Pasieka Dzikie Sady
#1
Witam,

Poszukuję strategii do rozwoju mojej pasieki w przyszłym roku. Oczywiście bez leczenia, możliwie naturalnie w ramach zdrowego rozsądku. Obecnie mam cztery odkłady z tego roku, które planuje zimować.

   

I teraz pytania:

1. Czy wiecie może jaka jest optymalna ilość rodzin na jakie można podzielić jedną przezimowaną rodzine?
2. Czy tylko robienie odkładów wchodzi w grę czy może są inne lepsze, mniej oczywiste metody (poza rójkami naturalnymi bo łapanie pszczół u mnie słabo wychodzi)?

/Marek
Cytuj ten post
#2
Ciężko mi odpowiedzieć bo moim zdaniem nie da się tego zrobić racjonalnie posiadając cztery rodziny, czyli innym słowy nieleczenie czterech rodzin mija się ze zdrowym rozsądkiem. Tym bardziej nie na pszczołach o udowodnionych naukowo posiadanych cechach o pewnych większych zdolnościach do przetrwania pomimo dużej presji dręcza i wirusa DWV. Dodatkową kwestią jest tu niekorzystny pod tym względem wpływ na okolicę, czyli w sumie także na siebie w przyszłości.

Mogę za to konstruktywnie zaproponować:

http://scientificbeekeeping.com/first-year-care-for-your-nuc/

https://www.warroza.pl/2020/07/pszczelarstwo-nowoczesne-jacek-merc.html

http://wolnepszczoly.org/metoda-malych-krokow-do-pszczelarstwa-naturalnego-dla-poczatkujacych/

http://wolnepszczoly.org/kilka-moich-refleksji-na-temat-pszczelarstwa-naturalnego/

https://www.warroza.pl/2019/11/selekcja-na-odporne-pszczoy-w-stevens.html
W zasadzie nie stosujemy innych metod niż spotykane w naturze - ergo działamy zgodnie z naturą.
Cytuj ten post
#3
(18.08.2020, 22:02)smigielski napisał(a): 2. Czy tylko robienie odkładów wchodzi w grę czy może są inne lepsze, mniej oczywiste metody (poza rójkami naturalnymi bo łapanie pszczół u mnie słabo wychodzi)? 

Jakie metody masz na myśli?
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
#4
Czołem Uśmiech

strategia jest zależna od :
- najważniejsze- czego chcesz od swojego pszczelarstwa ?
- warunki środowiskowe:pożytki,napszczelenie
,myślę że tylko sam mozesz dac odpowiedź.

moja podpowiedź ( cytuje mniej wiecej kolege z WP, praktyczna mądra rada) :
1.część pasieki lecz i prowadż standartowo , aby mieć coś pewnego : żywe pszczoły na wiosne na rozmnozenie i miod ( mało ludzi rozumie nasze ambitne podejście w sprawie nieleczenia, myslą pszczoły=miod, )
2.pozostała cześć-dowolne eksperymenty wedle uznania. ryzyko= pol roku czekania i zaczynasz znowu od pustych uli, to smutne i zniechęcające,wielu to przechodzilo , dlatego warto sie zabezpieczyc=pkt 1

odkłady czy roje ?
odkład=jest kontrola, kiedy ile ,gdzie i jak, za to musisz się opiekować , można dzielić bardzo nawet około 12 z rodziny,ale im wiecej tych podziałow tym wiecej twojej opieki .masz czas i ochote to sie bawisz
roj=przy odpowiedniej organizacji tez kontrola,niekoniecznie swoje pszczoły, mozesz olać opieke, nie masz czasu-przygotujesz sie przed sezonem - w sezonie robi sie samo .wazne- im dalej zplanujesz pozyskiwac roje tym wiecej masz potem roznych genow do pracy selekcyjnej .

Tomek
Cytuj ten post
#5
(19.08.2020, 10:16)flamenco108 napisał(a):
(18.08.2020, 22:02)smigielski napisał(a): 2. Czy tylko robienie odkładów wchodzi w grę czy może są inne lepsze, mniej oczywiste metody (poza rójkami naturalnymi bo łapanie pszczół u mnie słabo wychodzi)? 

