Artykuły na www
Czytałem, gratulacje. I artykułu i dojechania na konfę. Wardęga by takiemu nie dał rady zwiać Oczko
Cytuj ten post
Też mi się podobało. Musimy być bardziej jak Bartek Maleta.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Cytuj ten post
Dziś druga część artykułu Bartka Malety jaki ukazał się w miesięczniku "Pszczelarstwo" na temat konferencji dotyczącej pszczelarstwa bez leczenia jaka odbyła się w dniach 07-08.04. w Neusiedl am See we wschodniej Austrii.
Serdecznie zapraszamy do lektury
„Musimy być bardziej jak pszczoły” – czyli raport z konferencji w całości poświęconej pszczelarstwu bez zwalczania warrozy – cz.2
Cytuj ten post
W dodatku do "Przyrody Polskiej" trafiłem na "jakiś" artykuł o ginących pszczołach.
Ostatnio zmęczyło mnie trochę czytanie różnych bredni o pszczołach i "lipowym" miodzie w różnych mediach, więc tylko pobieżnie przejrzałem artykuł i ze zdziwieniem zauważyłem, że w dwóch ostatnich akapitach zostało zawarte jasno i wyraźnie przyczyna ginięcia pszczół i prosty sposób na uzdrowienie tej sytuacji. Akurat się spieszyłem, więc pomyślałem tylko że autor naprawdę dobrze to napisał i cieszę się, że mógł to przeczytać mój nader sceptyczny Ojciec.
Po powrocie zauważyłem, że pod artykułem zatytułowanym mniej więcej "Quo vadis" pszczelarzu? podpisany był Bartek Maleta. Gratuluję.
Dodam jeszcze że dzięki działalności SWP od dwóch lat moje pszczoły nie dostały żadnej ludzkiej chemii, mają się całkiem nieźle, ja się mniej stresuję i z wielką przyjemnością obgryzam czysty propolis z ramek i przeżuwam czyste plastry z miodem, a także cieszę się światłem i atmosferą świecy z czystego wosku pszczelego.
Choć przyznam, że decydujący głos miała moja żona, kiedy ją zapytałem czy mam leczyć amitrazą pszczoły jesienią, odpowiedziała:
"Nie lecz, pszczoły umierają od chemii, a nie od warozy."
To mnie przekonało.
"Mądry nie jest uczony, uczony nie jest mądry" Lao - Tse
Cytuj ten post
A jak wygląda Twoja pasieka? Jak prowadzisz pszczoły przez sezon, ile masz uli?
Cytuj ten post
Dziś tekst Krzysztofa Smirnowa vel Flamenco108 o drodze środka do pasieki bez leczenia.
Serdecznie zapraszamy do lektury.
Droga środka do pasieki bez leczenia
Cytuj ten post
dużo słów..
skoro się już kolegą flamenco powołuje na tych co są bardziej od niego "doświadczeńsi"
to może by jednak nie koloryzował prawdy.
1. nic się nie da spostrzec w trzecim sezonie..
jest jak było ,skoki przeżywalności są duże i w latach następnych też.
więc to taki lep propagandy..bedzie lepiej już za trzy lata.a to nie prawda.nie będzie. a jak będzie to nie wiadomo kiedy.
w końcu nikt z nas nie może powiedzieć ( z tych co są "doświadczeńsi"  )   mam tak stabilny materiał że  tej zimy będę spać spokojnie.

2. z tymi trutniami to cytując forumowego klasyka "bzdura" jakie lokalne trutnie?  z tych rodzin od sąsiada co co roku wymienia połowę matek" bojlerów " pasionych na amitrasce?  no to zeczywiscie geny na wypasie.

3.stwierdzenie że " Czyli da się zrobić, ale potrzeba czasu" bardzo odważne szkoda że poparte zeznaniami siostry szwagra dziadka Pana z ryneczku który sprzedaje mapki nowego porządku świata.
4.Tylko niektórzy zgodziliby się ponosić straty przez kolejne lata w imię jakiegoś abstrakcyjnego celu. Moje nastawienie również plasuje się gdzieś na tej skali. ?? z Twojego bloga wynika coś innego. Ale jak napisałeś nic mi do tego.

a dalej to już kolega popłynął. 
czyli tak jak jest trochę zdrowa to nie leczysz. jak nie zdrowa to leczysz... wszystko miksujsz i muwisz że nie leczysz.. brawo Jasiu. 

