rok następny.
Aby nostrzyk był wiodącym w składzie miodu uprawa musi wymagać powierzchni min 1-2 ha.

W pszczelarstwie był artykuł na temat nostrzyku jednorocznego. Polskiego i Czeskiego z linkami do producentów. Jak odnajdę ten numer pszczelarstwa to podam linki do zakupu nasion.
Cytuj ten post
#11
Jak nie chcesz nawozić azotem, to musisz coś strączkowego co wiąże azot z powietrza też wysiewać, albo wsiewać razem. Koniczyna biała, zwykła lub niska (mikrokoniczyna), powinna Ci zrobić drugi poziom, zasili ci glebę w azot, a do tego okryje dodatkowo ziemię chroniąc przed erozją.
Bo na takim płodozmianie jak teraz stosujesz, to raczej długo nie pociągniesz. A przy takie koniczynie jak dodatkowo z mulczujesz i worzesz lub zostawisz, to coś tego azotu do gleby wróci.

A coś szczególnego robisz z tym sadem?
Cytuj ten post
#12
Z sadem na razie nic nie robię, prócz tego, że zjadam dojrzałe owoce (dzisiaj robimy dżemy z własnych brzoskwiń), usuwam te nie nadające się do jedzenia, tak samo chore liście, no i przycinam sezonowo gałęzie. Co roku dosadzam nowe drzewka w miejsce tych, które nie przetrwały selekcji naturalnej (poszukuję starych odmian w okolicach). Nie stosuję żadnych oprysków (kiedyś używałem miedzianu). Od lat zabieram się do obsadzenia kwiatami kręgów wokół drzew, ale na razie tylko się zabieram. Pod drzewami siałem kiedyś koniczynę i łubin, jakieś niezagłuszone kępki tych roślin gdzieniegdzie jeszcze zostały (wiosną mam tutaj pełno mniszka).
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post