Oskary 2020 - walka o niesprawiedliwość
#1
Joaquin Phoenix, zwycięzca w kategorii najlepszy aktor za główną rolę w "Jokerze" Todda Phillipsa, odwołał się w swoim wystąpieniu do m.in. "walki o niesprawiedliwość", która oznacza "walkę z ideą, że jeden naród, jedna rasa, jedna płeć, jeden gatunek mają prawo bezkarnie dominować, wykorzystywać i kontrolować wszystkich innych".
Czy to koniec pszczelarstwa? Czy to znaczy, że my jesteśmy tymi złymi? Będą z nami walczyć?
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było. 
Cytuj ten post
#2
Najpierw zastanówmy się czy jego twierdzenia mają sens. Z punktu ekologicznego mają niewielki albo żaden. Z punktu ideologiczno etycznego? Jakiś mają. Można dyskutować. Moim zdaniem wykazał się skrajną ego-megalomanią i brakiem pokory wobec przyrody, sądząc, że jeden gatunek (jego własny) jest w stanie dominować i kontrolować wszystkie inne. Pomijając już to, że gatunek nie jest interesantem w przyrodzie lub jest nim nim bardzo rzadko, a organizmy w przyrodzie nigdy nie funkcjonują "bezkarnie". Zawsze są jakieś korzyści i straty (ale jak pisałem sensu ekologicznego to za bardzo nie ma). Patrz koniec filmiku. To jest, moim zdaniem, bliższe rzeczywistości: https://www.youtube.com/watch?v=jaJ0VgmczfA
W zasadzie nie stosujemy innych metod niż spotykane w naturze - ergo działamy zgodnie z naturą.
Cytuj ten post
#3
Ja tam bardziej zastanawiam się nad siłą takiego przekazu, pomijając to, czy ma rację, czy nie. Bo jak uruchomi się machinę piętnowania hodowców (jak zacznie to być modne), to za chwilę zaczną przy okazji funkcjonować limity wytwarzania CO2 na ul, a za tym pójdzie system podatkowy. Ale może Hollywood nie ma takiej mocy sprawczej, jak koncerny spożywcze. Szczęście, że pszczoły nie wytwarzają zbyt dużo metanu (a w ogóle wytwarzją coś takiego?).
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było. 
Cytuj ten post
#4
Regulus, patrz na bilans korzyści. To, że jeden ul z pszczołami wyprodukuje jakiś x gazów cieplarnianych ( Ściana ) to jednak przyczyni się do zapylenia pierdylion x kwiatów. Wyprodukuje przy tym żywność i wyda potomstwo - np. odkłady.
Bilans dla przyrody jednak będzie dodatni.

Jeżeli mielibyśmy patrzeć tylko kategoriami tego, co, ile, czego i kto wyprodukuje niedobrego, to sugeruję zawołać Thanosa z jego rękawicą i spokój... że tak popkulturą polecę nawiązując do holyłudzkiego festiwalu próżności Oczko
Cytuj ten post
#5
No tak pszczoły są na uprzywilejowanej pozycji, ale jak popkulturowi idole zaczną wdrukowywać swoim fanom konieczność załatwienia kwestii złych hodowców, to może zabraknąć miejsca na dokonywanie bilansu. Jak zaczną przeć w kierunku czystego bartnictwa, to pasiekami będą zajmowali się ci źli (i jak ojciec pszczelarz uzasadni swojemu potomstwu zapatrzonemu w ekran z idolami, że pszczoły same chcą siedzieć w przygotowanych pudełkach, ustawionych jedno obok drugiego, a wymiana matek to dla dobra całej pszczelej rodziny, o leczeniu, to już nie wspomnę). Szczęście, że mody się zmieniają. Ale aktorzy mają chyba jakieś przemożne natręctwa, aby zmieniać świat na lepszy.
Bardziej trwałe może być, to co dzieje się obecnie z nastolatkami, które sprawnie się organizują w walce ze zmianami klimatycznymi. Kiedyś będą podejmowali decyzje za wszystkich. Ale na razie pszczoły są dla nich ok.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było. 
Cytuj ten post
#6
Ignorancja w temacie pszczół i pszczelarstwa jest olbrzymia w społeczeństwie. Niech przykładem będzie flow hive, czy ostatnie "ule bezobsługowe". Masz zasiedlić ul i zabierać miód... takie to proste. Niby psa może mieć każdy, więc dlaczego nie rodzinę pszczelą? Dopiero jak taki zachwycony ideą teoretyk zetknie się z praktyką dochodzi do ostrej kolizji dwóch światów: tego wyimaginowanego z tym prawdziwym.
IMO daleka droga do piętnowania pszczelarstwa.
Cytuj ten post
#7
(11.02.2020, 15:14)regulus napisał(a): Bardziej trwałe może być, to co dzieje się obecnie z nastolatkami, które sprawnie się organizują w walce ze zmianami klimatycznymi. Kiedyś będą podejmowali decyzje za wszystkich. Ale na razie pszczoły są dla nich ok.

