Sekcja zwłok
#31
Co racja, to racja. Przyroda nas wykończy. No to kit jej w ucho. Załatwimy ją plastikowymi torebkami.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było. 
Cytuj ten post
#32
(07.04.2020, 20:21)regulus napisał(a): Załatwimy ją plastikowymi torebkami.

Wejdźmy trochęż w etymologię: język polski tutaj wykazał się większą mądrością niźli inne, gdyż zaposiadł własne słowo "przyroda". Oznacza ono coś przyrodzonego. Czyli jak ręka, albo noga. Można odciąć, ale wtedy nas samych nieco ubędzie. W przeciwieństwie do "natury", które to słowo jest pochodzenia bodaj łacińskiego i w większości języków wyrazem obcym - tak możemy się stawiać w opozycji do natury. Ale nie do przyrody. Bo trudno być w opozycji do własnej nogi.
Oczywiście w tym kontekście foliowe torebki są też częścią przyrody. Oczko
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
#33
Cytat:"tak możemy się stawiać w opozycji do natury. Ale nie do przyrody."

Dziś przeczytałem w internecie: "Koty hodowane w domu to nie są naturalne stworzenia, są karmione przez ludzi, odrobaczane, w razie chorób dostają leki, są chronione przed zimnem. W związku z tym są znacznie silniejsze niż gdyby były dzikimi zwierzętami. Prawa natury na które niektórzy się tu powołują nie działają jak ludzie wspierają jeden gatunek a inny nie."

Pominąwszy fakt, ze cytowana osoba się pomyliła lub nie wie, że tak właśnie działają trendy w naturze (nie prawa, bo przyroda ożywiona raczej nie ma praw), to problem z takim stawianiem się w opozycji w dyskusjach filozololo i moralizowaniem typu websterowskiego (a nie zwykłym użytecznym określeniem typu: środowisko naturalne), jest taki, że nie wiadomo, gdzie postawić granicę i prędzej czy później wchodzi się na minę, absurd lub zasadę niesprzeczności logicznej.

Mina wynika m.in. z tego:

[Obrazek: smirnow.jpg]
W zasadzie nie stosujemy innych metod niż spotykane w naturze - ergo działamy zgodnie z naturą.
Cytuj ten post
#34
Czyli naturalnie działając zgodnie z naturą nigdy się nie załatwimy (no może jednak tak - szczególnie po zbyt obfitym posiłku) i tym samym przyrody też nie załatwimy (nawet naturalnymi torebkami plastikowymi), ani przyroda nas nie załatwi. No to żyjmy dalej w błogim przeświadczeniu, że życie jest piękne.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było. 
Cytuj ten post
#35
(08.04.2020, 19:02)regulus napisał(a): i tym samym przyrody też nie załatwimy

Ale naprawdę przeszło Ci przez głowę, że człowiek ma taką moc aby zniszczyć ogólnie przyrodę?
W zasadzie nie stosujemy innych metod niż spotykane w naturze - ergo działamy zgodnie z naturą.
Cytuj ten post
#36
No kiedyś tak. Jak byłem dość małym dzieckiem, to wystarczyło zakryć oczy i cały świat znikał (wszechświat też).
Z częścią przyrody (ograniczonej do naszej planety i może też do kilku okolicznych planet) myślę, że dalibyśmy sobie radę (moglibyśmy spokojnie wyburzyć trochę układu słonecznego przy zastosowaniu dostępnej obecnie technologii). W końcu potrafimy rozbijać atomy.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było. 
Cytuj ten post
#37
(09.04.2020, 16:46)regulus napisał(a): W końcu potrafimy rozbijać atomy.

Gwiazda neutronowa, czarna dziura  najprawdopodobniej robi to w skali niewyobrażalnej dla nas, a jakoś świat się nie rozpada. Słońce też jest ogromny piecem termojądrowym.

Cytat:myślę, że dalibyśmy sobie radę (moglibyśmy spokojnie wyburzyć trochę układu słonecznego przy zastosowaniu dostępnej obecnie technologii)

Myślę, że znajduję w tym pewien rodzaj gatunkowej pychy jednak. Z tego co się dowiedziałem, to gdybyśmy zebrali w jedno miejsce na Ziemi wszystkie bomby atomowe (i pokrewne rodzaje), które aktualnie znajdują się na Ziemi, a przy tym dysponowali technologią do wystartowania ich jednocześnie (co byłoby arcytrudne technologicznie), to moc wybuchu byłaby o rzędy wielkości mniejsza niż uderzenie ok. 10 kilometrowego meteorytu, który ok. 65 milionów lat temu (prawdopodobnie w okolicach półwyspu Jukatan) pierdyknął był sobie w niebieską planetę, a to jak widać nawet przyrodzie ożywionej nie zaszkodziło, a w konsekwencji doprowadziło do oszałamiającego rozkwitu różnych innowacyjnych programów i form. I nawet pszczoły (Apiformes) przetrwały. Owszem teoretycznie moglibyśmy pewnie za ileś tam lat (100?) posadzić jakąś małą bombę na małym meteorycie czy małej planetoidzie, która by zmierzała w stronę Ziemi, aby zmienić delikatnie jej kierunek poruszania się. Tym samym moglibyśmy pewnie posadzić jakąś małą bombę na Marsie i zdalnie ją odpalić, ale w skali Układu Słonecznego, to byłoby coś jak puszczenie bąka w dużej auli uniwersyteckiej.

Nawet nie wspominałem o kosztach.

Gwiazda Śmierci w realu tak by nie działała. Oczko
W zasadzie nie stosujemy innych metod niż spotykane w naturze - ergo działamy zgodnie z naturą.
Cytuj ten post
#38
Będę się pysznił dalej. Co prawda, to raczej gdybologia, ale teoretycznie, gdyby cała ludzkość skupiła się na przygotowaniu procesu autodestrukcji, poświęcając na to wszystkie dostępne środki i zasoby całej planety, to wierzę, że dalibyśmy radę się unicestwić. Po prostu wierzę w zmyślność rodzaju ludzkiego.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było. 
Cytuj ten post
#39
(10.04.2020, 19:55)regulus napisał(a): że dalibyśmy radę się unicestwić.

Problem w tym, że Ty nie pisałeś o unicestwieniu siebie, tylko o unicestwieniu przyrody, a później ograniczyłeś to do sporego kawałku Układu Słonecznego. Do tego się odnosiłem.

Cytat:gdyby cała ludzkość skupiła się na przygotowaniu procesu

Inna sprawa, ze ja z kolei nie wierzę w taką totalną solidarność rodzajową. Doświadczenia historyczne i aktualna sytuacja globalna to potwierdza moim zdaniem.

Biologia, a w tym kultura moim zdaniem wspiera moją niewiarę. Nawet jeśli jakimś cudem udało by się wypracować taką totalną strategię wszechogarniającą to zaraz znalazłby się jakiś samolubny mutant- zdrajca strategii legalistycznej, który by na tym skorzystał.
W zasadzie nie stosujemy innych metod niż spotykane w naturze - ergo działamy zgodnie z naturą.
Cytuj ten post
#40
No tak, samolubnymi mutantami mnie przekonałeś. Przyroda jest nieśmiertelna (nawet ta nieożywiona).
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było. 
Cytuj ten post