z ciekawości kto to są Ci doświadczeńsi? na których się powołujesz? 
chyba z dwóch tu takich jest bo dajesz w liczbie mnogiej. 

i kto to są Ci "My "
zazimujemy 
przypomnijmy 
wracajmy 
umknęło nam 
 i tak dalej ,kolegą pisze w imieniu całego stowarzyszenia?  a co za tym idzie taka będzie teraz stowarzyszenia polityka ?
wow 
Cytuj ten post
Jacuch chyba czytałeś tekst od razu z negatywnym nastawieniem.
W tekście widzę: "unasienniały się z lokalnymi trutniami, jakie by one nie były."
Lokalne trutnie, to te które lokalnie występują na Twojej pasiece Duży uśmiech Nie na cudzej, tylko Twojej własnej.

Być może w tekście zabrakło dodatkowo informacji o skali. Natomiast to nie jest tekst o pasiece Krzyśka, więc właściwie to nie jest błędem merytorycznym. Krzysiek jako jeden z niewielu z nas, idzie w dużą skale. Więc przytaczając "lokalne trutnie" jak masz dużą skale (60+), to są to w większości Twoje trutnie.

Sądzę że to wszystko się rozbija o skalę działań przy rozumieniu tych artykułów. Cały model ekspansji, selekcje, a nawet wyciąganie wniosków po 3ech sezonach, nie ma sensu dla pasiek poniżej 40-60 pni. Przy 40sto pniowej pasiece, wymiana matek w połowie pasieki to zaledwie 20 matek. To prawie nic w morzu genetycznej różnorodności. Także liczba własnych "lokalnych" trutni jest śmieszna.
Natomiast jeśli mamy pasiekę (a raczej kilka pasiek w okolicy) łącznie 100 pni, to zaczyna to mieć sens. Zarówno Twoje "lokalne" trutnie odgrywają większą rolę w genetyce pszczół (Twoich i okolicznych), jak i genetyka, którą poddajesz testowi ma większe pole do popisu.

Co do leczenia, to nikt nie popłynął. To jest element metody dojścia do pszczół nie wymagających leczenia, a nie pszczoły nie wymagające leczenia. Zresztą było o tym wielokrotnie i trzeba by się zastanowić co jeszcze jest leczeniem, a co nie. Jak zakarmiasz na zimę, to leczysz na głód czy tylko zakarmiasz Oczko Idea jest taka, by ograniczać zabiegi leczenia, bez straty pogłowia pszczół. A następnie wymiana tych matek, które wymagają takich zabiegów, na córki tych, które ich nie wymagają. Taka filozofia i podejście.

Bazując na informacjach w tekście, Ci "doświadczeńsi" to Webster (którego Krzysiek tłumaczył), Bush, Randy Oliver. Jak widać głównie Ci, którzy nie bawią się w małe pasieki po 100 uli Oczko Skala, skala i jeszcze raz skala.
Cytuj ten post
(08.11.2018, 11:56)kosz85 napisał(a): Jacuch chyba czytałeś tekst od razu z negatywnym nastawieniem.
Nie wiem, co Jacuch tam napisał, bo ma plonka u mnie. Odniosę do Twoich uwag czytelniczych. Bo na razie mi wstyd, że tak się starałem, a nie zostałem zrozumiany Oczko Dla artysty to hańba, na szczęście jestem hobbystą (w pisaniu), więc szkoda nie tak wielka Duży uśmiech ...

(08.11.2018, 11:56)kosz85 napisał(a): W tekście widzę: "unasienniały się z lokalnymi trutniami, jakie by one nie były."
Lokalne trutnie, to te które lokalnie występują na Twojej pasiece Duży uśmiech Nie na cudzej, tylko Twojej własnej.
---CIACH--- 
Więc przytaczając "lokalne trutnie" jak masz dużą skale (60+), to są to w większości Twoje trutnie.
Lokalne to lokalne. To właśnie miałem na myśli. Jakie by one nie były. Starałem się unikać wspierania tej czy innej hipotezy. Wierzę wciąż w podstawowe informacje, jakie zassałem przystępując do Wolnych Pszczół: że pszczoła lokalna jest taka, jaka utrzyma się na moim terenie. 
Nie obawiam się trutni hodowlanych, choć wolałbym, aby po okolicy latały jakieś dzikie trutnie (obawiam się, że takich nie ma). Chcę mieć więcej pni, aby mieć z czego wybierać, kiedy przyjdzie pora wybierać, po prostu. Coraz lepiej wiem, jakie praktyki stosują miejscowi pszczelarze i nieprawdą jest, że wszyscy co roku kupują partie matek. Są i tacy, którzy cieszą się swoimi kundelkami.
Czyli jednym z istotnych warunków jest ocena tego, co się unasienni z wolnego lotu. A czy to są moje trutnie czy sąsiada - nad tym nie mam kontroli. Przynajmniej na razie. Mogę mieć tylko nadzieję Oczko Może poziom kontroli wzrośnie wraz z upływem lat i przyrostem doświadczenia, zobaczymy. 