Jakie metody masz na myśli?

Np. Dzielenie rodzin ,,na pół lotu”. Ogólnie zastanawiam się jaki jest optymalny sposób szybkiego rozwoju pasieki. 

Dziękuje za Wasze komentarze. Jednym bardzo ważnym punktem, który jakoś nie był dla mnie wcześniej oczywisty jest to, że najpierw trzeba ustabilizować pasiekę wspomagając ją w walce z warozą i w drugim kroku rozpocząć selekcje pszczół.

Pszczołu interesują mnie głownie dla pszczół i wszelkie ingerencje w ich naturalny sposób bytowania powodują u mnie dysonans. Niestety nie wszystko da się wyeliminować. Pewne rzeczy mogę zaakceptować: ule korpusowe, ramki; z pewnych mogę zrezygnować od razu: węza, wycinanie trutniów, zbiór pyłku czy nadmierny zbiór miodu. No i teraz już wiem, że takie rzeczy jak dokarmianie czy walka z warozą muszę potraktować jako konieczność tymczasową.
Cytuj ten post
#6
W niektórych okolicach, jak np u mnie, nie ma innego zbioru miodu niż nadmierny Oczko

Wysłane z mojego SM-G920F przy użyciu Tapatalka
== Apibus ibi mel? Buhahaha! ==

Cytuj ten post
#7
Jeśli rok i okoliczne warunki temu sprzyjają, to najlepszą opcja na rozwój tak małej pasieki będą rojołapki. Kilka osób próbowało i byłem zaskoczony ich skutecznością. Możesz niewielkim nakładem znacząco powiększyć pasiekę, bez negatywnego efektu na siłę rodzin.
Nastawiasz się na brak ingerencji, pasiekę bez leczenia, czego efektem może być brak materiału do dzielenia. Dobrze będzie, jeśli nie będziesz miał czego dzielić z powodu siły rodzin, ale może się skończyć tak, że po prostu nie będziesz miał rodzin. A to już jest zwyczajnie smutne. Mówię to z własnego już kilkuletniego doświadczenia, zaczynałem podobnie i różnie się kończyło nawet gdy leczyłem.

Jeśli będziesz mieć silną rodzinę, to ja polecam konkretny sposób. Opisywałem go kilka razy. Łączę go z leczeniem kwasem mlekowym i przerwą w czerwieniu. Kw. mlekowy działa też nieco na nosemę, która jest niejednokrotnie większym problemem niż sama warroza.

Musisz przewidzieć kiedy masz silny wiosenny pożytek i tuż przed lub na samym jego początku robisz odkład z matką na ramkę,dwie lub trzy (zależy czy jest zimno nocami i jak tam wolisz) bez czerwiu krytego, z jakimś przyzwoitym zapasem. Nie ma czerwiu krytego, więc spryskujesz kwasem mlekowym od góry do dołu.
W tym czasie główna rodzina tworzy mateczniki i czerw kryty się wygryza. Wbrew pozorom, taka rodzina jest bardzo produktywna, pszczoły nie muszą wychowywać młodego pokolenia i zwykle taka rodzina przynosi sporo miodu - o ile jest stosunkowo silna i jest wspomniany pożytek. I teraz możesz podzielić taką rodzinę na równe części tuż przed wygryzieniem mateczników, jakaś część czerwiu krytego pewnie zostanie, trutnie siedzą pod zasklepem dłużej niż cały cykl królowej Uśmiech Więc te nieodsklepione albo wycinamy, albo staramy się dać do jednego odkładu. Całą resztę dzielimy tak by w każdym był matecznik i spryskujemy kwasem mlekowym. Jeśli jedna rodzina była z czerwiem nieodsklepionym, to można tam powtórzyć zabieg - czego generalnie robić się nie powinno, bo to jednak kwas, ale to tylko jedna rodzina.
Ja tak z rodziny potrafię zrobić 4-5, z czego średnio przeżyje mi 3-4, bo nie każda matka się unasienni. Możesz wtedy poddać matki, albo połączyć rodziny.
Oczywiście jak pożytek się załamie, to odkłady musisz dokarmić, albo dokarmiaj je już od początku, bo może Ci się wydawać, że pożytek jest gdy go tak naprawdę nie będzie.
Generalnie z takiej rodziny miód masz tylko w tym pierwszym pożytku, później już musisz trzymać rękę na pulsie, czy nie trzeba dokarmiać.

