Zabezpieczenie pustej barci na zimę
#1
Witajcie,

Wiosną zrobiłem sobie taki ul bez ramkowy, coś na kształt barci. Wszystko szło dobrze niestety do wczoraj, bo mi moje kochane pszczółki uciekły.

Mam do Was pytanie jak zabezpieczyć taki ul na zimę? Czy mam zostawić tak jak jest? zablokować wlotek, a może coś jeszcze?
Cytuj ten post
#2
Dobry wieczór.

Chodzi Ci jak zabezpieczyć sam pusty ul, czy może ul z suszem, albo ul z suszem z resztkami czerwiu i pokarmu bo to różnica jest?
Cytuj ten post
#3
Lakierobejcą Oczko
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#4
Na tą chwilę jest tam trochę pszczół, przy czym co dziennie mniej. Jest susz zostało trochę pokarmu. Czerwiu nie widziałem. Zaczęły mi tam wlatywać osy i inne owady. Ul jest bez ramkowy, wiec suszu nie chciałbym wyciągać. No i niektórych płatów nie jestem w stanie dokładnie obejrzeć.
Cytuj ten post
#5
Jesteś pewien, że pszczoły Ci uciekły a nie po prostu padają, nie miały matki? Znasz biologię rodziny pszczelej?

Napisz co jest Twoim celem, bo jak zostawisz przeczerwiony susz to do Maja zeżre go barciak najprawdopodobniej.

EDYCJA.

Tak na marginesie zachęcamy do przedstawienia się i opisania Twojego pomysłu na pszczoły.
Cytuj ten post
#6
Tak jestem pewny. Żona to widziała, a mnie niestety nie było...
I na 90% to moja wina. Wstyd się przyznać ale skorzystałem z rady kolegi Regulusa - "Lakierobejcą"
Może nie dosłownie ale wychodzi na to samo. Chciałem coś podkleić i użyłem kleju. Co prawda na zewnątrz ale chyba wystarczyło.
Matka była, Na początku sierpnia podkarmiłem je miodem, i dość ładnie matka zaczęła czerwić. Generalnie to w tym roku były pustki pokarmowe. Dość sporo akacji mam wokół i to blisko i nawet po akacji było słabo,
W każdym bądź razie, pszczół została garstka, co dziennie jest ich mniej (dzisiaj naliczyłem 5 szt). Zaczęły włazić osy i inne owady. Widzę trochę pokarmu, larw nie widzę (te co były usunąłem). No i oczywiście został susz.
Cytuj ten post
#7
A jeśli chodzi o moją pasiekę... No cóż czasami mi przychodzą różne pomysły. Chciałem mieć ul, ale zależało mi aby był to ul naturalny, aby pszczoły mogły sobie same żyć. (Oczywiście wszyscy znajomi pszczelarze mówili że to jest bez sensu) Od samego początku zakładałem, że robię to dla siebie, bez jakichkolwiek ekonomicznych kalkulacji. No więc zeszłej zimy zrobiłem ul z olchy 6 cm grubość ścianki 1,3 m wysoki i siup na drzewo. Powiesiłem go na wysokości 2 metrów. Kupiłem rodzinę pszczelą, wstawiłem ją na ramkach do ula powoli wyciągając je kiedy były puste. Na razie jest mi przykro, że się nie udało, ale pewnie na wiosnę będę chciał spróbować jeszcze raz.

PS swoją drogą w zeszłym roku jak szukałem informacji o barciach to nie znalazłem tego forum. Cieszę się ze teraz się udało i jest od kogo się uczyć.
Cytuj ten post
#8
5 pszczół? Tej rodziny już nie ma. Oczko Jeżeli zależy Ci na pokarmie i suszu to musisz to jakoś zabezpieczyć. A jeżeli nie to możesz zabezpieczyć choć przed rabunkami. Kto wie na co one padły.

Dla początkujących proponuję ten artykuł jeżeli znasz angielski: http://scientificbeekeeping.com/first-year-care-for-your-nuc/