(08.11.2018, 11:56)kosz85 napisał(a): Bazując na informacjach w tekście, Ci "doświadczeńsi" to Webster (którego Krzysiek tłumaczył), Bush, Randy Oliver. Jak widać głównie Ci, którzy nie bawią się w małe pasieki po 100 uli Oczko 
Też.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
Krzysku. W jednym miejscu źleś napisał. Oczko

https://m.faktopedia.pl/527414
Cytuj ten post
flamenco
a co nowego wniósł ten artykuł ?
jedną żecz chociaż?
czy  tak sobie coś tam wypisujesz.

Koszu ja jednak bardziej bym miał zaufanie do kogoś co ma 10 rodzin nie leczonych niż 80  na kwasie .

z jednym się mogę zgodzić że tylko prawda jest ciekawa.
ale trzeba mieć gacie żeby w niej stanąć.

widzę że lepiej napisać że" Opisów doświadczeń miejscowych jakoś sobie nie przypominam. " czy    " nie mamy lokalnych doświadczeń"  niż napisać jakim pasmem niepowodzeń są te miejscowe ,lokalne doświadczenia.
no ale po co, jak lepiej sobie poćwiczyć amatorskie pisanie artystyczne - to chyba definicja pisania bajek.
Cytuj ten post
Jacuch, Krzysiek ma cię w ignorowanych i patrząc na formę odpowiedzi i poziom jadu, chyba ma rację. Możecie się nie lubić, ale po co tak zaniżać poziom dyskusji?

Artykuł wniósł coś nowego, bo polskich tekstów na ten temat jest jak na lekarstwo. Prędzej bym się czepiał tych wszystkich książek o pszczelarstwie, które powtarzają w kółko to samo, czasem nie sprawdzając nawet skąd są te informacje i czy nadal są aktualne. Ciekawe jak długo w polskich książkach będzie się powtarzać, że varroa żywi się hemolimfą.

Co do zaufania do człowieka, nie wiem co ma kwas do zaufania. To człowiekowi się ufa, a nie jego metodą gospodarzenia. Jest taki Czech, który stworzył podwaliny pod organizację podobną do Wolnych Pszczół, który leczy by nie leczyć. Teraz dzięki swojej strategii, leczy ułamek rodzin. Większość rodzin ma nigdy nie leczone.

Prawda to prawda i tyle. Ja nie ukrywam, że sprzątnąłem już 2 razy pasiekę. I chociażby dlatego opcja bez leczenia, jest dla mnie ekonomicznie nie opłacalna. Po prostu nie opłaca mi się co wiosnę kupować rodzin. Już lepiej te kilka rodzinek wyleczyć, żeby mieć z czego odbudować pasiekę jedynie za własną pracę, a nie pieniążki.

Co do artykułu, to ciężko pisać o lokalnych doświadczeniach, za wcześnie na wnioski. Takie doświadczenia ma Łukasz i Fort Knox. O czym pisać mają inni? Krótkie to byłyby artykuły: "Wszystko/Większość (niepotrzebne skreślić) zginęło. Zaczynam od nowa." Każdy wolałby się podzielić sukcesami, a na razie można jedynie opisać strategię jaką się przyjęło i jakie się rozważało.