Powodzenia, bo pierwsze lata będą ciężkie Oczko Ciężko jest z początku na oko ocenić czy mają wystarczająco miodu, czy jaka jest siła rodziny. Patrzysz sobie na wylotek widzisz ruch, zaglądasz do środka, a tam już dawno pusto, ruch robią rabusie, albo niedobitki. Nie utrudniaj sobie tych pierwszych lat nieleczeniem. Są paski z kwasem, jest kw. mlekowy, tymol, nie musisz sięgać po apiwarol, choć nie jeden Ci powie, że to nie takie straszne, jeśli poprawnie stosujesz.
Cytuj ten post
#8
(18.08.2020, 22:02)smigielski napisał(a): Witam,

Poszukuję strategii do rozwoju mojej pasieki w przyszłym roku. Oczywiście bez leczenia, możliwie naturalnie w ramach zdrowego rozsądku. Obecnie mam cztery odkłady z tego roku, które planuje zimować.



I teraz pytania:

1. Czy wiecie może jaka jest optymalna ilość rodzin na jakie można podzielić jedną przezimowaną rodzine?
2. Czy tylko robienie odkładów wchodzi w grę czy może są inne lepsze, mniej oczywiste metody (poza rójkami naturalnymi bo łapanie pszczół u mnie słabo wychodzi)?

/Marek

Ja bym tam się nie zniechęcał negatywnymi doświadczeniami innych, choć faktycznie trzeba mieć dużą odporność zaliczając okresowo odtwarzanie całej pasieki (co jest wysoce prawdopodobne przy rezygnacji z leczenia), bo może właśnie Tobie się uda.
Prócz strategii (skoro jej szukasz, to napewno jakąś znajdziesz) warto pamiętać o odpowiednim przygotowaniu sprzętowo-materiałowym. Żeby z sukcesem mnożyć ilość rodzin (w sensownej sile) trzeba mieć odpowiednią ilość ramek z woszczyną i odpowiednią ilość skrzynek.
Optymalna iIość rodzin jest nie do określenia w przypadku, gdy zaczynasz z pszczołami. Nawet pszczelarz z długoletnim doświadczeniem nie będzie w stanie przewidzieć w jakiej sile pszczoły wyjdą z zimy i czy uda się je odpowiednio pobudzić wiosną. 
Ja jestem zwolennikiem systematycznych podziałów czyli zabierania z ula stale - co pewien czas zaczerwionej ramki i tworzeniem mini odkładów, co nie osłabia zbytnio rodziny (umożliwiając zbiór miodu) i pozwala kontrolować w rodzinie stosunek zbieraczek do karmicielek, ale wymaga to posiadania odpowiedniego zaplecza (jeszcze raz: woszczyna i skrzynki). 
Jeżeli nie klasyczne odkłady, to wdzięcznym sposobem tworzenia nowych rodzin są zsypańce. Matki są dobrze przyjmowane, nie ma przez dłuższy czas czerwiu, a osadzanie pakietu na węzie stwarza możliwość uhigienicznienia na starcie. Tyle, że wymaga taka rodzinka stałej pielęgnacji w początkowym okresie. 
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było. 
Cytuj ten post
#9
Ja nie pisałem przez pryzmat indywidualnych doświadczeń tylko wiedzy ogólnej. Żadna selekcja na 4 rodzinach nie jest możliwa, albo raczej jest bardzo mało prawdopodobna, a zatem jest to nieracjonalne.