Posiadanie jednego ula jest mało praktyczne. Co najmniej trzy jest znacznie lepiej.
Cytuj ten post
#9
No właśnie i tu wracamy do mojego pytania jak zabezpieczyć? Czy wystarczy zablokować wlotek?
Jeśli chodzi o pokarm jest go tak mało, że nie ma się czym przejmować. Jedyne na czym mi zależy to susz, najlepiej jakby mógł zostać w ulu.
Cytuj ten post
#10
Jeżeli koniecznie chcesz uchronić susz przed zniszczeniem, to warto pomyśleć o różnych zagrożeniach. Zamknięcie wylotka uchroni przed dostaniem się do środka barciaka, ale czy jesteś pewien, że tam go już nie ma?. Uchroni także pokarm przed wyniesieniem, ale jeżeli jest w komórkach trochę nieprzerobionego do końca pokarmu, to zaczną się rozwijać w środku inne fajne organizmy. Zamknięcie wylotka ograniczy wentylację, a wilgoć zrobi swoje i niekoniecznie będziesz z tego zadowolony.
Możesz wysterylizować susz np. oparami kwasu octowego (lub stosując dostępne w internetowych sklepach pszczelarskich preparaty - fu, ohyda!), ale zniszczysz w ten sposób naturalny mikroklimat barci. Możesz też zamrozić susz, ale transport barci za koło podbiegunowe wydaje mi się zbyt kosztowny.
Proponuję nie robić nic - zawsze to coś (jakby co, to chciałem dobrze).
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Członek SPN WOLNE PSZCZOŁY
Cytuj ten post
#11
(28.08.2019, 18:04)Ostry napisał(a): Chciałem mieć ul, ale zależało mi aby był to ul naturalny, aby pszczoły mogły sobie same żyć. 

I cel swój osiągnąłeś. Po prostu ta rodzina znalazła się pod krzywą śmiertelności. W naturze stworzenia (w tym ludzie) nie ŻYJĄ. W naturze stworzenia (w tym ludzie) UMIERAJĄ. Wszelkie osiągnięcia współczesnej medycyny oraz technik rolniczych mają na celu zwiększenie szans przetrwania (i często powielenia) jednostek, które w naturze miałyby znikome szanse na przekazanie dalej swoich genów. Ale w naturze jednostka jest zasadniczo niczym. Dlatego w wypadku pszczół zaleca się mieć więcej pni - a w wypadku wybrania metody "naturalnej" - jeszcze więcej, a skrajnie to nawet więcej, niż jesteś w stanie zarządzić. Bo najdalej zimą i tak część z nich musi umrzeć, więc na wiosnę znowu będziesz mieć ich mało. Jeżeli chcesz mieć pasiekę o stałej liczbie żywych pni, to metoda "naturalna", a już szczególnie bez stosowania wymyślnych leków, raczej się nie sprawdzi. Gdyby tak się dało, to o czym traktowałyby te dyskusje nad apiwarolem?

Barciak, sądzę po jego "sukcesach" u mnie, w tym roku na 100% już złożył jaja na plastrach. Jedyna chyba na to metoda, szczególnie w ulu bez wentylacji, to odparowanie kwasu octowego. 

Jeżeli jednak zamierzasz barć zostawić jako lokum dla przyszłych rójek, to chyba lepiej będzie, jak wytniesz parę plastrów, aby je zachować na zaś (zabierz plastry z miodem, Baszkirzy miód bartny sprzedają w Moskwie po 100$/kg, będziesz miał na ekstrawaganckie prezenty), a resztę pozostawisz miejscowym pożeraczom resztek. A na wiosnę przykleisz (na gorąco) jeden czy dwa zachowane plastry, aby z barci odpowiednio pachniało, co zwiększy szanse na przywabienie rójki.
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
#12
Dzięki za odpowiedzi.
Barciak to już się pojawił we wtorek (w niedzielę uciekły). Zrobię jak pisze flamenco108.
Niestety miodu to tam nie ma więc nie ma co wybierać.
Cytuj ten post
#13
(29.08.2019, 20:40)Ostry napisał(a): Niestety miodu to tam nie ma więc nie ma co wybierać.

Skoro tak to raczej to wskazuje, że to był głodniak (czyli pszczoły uciekły z głodu). Z ulami, których nie da się przeglądać tak niestety jest. Nie są one dość dobre dla początkujących moim zdaniem.
Cytuj ten post
#14
(29.08.2019, 20:47)Borówka napisał(a):
(29.08.2019, 20:40)Ostry napisał(a): Niestety miodu to tam nie ma więc nie ma co wybierać.

Skoro tak to raczej to wskazuje, że to był głodniak (czyli pszczoły uciekły z głodu). Z ulami, których nie da się przeglądać tak niestety jest. Nie są one dość dobre dla początkujących moim zdaniem.

Generalnie rok był słaby, ale kilka tygodni wcześniej dałem im 2,5 kg miodu. Mi się wydaje że to ten klej je wystraszył.
Niestety nie ma szans na to aby dowiedzieć się co to było... Trzeba spróbować w przyszłym roku.
Cytuj ten post
#15
2,5 kilograma miodu dla czerwiącej normalnej rodziny (a nie mikrusa) to jest bardzo mało. Mogą to zjeść bardzo szybko, jeśli nie ma wziątku nawet rozwojowego w okolicy.
Cytuj ten post