Sam byś coś napisał Uśmiech Zobaczyłbyś jak to jest. 
Cytuj ten post
ja to bym bardziej chciał być głosem rozsądku.
ale skoro widzisz tam jad, to spoko twoja wola.

co do poziomu to sory. Ale to prezes mi tu o jakimś ..a zresztą nie ważne.
sam piszesz że nie ma o czym pisać ,bo niema o czym pisać.
to po co pisać ? żeby poćwiczyć ? hehe

"człowiekowi się ufa, a nie jego metodą gospodarowania"
a ja Ci na to "po czynach ich poznacie "

Tobie przecież nic nie zarzucam. widzę że w miarę starannie odpisujesz to co dzieje się z twoimi pszczołami , i za to Cię szanuje. 

natomiast jak ktoś  [tu info dla tego tajemniczego moderatora który mi daje jakieś dziwne punkty .](jakiś nie wiadomo kto,bliżej nie określona osoba , nie piszę tego at persona) odpowiada jadem na prosto postawione pytanie ile i od kiedy to trochę dziwne . 

co do mojego pisania.to proszę mam swój temat i tam się produkuje.
jak ktoś się pyta o coś co wiem i sprawdziłem na własnej pasiece to się wiedzą podzielę.
nie mam zamiaru pisać (a raczej robić kolaż z tego co było już napisane) żeby sie potem  podniecać jaki to że mnie pisarz artysta.

poproś Michał niech Ci pokaże statystyki z swojego śledztwa. To może zmienisz zdanie ze tylko bonluk  i fort.


nie dogadamy się ,bo nie ma tu nawet najmniejszej próby zrozumienia. 
nic mi do tego cyrku mongolskiego. Ole.
Cytuj ten post
Jacuch, dogadamy się, ale jeśli powiesz o co ci chodzi. Bo z tego, co piszesz, to na razie wynika, że nie lubisz jakiejkolwiek cenzury (no i ok), nie lubisz Flamenco (on chyba ciebie też), walczysz o autentyczność przekazu (i to mi się podoba) i ja to rozumiem. Tylko, gdzie ten cyrk mongolski? Faktem jest to, że w Stowarzyszeniu niewielu jest pszczelarzy, którzy profesjonalnie zajmują się selekcją hodowlaną, to na razie ten etap, gdzie najistotniejsze jest utrzymanie przeżywalności i nabycie doświadczeń w eliminowaniu innych przyczyn spadku rodzin. Ale realnie patrząc, to w naszym kraju prócz ośrodków, które można policzyć na palcach jednej ręki (i trochę palców jeszcze w zapasie zostanie) nie prowadzi się takich działań. Najczęściej pszczelarze kupują matki od "hodowców", których cała praca polega na kupnie zagranicznej matki zarodowej, taśmowym powielaniu materiału i wciskaniu kitu o super cechach. Gdzieś musi się zacząć przygotowywać jakieś zmiany (boje się użyć słowa dobre) i dobrze by było się upewnić, czy droga którą przyjmiemy idzie w tym właściwym kierunku. Czasami błędów nie da się uniknąć, ale na czym mamy się uczyć? O nieomylności oprócz ciebie nikt tutaj nie pisze, ale może to ty masz rację? Ja liczę na to, że za jakiś czas to Stowarzyszenie prócz grupy wsparcia i miejsca wymiany poglądów, będzie też oferować profesjonalne rozwiązania selekcyjne.
A tobie o co chodzi?
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Cytuj ten post
(09.11.2018, 06:44)regulus napisał(a): nie lubisz Flamenco (on chyba ciebie też)

Dlaczego ja mam nie lubić Jacucha? Przecież go nie znam. Ja tylko powiedziałem, że jeżeli ktoś chce się czegoś o mnie dowiedzieć, to jedyną (powtórzę: jedyną) skuteczną metodą jest mnie do tego zachęcić (powtórzę: zachęcić), a nie zniechęcać. Zachęcanie w moim wypadku oznacza, że ów traktuje mnie dobrze i stara się nawiązać pozytywny kontakt. Wiesz, wzajemne poszanowanie, zaufanie, takie tam. W wypadku Jacucha odczułem coś zupełnie przeciwnego, aż w końcu go splonkowałem. Może nie miał takiej intencji, ale tak wyszło. Plonk jednak nie oznacza, że go nie lubię. Nie ma tu nic osobistego, przecież się nie znamy, odbieram wyłącznie wizerunek, który kreuje na tym oraz innych forach, które odwiedzam. Plonk oznacza tylko, że negatywne wrażenia, jakie odniosłem z jego wypowiedzi, wygrały z ciekawością, co też ma do powiedzenia. 