Wysłane z mojego SNE-LX1 przy użyciu Tapatalka
W zasadzie nie stosujemy innych metod niż spotykane w naturze - ergo działamy zgodnie z naturą.
Cytuj ten post
#10
Resztę wątku przeniosłem tu, bo offtop urósł do nowego tematu: http://forum.wolnepszczoly.org/showthread.php?tid=1838
W zasadzie nie stosujemy innych metod niż spotykane w naturze - ergo działamy zgodnie z naturą.
Cytuj ten post
#11
Zainspirowany linkami z pierwszego postu i dyskusją w tym wątku chciałem w jakiś sposób ocenić objektywnie porażenie waroza w moich ulach. Metody destrukcyjne jakoś nie przypadły mi do gustu i dlatego szukałem rozwiązań wykorzystujących telefon komórkowy. 

Znalazłem aplikację, która odnajduje pszczoły z warozą na zdjęciu, a następnie na podstawie ich lokalizacji dokonuje oceny porażenia rodziny.
   

Sprawdziłem to dwukrotnie na moich czterech rodzinach i wyniki wyszły dość równo:
  1. 0.36% oraz 0.54%
  2. 0.74% oraz 1.47%
  3. 1.22% oraz 0.90%
  4. 0.31% oraz 0.0%
Rodziny 1 oraz 4 są z innego źródła niż 2 i 3. Te dwie pierwsze wyraźnie więcej propolisują i niesetety są też bardziej agresywne. 

Czy myślicie, że taki regularny monitoring może w jakiś sposób ułatwić zadanie doboru rodzin?
Cytuj ten post
#12
Moim zdaniem (ale chętnie zmienię zdanie) aplikacja rokuje na zupełnie niewiarogodną. Na zdjęciu oznaczyła Ci cztery samice dręcza w fazie foretycznej, a niech te dwie właśnie dostały się do ula z zewnątrz. Nic to nie mówi o porażeniu w czerwiu (a to jest kluczowe), a dodatkowo może wprowadzać w błąd.

Co do doboru. Owszem regularny monitoring powinien pomagać w doborze (za tym optuje choćby Seeley czy Oliver) ale nadal pozostaje argument odpowiednio dużej populacji, aby podejmować racjonalne próby.
W zasadzie nie stosujemy innych metod niż spotykane w naturze - ergo działamy zgodnie z naturą.
Cytuj ten post
#13
(01.09.2020, 13:13)Borówka napisał(a): Moim zdaniem (ale chętnie zmienię zdanie) aplikacja rokuje na zupełnie niewiarogodną. Na zdjęciu oznaczyła Ci cztery samice dręcza w fazie foretycznej, a niech te dwie właśnie dostały się do ula z zewnątrz. Nic to nie mówi o porażeniu w czerwiu (a to jest kluczowe), a dodatkowo może wprowadzać w błąd. 

Dodam tylko, że jest to jedno z 16 zdjęć jakie analizowane są z jednego ula i ilość znajdywanych dreszczy jest na poziomie kilku w sumie. 

A tu jeszcze link do wyjaśnienia jak liczą poziom zarażenia. "Is the app reliable?"
https://beescanning.com/faq/

Przeliczają to na wartość jaka by się znalazła w kąpieli alkocholowej i w sumie to jest porównywalne do tej metody.
Cytuj ten post
#14
(01.09.2020, 16:45)smigielski napisał(a): Przeliczają to na wartość jaka by się znalazła w kąpieli alkocholowej i w sumie to jest porównywalne do tej metody.

Zdjęcie i kąpiel alkoholowa - no nie wiem, czy to się da porównać. Smakosze woleliby pewnie coś więcej niż obrazek. A alkohol szkodzi i destruktywnie wpływa na więzi społeczne.
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było. 
Cytuj ten post
#15
ta apka jest za darmo czy płatna?
Jako test flotacji i inne podobne uważam że może mieć podobną skuteczność  w uzyskiwaniu wyników ilości V. 
Jako narzędzie szacunkowe ok a czy selekcyjne to nie wiem trzeba by połączyć z innymi testami.

Postaram się ja wypróbować....wole zrobic zdjecie niż ciapać pszczoły w alkoholu... 
Cytuj ten post
#16
(02.09.2020, 05:14)bonluk napisał(a): ta apka jest za darmo czy płatna?

Z tego co doczytałem jest darmowa. Płatne mają być dodatkowe funkcje.
Cytuj ten post