Masz na myśli ten teledysk?
https://www.youtube.com/watch?v=1kD1zubg3cA
W zasadzie nie stosujemy innych metod niż spotykane w naturze - ergo działamy zgodnie z naturą.
Cytuj ten post
#8
Thunberg wymiata.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było. 
Cytuj ten post
#9
(11.02.2020, 09:42)MN napisał(a): Regulus, patrz na bilans korzyści. To, że jeden ul z pszczołami wyprodukuje jakiś x gazów cieplarnianych ( Ściana ) to jednak przyczyni się do zapylenia pierdylion x kwiatów. Wyprodukuje przy tym żywność i wyda potomstwo - np. odkłady.

Pszczoła miodna jest arcygeneralistką,, a w związku z tym jest bardzo elastyczna i choć są uprawy, gdzie jej znaczenie jest decydujące, również ze względu na to, że jest zwierzęciem gospodarskim, to zazwyczaj dość mocno eksploatuje rośliny i jej wartość jako ogólnego zapylacza może być przeceniania. Dla zapylania nie jest tylko istotna ilość odwiedzin kwiatów, a raczej przede wszystkim efektywność przenoszenia pyłku, który zapładnia. Dla roślin istotne jest jak dużo dany zapylacz (czyli wektor ich latających penisów) wpływa na fitness danych roślin. Pszczoła miodna mocno eksploatuje rośliny. W toku ewolucji nabrała umiejętności maksymalizacji wykorzystywania pyłków na swoje potrzeby. Potrafi eksploatować zasoby pyłku nawet do 98% (przy okazji pozbawiając pyłku inne organizmy, jako, że jest w tym wybitna). Chodzi oto, że zbity pyłek w obnóża pyłkowe nie nadaje się już do zapylania, z kolei pszczoła miodna rzadko jest mocno pobrudzona pyłkami. Trzmiele jako bardziej "prymitywne" pszczoły, pomimo, że też zbierają pyłek w obnóża, to mniej efektywnie i są bardziej pobrudzone pyłkami (mniej eksploatują rośliny, które zapylają, a zatem są mniej wybitne). W związku z tym mogą być bardziej efektywnymi zapylaczami, lepiej spełniającymi rolę przenoszenia penisów roślin. A tym bardziej różnego rodzaju brzuchozbieraczki, które mocno ubrudzone są pyłkiem, sporo go gubią po drodze oraz są bardziej uzależnione od dostaw pyłku (a nie nektaru) oraz panują pośród nich bardziej wymieszane sieci mutualistycznych powiązań (są większe generalistki i specjalistki).

Pszczoła miodna może również kraść nektar, z dziur pozostawionych przez trzmiele.

Cytat:"Bilans dla przyrody jednak będzie dodatni."

Zatem trzeba wskazać, dla kogo ten bilans będzie dodatni z obrębu naczelnych, okrytonasiennych owadopylnych i owadów zapylających, bo w zasadzie każdy organizm jest jakoś tam inwazyjny i żyje kosztem innych organizmów. Natomiast zgodzę się, ze dla symbiotycznej kooperacji pszczelarzy, rolników i ich konsumentów oraz pszczół miodnych i mutualistycznych dla nich roślin intensywnie uprawianych, jest to korzystne.
W zasadzie nie stosujemy innych metod niż spotykane w naturze - ergo działamy zgodnie z naturą.
Cytuj ten post
#10
No tak. pszczoły nie mają prawa bezkarnie dominować, wykorzystywać i kontrolować inne gatunki.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było. 
Cytuj ten post
#11
Na pewno tego nie robią "bezkarnie", bo cechy adaptacyjne organizmu, w tym zdolności przetrwania, ekspansji oraz oczywiście reprodukcji, są balansowaniem pomiędzy korzyściami i kosztami (opłatą za taki luksus). Część pszczelarzy naturalnych pewnie by powiedziała, że kosztem hodowanej pszczoły miodnej jest utrata samodzielności i mieliby rację. Ale niekoniecznie w tym, że koszt ten przewyższa znacznie korzyści. Trendy raczej wskazują, że utrata samodzielności (przez współpracę w tym ścisłą współpracę) może się snadnie opłacać i często się właśnie opłaca.
Cytuj ten post