To tylko forum. Nie łączą nas żadne interesy. To tylko płaszczyzna wymiany informacji, emocji. Nie da się tego robić, jeżeli nie będziemy się do siebie zwracać uprzejmie i budować wzajemnego zaufania. Takie przestrzenie w necie istnieją już ponad 40 lat i doświadczenia w postaci np. netykiety zostały nawet spisane. Jedno z ważniejszych spostrzeżeń wieloletnich praktyków (i tak, jestem w tej materii jednym z wieloletnich praktyków, bo uczestniczę w takich grupach już od 25 lat, z pewnością znam się na tym, choć nie znam się na pszczelarstwie) pokazuje, że ponieważ posługujemy się tylko tekstem, nie widać naszych gestów, mimiki, barwy głosu, co w normalnej komunikacji stanowi (jak twierdzą specjaliści) nawet 80% przekazu, trzeba szczególnie uważać na dobór słów. Lepiej być przesadnie uprzejmym, niż naciągać gumkę w drugą stronę. Bo dochodzi zbyt łatwo do nieporozumień. Być może moja sytuacja z Jacuchem jest takim właśnie nieporozumieniem.

Plonk powstał jako narzędzie pokojowego rozwiązania takiego potencjalnego nieporozumienia, po prostu przestaję widzieć i reagować na jego wpisy. Dzięki temu nie ma potrzeby zatrudniać moderatora do naszych wzajemnych kontaktów.
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
z kąd pomysł że nie lubię flamenco?
Tak sobie dyskutujemy, według standardu który on zaproponował.D la przypomnienia, to on zaczął naszą znajomość od konkursu kto ma większego penisa, a dalej próbował mi nadawać jakieś dziwne ksywki .wiec nie bardzo rozumiem czemu jest nagonka akurat na mnie.

co do mojej nieomylności.  
regulus czy Ty czytałeś mój temat ? tam opisane są w większości pomyłki i niepowodzenia. jak Ci się nie chce tego czytać to w skrócie Ci powiem że  przez 5 sezonów udało mi się na różne sposoby zameczyc ponad 90 rodzin.

pytasz gdzie mamy się uczyć? 
ano tu właśnie na forum.tylko jak to zrobić jak ludziska trzymają swoje statystyki po sejfach? 
chyba po tych 5 latach nazbierało by się wystarczającą ilość danych żeby wyciągnąć jakieś wnioski.
albo przynajmniej zdefiniować kto ma na tyle pojęcia żaby iść za jego przykładem, a kto powinien się Jeszcze pouczyć. 


I teraz płynnie przechodzimy do tego i co mi chodzi.

po raz kolejny kreuje się  tu jakąś dziwną propagandę sukcesu. 
zobacz że tu na forum flamenco pisze że  się nie zna.  natomiast w artykule lepi jakiś perfekcyjny świat gdzie  za trzy lata coś się uda. forum istnieje 5 lat ? udało się.  chyba nie bardzo bo sam piszesz że jestescie na etapie utrzymania przeżywalności. 
specjalnie użyłem słowa "zlepek " bo przy głębszej analizie można znaleźć tam dużo idei. 
ale ile z nich jest autora? (który się nie zna) 

w warstwie medialnej jestescie bardzo głosni. 
i fajnie, tylko szkoda że nie idzie za tym żadna odpowiedzialność. 
ostatnio jak podniosłem ten temat, to wasz prezes stwierdził że nie jestem 'człąkiem, stowarzyszenia i nic mi do tego. prawda, nic mi do tego.
szkoda że dostaje przez to po dupie. 
przykłady:
proszę poczytać tematy na innych forach (takie z przed 3-4) lat ..biegają tam z szabelką koledzy którzy dziś piszą że nadal się nie znają.


pojechałem na spotkanie jakiegoś tam koła z doktorantem. chciałem mu przedstawić efekty (marne,bo marne ale jakiś są)
nie przedstawiłem bo doktorek pocisnoł sobie bekę z leczniczych głodówek i nie tylko z stowarzyszenia ale z całej "wspólnoty " nie leczących. 
dziś wiemy już że lecznicze głodówki były głupim pomysłem.  i co z tego jak na forum jest kilka tysięcy postów na ten temat a sprostowanie i przeprosiny gdzieś sobie widzą w ciemnym kąciku obok śmietnika.



