Nawłoć 2019
#1
Podsumowanie sezonów nawłociowego nektarowania u mnie:
  • 2014 Sezon bardzo dobry. Zimowały wszystkie na nawłoci i tym co miały wcześniej. Zero podkarmiania, zero miodobrania i zero manipulacji w gnieździe. Jeszcze wtedy naiwnie wierzyłem jako nowicjusz, że jak pszczoły nie będą podkarmiane, będą tylko na naturalnym pokarmie, a dodatkowo nie będą manipulowane to będą zdrowsze. 100% śmiertelności. Rodziny padły wszystkie, a miodem nawłociowym po nich mogłem się żywić przez cały rok.
  • 2015 Sezon słaby przez ogromną suszę lipcowo-sierpniową. Zaczęło coś niekatarować, ale dopiero po 10 września, kiedy popadał deszcz. Wcześniej więc karmiłem już głodujące rodziny syropem, czyli zimowały tylko z domieszką nawłoci. 40% śmiertelności.
  • 2016 Sezon dobry. Większość rodzin zimowało głównie na nawłoci. Niektóre tylko na naturalnym pokarmie. Zakarmianie tam gdzie brakowało. Brak miodobrania. 92% śmiertelności.
  • 2017 Sezon beznadziejny. Nie było suszy, ale było zimno, deszczowo i wietrznie. Najgorszy sezon jeśli chodzi o nawłoć. Praktycznie jej nie było, nawet rozwojowo dla odkładów. Podkarmianie rozwojowo przez cały sierpień i zakarmienie we wrześniu na zimę. Zimowla głównie głównie albo tylko na przerobionym syropie z ziołami i cegłach cukrowych zimą. 0% śmiertelności.
  • 2018 Sezon bardzo dobry. Pomimo upadków części rodzin w trakcie sezonu, zrobiłem miodobranie z pozostałych produkcyjników. Odkłady podkarmiane stymulacyjnie w lipcu w dziurze pożytkowej, ale na zimę zalały się nawłociom. Większość rodzin, w tym odkładów zimowała w 90% na nawłoci. 73% śmiertelności.
  • 2019 Narazie dość dobrze. Jest nakrop w nadstawce produkcyjniaka. Zaniechałem stymulowania małych odkładów. Oby była powtórka z 2018. Oczywiście nie w kwestii śmiertelności a naktarowania.
Cytuj ten post