i nic.żadnych wniosków. dalej jechane. przez te same osoby. a to że wielcy pisarze chyba już wszyscy na tym forum dali mi plum to tylko świadczy o nich..w końcu jak ktoś jest wygadany to prowadzi rozmowę na takim poziomie jaki mu odpowiada. 
niektórym udało się mnie utemperować i teraz sobie wesoło rozmawiamy. widać u nich zwyciężyła ciekawość. 
co do reszty plumkującej to widać jest im to na rękę. sroka wywala pisklęta z gniazda żeby było więcej żarcia dla niej ..

napisałem wystarczająco zrozumiałe? 
mam nadzieję że  tak bo już mi się nie chce do tego wracać. 
Cytuj ten post
Z mojej perspektywy, choć praktyki w pszczelarstwie mi brak, to zawodowo od 12 pracuję z wykorzystaniem metod naukowych. Obserwuję, zbieram dane i formułuję wnioski, tak zarabiam...
- z Waszymi inicjatywami (Fort Knox, praktyka Jacucha i Bonluka) zaczynają dziać się ciekawe rzeczy, już prawie można o tym coś powiedzieć konkretnego
- jest jednak jakaś dziwna atmosfera, na szczęście nie u wszystkich Oczko. Konkret rozmywa się filozofią, mitologią, abstrakcją i ego, bywa bagatelizowany.
- nie tylko w Polsce tak jest.
- moim zdaniem warto poczekać, przemyśleć krytycznie, uspokoić trochę, do maja 2019 odblokować plonki. a potem zebrać razem wszystkie dane i coś podsumować.

Zbyt abstrakcyjnie piszę? To pomoże przykład.
Rzucam tu proste pytanie: ile rodzin pochodzących od L1, L2, B1, J1 z Fortu Knox ( wiosna 2017), poszło do zimowli 2018/19?

Otrzymam następujące warianty odpowiedzi: "nie chcemy jeszcze ujawniać, a już na pewno nie tu", "po co komu taka informacja, nic z tego nie wynika", "napiszemy o tym w stosownym czasie w artykule na 4500 znaków, w którym informacja ta nie będzie podana, bo będziemy operować innymi liczbami, w których owe L1 L2 B1 J1 będą uwzględnione, ale nie wyodrębnione". Lub nie będzie to skomentowane.

Raczej nie otrzymam liczby. No chyba że Łukasz mi zrobi na złość Duży uśmiech Duży uśmiech Duży uśmiech

I tak to mniej więcej ilustruje owe "ego, filozofię, mity, które rozmywają konkret". Oby było lepiej...
Cytuj ten post
Michale ja Ci mogę podać dane z mojej pasieki wstecz do 2014 roku...
O fort szczegółowo pytaj Marcina... No cóż jak dobrze wiesz ja chciałem szczegółowo zbierać dane do fortu... skąd jak i dlaczego. Większość chciała gwarancję wymiany...
Cytuj ten post
Na pewno się dopytam, a nawet liczę jakoś pogadamy na wiosnę Oczko
Cytuj ten post
(09.11.2018, 13:58)michal79 napisał(a): - z Waszymi inicjatywami (Fort Knox, praktyka Jacucha i Bonluka) zaczynają dziać się ciekawe rzeczy, już prawie można o tym coś powiedzieć konkretnego

Czyli konkretnie co prawie konkretnego? Oczko
Pszczoły miodne nie wymierają w Polsce i w USA.
Polska Czerwona Księga Zwierząt - Bezkręgowce, PAN
Cytuj ten post
(09.11.2018, 13:58)michal79 napisał(a): Rzucam tu proste pytanie: ile rodzin pochodzących od L1, L2, B1, J1 z Fortu Knox ( wiosna 2017), poszło do zimowli 2018/19?

U mnie żadna z tych linii...
==                  Apibus ibi mel                   ==
++ Antymizofobiczna Antydezynfekcyjnosc Pszczelarska ++
Cytuj ten post
(09.11.2018, 13:58)michal79 napisał(a): Zbyt abstrakcyjnie piszę? To pomoże przykład.
Rzucam tu proste pytanie: ile rodzin pochodzących od L1, L2, B1, J1 z Fortu Knox ( wiosna 2017), poszło do zimowli 2018/19?

Otrzymam następujące warianty odpowiedzi: "nie chcemy jeszcze ujawniać, a już na pewno nie tu", "po co komu taka informacja, nic z tego nie wynika", "napiszemy o tym w stosownym czasie w artykule na 4500 znaków, w którym informacja ta nie będzie podana, bo będziemy operować innymi liczbami, w których owe L1 L2 B1 J1 będą uwzględnione, ale nie wyodrębnione". Lub nie będzie to skomentowane.

Raczej nie otrzymam liczby. No chyba że Łukasz mi zrobi na złość Duży uśmiech Duży uśmiech Duży uśmiech

I tak to mniej więcej ilustruje owe "ego, filozofię, mity, które rozmywają konkret". Oby było lepiej...

Lubisz cyferki to masz poniżej. Nie jesteśmy tajną sektą. Te dane są cały czas dostępne dla wszystkich uczestników projektu. Były też prezentowane przez Bartka na konferencjach na których był.  Według mnie to za krótki czas i za mała liczba rodzin, żeby wyciągać sensownie wnioski. Jeszcze na to nie pora. Cieszy, że projekt się rozrasta bo jego sens zwiększa wraz z ilością członków i ilością nieleczonych rodzin. 

Nie wiem która konkretnie rodzina pochodzi od której początkowej. Nie śledzę tego na bieżąco, Ale da się to odtworzyć bo większość tych rodzin ma w nazwach zapisane swoje koleje losu. U mnie w tej chwili jest 2xBLB i 1xLB czyli dwie wywodzą się od Bartkowego startera i jedna od Łukaszowego (ale nie wiem czy L1 czy L2 czy LXXX)


Fort Knox – podsumowanie dotychczasowej działalności na dzień 30.09.2018

Idea projektu zrodziła się oficjalnie 2.10.2015 r a oficjalne uruchomienie etapu pilotażowego czyli wytypowanie rodzin ze swoich zbiorów i zgłoszenie ich do projektu nastąpiło 5.01.2016 r. 

W pierwszym sezonie uzupełnień, czyli w roku 2016 w projekcie zaangażowanych było 5 osób które łącznie zgłosiły 15 rodzin. Pierwszą zimę przeżyło 11 rodzin czyli 73,3%, spadły 4 rodziny (26,7%). Stan ilościowy projektu udało się uzupełnić z powrotem do 100% (czyli do 15 rodzin) przy czym 3 rodziny (20%) osypały się już po uzupełnieniu i weszły w pulę do uzupełnienia w roku następnym. Do zimy poszło więc 12 rodzin (80% całości) i jednocześnie zadeklarowane zostały kolejne 3 nowe rodziny na sezon 2017.

W roku 2017 na starcie było więc już 18 rodzin (100%) i 6 uczestników. Zimę przetrwało 5 rodzin z puli (27,8%), do uzupełnienia pozostało 13 rodzin (72,2%) (3 z poprzedniego sezonu i 10 z bieżącego). Całość strat udało się uzupełnić do pełnej puli 18 rodzin (100%) przy czym już po uzupełnieniu osypały się 2 rodziny (11,11%) stanowiąc bark na rok kolejny a jednocześnie Fort wzbogacił się o kolejne 5 nowych rodzin zgłoszonych do projektu.

W roku 2018 na starcie było już w projekcie 23 rodziny (100%) i 7 uczestników, z czego zimę przeżyło 10 rodzin (43,5%) a do uzupełnienia zostało 13 rodzin (56,5%). Wszystkie straty udało się uzupełnić do pełnej puli 23 rodzin (100%). Do dnia 30.09.2018 nikt z uczestników nie zgłosił oficjalnie utraty rodzin po uzupełnieniu.

Podsumowując rok 2018 kończymy z 7 uczestnikami i 23 rodzinami.
 
Cytuj ten post
Przepraszam, co to za tekst "lubisz cyferki to masz poniżej"?
Pracujesz w przedszkolu?
Twój post nie udziela odpowiedzi na moje pytanie. Jest jednym z wymienionych przeze mnie wariantów. Może ma mniej niż 4500 znaków.
Wierzę że może być lepiej. Uśmiech
Cytuj ten post
Michał, weź zjedz snickersa. Oczko
Cytuj ten post
Jacuch, widzę, że masz podobne przeżycia do moich. Może dlatego ciężko się dzielić statystykami, jak co sezon zmiata się z dennic pozostałości rodzin i sortuje puste ramki zamiast zajmować się wirowaniem hektolitrów miodu.
Dla mnie cyferki dotyczące stanu posiadania nie są takie ważne, wolałbym sprawdzoną informację liczbową wskazującą którą opcję wybrać. Staram się już od jakiegoś czasu dopasować pod siebie jakąś filozofię hodowli pszczół bez leczenia, ale albo zmiennych jest zbyt dużo i trudno ogarnąć co jest efektem czego, albo czasami wielkość strat zniechęca do konkretnych pomysłów. Czytam o dokonaniach rozmaitych gości od pszczół, ale jak próbuję zastosować u siebie ich konkretne rozwiązania to nic mi z tego nie wychodzi.
Może w przyszłości to właśnie Stowarzyszenie będzie inicjować testowanie jakiś rozwiązań tworząc grupy badawcze? Bo masz rację trochę tu za dużo niesprawdzonych w naszych warunkach teorii.
Ja na razie powoli sprawdzam to co mnie najbardziej przekonuje na własną rękę i jeżeli widzę efekty, to staram się to u siebie utrwalać i powielać w przyszłych sezonach.
Moje ule oddalone są od siebie o co najmniej 5 metrów, nie stosuję węzy, w ulach wielkopolskich mam wysoką dennicę z siatką, dokarmiam na zimę dodając mieszankę ziołową, bo zauważyłem że to przynosi dobre efekty, staram się jak mogę ale w dalszym ciągu nie mam pewności czy to co robię jest wystarczające. Brakuje mi dostępu do badań laboratoryjnych, bo ceny są odstraszające, ale też brakuje mi umiejętności sprawdzania różnych hipotez którymi nie zajmują się ośrodki naukowe.
A odnośnie twoich relacji z Flamenco, to muszę stwierdzić, że dziwnie sobie okazujecie uczucia (on pisze, że nic do ciebie nie ma i ty piszesz to samo).
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było.
Cytuj ten post
Regulus bo tam zawsze jest jakiś trick, przykładowo jeden z moich padawanów próbował stosować mój system bez rujkowy. u mnie działa.od pieciu lat nie miałem żadnej rójki.natomiast u tego koleżki wyszło po 3-5 roji z rodziny.a tylko jeden mało istotny element pominął.
takie tam.


szkoda że nie dociera do was że mimo że wy nie widzicie jakiś żeczy bo za dużo jest zamiennych to jest jakaś szansa że znalazł by się ktoś kto potrafił by to zrobić. 
no ale praca kolektywna to tu abstrakcja. a wystarczyło by zajrzeć do ula żeby zobaczyli co potrafi kolektyw. 


no nic.
dziś po tych wesołych rozowach tu na forum i kuluarach  w końcu zrozumiałem że  wszystko co miałem do powiedzenia, powiedziałem przez kilka pierwszych dni na tym forum.to co było dalej to zbedna szarpanina

...na tych samych pszczołach od 2013 roku. jak ktoś  jest sprytny to przebranie przez te moje kulfony  i wyciągnie wnioski.reszta może sobie plumkac.

powodzenia.
Cytuj ten post
(09.11.2018, 14:37)Borówka napisał(a): Czyli konkretnie co prawie konkretnego? Oczko

Poczekam aż łańcuch danych się wzbogaci o kolejną zimowlę Uśmiech
Cytuj ten post
Gdyby moje pytanie dotyczyło ilości rodzin pochodzących od owych 4 z 2017, na wiosnę 2018, odpowiedź brzmiałaby 8.

A jak przez ten sezon zostały podzielone? Ile dzieci z nich? Kilka postów tekstu, cyfry brak.
O tym właśnie pisałem, że ciężko przez takie coś dojść do konkretów.


Dobrze... Ale mimo to coś napiszę, pewną hipotezę po analizie tych danych: Otóż jeśli mi się uda w przyszłym roku podzielić rodziny, stawiam Bonlukowi piwo, biorę bezmatki do bagażnika i dostawiam w jego lesie, jeśli wyrazi zgodę Oczko.
Od 2016 do wiosny 2017 z Fortu Knox posypało się ok. 14 rodxin. W następnym roku z tych 4, co przeżyły, jest jednak już 8. Dziwnym trafem większość z tych 8 bzyknięte trutniami, co latały w okolicy bonlukowych pasiek.

Łukasz, dałoby się?
Cytuj ten post
Michale wszystko się da...
Cytuj ten post
Cwaniak
Cytuj ten post